.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dr.Stein

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dr.Stein
DOKTOR

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 11/08/2016
Skąd : Amestria
Motto : Perfekcja jest jak śmierć dla naukowca♥

PisanieTemat: Dr.Stein   Czw Sie 11, 2016 5:56 pm



Imię i nazwisko: Victor Wilson. No ale to jest tylko w dokumentach, ogólnie każdy zwraca się do niego doktorek. No albo Dr.Stein.

Wiek: 30

Pochodzenie: Amestris

Miejsce zamieszkania: Ogólnie to kwatera główna i laboratorium, po za tym ma swoje tajne laboratorium. Jest ono ukryte daleko po za wzrokiem państwa.

Grupa: Alchemik Państwowy

Ranga: Doctor

Charakter:
Miły zwariowany doktorek, który na pierwszy rzut oka wygląda na miłego. Pomocny i porozmawia trochę, na każdy wprawie temat. Pomoże w nauce, będzie dobrym wujkiem Stein'em. No ale tak to przez chwilę wygląda, zazwyczaj przeczepiony do krzesła. Na którym często jeździ po laboratorium, lubi emocje i te pościgi. Szanuje każdego człowieka, który mu się przyda. Nie no żartuję. Zaprzyjaźnić się może z każdym, o ile spodoba mu się jego charakter i zachowanie. Nie lubi chamów i prostaków, bo w końcu trzeba być miłym i na poziomie. Jak ktoś agresywnie podchodzi do każdego, to raczej jest w jego typie znajomych na KT. Czytaj znajomi z kręgu transmutacyjnego. Ogólnie jest zwariowany, odchodzi od normalnej rzeczywistości. Radość i wariactwo, nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie.
Poważny Stein wychodzi rzadko, ponieważ nigdy nie potrzebuję. No chyba że, sytuacja tego wymaga. Wtedy się przyłoży do sprawy i będzie inaczej funkcjonował, ale zazwyczaj powaga u niego nic dobrego nie wróży.
Wariat wychodzi tak samo jak poważny, rzadko. Tylko nieoczekiwanie, jest to trochę niebezpieczne dla otoczenia i ogólnie dla wszystkiego. Jego zachowanie bardzo się zmienia, może nie aż tak tragicznie. Panuje nad sobą, tylko po prostu wyrzuca z siebie wszystko. Całe te zwariowane emocje, które w sobie dusi. No to jest na takiej zasadzie, jak kogoś rozpiera energia. Trzeba ją jakoś wyładować, prawda? On wyładowuję całe swoje skrywane szaleństwo.
Ogólnie to miły i spokojny doktorek, który jest dziwny oraz ma dziwne poczucie humoru.

Wygląd:
Jako może wyglądać naukowiec? Oczywiście masz rację!
Biały długi fartuch, taki do kostek. Podstawa u każdego naukowca, nie ważne w jakim wcieleniu. Pod spodem co prawda nosi czarną koszulkę i dodatkowo czarne spodnie, jedyne co się wyróżnia od czarnego. To białe buty, no innego koloru nie było. A te były najwygodniejsze, bardzo wygodne. Raz na jakiś czas, nosi okulary. Nie ma dużej wady, ale do czytania zawszę się przydają. Zwykłe okularki typu Harry potter. Tatuaże na wewnętrznych częściach dłoni, muszą być.
Ogólnie wracając do ciała.
Wzrost metr dziewięćdziesiąt pięć, waga sześćdziesiąt dziewięć. Szczupły i wysportowany, ma trochę szwów na ciele. Nieraz wpadło się w bójkę i ktoś miał ostre narzędzie, na buźce też się znajdzie. Młodzi, zawszę szaleją.
Info o którym zapominam - Włosy średniej długości, siwe. Nie mów do niego dziadek, to że ktoś ma siwe włosy nie oznacza starości. Oczka brązowe, takie crejzol.
Ekwipunek, który dodaje uroku.
Kosa - Dwumetrowa kosa, z ostrzem koło metra i grubością trzydzieści centymetrów. Nie zawszę ją nosi ze sobą, zazwyczaj pilnuje domu.
Rewolwer - Zwykły, sześciostrzałowy. Przy prawym pasie.
Torba medyczna Stein'a - Biała z czerwonym znaczkiem na środku, taka podstawowa.

Historia:
Pomińmy część z narodzinami, jest ona zbędna jak rak. Przejdźmy więc do bardziej interesujących informacji, które są niezbędne do wiedzy na temat tego dziecka.
Rok 1975 ----------

Dzień jak co dzień, rodzina Wilsonów siedziała sobie spokojnie przy obiedzie i spędzała miło czas. Ojciec, matka i syn oraz dziadek. Wszyscy z uśmiechami na buźce i smacznym posiłkiem w mordce, jakby nie patrzeć idealna rodzina. Niestety ideały nie istnieją, jeżeli coś jest idealne nie może się rozwijać. Dziadek był jedynym który był nienormalny, co prawda nie zawszę. Udawało mu się często zachować swoją normalną świadomość, wtedy opowiadał o wojnie i co się działo na świecie. Lecz kiedy przychodził czas na wspomnienia, jego choroba psychiczna się nawracała. Wtedy opowiadał o dziwnych stworzeniach, wiedząc teraz to o chimerach. Victora zawszę interesowały opowieści dziadka o chimerach i tak zwanych homunculusach, zawszę uznawał to za zwykłe opowieści. Dziadek kiedyś pracował w wojsku, przy boku różnych państwowych alchemików. Bredził też coś o kamieniu filozoficznym oraz o tym, że wprawie świat został zniszczony. Podobno był świadkiem wielu dziwnych wydarzeń, które non stop zapisywał i badał. Victor jak to dziecko, niezbyt wierzył staruszkowi. No ale zawszę lubił posłuchać trochę opowieści, tak było zawszę.
- 1976 -
Czas leciał i nie oszczędzał nikogo, dziadek w końcu trafił do szpitala. Gdzie zegar odliczał jego ostatnie godziny, wizyta śmierci była nieunikniona. Dlatego tez rodzina chciała spędzić ostatnie chwilę z dziadziem, nie obeszło się bez płaczu i smutku. Co prawda jak i od ostatniej woli, która padła na Victora. Kiedy to dziadek poprosił swojego syna i jego żonę o opuszczenie pokoju, wtedy wyjął on z kieszeni pewien złoty klucz.
- Victor słuchaj mnie uważnie, chce żebyś przyjął ten klucz... Kiedy podrośniesz... Udaj się... Do mojego schowka, opowiadałem ci wiele razy o nim. Wiesz gdzie jest..... Tam jest wszystko, wszystko o czym ci opowiadałem...
Po tych słowach śmierć zabrała dziadka, tym samym zostawiając więcej smutku i rozpaczy. Chłopak stracił członka rodziny, ale zyskał klucz. Klucz do wiedzy.
- 1977 -
Powiadają że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, nie mylą się. Victora zżerała ciekawość co kryje się w tajnym schowku dziadka, dlatego też postanowił po pewnym czasie do niego zajrzeć. Otwierając schowek znalazł stertę papierów, różnych znaków alchemicznych i kręgów. Ośmiolatek nie miał jeszcze takiej wprawy w alchemii, ogólnie wiedzy. No ale ciekawość popchnęła go do poznania tajemnicy dziadka, dlatego też zaczął studiować wszystkie dokumenty i dzienniki. Nie powiem, materiału do przerobienia miał sporo. W wieku osiemnastu lat, gdy zakończył całość i dowiedział się wszystkiego co skrywał dziadek. Victor postanowił odkryć sekret kamienia filozoficznego oraz kręgu do transmutacji ludzi, innymi słowy eksperymenty. Victora od dłuższego czasu nudziło zwykłe monotonne życie, dlatego obranie sobie za cel coś niemożliwego, daje mu spore możliwości i ciekawe życie. Tak z początku myślał, aż do pierwszej próby transmutacji. Chciał ożywić zmarłego psa, do tego wykorzystał całą zdobytą wiedzę i jeszcze więcej. Użył nawet żywych zwierząt, żeby tylko wzmocnić działanie. Niestety eksperyment okazał się porażką, chłopak nie przewidział iż straci coś więcej niż kilka zwierzaków. Spotykając się pierwszy raz z bramą, dzięki której stracił. Nerkę, śledzionę. Możliwość reprodukcji swojej rasy, znaczy jest bezpłodny. Smak oraz trochę rozumu, czym wiązało się to u niego? Jeżeli chodzi o trochę rozumu, to można powiedzieć zwariował. Dodatkowo stracił możliwość czucia bólu, tak więc jest trochę poszkodowany. A to co wyszło z martwego psa, czyli tak zwany mutant. Był wręcz nie do opisania, chłopak musiał pozbyć się dowodów i zaprzestać eksperymentów.
- 1989 -

Żeby ukryć swoją zbrodnię, chłopak musiał udawać iż posługuję się alchemią za pomocą kręgów. Nie było to nic trudnego, ludzie byli mało spostrzegawczy i troszkę głupi. No, ale to nieważne. Chłopak kończąc wszystkie szkoły jak leciało, w końcu postanowił zostać państwowym alchemikiem. Było to dla niego jedyne wyjście, gdyż tam miał większy dostęp do wiedzy na temat alchemii. Dosłownie wszystkiego czego potrzebował żeby kontynuować swoje eksperymenty, tylko tym razem one były bardziej rozwinięte. Z początku Victor rozpoczął eksperymenty na ludziach i zwierzętach, zaczął tworzyć chimery. Co prawda nie w ilościach hurtowych, tylko kilka sztuk. Oczywiście, nie można pozostawiać dowodów. Przecież jest to zakazane. Chłopak niektóre zabijał, niektóre wypuszczał na wolność. Te które były dość silne żeby przetrwać, to była podstawa. Rodzina pozostawiła duży spadek, dzięki któremu mógł zbudować swoje tajne laboratorium. Gdzie eksperymentował do woli, nie przejmując się prawem.
- 1994 -

Doktorek zawszę był uznawany za miłego gościa, który lubił pomagać innym. Co prawda zawszę był zajęty i siedział w laboratorium, lecz co jakiś czas wychodził na miasto. W jakim celu? Pomagać biednym ludziom, takim którzy są bez dokumentacji i są ogólnie nieznani. Dzięki temu mogą zniknąć bez śladu, w końcu nikt o nich nie zapyta. Victor zbierał pełno bezdomnych i zamykał ich w swoim laboratorium, tam przeprowadzał eksperymenty nad kamieniem filozoficznym. Jak do tej pory, nie udało mu się odtworzyć formuły. No lecz, nie ma zamiaru się poddawać. Ukrywając swój sekret, pozostaje bezpieczny do tej pory.

- 1999 -
Zmęczony, niewyspany i do tego z papierosem w ustach. Stein spał sobie wygodnie w laboratorium, odpoczywając po ciężkim tygodniu. Po nieudanych eksperymentach i pomaganiu w wojsku, tak jest po części lekarzem. Zawszę może zaszyć, zagipsować i nastawić zwichniętą rękę, co prawda nie za dużo. No ale to zawszę coś, w końcu zna dobrze ludzką anatomię. Jest przydatna, jednak wracając do odpoczynku. Dziś był dzień wolny od wszystkiego, miał zamiar go wykorzystać na sen.
Przygodo przybywam samochodem.

Umiejętność specjalna:
Alchemia ziemi - Stein jest dość wybitny w alchemii, zbadał i przeczytał wszystko co było dostępne na jej temat. Dodatkowo poznał prawdę, więc nie potrzebuję kręgów i innych tatuaży. No, ale to nie ma mniejszego znaczenia. Zna trzy podstawowe żywioły oraz wie jak obchodzić się ze zwykłymi alchemikami, jeżeli chodzi o starcie. Do którego nie dojdzie, bo on jest niekonfliktowy. Jego popisową umiejętnością w alchemii, jest manipulacja ziemią. Tworzenie ścian, kolców i przeróżnych rzeczy jakich mu wyobraźnia przyniesie. Jego małym marzeniem jest opanowanie metalu, dlatego po części dąży do tego.

Umiejętności:
Władanie bronią oburęczną - Stein nie lubi podstaw i monotonii, dlatego też przez większość czasu trenował walkę bronią oburęczną. Najczęściej kosą, jest poręczna i dość dobra w starciu przeciw zwykłemu szermierzowi. Zwykły miecz nie ma takiego zasięgu i możliwości co kosa, dlatego ta broń jest bardziej zabójcza.

Lekarz - Pierwsza pomoc przybywa. Może nie jest takim zwykłym lekarzem, typu wylecz przeziębienie. Stein bardziej zajmuje się złamaniami i ranami otwartymi, przy dobrym wyposażeniu potrafi pomóc. [Przy dobrym wyposażeniu!] Potrafi też nastawił zwichnięte ręce, palce i co tam trzeba. Spokojnie nastawię cię.

Opanowany umysł - Pod żadnym pozorem nie panikuj, tylko się przyglądaj i badaj. Czyli Stein potrafi być opanowany w każdej sytuacji, chyba że chodzi o głupie żarty. To może sobie czasami poudawać.

Alchemia zaawansowana - Stein jakoż iż poświecił więcej życia alchemii, plus zakazanej. Potrafi z łatwością bawić się w tworzenie chimer i sztucznych ciał, do tworzenia sztucznych ciał jeszcze nie doszedł. No ale jeszcze trochę, może coś się uda.



Słabości:
Nałóg - Lubi palić papieroski, można powiedzieć iż nigdy się z nimi nie rozstaje.

Szaleństwo - Może zdarzyć się taki moment, w którym Stein nie opanuje swoich hormonów. Po prostu mu odbije.

Analgezja - Całkowity brak odczuwania bólu.

Bezpłodność zaliczacie do słabości?


Alkohol - Nigdy nie odmówi. Może nie pić przez tydzień, ale nigdy nie odmówi.

Ekwipunek:
- Jakoż iż nie ma zakazane nosić broni, ogólnie jest państwowy i wojsko. No więc pozwolił sobie na zakup kosy, którą nosi na plecach. Przez co wydaje się jeszcze dziwniejszy niż jest.
- Paczka fajek + zapalniczka
- Rewolwer + sześć naboi w kaburze, nosi sobie przy pasie. Nigdy nie użył.
- Torba medyczna Stein'a - Znajdują się w środki papierosy na zapas, bandaże i maści przeciwbólowe.

Pozostałe informacje:
- Jeżeli mu zaproponujesz wyjście na kieliszka, zawszę się zgodzi.
- Lubi zjeść stek, ogólnie lubi mięso.
- Słodycze? Czemu nie, słodkości nigdy za mało
- Warzywa? Też lubi.
- Co z tego że, nie czuje smaku. Zawszę można coś zjeść. Trololo
- Ogólnie nie posiada smaku, więc nie ważne jak źle gotujesz. On i tak to doceni.
- Nie czuję bólu, możesz mnie torturować. Tylko nie molestuj.
- Pali
- Jest może troszkę leniwy, ale to troszkę.
- Nie lubi chamów i prostaków, agresorów oraz pająków.
- Problemy z interpunkcją i jeszcze tam trochę, więc możecie mnie opieprzać do woli. Nie obrażę się.


- Ogólnie was oszukałem, kp miała być za kilka dni. No ale w szpitalu mi się nudzi.
omnimegagigantocofaczotron




Ostatnio zmieniony przez Dr.Stein dnia Czw Sie 11, 2016 7:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dr.Stein   Czw Sie 11, 2016 6:32 pm

No i znowu się uśmiecham przy twojej karcie. To jest słodka postać, trochę straszna, ale i tak słodka~ Doktorek jest sprawny w swojej alchemii, dużo poświęcił jej czasu, także 3 posty użycia maks. Alchemii chimerycznej nie ograniczam i przymykam trochę na nią oko, bo większego użycia w walce mieć ona raczej nie będzie, a historia uzasadnia posiadanie takiej wiedzy przez postać. Niemniej jednak jeśli będziesz chciał coś z nią robić, to wołasz MG, który przypilnuje jej przebiegu. W każdym razie do zarzucenia mam jedno: "zawsze" nie pisze się przez "ę" xD o resztę już nie gryzę.
I momencik, jeszcze sprawa tych elementów - ogień jest zablokowany na forum. Popraw to, a ja koloruję. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Dr.Stein
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Baza danych :: Kartoteka :: Zaakceptowane-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.