.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 I'm bad behavior but I do it in the best way

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: I'm bad behavior but I do it in the best way   Wto Lip 05, 2016 11:51 am

Imię i nazwisko: Casey Flynn
Wiek: Lat osiemnaście, urodziny to 25.11.
Pochodzenie: Central City. 
Miejsce zamieszkania: Aktualnie siedzi w Youswell. 
Grupa: Alchemik. 
Ranga: Złodziej/pomocnik do małych prac. 

Charakter: Ciężko jest jednym słowem określić charakter tego chłopaka, jednak najbardziej trafnym i dyplomatycznym epitetem, jakiego można użyć do opisania go jednym słowem jest "dziecinny". Mimo faktu posiadania już osiemnastu lat, Casey dalej zachowuje się jak najwyżej piętnastolatek i, nie oszukujmy się, ale na najwyżej tyle też wygląda. On musi o wszystko spytać, musi wszystko sprawdzić, musi wszystko wiedzieć i wszystkiego też spróbować; ot, taka dziwaczna realizacja dociekliwości i chęci pogłębiania wiedzy. 
Biorąc pod uwagę jego niewinny wygląd można uznać, że dzieciak nawet muchy by nie skrzywdził i w zasadzie... niezbyt mija się to z prawdą. Nie dlatego jednak, że jest zbyt niewinny, a dlatego, że w rzeczoną muchę niekoniecznie trafi. On wie, że nie ma w życiu zbyt wielkiego szczęścia i wie też, że jeśli coś złego mogłoby mu się przytrafić, to się przytrafi. Nie oznacza to jednak, że jest pesymistą, o nie; swojego domniemanego pecha obraca w żart, twierdząc, że po prostu ma rudą duszę. 
Właśnie, jego podejście do życia i ludzi też warto omówić. On jest zdania, że wszystko jest dla człowieka, a ten jest w stanie nauczyć się wszystkiego i wszystko zrobić. Proces poznawania człowieka porównuje do etapów transmutacji, przy czym pierwszym krokiem jest dekonstrukcja - podejście do człowieka bardziej "od kuchni", obserwacja jego zachowań. Kolejnym krokiem jest zrozumienie, czyli przyswojenie informacji na temat danej osoby, zaś ostatnim jest rekonstrukcja - wypracowanie odpowiednich reakcji na człowieka. Lubi to porównanie i gdyby z nim kiedyś pogadać na ten temat, to z pewnością użyje powyższego sformułowania. 
Ludzie bardzo dzieciaka interesują, chociaż sam nie do końca wie, jak powinien się do nich zabierać i niezbyt potrafi za nimi nadążyć. W relacjach międzyludzkich potrzebuje po prostu kogoś, kto jest wytrwały, kto da mu czas na przeprowadzenie wyżej opisanego procesu i kto również będzie chciał go poznać w podobny sposób. Lubi rozmawiać, jednak tutaj zależy z kim - przy osobie gadatliwej z pewnością będzie mówił trochę mniej, gdyż i słuchać lubi, zaś przy osobie cichej i ponurej będzie się czuł zobowiązany do podtrzymania rozmowy, jednak będzie się też czuł nieswojo. Jego naprawdę łatwo jest speszyć - jedno spojrzenie, jedno mruknięcie albo gest i Casey zacznie nerwowo bełkotać o tym, co akurat wpadnie mu do głowy. W takim układzie jego wypowiedzi nie będą miały jakiegokolwiek sensu i będą bardzo nieskładne. 
Należy wspomnieć też o tym, że jest bardzo uparty i nie odpuści sobie czegoś, co już sobie zaplanował, zaś dodając do uporu dumę i zadziorność, otrzymujemy dość ciekawą mieszankę. Nie chodzi o to, że jest zbyt pewny siebie, bo nie jest wcale, czy też o to, że jest przekonany o tym, że coś mu wyjdzie. On się po prostu nie poddaje i nie umie przyznać do porażki, uznając, że skoro raz mu nie wyszło, to musi spróbować jeszcze raz... i tak aż do skutku. 
Poza tym do osób śmiałych znowu nie należy. Jest niepewny siebie, swoich czynów i słów, a w tłumach albo ogólnie przy osobach nieznajomych czuje się bardzo nieswojo. Ma kłopoty z nawiązywaniem nowych znajomości i stresuje się przy ludziach, którzy zagadują do niego z własnej woli. Bywa, że trochę krzyczy, pyskuje i jest złośliwy, a na komplementy reaguje nerwowością. Dodając do tych cech jeszcze problemy z wyrażaniem uczuć otrzymujemy, tak jest, proszę państwa, otrzymujemy podręcznikowego tsundere. No, prawie. 
Nie zapominajmy jednak, że jest aktualnie złodziejem od przynajmniej kilku miesięcy. Może nie jest to zbyt długi czas, ale z pewnością okres ten wpłynął nieco na postrzeganie świata dzieciaka. Uważa, że kto pierwszy ten lepszy, kto znalazł ma, a niech głupi łka, znalezione - niekradzione, nawet, jeśli obejmuje to znalezienie kosztowności w cudzej kieszeni. Nie należy go zrozumieć tutaj źle, on uwielbia pomagać innym, jednak mimo wszystko woli najpierw samemu doprowadzić się do ludzkiego stanu a dopiero potem zadbać o innych. Nawet, jeżeli w grę wchodzi wcześniejsze okradanie ich. Dawniej może i dało się u niego dostrzec kompleks bohatera, dziś jednak chłopak żyje zasadą "najpierw uratuj siebie a później wspieraj innych", oczywiście nie zapominając o dewizie alchemików. Traktuje kradzież jako coś codziennego, zwykłego i po prostu koniecznego do życia. Wyrobiony odruch, nawyk, coś, od czego już chyba nie mógłby uciec nawet, gdyby chciał.
Co jeszcze można o nim powiedzieć? Jest to typ eskapisty połączonego z idealistą. Jeżeli coś w świecie nie jest takie piękne jak być powinno, to on odbiera to tak, że to coś ma po prostu zły dzień i trzeba poczekać, aż będzie miało lepszy. Bywa, że bardziej skupia się na wyobrażeniach, niż na świecie realnym. Ot, po prostu marzyciel, który nie do końca przystaje do świata. 

Wygląd: Jeżeli charakteru nie ma jak osoba dorosła, to wyglądu tym bardziej nie. Najłatwiejszy sposób, by określić jego aparycję to nazwanie jej raczej bardzo młodzieńczą - na oko można mu dać najwyżej piętnaście lat, czyli pięć mniej niż ma. Do najwyższych nie należy - sto siedemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu na ten wiek to nie jest znowu tak dużo i jest to jego powodem do kompleksów; nazywanie go "małym" bądź "niskim" albo czymkolwiek w ten deseń grozi uszczerbkiem na zdrowiu nadawcy takiego komunikatu. 
Nie jest też jakoś wybitnie dobrze zbudowany. Nawet określenie go przeciętnym to zbyt wiele. Jest najzwyczajniej w świecie dość drobny i niewielki, jak na swój wiek, ale wzięcie go za cherlaka zdecydowanie byłoby błędem. Jeśli trzeba, potrafi dać komuś popalić, skutecznie wbijając w sensie dosłownym swoje racje do głowy delikwenta, który śmie je w ogóle kwestionować. Ma dość specyficzny typ urody jak na młodego mężczyznę; sęk sprawy tkwi w tym, że chłopak najzwyczajniej w świecie wygląda jak nastolatka, której Matka Natura chyba nie obdarzyła bujnymi, kobiecymi kształtami. Głos Caseya, ale także i jego imię również zdradzają go na tym froncie; jego głos w dalszym ciągu nie brzmi zbyt męsko, naprowadza ludzi na błędny trop i sądzą oni, że chłopak jest dziewczyną albo młodszy, niż jest w rzeczywistości. Jeśli się zdenerwuje, głosik jeszcze bardziej skacze swoją barwą w górę, co niektórzy uznają za dość urocze.
Buźka Flynna ma naprawdę delikatne rysy, chłopak ma dość drobny nosek, lekko zadarty w górę, bladoróżowe wargi i spore, jasnobłękitne oczy, które zdobią długie, ciemne rzęsy. Usta najczęściej niewiele wyrażają swoim ustawieniem, nie licząc złośliwego uśmieszku, zirytowania albo innych tego sortu informacji. Za to oczy, oczęta Caseya to zupełnie co innego. Jeśliby brać na poważnie powiedzenie, że są one lustrem ludzkiej duszy, to właśnie ono byłoby w przypadku tego małego, zadziornego stworka strzałem w dziesiątkę. Wyrażają zupełnie wszystko, co on czuje, co więcej, zależnie od odczuwanych emocji ich odcień zmienia się. Jeśli wpadł na jakiś pomysł, jest czymś ucieszony, jego oczy przybierają jeszcze jaśniejszy odcień i doskonale widać w nich iskierki odzwierciedlające to, że jest czymś podekscytowany. Kiedy zaś jest smutny, zawiedziony, albo po prostu ma gorszy dzień, oczka ciemnieją do bardzo intensywnego odcienia ciemnego niebieskiego. Iskierek już w nich nie widać, ale jeśli zauważy się tą zmianę, trzeba odczytać ją jako wyraźny komunikat - bez kija nie podchodź. 
Czarne włosy nie występują w połączeniu z błękitnymi oczami i bladą skórą zbyt często, jednak nie ma co go podejrzewać o paskudztwo takie, jak farbowanie włosów. Jego kolor jest w stu procentach naturalny, zaś same włosy w dotyku są dość przyjemne i puszyste, taka po prostu ich natura. Kolejne hebanowe kosmyki pokrywające jego głowę lekko skręcają się na końcówkach i cała jego fryzura wygląda dość chaotycznie, tym samym nadając mu sporo uroku. Włosy chłopca są odrobinę przydługie, szczególnie biorąc pod uwagę grzywkę - ta często zasłania mu pole widzenia i przeszkadza, jednak nie ma serca jej przycinać. 

Historia: Casey pochodzi z rodziny alchemików - ci są w swoim fachu świetnie szkoleni, jednak spory wkład w to mają podobno też geny, tudzież, co bardziej prawdopodobne - tradycje rodzinne. Jego rodzice oraz starszy brat są alchemikami państwowymi, zaś marzeniem samego chłopaka jest zostanie nim. Casey nie miał nigdy złego życia; opiekowano się nim, nie był zaniedbywany i niczego mu nie brakowało... No, może poza zdolnościami alchemicznymi. 
Podobnie jak brat, Casey od małego był szkolony do wprawnego używania alchemii i o ile na wiek tych góra jedenastu lat szło mu całkiem dobrze, to... Jak na wiek dwudziestu i aspirowania na funkcję alchemika państwowego, jest aktualnie cokolwiek beznadziejny, jednak jego zdolności alchemiczne zostaną opisane nieco niżej. 
Mając siedemnaście lat chłopak wyraził chęć przystąpienia do państwowych alchemików, jednak ze względu na to, że alchemia ostatecznie nie była jego konikiem, Caseya odrzucono i kazano mu powrócić, gdy będzie godny ponownej próby. Flynn jak gdyby nigdy nic wrócił do domu, wziął najpotrzebniejsze rzeczy i zostawił rodzinie list, w którym mówił, że ruszenie w samodzielną drogę przez Amestris w pewnym momencie pozwoli mu na polepszenie swoich umiejętności i że mają go nie szukać. Ostatecznie jednak w ślad za chłopakiem ruszył jego brat i choć pościg trwa już przynajmniej kilka miesięcy, Casey dalej nie dał mu się złapać. 
Młodzikowi przyświecają dwa cele, które łączą się ze sobą; pierwszy został już wspomniany, jest to dołączenie do alchemików państwowych, drugi zaś to poznanie i opanowanie jakiegoś rodzaju alchemii, który zapewni mu dostanie się do wspomnianego ugrupowania. Ma nawet pomysł, czego powinien się nauczyć, jednak na drodze ma dwie dość istotne przeszkody - brak źródeł na ten temat i zdolności alchemiczne, które u niego ograniczają się jedynie do niewielkich tworów i totalnych podstaw. Dodając jednak do tego informację, że jego absolutnym idolem jest Roy Mustang chyba nie trzeba mówić, do czego dąży i jakich informacji poszukuje (z marnym skutkiem co prawda) podczas swojej podróży. 
Właśnie, podróż... Chociaż chłopak wziął ze sobą raczej konkretną sumę pieniędzy, aktualnie został praktycznie z niczym, w związku z czym ima się czegokolwiek, co może przynieść mu jakikolwiek zysk. Robi to, co umie i to, co chce, przy okazji zdobywając nową wiedzę nie tylko na temat alchemii, ale też po prostu na temat ludzi. Aktualnie osiadł w mieście Youswell, jednak kto wie, ile tam zostanie... 

Umiejętność specjalna:
Alchemia - Nie jest to coś, co potrafi najlepiej, ale potrafi. Zna jedynie podstawy i większe rzeczy nie zawsze wychodzą mu tak, jakby chciał. Da radę jednak użyć jej do stworzenia narzędzia do walki albo do małych pokazów, którymi bawi przechodniów. Kolejnym zastosowaniem jest transmutowanie jego wytrychu tak, by był idealnie dopasowany do zamka, który chłopak chce otworzyć. 

Umiejętności:
Kradzież - chłopak świetnie sobie radzi z podkradaniem się do innych ludzi i okradaniem ich. Nie jest wysoki, wygląda niepozornie, więc ludzie nie podejrzewają go o takie rzeczy. 
 Włamywanie się - Tę zdolność zawdzięcza głównie swojej alchemii i na niej ją opiera. 
 Zagadywanie - potrafi kogoś świetnie zagadać, a użyć tego może chociażby do wyłgania się z jakichś kłopotów bądź mimowolnego namówienia rozmówcy na kupienie Caseyowi czegoś. 
 Walka - Przeszedł podstawowe szkolenie, dzięki któremu potrafi się obronić. Trochę wie na temat broni białej, palnej i walki wręcz, jednak nie jest to wiedza wystarczająca, by być postrachem. 

Słabości:
 Boi się ciemności. Po prostu nie potrafi jej znieść i wystarczy, by w mroku się coś poruszyło, a on zacznie panikować i mówić, że widzi potwory. 
 Boi się też zwierząt takich jak: pająki, owady i ryby, przy czym ostatnie toleruje na talerzu. 
 Chce czy też nie, ale jest dość naiwny i bardzo wierzy ludziom. 
 Lęk przed spadaniem, lęk wysokości... Dla niego patrzenie w dół z wysokości czwartego piętra jest problematyczne. 
 Ma ogromne problemy ze snem. Bezsenność, koszmary senne, a jak się budzi to często mu się zdaje, że coś siedzi w jego pokoju i chce go skrzywdzić. 
 Skrajnie nie ufa lekarzom i boi się wszelkich sprzętów medycznych z naciskiem na igły i skalpele. 
 Bardzo szybko się stresuje i peszy, przez co trudno mu się nawiązuje kontakty międzyludzkie. Może się przestraszyć nawet pytania o pogodę. 
  Boi się też wody. Rzeka, jezioro, morze, ocean, nawet głupi basen, to jest konkretniej siedzenie w nim, budzi w chłopcu niepokój. 
 Poza tym jest przekupny; żyjąc niezbyt dostatnie i na własną rękę jest zdania, że każdy pieniądz się przyda. 

Ekwipunek:
Wytrych - jest to dość dyplomatyczna nazwa dla kawałka żelastwa, którego używa do transmutowania go w klucze odpowiednie dla danych zamków. Zabawka ta ma wypalony krąg transmutacyjny na sobie, dzięki czemu dzieciak może jej używać, gdy tylko jej dotknie.
Trochę pieniędzy - to jest nie za dużo. Po prostu nosi przy sobie to, co zarobi. 
Plecak - bo w czymś trzeba swoje szpargały trzymać. 
Nóż - Czymś bronić się w końcu trzeba. Jest to mały nożyk, który zawsze tkwi w jego kieszeni spodni. 
Jakieś bandaże, butelka na wodę, coś do jedzenia - podróżując trzeba mieć przy sobie takie rzeczy, a chociaż chłopak osiadł aktualnie w Youswell, nosi je przy sobie z przyzwyczajenia. 
Notes - pełni funkcję dziennika i czegoś, w czym spisuje obserwacje dotyczące alchemii. 

Pozostałe informacje:
Leworęczny. 
Używa archaicznych wyzwisk typu huncwot, gałgan, rzezimieszek. 
Nigdy nie był zakochany, sam siebie nazywa kapciem emocjonalnym. 
Ma... Głowę pełną sucharów. Nie, nie chcesz ich znać. 
Lubi śpiewać, ale nie przy ludziach. O nie nie. 
✖ Niesamowicie lubi, kiedy go się przytula i głaszcze, ale w życiu się do tego nie przyzna.
Niezbyt użyteczny talent, ale umie piec ciastka.
Ekscytuje go ogień, kiedyś bawił się w podpalacza.


Postać można uznać za zmarłą w wyniku działań Szczurołapa.
Omnimegagigantocofaczotron. <3


Ostatnio zmieniony przez Casey Flynn dnia Sob Sie 20, 2016 11:26 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Naohiro Iwaizumi
PRYWATNY BADACZ

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 04/07/2016

PisanieTemat: Re: I'm bad behavior but I do it in the best way   Pon Lip 11, 2016 2:50 pm

Cóż mogę rzec... Przy jego zdolnościach póki co średnich będzie jeden post na używanie alchemii... plus trzy na odpoczynek, wiadomo.
I pierwszy akcept leci, smacznych ciastek! c:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
I'm bad behavior but I do it in the best way
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Peryferia :: Archiwum-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.