.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Ulice   Pią Lip 22, 2016 1:18 am

Sieć ulic łącząca wszystkie miejsca w mieście. Przy dobrej orientacji w terenie, z łatwością można dostać się do celu krótszą, bardziej interesującą drogą.
Idąc chodnikiem, można nacieszyć oczy starannie wykończonymi wejściami do domów czy też witrynami sklepowymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Artemij Smiertin
PŁATNY ZABÓJCA

avatar

Liczba postów : 18
Join date : 08/10/2016
Motto : "So when you look in his eyes, whatcha see now, murder the monster you've made, and watch him bleed out"

PisanieTemat: Re: Ulice   Sob Gru 10, 2016 9:00 pm

Miesiąc spędzony w Rush Valley był bardzo owocny dla Artemija. Po pierwsze, udało mu się zmylić tropiące go w związku z różnymi sprawami psy, co pozwalało mu zachować chwilowo jako takie incognito i powrócić do działania. Po drugie, poznał bardzo ciekawego dzieciaka o równie ciekawych zdolnościach, które w przyszłości mogły okazać się przydatne w jego planach. Nie obawiał się o to, że smarkacz go wysypie - jeżeli spróbuje coś wspomnieć na jego temat wojskowym, zawsze będzie mógł się zatroszczyć o to, by temat Vincenta Lloyda wypłynął na światło dzienne w odpowiednich kręgach i o odpowiednim czasie. Plotki rozchodziły się w Amestris wyjątkowo szybko, szczególnie te dotyczące Szczurołapa, poszukiwanych i zamieszek w Crecie...Sam Artemij początkowo miał przyjąć ofertę dotyczącą sprzedania sporej ilości broni gościowi zamieszanemu w przestępczy półświatek tegoż kraju, ostatecznie jednak ją odrzucił - pieniędzy miał sporo, nie potrzebował więc specjalnego zarobku, przy tym kręcące się (jak dowiedział się od źródeł) po ulicach miast wojsko, które skupiło się na osłanianiu granicy z Cretą...Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie był takim znów głupcem, żeby włazić buciorami w wielkie i brązowe, a więzienia...cóż, były dla niego zbyt nudne. Udało mu się wprawdzie opuścić Rush Valley i przyjechać do Amestris, ale problemy pojawiły się w chwili, gdy chciał kupić bilety do Central City. Po pierwsze, nie miał pieniędzy, a po drugie, gdy chciał je zdobyć, kasjerki nie chciały mu sprzedać biletu, twierdząc, że ze względu na pogodę zmienił się rozkład i na razie nie kursują tam żadne pociągi. Ale może nie była to wina rozkładu, a jego iście drachmijskiego akcentu, który musiał z góry źle nastawiać do niego ostrożną i bez tego ludność? Tak czy siak, dzięki kilku sztuczkom Artemij Dmitrijewicz dostał się był do Voeren - pięknego, akademickiego miasta, gdzie szybko znalazł sobie zajęcie. Ponieważ dziekan tamtejszej uczelni potrzebował kogoś, kto mógłby naprawiać sprzęt różnego rodzaju, a przy tym wciąż trwały naprawy uszkodzonych linii komunikacyjnych, znajomi Artemija szepnęli kilku osobom słówko i tak oto nasz Drachmijczyk wtopił się w szarą, bezbarwną masę, starając się unikać władz i żyć jak każdy przeciętny Kowalski, nie błyszcząc zbytnio geniuszem, ale też i nie udając głupka większego, niż był.
Wracał właśnie z pracy; siekący go niemiłosiernie po twarzy zimny deszcz i wiatr, strata klienta, a nawet spotkanie z byłą dziewczyną, z którą - jak sądził - ostatecznie się rozprawił te parę lat temu, wprawiły go w wielce parszywy nastrój. Z tych dołujących rozmyślań (i z ponurych żarcików typu "kalendarz wyręczy władzę", którymi się napawał) wytrącił go widok jakiejś istoty skulonej pod ścianą. Wyglądała mu ona dość...dziwnie. Może to jedna z tych wariatek wieszczących ponuro apokalipsę, jakaś ćpunka, żebraczka albo...? Coś jednak kazało mu podejść bliżej. Coś, jakiś instynkt, zmusił go do tego, by przyjrzeć się tej małej. Podszedł do niej dość szybkim krokiem, różniącym się jednak zdecydowanie od marszu, jakim poruszali się wojskowi, i zgasił trzymanego w dłoni papierosa. W sumie znudziły mu się tutejsze fajki...ale co to za różnica, jak skończy się rok, to zdechnie i on, i wytwórca tych fajek, a wtedy nie będzie o czym gadać.
-Szto ty tu robisz, mała?-spytał cichym, dość spokojnym, aczkolwiek nacechowanym bardzo silnym akcentem wskazującym, że pochodzi z Drachmy. -To nie jest miejsce dla takich jak ty.
Poniekąd wiedział, co mówi; chociaż takich spraw raczej niespecjalnie dużo znajdowało się na wokandach władzy, to jednak chodziły słuchy, że w tych okolicach - dziwnych, jak na grzeczne, uniwersyteckie Voeren - czasami, kiedyś dawno temu, w jakiejś innej bajce dochodziło do gwałtów. A on wolał z jakichś powodów, żeby jednak dziewczynie się nic nie stało. Lepiej nie robić potem za świadka w sądzie ani nie czytać o kolejnej zbrodni..


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Voeren-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.