.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 ...! Feliś wita państwa!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Felix Leville
CHORĄŻY

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 17/08/2016
Motto : Carpe diem!

PisanieTemat: ...! Feliś wita państwa!   Sro Sie 17, 2016 6:33 pm


Imię i nazwisko: Felix Leville
Wiek: 26 lat, urodzony 16 sierpnia 1973 roku
Pochodzenie: Amestris, Napoli
Miejsce zamieszkania: jako wojskowy zdarza się, by został przydzielony do jednostki w innym mieście, lecz obecnie mieszka w Central City
Grupa: Wojsko
Ranga: Chorąży

Charakter:
Felix przede wszystkim jest osobą wiecznie pogodną, uśmiecha się wesoło nawet przez sen i mało rzeczy może go z tej radości ducha wyciągnąć. Od razu można więc założyć, że to zawsze szczęśliwy optymista. W jakkolwiek kiepskiej sytuacji by się znajdował czy też osoba mu bliska miałaby kłopoty, znajdzie - nawet jeśli irracjonalne nieco - wyjście z tego i nie będzie się przejmować, czy coś jest wykonalne, czy nie. Nie przejmuje się takimi detalami jak trudności w dojściu do celu, zwłaszcza gdy cel ten jest szlachetny - po prostu ma się udać, innej opcji nie ma. A nawet w razie porażki nie załamie się, a z tym pogodnym uśmiechem pogodzi się ze wszystkim, stwierdzając, iż następnym razem na pewno będzie lepiej.
Tym samym łatwo stwierdzić, że Felixa ciężko jakkolwiek poruszyć. Poniekąd to racja. Nie bierze do serca rzuconych luźno słów, które najprawdopodobniej miałyby go obrazić. W takiej sytuacji najpewniej jedynie roześmiałby się i starał przekonać drugą osobę do siebie. Przypadkowi ludzie nie sprawią raczej, by był zmuszony przejąć się ich zdaniem. Uważa, że warto lubić samego siebie, a jeśli ktoś za nim nie przepada, oznacza to, że nadal go nie rozumie. Wtedy też potrafi uparcie czepić się takiego człowieka, póki nie zmieni zdania. Objawia się tu także niejakie uwielbienie dla samego siebie - owszem, blondyn nigdy nie zaprzeczy, jeśli ktoś powie o nim dobre słowo; wręcz sam lubi wychwalać swoją osobę - choć najczęściej przybiera to żartobliwy charakter. Do tego uwielbia, kiedy prawi się mu komplementy i zwraca na niego uwagę. Jest człowiekiem, któremu nie przeszkadza bycie w centrum zainteresowania, można rzec, że całkiem to lubi.
… zwłaszcza gdy chodzi o kobiety. Może nie wędruje po mieście z wianuszkiem wielbicielek dookoła, ale przede wszystkim właśnie uwagę pięknych pań chciałby zwracać. Tak, Felix jest typowym podrywaczem, a jeśli jakaś dziewczyna go rzuci, nie musi czekać wiele, by znaleźć nową miłość. Jego naturalny uśmiech i pogoda ducha przyciągają kobiety, on sam z kolei jest dla nich dżentelmenem - broniłby swej wybranki, jak i każdej napotkanej przypadkowo dziewczyny bez wahania. A nawet gdy się rozstaną, stara się, by nie urywać całkowicie kontaktu. Wie, że nieraz mógłby już zginąć przez zazdrosne spojrzenie jakiegoś kolegi z pracy, ale cóż poradzić…! Uroku osobistego nie da się tak po prostu pozbyć. Zwłaszcza gdy człowiek wygląda tak dobrze na służbie… Bo jak wiadomo, za mundurem panny sznurem!
Jednak dalsi znajomi i dziewczyny to jedno. Co z ludźmi, na których Felixowi naprawdę zależy? Otóż takie osoby są ważniejsze niż wszystko inne. Potrafiłby poświęcić się dla uratowania najbliższego przyjaciela; gotów byłby przybiec mu na pomoc w każdej chwili. Czy jest mściwy? Nie, jeśli chodzi o jego własną krzywdę, tak naprawdę nic, co mu się stało, nie przeszkadza mu, bo wybacza nadzwyczaj szybko. Lecz potrafiłby ścigać po całym świecie człowieka, który skrzywdziłby kogoś mu bliskiego. Jest niezwykle oddany osobom, które darzy przyjaźnią. Chciałby zawsze móc je jakoś wesprzeć, co też stara się robić, zalewając człowieka falą radości. Nie odwróci się od kogoś bez powodu - nawet z powodem stwierdzi, że nic go nie obchodzi i nadal zależy mu na takiej osobie. Czasami wręcz uporczywie stara się trzymać ją przy sobie…
… i właśnie. Zdarza mu się w tym zatracić. Nie zawsze potrafi dostrzec, że rani człowieka swoim zachowaniem. Podobnie zresztą jest z jego wrodzoną złośliwością. Tak, z natury Felix jest miłą osobą przyjazną dla wszystkich. Lecz zdarza mu się swoim uśmiechem i nieustannym nastrojem do żartów mocno zdenerwować rozmówcę. Ba, niby nieświadomie, ale robi to specjalnie - czasami po prostu przyjdzie mu ochota na drażnienie ludzi. Dopiero po czasie orientuje się, że w rzeczywistości wcale tego nie chce… I cóż, jeśli ktoś go zna, wie, że to stan chwilowy… Jednak jeśli nie i po takiej akcji całkowicie się od naszego blondyna odwróci, ten będzie rozpaczać nad własną głupotą i zachowaniem. I próbować jakkolwiek naprawić sytuację. Podda się jedynie wtedy, gdy zostanie mu oficjalnie oznajmione, iż nie chce się go znać.
Tak naprawdę jedyną rzeczą, która potrafi go zupełnie zasmucić, jest ta bliska osoba.
Cóż poza tym można o nim rzec? Felix, najprościej to ujmując, gada jak najęty. Gdyby tylko robił to z sensem i w miarę mądrze. Ale nie. Nie chodzi oczywiście o to, że jest jakimś przygłupem - czasami, owszem, zdarza mu się tak zachowywać, ale w rzeczywistości to całkiem bystra i pojętna istotka, która potrafi szybko i trafnie oceniać ludzi, ogarniać sytuację i radzić sobie w razie kłopotu. Jednak w czasie rozmowy… w czasie rozmowy blondyn jakby wyłącza mózg i nawija szybciej niż myśli. I nie ma tu żadnej przesady - w połączeniu z tym świetnym humorem potrafi zawalić rozmówcę taką ilością do niczego w życiu niepotrzebnych informacji, często nawet niepowiązanych ze sobą, że dałby radę przyprawić go o ból głowy. Co pewnie się czasami zdarza. Oczywiście coś ważnego - niekiedy nawet poważnego! - też zdarza mu się powiedzieć… ale często niknie to w potoku słów. Czy Felixa da się uciszyć? Tak. Jakoś. Kto wie, jak. Może zupełnie niespodziewanym zachowaniem, na które nie potrafiłby nijak zareagować.
Można by dodać coś jeszcze o jego podejściu do władzy czy pracy… tu bowiem pojawiają się małe sprzeczności. Jako wojskowy - a warto powiedzieć, że uwielbia tę robotę i cieszy się, że wylądował w armii - respektuje swoich przełożonych, a mimo iż zdarza mu się z nich żartować, szanuje każdy ich rozkaz, który też chętnie wykonuje. Jest oddany w tym wszystkim niemal równie mocno co przyjaciołom. Choć można go nazwać leniem - bo nim jest, nienawidzi papierkowej roboty, a od książek czy czegokolwiek innego do czytania to w ogóle ucieka - w tej jednej kwestii staje się pracowity, i to bardzo.
Jednak… lubienie i szanowanie własnej pracy, a szanowanie prawa to dwie różne rzeczy. Nawet gdy jest się wojskowym. Przynajmniej tak sobie Feliś wmawia. Zdarza się czasami, że przestaje zwracać uwagę na przepisy… Albo udaje, że niektóre w ogóle nie istnieją. I nawet się tym specjalnie nie przejmuje, jest to z lekka zdemoralizowany pod tym względem człowiek. Jedno jednak może być pewne - nie zabije człowieka. Póki nie otrzyma żadnego rozkazu, póki nie będzie ku temu zmuszony w jakiś inny sposób, nie zrobi tego. Uwielbia ludzi, więc czemu miałby im odbierać życie?
Jakim cudem ten leniwy, nie zawsze trzymający się prawa i wiecznie wesoły człowiek zdołał utrzymać się w armii i jeszcze zdobyć jakąś sensowną rangę? Widać uśmiechem da się załatwić wszystko, nawet nieświadomie.

Wygląd:
“… a ręka nawet nie przeszkadza, przecież uroku dodaje!” - takie słowa z ust Felixa na pewno już kiedyś padły. Na pewno też nie raz, gdy przypadkowy rozmówca, nowy współpracownik czy jakaś piękna dama spoglądali niepewnie na jego prawą dłoń wychylającą się z długiego rękawa wojskowego munduru. Nigdy jednak nic sobie z tego nie robił, w końcu przyzwyczaił się już wieki temu do metalowej kończyny! Tak tak, nasz Felix prawej ręki nie ma. Całej ręki, od samego barku. Choć “nie ma” jest źle powiedziane… Automail w końcu też ręka, a że niewiele w niej ciepła, nic nie szkodzi! Miałby niby możliwość zrobienia z metalowej kończyny broni, lecz osobiście odpowiada mu zupełnie standardowy i w miarę przypominający prawdziwą rękę wygląd mechanicznej zbroi. Jest ona tym samym jedną z charakterystycznych cech, które rzucają się obserwatorowi w oczy.
Do tej kategorii można by zaliczyć również długie blond włosy, sięgające niemalże pasa, przeważnie związane w wysokiego kucyka. Na oczy zawsze spada mu nietypowa grzywka, zdawałoby się - przysłaniająca połowę pola widzenia młodzieńca. W rzeczywistości widzi bardzo dobrze (wzrok ma naprawdę świetny, w końcu zbyt dobrym strzelcem by bez tego nie był), a choć preferuje włosy rozpuszczone - z takimi często wychodzi na miasto, kiedy nie jest akurat na służbie - po wielu namowach, jak i wręcz nakazach przełożonych nauczył się je upinać… a to, że kolorowymi wsuwkami czy spinkami (bo w końcu tak zabawniej!), to już inna sprawa.
Tu jednak pojawia się jeden mały… problem? Należy bowiem dopowiedzieć, iż Felix ma bardzo delikatne i łagodne rysy; owalną, szczupłą twarz można określić przystojną, ale bardziej pasowałby tu termin “śliczna”. Pełne wargi, wygięte zawsze w radosnym uśmiechu, dość długie jak na mężczyznę rzęsy okalające przyjemnego kształtu, lekko łódkowate oczy… a tym samym dosyć mocno podkreślające ich szaro-błękitną barwę i te wesołe iskierki, które pojawiają się w jego spojrzeniu za każdym razem, gdy coś go zainteresuje. Prosty, zgrabny nos, lekko zarysowane kości policzkowe, ostry nieco podbródek i niekiedy dodające uroku, ledwo widoczne cienie pod oczami, będące najpewniej wynikiem zbyt długiego balowania. Do tego dochodzą smukłe, zwinne palce i szczupła, wysportowana sylwetka. Co w ogólnym rozrachunku daje Felixowi raczej zniewieściały typ urody. Choć mięśnie ramion (jednego ramienia) czy pleców ma lekko zarysowane - w końcu praca wymaga od niego jakiejś sprawności fizycznej - nie widać tego pod wojskowym mundurem. A gdy dodać wzrost młodzieńca… mianowicie te jedyne 171... i pół! centymetra, to… Nikt nie powinien się dziwić, iż zdarzyło się już, by został pomylony z kobietą. Jednak! Nie przeszkadza to nijak w uwodzeniu kobiet - wręcz przeciwnie, Felix roztacza wokół siebie jakąś uroczą aurę, która sprawia, że od razu się go lubi… i tym samym przyciąga spojrzenia ludzi. Mężczyzn zapewne też, choć blondyn jakby tego nie zauważa.
W co takiego nasza osóbka o słodkim uśmiechu może się ubierać? Gdy akurat jest na służbie - kompletnie niepasujący do tak wesołego człowieka mundur, w którym… w którym wygląda zaskakująco dobrze i niekiedy nawet poważnie. Niekiedy, bo jak wiadomo, taki stan rzeczy długo się nie utrzyma. W każdym razie w wojskowym granacie mu do twarzy, a i sam krój Felisiowi bardzo odpowiada, temu też nie przeszkadza mu strój, w jakim pokazuje się w pracy.
A poza nią? Tu nie ma żadnej reguły, konkretnego stylu czy sposobu ubierania się blondyna. W szafie ma niemalże wszystko, co kiedyś zapewne mu się spodobało, a i podoba nadal. Mody i sezonowych trendów może i się nie trzyma, ale wszystko i tak starannie dobiera, by wyglądać dobrze, gdy wyjdzie na ulicę. Można go więc zobaczyć w zwyczajnych, ciemnych spodniach, zwykłych podkoszulkach i z jakąś pasującą kurtką przerzuconą przez ramię; najczęściej jednak ma na sobie różnego rodzaju koszule, zazwyczaj z podwiniętymi rękawami i ciemnym T-shirtem pod spodem. W razie niepogody natomiast dodać do tego skórzaną kurtkę, najczęściej też w niezbyt jasnych barwach…
… i volia! Portret Felixa gotowy.

Historia:
Można powiedzieć, że już na początku los śmiał się z Felixa równie wesoło, co on śmieje się ze wszystkiego.
Urodził się w Napoli - mieście, jak wiadomo, znanym przede wszystkim ze znamienitych kucharzy i cukierników. Oczywiście i jemu przypadło należeć do rodu z długą tradycją; rodzina Leville od wielu lat kojarzona była ze wspaniałymi wyrobami cukierniczymi, rozprowadzanymi właściwie po całym kraju. Rodzice Felixa przejęli rodzinny biznes, ich firma miała placówki w kilku większych miastach Amestris, a sami prowadzili przytulną kawiarnię w Napoli, zajmującą część ich domostwa. Bo choć byli bogatymi ludźmi, nie pławili się w przepychu, woleli żyć normalnie, a być szanowanymi w społeczeństwie. Przyjazny dom, otwarty i kochający, lecz panującej w nim atmosferze brakowało swego rodzaju powiewu świeżości i wolności.
W tej właśnie rodzinie urodził się Felix. Wydawał się różnić od rodziców - zwłaszcza z charakteru, bo wyglądu odziedziczył sporo i po matce, i po ojcu. Patrząc na nich - uśmiechniętych przyjaźnie, ale spokojnych i opanowanych, chłopak wydawał się być chodzącą energią. Wnosił do domu tyle śmiechu, zabaw (niekiedy też krzyków, upilnować go w końcu niełatwo), że wydawałoby się, iż wszyscy go kochają. Kochali, owszem, jednak…
… był taki jeden mały szczegół. Nie dane było Felixowi odziedziczyć talentu kulinarnego rodziców, co w mieście takim jak to nie zapowiadało się dobrze. Próbował wiele razy, i to z jakim zapałem! ale starania, by upichcić jakiekolwiek danie, ciasto, obiad kończyły się… no cóż, w najlepszym wypadku dymem i zwęgleniem przygotowywanego posiłku. W najgorszym… raz prawie udało mu się spalić kuchnię. Ale tylko raz! Więcej go do niej nie wpuścili.
Temu też Felix zamiast kręcić się przy garach, kręcił się w cukierni, obsługując klientów, zbierając zamówienia, czasami roznosząc zamówione smakołyki po mieście. Ile mógł mieć wtedy lat? Pewnie mniej niż dziesięć, lecz kto by to pamiętał. Ale właśnie w tamtym czasie poznał niejakiego Cathaira Flynna, mieszkającego niedaleko, wpadającego często do kawiarni - zawsze z jakąś książką w ręce czy czymś innym. Blondyn, jako leń patentowany, jeśli chodzi o czytanie (co dało się u niego zauważyć już w pierwszych latach życia; czytać się nauczył, ale stwierdził, że więcej mu do szczęścia nie jest potrzebne), początkowo zastanawiał się, jakim cudem można siedzieć bez przerwy nad tymi gryzmołami. A że jest osobą bezpośrednią, po prostu zagadał do chłopaka i zagadywał tak coraz częściej, czasami o coś wypytując, a czasami zawalając wiadomościami, że “dzisiaj mama powiedziała, że zrobi te dobre pierniczki, więc jak coś możesz wpaść, a jak nie, to ja wpadnę, bo w sumie blisko, a i tak miałem wychodzić, to będzie po drodze, to dla twojego brata też wezmę i co ty na to?”. I choć miał sporo znajomych, bo było go pełno wszędzie, to i wszędzie takowych potrafił znaleźć - Cathair, właśnie ten nieco aspołeczny chłopak, który różnił się od Felixa jak tylko się dało, stał się mu najbliższy. Jakim cudem? Tego nie wie nikt, ale może właśnie te odmienne charaktery sprawiły, że wiecznie wesoły młodzieniec postanowił już nigdy się od swojego “ponurego towarzysza” nie odkleić. W przenośni oczywiście, choć gdyby mu dać lukier do ręki, można by brać to też dosłownie.
Jednak pełne radości i zwalania się na głowy dwóch Flynnów (w końcu Caseya też znał i traktował jak brata) czasy kiedyś musiały minąć. Tu pojawił się problem, bo… ani rodzice nie mieli zamiaru oddać Felixowi firmy, nawet jeśli dopiero w przyszłości - już pomijając sam antytalent, był zbyt roztrzepaną osobą, by pozwolić mu się tym zająć - ani młodzieniec nie chciał przez resztą życia zajmować się podjadaniem wypieków, które rozwoził po okolicy. A że myślał o tym już od dawna, szybko podjął decyzję, by wstąpić do wojska. Może niektórzy byli zaskoczeni, jednak rodzice zgodzili się bez większego wahania, myśląc, że zdyscyplinuje to choć trochę ich energicznego syna. Nawet gdyby nie dostał pozwolenia, wyjechałby z miasta, a tak tylko rozstał się z rodziną w dobrych relacjach.
Lat 19, armia powitała nowego rekruta, nadzwyczaj nietypowego, bo ciężko było go jakkolwiek nauczyć porządku. Jakoś przedarł się przez wszystkie szkolenia, testy, egzaminy, zawsze z uśmiechem na twarzy, przyjmując porażki i ucząc się z nich czegoś nowego. Nawet nie zauważył, jak minęło mu te kilka lat, zdołał w tym czasie oczywiście zdobyć trochę znajomości, ale nadal został wesołkiem, którego wszędzie pełno.
Od tego czasu mieszkał w wielu miejscach. Jako świeży wojskowy, nadal uczył się wszystkiego, temu też wysyłano go w różne części kraju, by mógł doświadczyć czegoś więcej poza nudnym życiem w Centrali. Powoli piął się w górę, zdobywając zupełnie mimowolnie wyższe rangi, którymi i tak się nigdy nie przejmował. Towarzysze broni go szanowali i lubili, bo nawet w trudnych sytuacjach potrafił podnieść ludzi na duchu.
Tak też we względnym spokoju dożył roku 1996. Dla niektórych nic szczególnego, dla Felixa - nagłe wywrócenie się życia do góry nogami. Środek jesieni, nie zapowiadało się na żadne większe akcje, razem z oddziałem brał udział w ćwiczeniach polowych w South. I byłoby dobrze, gdyby wszystko to skończyło się pomyślnie. Gdyby nie jeden mały… wybuch. Nawet nie mały. Dosyć spory. Ciężko mu było powiedzieć, co się wtedy stało, bo sam znalazł się niemalże w jego centrum. O tym, że jego sprawcą był człowiek w masce, nieuchwytny dla wojska, nazwany Incognito - dowiedział się leżąc w szpitalu… i starając się znieść ból urwanej ręki. Tak, w tym wszystkim Felix stracił prawe ramię, a to, że lekarzom na czas udało się powstrzymać krwotok, graniczyło niemalże z cudem.
Poleżał w szpitalu kilka miesięcy. Dla wojskowego brak kończyny równałby się zwolnieniem ze służby, ale młodzieniec nie poddał się, a skąd! Przyjął to nawet radośnie, starał się pocieszać lekarzy, a tym samym siebie. Nawet nie planował zakończyć w ten sposób swojej przygody z wojskiem… Temu gdy tylko był zdolny samodzielnie funkcjonować, znalazł w Rush Valley protetyka, który zgodził się załatwić mu nową rękę. Młody bo młody, ale utalentowany, a do tego Felix szybko go polubił - mimo wszystkich komentarzy, jakie tamten zwykł rzucać pod jego adresem.
Po sprawieniu sobie całkiem zgrabnego automaila, przyszedł czas na rehabilitację. Trwała nieco ponad dwa lata, ale uparty człowiek był, więc dotrwał do końca. A do metalowej zbroi nie dość, że się przyzwyczaił, tak jeszcze uznał, że to całkiem niezła rzecz - nie bolała, gdy się w coś uderzyło, a że rwała na niepogodę, to już się dało znieść.
Feliś wrócił więc na służbę z nową werwą i energią, chcąc nadrobić te częściowo utracone lata. Udało mu się zdobyć rangę chorążego, a tyle mu tak naprawdę  do szczęścia wystarczyło. Przydzielono go do jednostki w Cetral City i tam też obecnie mieszka i pracuje, ciesząc się wszystkim naokoło.

Umiejętność specjalna: Nie jest co prawda strzelcem wyborowym, lecz broń pewnie leży mu w dłoni. Przede wszystkim preferuje pistolety małego kalibru, szybkie w obsłudze, a i bez większych kłopotów da się je mieć zawsze przy sobie.

Umiejętności:
  • walka -  czy to wręcz, czy jak spojrzeć na umiejętności strzeleckie. Jak na żołnierza przystało, wyszkolony jest w obu tych dziedzinach, a mimo marnego wzrostu lepiej nie mieć okazji się z nim mierzyć (dostać z automaila też boli, więcej lepiej nie próbować);
  • tutaj dochodzi także niezwykła zwinność i szybkość - w czym niewielki wzrost nawet pomaga, bo łatwiej się tak człowiekowi poruszać;
  • kontakty międzyludzkie - zaskakująco łatwo zawiera relacje z nawet największymi ponurakami, jest otwarty na każdego człowieka, przez co też zna go i on sam zna wiele ciekawych osobistości;
  • oddany - czy to przyjaciołom, czy przywódcom, których rozkazów słucha niemalże bez zarzutów;

Słabości:
  • zdecydowanie nie należy puszczać go do kuchni; jest to człowiek o kompletnym antytalencie kulinarnym, który potrafiłby spalić pół domu, gdyby miał coś ugotować;
  • boi się psów. Naprawdę. Jak wir walki mu niestraszny i potrafiłby rzucić się na pierwszy ogień, tak widząc choćby małego kundelka o łagodnym spojrzeniu, ucieka byle dalej, byle bestia go nie dopadła;
  • cóż, słabość do małych, uroczych stworzeń, jakimi są koty, jest jednak słabością. Mówiąc krótko - gdyby ktoś chciał go przekupić, wystarczy pokazać mu puchatą, miauczącą kulkę z uszami;
  • co jak co, ale wolałby być jednak wyższy. Nie że tak mu to przeszkadza, jedynie niekiedy denerwuje go, że przy zbyt wysokich ludziach naokoło nic nie widzi albo patrzą na niego z góry;
  • no i ta nieco zniewieściała uroda…
  • automail wytrzymała rzecz, lecz przy wysokich czy nadzwyczaj niskich temperaturach często gorzej działa, a i same nerwy bardziej bolą;
  • niby dorosły jest już od dawna, mimo to nadal zdarza mu się - i to bardzo często - zachowywać jak dziecko. Rzecz nie w tym jednak, że obrażony tupnie nóżką i odejdzie do kąta, a po prostu do niektórych spraw podchodzi zbyt beztrosko i lekkomyślnie;
  • przywiązuje się do ludzi - choć brzmi to szlachetnie, w ostateczności ciężko mu zapomnieć o kimś, kto albo umarł, albo po prostu odszedł i dużo czasu zajmuje mu dojście do siebie po takich wydarzeniach;
  • z racji że jest dość energicznym człowiekiem i energię ta czasami nie znajduje ujścia w wyczerpujących wystarczająco wydarzeniach całego dnia, zdarza mu się wdawać w jakieś bójki - sam stara się już nikogo nie prowokować, no ale bywa jak bywa;

Ekwipunek:
  • dwa lub trzy pistolety - samopowtarzalne lub automatyczne, wetknięte (jeśli jest akurat w mundurze) czy to za pasek, czy do wewnętrznej kieszeni w kurtce, czy do kabury noszonej przy pasie;
  • poza bronią palną w jego kieszeni znajdzie się też niewielki nóż bądź dwa - ot, tak na wszelki wypadek;
  • spinki, gumki, wsuwki czy inne niewielkie i często gubiące się rzeczy do upinania włosów;
  • dokumenty - w tym także jakieś wojskowe - i pieniądze;
  • nieśmiertelnik z wszelkimi ważniejszymi informacjami na jego temat;

Pozostałe informacje:
  • to nie tak, że zdarza mu się często… ale smakiem wina w ustach nie pogardzi, a i sam chętnie zaproponuje, by czasami wyskoczyć do baru i napić się z przyjaciółmi. I nie zawsze wraca w pełni trzeźwy;
  • uwielbia koty;
  • ma równie sprawne obie ręce, więc poradziłby sobie nawet bez jednej (jakby nie patrzeć, jakiś czas sobie radził);
  • palenie nie tyle mu przeszkadza, co szkoda mu ludzi, którzy niszczą sobie płuca… dlatego też stara się odwodzić innych od tego nawyku.


Omnimegagigantocofaczotron :3


Ostatnio zmieniony przez Felix Leville dnia Sro Sie 17, 2016 6:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: ...! Feliś wita państwa!   Sro Sie 17, 2016 6:53 pm

Akcept.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
...! Feliś wita państwa!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Domek państwa Vex
» Jan wita wszystkich Forumowiczów
» Wzmocnić system bezpieczeństwa!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Baza danych :: Kartoteka :: Zaakceptowane-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.