.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia: trzeba być lisem i lwem.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia: trzeba być lisem i lwem.   Czw Sie 04, 2016 6:17 pm



Imię i nazwisko: Ezio Rafael di Costa
Wiek: 23 lata, a na świat przyszedł 4 lutego.
Pochodzenie: Pochodzi z Aerugo, tam się urodził i wychował.
Miejsce zamieszkania: Mieszka w Central City, w wynajmowanym mieszkaniu.
Grupa: Wojsko
Ranga: Kapitan

Charakter:
Mimo, że jest jak na standardy Amestris i Aerugo bardzo młody, Ezio nauczył się całkiem sporo o życiu. Zwykł nazywać się mendą i ma w tym trochę racji, bo jak inaczej nazwać śmiertelnie leniwe, miłujące napoje wyskokowe oraz towarzystwo płci pięknej stworzonko z aspiracjami na największe zło w tym kraju? Jak powiedziałem, lenistwo jest jego wadą, ale i drzemie w nim energia! Tak, dokładnie, drzemie w nim energia i potrafi pokazać pazur, kiedy tylko ma na to ochotę. Ów pazur często przejawia się w zadaniach, w których trzeba kozaczyć albo okazać ułańską fantazję - zwykle kończy się to zlikwidowaniem celu w zbyt widowiskowy sposób...i delikatnym opeerem od zleceniodawcy, którym blondyn i tak się nie przejmuje. Dotrzymuje wszelkich zobowiązań wobec swoich sojuszników - jeśli chodzi o pomoc w skasowaniu delikwenta X w miejscu Y, zwróć się z tym do pana da Mordore (raczej da Mordore niż de la Mordore, jak trzymamy się włoskiego, tamto ci wyszło po francusku - albo to ja się nie znam @_@). W większości przypadków się zgodzi. Potrafi chronić bliskie mu osoby, choć nie wyszło mu to jeden jedyny raz, a wrogów...cóż. Wrogów nawet nie liczy, choć się ich pewnie uzbierało sporo. Po prostu znikają we mgle, a on sam nie zwraca na nich większej uwagi, skupiony na swoich celach.
Szanuje towarzyszy z oddziału, chociaż...Należy zauważyć, że jeśli chodzi o szacunek do wyższych od siebie rangą, to Ezio rzadko kiedy takowy przejawia. Dla majora Haosuke i innych sił wyższych bywa ironiczny, nawet zjadliwy, i uwielbia używać sarkazmu, choć polecenia wypełnia posłusznie i bez dyskusji. Jeśli chcesz zwrócić na siebie jego uwagę, bądź interesującą kobietą, przyjacielem, który mu oferuje wódkę, kimś, kto pozwoli mu uzyskać jakieś korzyści, a może ci się uda nawet zaskarbić jego uczucia. Równie dobrze możesz być kieliszkiem wódki, paczką papierosów albo fajną książką, wtedy Ezio poświęci ci najwięcej uwagi.
Zabijanie? Bez mrugnięcia okiem. Przenoszenie informacji? W porządku. Tyle tylko, że skuteczność tyłkasyna z mordoru młodego żołnierza należy sowicie opłacić - nawet nie pieniędzmi, może być informacja, która mu się przyda, albo kobieta, z którą spędzi noc. Bywa przebiegły i sprytny, choć najpierw musi mu się chcieć wykazać owe lenistwo. Inną jego wadą jest uzależnienie od papierosów wszelkiego rodzaju i mocnego alkoholu z Aerugo, toć Ezio nigdy za kołnierz nie wyleje...

Wygląd:
Ezio cechuje się wzrostem 182 cm oraz wagą 72 kg. Natura obdarzyła go  krótko ściętymi blond włosami, zazwyczaj niemiłosiernie rozczochranymi oraz ciemnobrązowymi oczami, rysami twarzy typowymi dla mieszkańca Aurego, a także jasną cerą. Mięśnie ma jak należy, nogi też, niczego mu więc nie brakuje i nic mu nie utrudnia "pracy". Ceni sobie standardy: biała koszula, sprane i zniszczone wojskowe spodnie oraz wygodne buty do biegania. Często można go również zobaczyć w T-shircie ze śmiesznym napisem, acz stałym elementem jego aparycji jest charakterystyczna zielona kurtka z białym futrem, którą sprezentował mu kiedyś najlepszy przyjaciel na urodziny. Po śmierci rzeczonego przyjaciela kurtka ta stała się na tyle ważna dla blondyna, że uznaje ją za rodzaj "talizmanu" i się z nią nie rozstaje. Czasem można go również zobaczyć w mundurze Amestris, jednak jest to dość rzadkie ze względu na fakt, że zwyczajnie nie chce mu się szukać kurtki i gaci od rzeczonego gdzieś w otchłaniach zawalonego różnościami mieszkania...
Dodatki? Hm, nosi na przegubie prawej ręki srebrny zegarek, co uniemożliwia mu szukanie wymówek, gdy się gdzieś spóźni. Gdzieniegdzie można dostrzec też blizny pozostałe po szumnej, górnej i chmurnej młodości spędzonej na szwendaniu się po całym kraju i braniu różnych zleceń, aby przetrwać. Charakterystyczne dla tego pana są również tatuaże - upamiętniające różne sytuacje z przeszłości, o których jednak di Costa nie chce mówić.


Historia:
Ezio przyszedł na świat w Aerugo jako efekt związku dwojga wojskowych. Rodzice, choć poświęcali dużo czasu pracy, dla ukochanego syna zawsze mieli te przysłowiowe pięć minut. Mieli nadzieję, że zechce poświęcić się karierze, którą sami wybrali gdyż wtedy będzie mu łatwiej w życiu. Rozmowy o nowych celach, planach poświęcenia się "po wszystkim" działalności rolniczej i zabawy nożem zamiast pluszowymi misiami były w domu blondyna tak normalne jak wschody i zachody słońca. Prowadził dość spokojne życie, uczył się jako tako, chociaż wrodzone lenistwo - odziedziczone po którymś z rodziców - bardzo mu w tym przeszkadzało.
Jeśli przetrwał całą niezbędną edukację, to przypisać to należy wyłącznie łasce boskiej i łagodnym nauczycielom, a także pomocy ojca, który potrafił przysiąść nad synem i go zmotywować. Rodzeństwo? Ma, a jakże - siostrę, dwa lata młodszą, o wzniosłym imieniu Claudia. Jest to małe, upierdliwe, zesłane chyba przez Boga za karę za grzechy poprzednich wcieleń, stworzenie, które już od przyjścia na świat doprowadzało Ezia do szału. Przez całe dzieciństwo demolowali sobie nawzajem pokoje ku rozpaczy matki, podkradali słodycze, starali się wspólnie wymyślić kolejne sposoby na przyprawienie rodziców o siwiznę - chyba, że chłopak miał napad swego nieśmiertelnego lenistwa, wówczas siostrzyczka mogłaby wpadać na najdziksze pomysły, a on nawet nie kiwnąłby palcem, aby jej pomóc. Pomagał jej w nauce, a nawet trenował razem z nią - bo przecież kochana mamusia nie wyobrażała sobie, aby jej dzieci nie miały niezbędnego treningu!
Wkrótce, po skończeniu męki z edukacją, Ezio postanowił opuścić rodzinne strony i udać się do Amestris - Aurego było miejscem, które nie mogło mu dać zbyt wiele, a poza tym bardzo chciał poznać inne kraje i ich kulturę. Dotarłszy do rzeczonego kraju, wstąpił w progi armii. Nie można powiedzieć, aby progi owe były gościnne; szkolący go oficerowie nie dawali mu forów, a koledzy z oddziału, do którego go przydzielono, starali się go sprowadzić dwa piętra niżej - początkowo im się to udawało, jednakże młody kot bardzo szybko przystosował się do wojskowych realiów i postanowił się zemścić za wszystkie upokorzenia, które go spotykały. Jakoś w miesiąc po swoim przybyciu do Amestris poznał Leonarda. Rok starszy i wyższy rangą przyjaciel, który - tak jak on - opuścił spokojne i sielskie Aurego dla odbycia służby wojskowej w innym kraju i nabycia doświadczenia, okazał się być najlepszym kumplem. To z nim Ezio wypalił pierwszego papierosa, wypił pierwszy kieliszek alkoholu w życiu i przeżywał pierwszego kaca. To w towarzystwie Leonardo łaził po koszarach, starając się znieść rygory wojskowe, a kiedy się dało, to i po ulicach miasta w poszukiwaniu panienek - aczkolwiek nadmienić należy, że była to raczej domena jego kumpla, blondyn zwykle jedynie pomagał szukać. Wrodzone lenistwo di Costy dobrze dopełniało się z energią, którą wykazywał od czasu do czasu, a Leonardo jako mózg oddziału pomagał mu wyjść z problemów, w które - jak to menda społeczna - wplątywał się z regularnością szwajcarskiego zegarka.
Wszystko się zmieniło, gdy czterej koledzy, których obaj panowie uważali za kumpli, postanowili z bliżej nieznanych przyczyn uszkodzić Leonarda i udało im się na tyle skutecznie, że ten zmarł.
Ezio nigdy tego nie zapomniał. Gdy w Amestris nastąpił spokój, zaczął działać.
Oczywiście, nadal mieszka w Central City z pozornie najczystszym kontem na świecie. Co gorsza, człowiek ten, mimo lenistwa i jęków "ale mi się nie chce", którymi próbował wzruszyć dowództwo, został kapitanem. I ma zamiar wykorzystać te męki piekielne, jakimi go obdarzono, żeby znaleźć skurwieli, którzy dorwali tego codardo, Leo.

Umiejętności:
- umie w broń palną i walkę nożem
- umie też cicho zabijać
- zna trochę literaturę i chętnie dzieli się swoją wiedzą w tym zakresie, w końcu coś tam pamięta ze szkoły
- jak chce, to jest dość szybki. Szybko biega, znaczy.
- w przypływie energii pomaga ludziom..

Słabości:
- wcale nie jest leniwy. Wcale nie ma wiecznego "nic mi się nie chce" i wcale przez to nie zwala części zadań, to jedynie wroga propaganda!
-odznacza się też haniebnym uzależnieniem od papierosów. Papierosy go gubią
- gubi go też miłość do alkoholu
- i fakt, że dość często gubi się w Amestris, nie znając dobrze tych terenów - jedyne miejsce, które zna dobrze, to Aurego.
- a przypływy energii, o których wspomniałem powyżej, są naprawdę, naprawdę rzadkie i zdarzają się tylko wtedy, kiedy na widoku są korzyści.

Ekwipunek:
- pistolet, który nazywa pieszczotliwie "Luce"
- nóż wojskowy do zabijania z zaskoczenia
- paczka papierosów
- zapalniczka
- notes + ołówek, bo lubi czasami coś narysować

Pozostałe informacje:
-"...mam żółwia na ramieniu!" Nie, nie duszę na ramieniu, chociaż to też się zdarza. Ezio naprawdę ma żółwia na ramieniu. Owo urocze stworzonko zostało niedawno przezeń otrzymane na urodziny, a ochrzcił je imieniem Leonardo, na cześć swego zmarłego niedawno przyjaciela.
- jego mottem jest "Insieme per la vittoria"
- najbardziej na świecie kocha spać
- ...a zaraz po spaniu wielbi ciastka, które piecze jego mama, gdy odwiedza ją w Aurego
- jego tatuaże to, po kolei: napis "baracca", wykonany w dniu, gdy otrzymał nominację na kapitana, słońce z literą "C" od nazwiska di Costa, em...koń nawiązujący do energii, która w nim drzemie i na dobrą sprawę nie chce się wybudzić, a także czaszka - symbol zemsty, której jeszcze nie dokonał i śmierci, z którą kiedyś nieuchronnie się będzie musiał zetknąć.
- jeśli nazwie cię pieszczotliwie "codardo", oznacza, że osiągnąłeś wysoki level przyjaźni z tym panem.

Omnimegagigantocofaczotron brzmi jak plan.

Na prośbę usera kasuję postać.


Ostatnio zmieniony przez Ezio di Costa dnia Czw Sie 04, 2016 8:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Naohiro Iwaizumi
PRYWATNY BADACZ

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 04/07/2016

PisanieTemat: Re: Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia: trzeba być lisem i lwem.   Czw Sie 04, 2016 8:07 pm

Nie mam pojęcia, jak prezentuje się żółw na ramieniu, ale ok... Uznajmy, że się da.
Widzę, że to, co mówiłam, poprawione, tak więc akcept leci, tylko daj relacje c:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia: trzeba być lisem i lwem.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Naturalne antybiotyki
» Sposoby przemian
» Kapitan Morgan - gra w kości
» Vixa ~ Bo w życiu trzeba walczyć o swoje

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Peryferia :: Archiwum-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.