.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Aleksieja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Dom Aleksieja   Nie Paź 02, 2016 11:50 pm

First topic message reminder :

W związku z tym, że nasz rudy koleżka powoli przestawia się na inny tryb pracy, postanowił wynająć niewielki domek, znajdujący się jedynie o rzut beretem od jego rodzinnej biblioteki i domu, z którego pochodzi. Wciąż nie ma tu zbyt wiele, a w skład mieszkania wchodzi tylko parter, piętro i mały strych. 
Parter jak to parter, nic niezwykłego - w pełni wyposażona kuchnia z jadalnią, salon (często używany raczej jako sypialnia, gdy Alkowi nie chce się wspinać po schodach, w końcu kontuzjowana nie tak dawno temu kostka robi swoje) z dwoma fotelami, kanapą, stolikiem i jakimiś regałami, przedpokój i prowadzące od niego ku górze schody z jakąś wykładziną. 
Na piętrze jest łazienka i kilka pokoi, przy czym zagospodarowany jest tylko jeden, to jest sypialnia rudego - łóżko, stolik nocny (zawsze spoczywa na nim przynajmniej jedna książka), szafa na ubrania i innymi tego typu meblami. A strych jest przypuszczalnie pusty. 
Cokolwiek, nie umiem w opisy i jestem chory. :| 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Czw Lis 24, 2016 11:25 am

Był świadom, że jakoś było mu nie tak ciepło gdy pajacyka nie było obok, a powrót w jego ramiona tylko go w tym utwierdził. Drgnął nieznacznie, kiedy został przysunięty bliżej, co oczywiście nie było spowodowane zimnem, a tym, że w końcu mógł poczuć jego ciało. Na głaskanie pleców zareagował cichym pomrukiem aprobaty i znowu dotarło do niego to, jak mocno uwielbiał dotyk Elliotta i jak bardzo mu go brakowało. Czuł się tak dobrze, co tylko potwierdzało dodatkowo mocne bicie jego serca; przyciskał się całym ciałem do tego większego, należącego do cyrkowca i trochę mu w tej chwili nie odpowiadał fakt bycia ubranym w koszulę. Spodziewał się raczej, że Eli obudzi go jak skończy rozmawiać z Luzie i uznał, że będzie mu łatwiej strzelać fochy, ale... chyba teraz nie był w stanie. 
Przeciągnął się w jego ramionach w ramach lekkiego wybudzenia się ze snu i objął jego szyję własnymi rękoma i posłał mu proszące spojrzenie. Zauważył naraz, że pajacyk wpatruje się w jego oczy, Aleksiej nie mógł odepchnąć od siebie wrażenia, że wygląda teraz jak szczeniak. Tak szczery wzrok, przepełniony uczuciami w dodatku, miały tylko psy patrzące na kogoś sobie drogiego. I Eli. Tak bardzo chciał uciec spojrzeniem gdzieś na bok, ale w tej chwili postanowił się przełamać i z nieśmiałym uśmiechem wpatrywał się w oczy pajacyka, słuchając przy tym jego słów. 
- Proszę... nie idź beze mnie - Zdołał szepnąć błagalnie, nim ich usta połączyły się znowu w pocałunku. Naprawdę o wiele bardziej wolałby podróżować z cyrkowcem niż czekać, aż ten znowu pojawi się w miasteczku. Kwestia pracy... Jakakolwiek by ona nie była, bo Alek nie wierzył, by chodziło po prostu o zwykłe cyrkowe występy, to i tak by go to nie przejęło za bardzo. Liczył się dla niego tylko i wyłącznie Elliott. Słyszał pogłoski dotyczące działalności jakiegoś cyrku i gdyby jego pajacyk miał z tym jakiś związek... W sumie nie wiedział, co by zrobił. Ale nie zostawiłby go. 
Zaskoczony uniósł brwi na pytanie o kawę. Szczerze powiedziawszy, nie myślał o niej nawet i nie czuł jeszcze większej potrzeby picia jej. Są rzeczy ważne i ważniejsze, a do tych drugich należało nacieszenie się pajacykiem. Aleksiej przełożył nogę przez jego udo i mocniej przyciągnął do siebie Eliego i nią i ramionami. Jego mina mogła przypominać w tej chwili wyraz twarzy naburmuszonego dziecka, no, w połączeniu z zawstydzeniem. 
- Y-ym, Eli... - Pokręcił lekko głową, zaprzeczając przy tym tonem cokolwiek dziecinnym. Wolałby zostać tu, tak, w tej chwili, już na zawsze. Przez moment wtulał swój policzek w jego, w końcu jednak przysunął usta do jego ucha i zamruczał w nie cicho, całując skórę tuż pod nim. 
- Nie chcę kawy, chcę... - I zaczepił wargami płatek jego ucha, palce prawej dłoni zaś znów powędrowały we włosy. Chwilę odczekał, zanim podjął przerwaną wypowiedź. 
- ... Chcę ciebie... - Wyszeptał i znów przycisnął usta do miejsca pod jego uchem, gdzie zostawił delikatny, różowy znaczek. Następnie pocałunkami wyznaczył sobie drogę od tamtego punktu przez jego szczękę i policzek aż do ust. Przed nimi zatrzymał się i spojrzał w jego oczy, wciąż bawiąc się ciemnymi włosami. - Jesteś piękny. - Mruknął cicho i złożył kolejny pocałunek na jego wargach, dość mocny, namiętny i wypełniony tęsknotą, którą dało się też zobaczyć w szarych oczach; te z kolei zmrużył nieco, jednak wciąż obserwował pajacyka. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Sob Lis 26, 2016 3:35 am

Biorąc pod uwagę częstotliwość zadowolonych pomruków wydawanych przez Eliego, można by pomyśleć, że powoli zmienia się on w dużego, zadowolonego kocura. Te dźwięki same z siebie nieustannie wydobywały się z jego gardła, gdy czuł dotyk czy drobne pieszczoty ze strony ukochanego. Już samo to, że przyciskał się do niego całym ciałem, przyspieszało bicie jego serca. Już nie mówiąc o rękach go oplatających czy tym niewinnym, uroczym spojrzeniu, które było w nim utkwione. Uwielbiał ten delikatny uśmiech błąkający się po ustach i przejechał po nich palcem, powstrzymując się, by ponownie się w nie nie wpić - w końcu chciał mu też dać dojść do słowa. Nawet jeśli miał ochotę nigdy nie odstępować od tych warg, które tak go kusiły.
W końcu zresztą owa pokusa go pokonała. Zdążył jeszcze wysłuchać słów Aleksieja, nim zamknął mu usta własnymi. Smakował go, przypominając sobie na nowo wszystko, co poznał w chatce w górach, wszystkie jego reakcje uruchamiały odpowiednie trybiki w jego pamięci. Wszystko było na swoim miejscu. Bo tu właśnie było jego miejsce. U boku Alka. Czy to możliwe, że po tylu latach błąkania się i dziesiątkach mniejszych lub większych związków w końcu znalazł dla siebie cel, nawet go specjalnie nie szukając? Po chwili oderwał się i spojrzał na niego czule.
- Chciałbyś pójść ze mną? - spytał z delikatnym uśmiechem. Zaraz jednak ten zbladł, a Eliego coś ukuło w sercu. W końcu wiedział, że Aleksiej był w wojsku. Co by powiedział, gdyby odkrył jego prawdziwą pracę? Byłby zły, rozczarowany? Czy... zostawiłby go i wydał? Nie, to niemożliwe... tak chciał myśleć. W tej chwili zupełnie nie przejmował się faktem, że nie powinien nikomu zdradzać owej tajemnicy. Z Aleksiejem sprawa miała się inaczej. Czy gdyby kiedyś dowiedział się o wszystkim przez przypadek, uznałby jego milczenie za kłamstwo? Nagle zachciał o wszystkim mu opowiedzieć, wyrzucić to z siebie... a z drugiej nie mógł psuć ich spotkania po tak długim czasie czymś tak trywialnym jak praca. Nie chciał go denerwować czy martwić... na pewno nie w tej chwili. Teraz liczyło się, że znów się widzieli, mogli spędzać razem chwile i nacieszyć się sobą po przerwie.
Dlatego też z pomrukiem aprobaty przyjął działania Alka. Oplatająca go noga była kolejnym kawałkiem układanki sprawiającej, że jego mózg zaczynał funkcjonować na zwolnionych obrotach. Podobnie działały na niego naburmuszona mina i ton, który był zwyczajnie uroczy. Oznakowanie pod uchem przyjął z uśmiechem... nawet niejaką dumą. Uznawał to za podpis... podpis oznaczający, że należy do rudego mężczyzny. A w tej chwili właśnie tego pragnął.
- To niesamowite, jak mi czytasz w myślach - mruknął mu cicho. - Też chcę ciebie... ciebie całego. Mojego Aleksieja~ - dodał cicho, odwzajemniając momentalnie żarliwy pocałunek, wyczuwając tęsknotę się pod nim kryjącą i starając się wzrokiem i pocałunkiem pokazać: "już tu jestem, jestem obok, dla ciebie". Doprawdy w tej chwili nie wyobrażał sobie odejścia z powrotem do pracy... na samą myśl miał wrażenie, jakby miało mu pęknąć serce. Dlatego zamiast tego zajął się pieszczotą, wysuwając nieco język i przejeżdżając nim po wargach swojego ptysia.
- Usłyszeć taki komplement od osoby tak ślicznej i cudownej to prawdziwy zaszczyt - powiedział cicho mu w usta, zaraz wracając do pocałunku, jedną z dłoni przenosząc na otaczające go udo, głaszcząc je delikatnie. Naparł językiem na jego usta, liżąc lekko, zachęcając do ich otwarcia. Pobudzał go do nieco śmielszych zabaw niż nieśmiałe pocałunki, choć naturalnie nadal na niego nie napierał, dając mu na tyle ciepła i bliskości, by zająć jego uwagę, ale i na tyle miejsca, by dać możliwość wycofania się, gdyby poczuł się niekomfortowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Sob Lis 26, 2016 4:51 pm

Póki co mógł śmiało stwierdzić, że nie poznał nic lepszego w całym życiu niż usta Elliotta. Te aktualnie przyciskały się do warg Aleksieja, dzięki czemu obaj na nowo mogli się poznawać. Rudy z pewnością żałował bycia w Briggs z jednego powodu - co jeśli spotkałby pajacyka wcześniej? W innych okolicznościach? Chyba nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, zwłaszcza, że teraz było tak dobrze. Alek nie miał się czym martwić i liczył się dla niego tylko cudowny pajacyk. Gdy przerwali pocałunek, rudzielec pokiwał lekko głową na pytanie Elliotta. 
- Nie chcę, żeby cokolwiek nas rozdzieliło. Chcę być zawsze z tobą... proszę i... nie rób miny - Delikatnie potarł kciukiem kącik jego ust, unosząc go tym samym nieznacznie ku górze. Zdecydowanie nic nie zmieniłoby jego uczuć do pajacyka, w końcu ich spotkanie nie mogło być przypadkowe. Góry są zbyt wielkie na takie przypadki, co dla rudego było jednoznaczne z tym, że byli sobie przeznaczeni. Musieli być, nie było innej możliwości. 
Dlatego właśnie teraz Aleksiej oplatał go całym sobą i dociskał do mężczyzny swoje ciało w sposób ufny i tym bardziej stęskniony. Im więcej pajacyka miał, tym więcej go chciał i potrzebował, a mówiąc szczerze, słowa cyrkowca tylko sprawiały, że chciał mu dać siebie jak najwięcej. Wiedział, że nie odsunie się teraz, nie ucieknie i w końcu pozwoli im na wszystko, czego tak naprawdę chcieli. Byli ze sobą już całkiem długo, a rozłąka jakoś wydawała mu się jeszcze dłuższa, zdecydowanie za bardzo. A Alek nie był w końcu dzieckiem, chociaż często jak takie się zachowywał, już o Elim nie wspominając. 
W momencie, w którym pajacyk jeszcze nie mówił, koniuszek języka Alka wyszedł na spotkanie temu należącemu do bruneta i nie cofnął się ani odrobinę, gdy ten zabrał głos. Nie odpowiedział nijak na komplementy, a przynajmniej nie zrobił tego werbalnie, bo jedynie uciekł wzrokiem na chwilę na bok, by zaraz powrócić nim na buźkę cyrkowca. Pocałunek odwzajemnił - nadając mu  o wiele śmielszego i zachłanniejszego charakteru niż poprzednim. Zareagował cichym pomrukiem na głaskanie; lubił, gdy dotykało go się w tym miejscu, natomiast wargi grzecznie rozchylił i przyjął język Elliotta, witając go własnym. Odwdzięczył się natomiast zaproszeniem do zabawy nimi, spod przymrużonych powiek obserwując swojego ukochanego. 
Po dłuższej chwili w końcu się od niego oderwał, by zaczerpnąć tchu. Dyszał cicho, natomiast otworzył szerzej oczy, by utkwić ich spojrzenie w tych pięknych, brązowych i należących do jego pajacyka. Znowu przeczesał jego włosy i jeszcze złożył delikatny pocałunek na jego wargach, przy tym niby przypadkiem ocierając się własnymi biodrami o te jego. Ułożył dłonie na jego ramionach i leciutko pchnął go, dając mu sygnał, by położył się na plecach. Gdy mężczyzna zrobił to, rudy usiadł okrakiem na jego biodrach, pozwalając, by zbyt duża koszula opadała na brzuch pajacyka. 
Był piekielnie czerwony, jego oddech i puls wciąż były przyspieszone. Sam Alek natomiast... spragniony i podekscytowany przez to wszystko, co robili. Odgarnął niedbale włosy za prawe ucho i pochylił się nieco do twarzy Elliotta, tak, że niesforne rude fale muskały jego czoło i policzki. Znów próbował zrobić naburmuszoną minę, jednak niekoniecznie wyszła tak, jak miała w zamyśle. 
- Twarz mnie przez ciebie boli, pajacyku. - Zmrużył oczy, starając się nadać głosowi ganiącego wyrazu, co o dziwo wyszło mu cokolwiek lepiej niż mina. Znowu ucałował go słodko, zaś dłonie, dotychczas wsparte na ramionach, zaczęły sunąć niżej, badając jego klatkę piersiową i kończąc na przesuwaniu paznokciami i ledwie opuszkami palców po jego żebrach, na zmianę. Usta zeszły na szyję, po tej wolno w dół, aż do ramienia, później zaś w górę, przeszedł bez pośpiechu język. Znowu przeszedł twarzą przed tę jego i potarł lekko własnym nosem o ten pajacykowy. 
- Nie każę ci już więcej czekać na nic dobrego... obiecuję - szepnął, nie przerywając ruchów dłoni w tamtym miejscu. Niecierpliwił się okrutnie, ale chyba można powiedzieć, że mieli dla siebie sporo czasu... A Alek chciał poznać pajacyka całego, jak najlepiej. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Pon Lis 28, 2016 10:14 pm

Jak mógł się smucić czy myśleć o nieprzyjemnych sprawach, gdy słyszał takie rzeczy z ust Alka? Praca? Co ona znaczyła w porównaniu do ich uczucia? Na pewno będą mieli czas, by o niej porozmawiać. Elliott postanowił sobie, że wyzna wszystko mężczyźnie, dosłownie wszystko. Liczył na szczerość i siłę ich uczucia... a nawet gdyby ten miał go po tym wyznaniu odrzucić, lepiej było być szczerym, niż żyć, okłamując ukochanego. I pomyślą razem, jak zrobić, by się nie rozstawać - bo i Eli tego nie chciał. Obecna rozłąka była niejakim testem, czy ta miłość naprawdę się utrzyma? Utrzymała się, więc błazen zamierzał ją cenić niczym największy skarb.
Uśmiechnął się delikatnie, podbudowany swoimi myślami, spełniając tym samym prośbę Aleksieja. Chwycił delikatnie jego dłoń, przyciągnął ją do ust i ucałował słodko, patrząc w oczy z ciepłym błyskiem. Zaraz przytulił ją do swojego policzka, poruszając nim lekko, gdy kiwał głową.
- Będziemy razem. Obiecuję - odparł poważnie, przyciągając go do siebie mocno.
Nie był to pierwszy raz, gdy był z kimś w łóżku, gdy kogoś tulił czy całował. Znał dobrze ten przyjemny dreszcz, gdy czyjeś ciało przylegało ściśle do jego. A jednak było to... inne. Głaskał go nieustannie, chcąc wryć sobie w pamięć każdy szczegół pod palcami i był pewny, że gdyby ktoś go przytulił i go nie widział, poznałby swojego ptysia. Wdychał jego zapach, ten jedyny i niepowtarzalny. Uśmiechał się na mruknięcia, czując ciepło w sercu, gdy ukochany nie tylko nie protestował, ale i z aprobatą przyjmował jego działania. Z chwilą zetknięcia ich języków, sam Eli wydał z siebie westchnięcie, by później wprosić się nim do ciepłych ust rudzielca. Nie zdziwiłby się, gdyby Alek czuł, jak serce mu przyspiesza, gdy niespiesznie, acz dokładnie sunął po jego ustach, bawiąc się z jego językiem. Machinalnie mocniej zacisnął dłoń na jego udzie, lekko je masując  i sunąc dłonią to w górę, to w dół, przy okazji go nieco przyciągając. Mruczał mu cicho prosto w usta, dopóki ten się nie oderwał, by złapać powietrza, z czego zresztą cyrkowiec również skorzystał. Wyrównał nieco przyspieszony oddech, wpatrując się w szare oczy, w których wyczytywał wszystko, co już i tak czuło jego serce.
Tak naprawdę nie spodziewał się takiego entuzjazmu ze strony Aleksieja. Nie by uznawał to za niemiłą niespodziankę, wręcz przeciwnie. Jęknął cichutko, czując, jak ich biodra się ze sobą stykają i posłusznie, ciekawy dalszych ruchów alchemika, położył się na plecach. Nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu wpełzającego na usta, gdy widział nad sobą ślicznie zarumienionego ukochanego w za dużej koszuli, którą mu podarował. Nawet to, że nadal ją nosił, było dla niego czymś, co przyspieszało jego bicie serca. Gładził jego uda, gdy Alek pochylił się nad nim. Czuł łaskotanie włosów na twarzy, ale nie mógł rzec, by mu to przeszkadzało. Wygiął usta jeszcze szerzej, słysząc jego słowa.
- Ojej, i co z tym zrobimy~? - mruknął z rozbawieniem, przenosząc dłonie na jego policzki i delikatnie je masując i głaszcząc. - Muszę zadbać, by było ci jak najlepiej~
Choć widocznie to sam Aleksiej chciał mu to zapewnić. Jak wiedziała niejedna osoba, błazen szczególnie wrażliwy był na żebrach, które to właśnie były pieszczone tak cudownie, że nie mógł powstrzymać zadowolonych westchnięć. Nie żeby przez to nie zwracał uwagi na usta mężczyzny sunące po jego skórze. Było mu tak dobrze... że sam chciał, by jego ukochanemu było równie przyjemnie. Przeniósł dłonie z powrotem na kolana, sunąc nimi do góry, masując delikatnie skórę, aż doszedł do jego bioder. Je ścisnął nieco, jednak się na nich nie zatrzymał, przenosząc dłonie i dalej, na dół jego pleców, wsuwając je pod koszulę i tam również gładząc czule.
- Nie każesz...? - mruknął, potrzebując chwili, by połączyć fakty, a obecny stan lekkości umysłu wcale nie pomagał się skupić. Zaraz jednak otworzył nieco szerzej oczy, wpatrując się w jego szare oczy z głodem wyraźnie rysującym się w jego źrenicach. Uśmiechnął się szeroko, jedną dłoń kładąc mu na biodrze, a drugą unosząc wyżej na plecy, przy okazji unosząc nieco materiał koszuli, póki nie trafił ręką między łopatki. Przyciągnął go bliżej do siebie, nosem sunąc mu po policzku, aż dotarł do jego ucha, które przygryzł lekko.
- Kocham cię, słonko - mruknął mu do niego z uczuciem. - Tak bardzo, że jesteś całym moim światem. - Ucałował go, po czym obejmując mocno jego plecy, obrócił się razem z nim, tak by zamienili się miejscami. Uśmiechnął się z lekkim błyskiem w oku. - I będę ci to powtarzał zawsze... już nie pozwolę, by cokolwiek nas rozdzieliło. - Pochylił się i ucałował czule lego wargi, by zaraz zejść ustami na jego obojczyk i zostawić tam spory znak. W końcu sam chciał się podpisać, w rewanżu za znak po pocałunku Alka. Gładził jego boki i brzuch, sunąc dłońmi pod koszulą, czuląc ciepłą, gładką skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Wto Lis 29, 2016 1:53 am

(Przypuszczam, że to już podpada pod +18, także jakby ktoś nie lubił, to poniższych postów lepiej unikać~)




Elliott go rozczulał do granic możliwości i zupełnie zajmował jego myśli chyba na każdy możliwy sposób. Sam głaskał delikatnie, jakby odruchowo, jego policzek, przy tym uśmiechając się z niezwykłą jak na siebie błogością. Ten cyrkowiec zdecydowanie działał na niego, otwierał go na świat i przede wszystkim na uczucia, których rudy sobie odmawiał od kilku lat. W ogóle nie pozwalał sobie na zbliżenia i zwykłe przytulenie było dla niego czymś stresującym, co sprawiało, że obejmowany rudzielec stał jak słup i ani ważył się drgnąć. 
Zakochał się w jego słowach. 
Uwielbiał ich brzmienie, ich znaczenie, ton, jakim były wypowiadane, tylko dowodził ich całkowitej szczerości. Nie odpowiedział jednak na nie niczym innym niż rozanielonym wyrazem twarzy i ledwo wyczuwalnym skinięciem głową, zaś głaskanie przyjął również z ulgą i przyjemnością. Tego też normalnie nie lubił, naprawdę nie znosił, gdy się go dotykało, a jedyną osobą, która dotychczas mogła to bezkarnie zrobić, była jego siostra. 
To chyba kwestia uczucia, które ma jedno imię a różne natury. 
Poczuł serce Elliotta - w końcu byli tak blisko siebie, w końcu mogli się sobą nacieszyć i okazać nawzajem wszystkie do tej pory nagromadzone w sobie uczucia. Język rudzielca przyjmował swojego gościa, tak rozkosznego i skorego do wspólnych zabaw, w które sam Alek mocno się angażował. Poza tym, co działo się wewnątrz jego ust, wojskowy czuł wciąż dotyk na udzie, mocniejszy i pewniejszy, niż dotychczasowe głaskanie tamtego miejsca. 
"Nie przestawaj, proszę..."
W jego głowie rozbrzmiewał błagalny głos, tak łudząco podobny do jego samego. W końcu to, co myślał i czuł było zgodne z tym, co robił, zaś powyższą myśl wyraził cichym stęknięciem, którego głównym środkiem przekazu był dźwięk. W tej chwili nie mógł wyartykułować niczego poza takimi odgłosami, zaś kolejnym był cichy jęk, tym razem lekkiego rozczarowania, bo Eli odsunął się od niego. 
"Chcę znać twój smak jeszcze lepiej"
Kolejna niewypowiedziana myśl. Można by było rzec, że nie odważyłby się nawet, ale teraz chyba był zdolny do wszystkiego. Na pewno był. W tej chwili jego głos byłby wyższy niż zwykle, jednak przy tym przyciszony przez to, że Alek aktualnie ledwo łapał oddech. Jego usta wciąż były rozchylone, policzki dosłownie płonęły czerwienią i nieco go piekły, ale... Był skłonny to wybaczyć swojemu ciału. Oczy wyrażały więcej, niż mogły słowa; w końcu - jak mawiali - były one odbiciem duszy człowieka, a tutaj należało dodać, jakoby były też obrazem, na który nakładano uczucia, najlepsze barwy z możliwych. 
"Jesteś moim największym skarbem, kocham cię, zostań ze mną na zawsze"
W końcu, siedząc już na Elim, powoli formułował swoje myśli i starał się je skupiać na dwóch rzeczach - pajacyku i tym, co dla niego układał. W jego głowie pobrzmiewało echo rozkosznego  odgłosu, który uciekł z ust cyrkowca. Chciał słuchać go częściej. I kolejna rzecz, którą postanowił ukochać całym sercem, to jest ten przyjemny dotyk, jaki czuł na swoich oblanych czerwienią policzkach. 
- Och, powinienem zadbać, by twoja twarzyczka pasowała do mojej~ - Odparł miękko, uśmiechając się na jego westchnienia. Czuł się prawie tak, jakby miał władzę... Chociaż jeśli już miałby się z jakiejś cieszyć, to z tej nad własnymi czynami. Zareagował natomiast podobnymi, lecz głośniejszymi odgłosami na kolejne ruchy pajacyka; uwielbiał, gdy był przez niego dotykany właśnie w ten sposób, a dół pleców był dla niego bardzo czułym na pieszczoty punktem. 
Na twarzy rudego pojawiła się satysfakcja wywołana miną i spojrzeniem Elliotta, kiedy ten zrozumiał, o czym mówił Alek. Czuł się pożerany wzrokiem i naraz miał świadomość, że najprawdopodobniej jego oczy wyrażają dość podobną rzecz. Przyciągnięty do pajacyka grzecznie przyległ do jego ciała, ponownie jednak wykonując ruch biodrami; tak, tam też chciał go czuć, chciał przyjmować jego bliskość, chciał oddawać mu swoją... I to w połączeniu z ugryzieniem ucha wywołało lekkie drżenie i jęk. 
"Och, pajacyku..."
Z lekkim rozczarowaniem przyjął zamianę pozycji, bowiem spodziewał się, że sam będzie mógł obdarzyć pajacyka pieszczotami, jednak natychmiast objął go nogami i ramionami, zaś kolejne słowa wywołały u niego przyjemne dreszcze i spotęgowały przyjemne mrowienie w brzuchu. Znowu nie odpowiedział, ale cyrkowiec mógł dostrzec, że jego wargi drżą, a spomiędzy nich wydobył się cichy pisk - ot, dwa małe ślady tego, że Alek naprawdę chciał cokolwiek powiedzieć. Pocałunek odwzajemnił, kolejne pieszczoty znowu wywołały pomruki i jęk. 
Sam jednak zaraz nieco zsunął się ku dołowi, by ponownie zrównać się z nim twarzami. Przygryzł dolną wargę, jednak na ustach wciąż widoczny był psotny uśmiech. Opuścił też nogi i ramiona, jedną dłoń ułożył na jego biodrze, zaś drugą, a raczej jej palec wskazujący, w miejscu, w którym najintensywniej czuł bicie jego serca. 
- Róża - wyszeptał podnieconym głosem. - Biała, czerwona... - Palec wolno przesunął się niżej, znacząc paznokciem kółka na jego brzuchu. - ... dwie naraz? Herbaciana... - Kontynuował, a kreślone przez niego kształty zdecydowanie schodziły niżej. Pępek, w końcu linia wyznaczana przez gumkę jego bielizny... - ... Forsycja... Maciejka... - I w końcu zaczął paznokciem delikatnie wodzić po zarysie jego męskości, przy tym obserwując jego minę. Tak, specjalnie dla niego czytał o symbolice kwiatów i uznał, że teraz wykorzysta swoją wiedzę. Osiągnąwszy mniej więcej pożądany efekt, Alek zsunął z bioder mężczyzny bieliznę i ucałował krótko ukochanego. 
- Usiądź... będzie mi łatwiej - Wymruczał przy jego ustach i na zachętę przesunął po całej długości nowo odkrytej części ciała cyrkowca palcami, od dołu do góry, na koniec lekko drażniąc jej główkę palcami. 
(tak bardzo straciłem wprawę, ale ciastko z tym....)


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Pią Gru 02, 2016 3:41 pm

+18
Musiał przyznać, że tego się nie spodziewał, gdy przychodził do Aleksieja. Co prawda tego pragnął, właściwie od ich pierwszego spotkania, ale nie to było najważniejsze. A teraz... teraz zmieniał się w zadowolonego z siebie cyrkowca... och, nim był zawsze. Można więc powiedzieć, że wracał do bycia... sobą. W pełnym tego słowa znaczeniu. Czy to było dobre, czy może złe, bo wcześniej trzymał część siebie na wodzy... może nawet by się w innych okolicznościach nad tym zastanowił, choć wątpił, by doszedł do jakichś wniosków - Aleksiej był jedyny w swoim rodzaju i takich uczuć jak przy nim jeszcze nie miał, nie poznał ich. Dlatego w głowie miał mętlik, nawet jeśli pozornie wciąż był równie prosty niż wcześniej. Ale... cóż, tak czy inaczej nie mógł teraz nic takiego rozważać. Nie kiedy ciało Aleksieja ocierało się o to jego w sposób, którzy przyprawiał go o dreszcze spływające w dół kręgosłupa.
Chłonął każdy jego dotyk, czując na skórze nawet najmniejsze muśnięcie. Sam naprawdę mógłby być porównywany do dużego kota, który mruczał, gdy tylko go głaskano, więc akcje Alka były dla niego jak woda na młyn. Tak samo zresztą wsłuchiwał się w wydawane przez niego odgłosy, pozwalając, by ciało samo reagowało na jęki czy westchnienia. Nie minęło dużo czasu, nim czuł szum w uszach, wynik szybszego bicia serca. Ani na moment nie zaprzestawał pieszczot mężczyzny, czy to błąkając się dłońmi po jego ciele, czy ustami sunąc po skórze.
Był tak szczęśliwy, jak jeszcze nigdy. Obawiał się, że po tak długiej nieobecności Aleksiej może chcieć trzymać go na dystans... widocznie nie mógł się bardziej pomylić. Teraz pozostawało nie wypuszczać go ze swoich ramion... już nigdy.
- Zadbaj, proszę~ - mruknął z rozkoszą, miziając go po dole pleców. Wpatrywał się w jego prześliczną, zarumienioną twarz spod przymrużonych powiek, dokładnie zapamiętując wszystkie reakcje. Chciał znaleźć wszystkie jego słabe punkty, by móc mu dać jak najwięcej przyjemności. I chyba właśnie na takowy natrafił. Tym bardziej nie odrywał stamtąd rąk. Nie żeby długo pozostawał w tej pozycji - w końcu chciał nie tylko brać, ale i dawać Alkowi wszystko, co tylko mógł. Uśmiech nie schodził z jego ust, kiedy tak patrzył na niego. Przez chwilę nawet odsunął się odrobinę, by mieć lepszy widok na swojego ukochanego. Na chwilę, bo zaraz wrócił do całowania go po torsie. Czując oplatające go kończyny, mruknął z aprobat - w końcu chciał być jak najbliżej, a momentami brakowało mu rąk, by przyciągać swojego ptysia i go głaskać.
- Co ty...? - spytał zaskoczony, gdy ten cofnął nogi, zaraz jednak zamilkł, słuchając jego słów... które aż na chwilę zaparły mu dech w piersiach. Rzecz jasna rozumiał, co Alek miał na myśli. Znaczenia kwiatów nauczył się dawno temu, zarówno z ciekawości, jak i, nie oszukujmy się, by być bardziej wymownym wobec ludzi, którzy akurat mu się spodobali. A dochodząca do tego wędrówka jego palca sprawiała, że wszystko odczuwał jeszcze mocniej. Wpatrywał się więc w niego szeroko otwartymi oczami i uchylonymi wargami, a na jego policzki zaczął wpływać lekki róż - bardziej z zachwytu i podniecenia niż czegokolwiek innego. Gdy zaś dłoń dotarła do newralgicznego miejsca, jęknął cicho z zaskoczenia, zaciskając mocniej wokół niego ramiona. Jeśli mógł mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, właśnie je stracił. Słuchając go, sięgnął dłońmi do jego torsu, a konkretniej koszuli, która ten jakimś trafem wciąż miał na sobie. Trzeba było to naprawić, za co od razu się zabrał, rozpinając kolejne guziki i odrzucając ją gdzieś, gdy już skończył. Nachylił się do jego ucha, które przygryzł.
- Aksamitka - szepnął w nie słodko, całując zaraz. - Jaśmin... powój - mruknął prosząco, zaraz ponownie jęknął pod wpływem pieszczoty. - Aleksieju... - Chwycił go mocno za biodra, zaraz jedną dłoń przesuwając mu na plecy, schodząc niż niżej, pod bieliznę, by w końcu ścisnąć tyldy pośladek. - Dziękuję, że mi ufasz - szepnął cicho pod wpływem chwilowego impulsu. Sam Alek mówił, że nie jest otwartą osobą, więc pozwalanie sobie na tyle było dowodem niezwykłego uczucia... a Elliott był zaszczycony, będąc jego obiektem. Na jego prośbę przez chwilę nie reagował, masując palcami wrażliwe miejsce, a wargami sunąc po uchu i jego okolicach, w końcu jednak zacieśnił uścisk, wolną dłonią przyciągając go do siebie i siadając tak, by posadzić go sobie na kolanach. Uśmiechnął się szeroko i można by ów grymas nawet uznać za niewinny... gdyby nie pożądanie malujące się widocznie w jego oczach. Przysunął wargi do tych jego, patrząc w te szare tęczówki, nie chowając przed nim zupełnie nic.
- Jesteś... najbardziej niezwykłym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek spotkałem - powiedział cicho, z pomrukami słyszalnymi w jego głosie, po czym ucałował go mocno i namiętnie, tylko zaciskając smukłe palce na jego skórze. W tej chwili gotów był dać całego siebie ślicznemu rudzielcowi, wyjąć sobie serce i mu je ofiarować... choć w przenośni zrobił to już dawno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Sob Gru 03, 2016 2:15 am

[+18]



Ta sytuacja zdecydowanie mu się podobała i nie można temu zaprzeczyć. O ile wiedział, że mruczenie kota jest czymś kojącym i przyjemnym dla osoby, która powyższego kota rozmruczała, to... Nie spodziewał się, że to ma aż taką moc w przypadku ludzi. Szczególnie teraz, kiedy słodki Eli mruczał dzięki niemu i dla niego, prosił go o więcej i odwdzięczał się doprowadzaniem rudego do podobnego stanu. Ten z kolei wił się pod wpływem jego dotyku w tamtym miejscu i wiercił - punkt ledwo nad linią wyznaczoną przez bieliznę, u samego dołu pleców Woronina, był równie czuły co u kotów. 
"Proszę, chcę więcej"
Niewypowiedzianą myśl po raz kolejny wyraził mową ciała i nieartykułowanymi odgłosami, w których wachlarzu znajdowało się ciche stękanie, dominowane jednak przez głośne pomruki i westchnienia. Ciało, przy poruszaniu odpowiednich miejsc, wyginało się w łuk ku temu należącemu do cyrkowca, zaraz mocniej kuliło się, by inne punkty zostały potraktowane z równą czułością. Głowa Aleksieja nie dość, że była otoczona płomienistymi falami, które aktualnie opadały luźno z tyłu, na poduszkę w błękitnej poszewce, to jeszcze sama twarz pokryta była szkarłatnym pąsem. Sam jej wyraz natomiast wyrażał przede wszystkim błogość, jednak gdyby spojrzeć w jego oczy - widniało w nich pożądanie, którego nawet nie starał się kryć. 
Powoli docierali do miejsca, w którym jeszcze nie byli. 
Plan rudego się powiódł i przyniósł upragniony skutek. Pajacyk zareagował nie tak, jak Alek się spodziewał, ale zdecydowanie miło było to obserwować. Cały czas, co prawda, byli dość... Aktywni fizycznie, jednak rudy wiedział, że barwa policzków Elliotta nie pogłębiła się z tego powodu, a z zupełnie innego. 
Był z siebie dumny. 
To była jego zasługa.
Ani na chwilę nie przerwał drogi, którą przebywał jego palec wskazujący i również to było dla niego małym powodem do dumy. Przekraczał w końcu granicę, którą tak długi czas kazała mu utrzymywać skromność, nieśmiałość i obawa, że jego doświadczenie w takich sprawach już przygasło. I, cholera, naprawdę pragnął przejść przez nią już pierwszego dnia ich znajomości, rozłąka, do której doszło drugiego, doprowadziła go niemal do szału z tęsknoty, dlatego teraz zadawał sobie jedno pytanie... 
Dlaczego nie?
Oblizał wolno wargi zaledwie koniuszkiem języka, na którym też wciąż czuł smak ust Elliotta. Reakcja mężczyzny została ubarwiona o naprawdę przyjemne odgłosy, w które rudy się wsłuchiwał z uwagą. Sporą rolę w jego doznaniach grały wszystkie zmysły, a wszak słuch był jednym z nich. Kochał słuchać głosów, za którymi przepadał, a traf chciał, że jego ulubiony należał do Ashleya. Doprowadzenie go do takich dźwięków było dla niego kolejnym małym-wielkim osiągnięciem i naraz nagrodą za powyższe.
W międzyczasie pomógł mu z koszulą, jedynie na chwilę przerywając pieszczenie jego męskości palcami, by móc zrzucić z siebie ubranie. Robił to byle jak, byle szybciej, byle móc zetknąć się znowu z pajacykiem. Natychmiast, gdy tylko zdołali pozbyć się tego materiału, dłoń rudego znów powędrowała do krocza Elliotta, które, zaskoczony nagłą pieszczotą, rudy zdołał jedynie lekko opleść swoimi palcami i zacisnąć je na nim. W gardle na chwilę ugrzęzły mu słowa, jednak zaraz przeszkodę przebiło kolejne głośne westchnienie. Myśli wirowały, ciało płonęło od środka, a uszy rozkoszowały się słodkimi słowami. Czując dłoń mężczyzny pod swoją bielizną, rudy w pierwszej chwili zareagował pomrukiem aprobaty, jednak kiedy dotarł do niego sens słów Elliotta... 
Momentalnie zamarł. 
Odsunął się nieco od niego, by móc własnym spojrzeniem wychwycić to jego, zaraz oparł swoje czoło o ramię Eliego i tak tkwił chwilę, lekko drżąc. Nie wiedział, co właściwie sprawiło, że cyrkowiec akurat teraz postanowił to powiedzieć, tym bardziej nie był  w stanie określić, dlaczego właśnie w tej chwili sam naprawdę mocno na to zareagował. Po chwili jednak odwdzięczył się pocałunkiem złożonym na szyi, po której ponownie przesunął językiem i znów wstrząsnął nim intensywny dreszcz, który swoje źródło miał w działaniach Elliotta. 
Ostatecznie tak, jak chciał, wylądował na jego kolanach i oczywiście był z tego powodu bardzo zadowolony. Podczas zmiany pozycji pozbył się też własnej bielizny, która stała się w tej chwili dla niego nieznośna i zdecydowanie zbyt ciasna. Poprawiając się na jego kolanach ponownie otarł się o jego męskość tą własną, tym razem nawet nie pozorując przypadku. Ułożył się ostatecznie tak, by pozwolić im obu na bliskość, której przecież tak pragnęli, jednak by wciąż mieć miejsce na manipulowanie dłonią między nogami starszego. 
- Głuptasie... Głupi pajacyk, kocham cię jak nigdy nikogo i... to ty jesteś.. - Skontrował nieskładnie jeszcze przed pocałunkiem, który odwzajemnił z podobnym charakterem, jednak z większą namiętnością. Podczas pocałunku, którego nie miał zamiaru jeszcze przerywać, ponownie przeniósł dłoń na jego męskość, zaś drugą ułożył na karku mężczyzny. To drugie miejsce lekko pomasował, po czym pozwolił palcom wsunąć się w miękkie włosy cyrkowca, ciągnąć je lekko co jakiś czas i bawić się nimi. 
Druga dłoń, ta znajdująca się niżej, chwilę jedynie delikatnie wodziła po jego długości palcami i wciąż zaczepiała żołądź, jednak zaraz chwyciła członek mocniej i zaczęła pewniejszymi ruchami po nim przesuwać. Naraz rudy nieco wypchnął biodra w tył, tak, by jego pośladek dopasował się lepiej do dłoni cyrkowca i zakołysał biodrami wolno. Pocałunek przerwał lekkim ugryzieniem dolnej wargi mężczyzny. 
- M-musisz... wiesz... - schwycił dłonią z karku jedną z tych należących do cyrkowca i zaraz uniósł ją do własnych ust. Wyraz jego twarzy w tej chwili był zdecydowanie przyprawiony sporą pewnością siebie, wywołaną w znacznej mierze pożądaniem. Wysunął język i wolno przesunął nim po wskazującym i środkowym palcu mężczyzny, wykonując własnymi palcami podobny ruch na jego członku. Musieli sobie jakoś poradzić, a rudy, choć pozbawiony doświadczenia w seksie z mężczyzną, wiedział, że bez odpowiedniej wilgoci i przygotowania robienie tego jest obustronnie bolesne. Wolnymi ruchami zwilżał jego palce, a adekwatne do nich wciąż wykonywał własną dłonią niżej i co dziwne, ani na chwilę nie spuścił wzroku z jego oczu. W końcu uznając, że już chyba dostatecznie są wilgotne, puścił jego rękę i usta zbliżył do najwłaściwszego dlań miejsca - warg Elliotta. 
- ... Kocham - Sam nie wiedział, czy był to szept, czy jedynie poruszał ustami nie do końca znany sobie sposób. To słowo wciąż było dla niego czymś obcym, jeśli nie mówił o kawie, książkach lub nie został odpowiednio sprowokowany albo nie miał akurat na to nastroju. Ostatecznie rudy przylgnął do ciała cyrkowca własnym najściślej jak tylko mógł. Objął go ponownie nogami w pasie, natomiast ramiona oplatały jego klatkę piersiową i dłonie zatrzymał na plecach. Bicie jego serca wciąż było przyspieszone, oddech nierówny, a usta przyciskały się do miękkich ust Eliego. Chciał, by ten go przygotował, a potem kochał się z nim bardzo długo. 
W końcu obaj o tym marzyli. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Sro Gru 07, 2016 3:08 am

+18
Tak bardzo za tym tęsknił. Raz, że dawno nie miał tak długiego odwyku od bliskości drugiej osoby. Zwykle gdy czuł się samotny, szedł do jakiegoś baru, gdzie znajdował odpowiednią osobę. Ale teraz było inaczej... jakby wszyscy ludzie stracili na atrakcyjności na tyle, że nie miał ochoty w nic się angażować. Gdy czuł potrzebę bliskości, od razu widział przed oczami twarz Alka... widział ją nieustannie, gdy zasypiał, we snach, wszędzie i zawsze. Zdecydowanie nie powinien zniknąć na tak długo. Za bardzo się stęsknił. Teraz odbijało się to, gdy reagował na każdy dotyk nawet mocniej niż normalnie. A może to nie efekt odstępu czasu, a osoby, która go dotykała i której on dotykał? A może oba? Czy miało to teraz znaczenie? Dla pajaca ważne było jedynie to, że miał przy sobie swojego ukochanego ptysia. Wtedy było dobrze.
Nie miał już oporów, które narzucił sobie w chatce, nie chcąc przestraszyć Aleksieja. Rzecz jasna już wtedy miał ochotę przekroczyć pewne granice, ale wolał się wstrzymać i poczekać niż go przegonić nadgorliwością. Teraz jednak ów czas minął, a ciało alchemika idealnie dopasowywało się do jego dłoni. Sunął nimi po ciele bez żadnych hamulców, badając każdy centymetr kwadratowy jego skóry. Gdzieś na dnie pamięci mignęło mu wspomnienie, gdy chwycenie mężczyzny za łydkę ten uznał za macanie, jednak choć owa scena w obecnych okolicznościach była dość zabawna, nie przejmował się zatrzymaniem jej, pozwolił jej zatonąć w podświadomości... bo całą świadomość zajmował jego ukochany, jego sprawne dłonie dające mu tyle przyjemności, jego ciało tak blisko jego. Chciał.. jego. Chciał mu dać wszystko, co mógł. Widzieć go podnieconego, ale i zwyczajnie szczęśliwego. Dlatego wpatrywał się w jego twarz, przerywając jedynie po to, by obdarzyć go kolejnym pocałunkiem. A reakcje ptysia były tak urocze, że wciąż się nad nim rozpływał.
Gdy Aleksiej zamarł, Eli nie ustawał w pieszczotach, masując delikatnie pośladki. Te nadzwyczaj przypadły mu do gustu, tym bardziej nie dał sobie przerwać, gdy poczuł usta Alka na swojej szyi, spomiędzy których jego skórę owiewał ciepły oddech. Przyciągnął go wolną ręką bliżej, nie mogąc nie zauważyć lekkiego drżenia. Sunął dłonią po plecach, chcąc jakoś wesprzeć ukochanego.
Czuł smukłe palce na swojej męskości, jej ruchy, które dawały mu tyle przyjemności i które upajały go lepiej niż niejeden alkohol. Wzdychał głośno i od czasu do czasu wydał z siebie cichy jęk, nie mogąc się powstrzymać. Czuł rosnące podniecenie, którego nie mógł już hamować... ani tego nie chciał. Dlatego tylko przysunął do siebie bardziej, skupiając się na zupełnie już odsłoniętym ciele Alka. Obejrzał go przelotnie, choć wolał metodę poznawczą przez badanie ciała dotykiem. Ale nie mógł nie dostrzec, jak piękny był jego rudzielec. Był... idealny. I był jego... bo Elliott nie miał zamiaru z nikim się mężczyzną dzielić.
- Kochasz... i ja kocham - wymruczał nieskładnie, niezdolny już do produkowania sensownych zdań.
A chociaż zwykle wolał górować nad partnerami, obecna pozycja, gdy Aleksiej na nim leżał, całkiem mu odpowiadała. Obaj mieli dobry do siebie dostęp, a przyjemnie było czuć lekki ciężar mężczyzny. Pieszczoty, które otrzymywał, przyprawiały go o głośne westchnienia i przemycane między nimi jęki, tym mocniej więc zaciskał dłonie, jedną wciąż na tyłach alchemika, druga natomiast błąkająca się po jego udzie. Choć tę drugą zaraz zarekwirował Alek, na co początkowo Eli zareagował nieco zamglonym spojrzeniem, po czym zrozumiał, co ten miał na myśli, i uśmiechnął się  z czułością. Pokiwał głową, patrząc, jak ten przejeżdża językiem po jego palcach, czując, jak jeszcze bardziej go to nakręca. Żałował nieco, że nie mieli żadnego lubrykanta, bo wiedział, że spełniają swą rolę lepiej niż ślina, ale nie miał zamiaru teraz lecieć na poszukiwania. Wpatrywał się więc w oczy Aleksieja, swoimi wyrażając cały żar uczucia, który go rozpierał.
Gdy ten skończył, odwzajemnił z entuzjazmem pocałunek, lekki i delikatny w porównaniu do tych ostatnich i dał mu się w siebie wtulić. Nawilżone palce przysunął w odpowiednie miejsce, do wejścia między pośladkami i lekko wykonał na nim okrężny ruch, po czym powoli wsunął jeden z nich do środka. Umyślnie przylegał do mężczyzny całym ciałem a wolną ręką wciąż masował pośladki, chcąc wyczuć każde spięcie mięśni, każdą reakcję, by móc odpowiednio działać. Chwilę tkwił tak, dając mu chwilę czasu, by się przyzwyczaić do obcego ciała, po czym gdy był już przekonany, że wszystko jest w porządku, zaczął nim ruszać, napierając na ścianki i starając się przygotować go do dalszej części. Zbliżył wargi do jego ucha i ucałował je słodko, by następnie szepnąć cicho prosto w nie:
- Rozluźnij się, kochanie~ Kocham cię najmocniej na świecie.
Wyczuwszy moment, gdy ten zastosował się do jego polecenia, dołączył do pierwszego i drugi palec, znów sunąc nimi po jego wnętrzu, to nieco wysuwając, to znów je zagłębiając, krzyżując je i rozciągając, by być pewnym, że ukochany jest wystarczająco dobrze przygotowany. Chciał, by ten nie odczuwał żadnego bólu, a jedynie przyjemność, by zostawić po ich pierwszym zbliżeniu jak najlepsze wspomnienia. Dlatego nie śpieszył się mimo narastającej potrzeby.
- Słońce... wszystko dobrze~? - mruknął, gdy uznał już, że rudzielec jest już dostatecznie przygotowany. Wolał jednak usłyszeć z jego ust potwierdzenie - w końcu on sam najlepiej wiedział, co czuł.
//jest za późno na sprawdzanie błędów, jutro to zrobię~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Czw Gru 08, 2016 1:59 am

[+18]


Wiedział, że był we właściwym miejscu, towarzystwie i czasie, wykonując najwłaściwszą ze wszystkich czynności. Uwielbiał swojego pajacyka i wiedział, że tylko przy nim będzie w stanie czuć pełnię szczęścia. Aleksiej był w nim zakochany tak, jak jeszcze nigdy w nikim, a nie trzeba kryć, że był osobą dość kochliwą swego czasu. Od kilku lat jednak historia jego związków nie należała do imponującej, zaś on sam uznawał, że już nigdy nie uda mu się nikogo pokochać. Nie zwracał większej uwagi na urodę innych ludzi, zresztą zawsze wolał poświęcać ją osobowości danej persony, bo jeśli planował oddawać swoje serce komuś, to przecież nie jego wyglądowi, a charakterowi. 
Był świadom, że mógł nieco idealizować i wyolbrzymiać cechy, które podobały mu się w Elliocie, jednak z drugiej strony był zdania, że było ich zbyt dużo do tego. W końcu też widział jego wady, widział też własne, a należy też wspomnieć, że były one jednym z czynników, które rudy odbierał jako składające się na dopasowanie ich obu do siebie. Były między nimi spore różnice, które sprawiały, że cyrkowiec i alchemik zdaniem tego drugiego dopełniali się fantastycznie. 
Odnosił wrażenie, że gdziekolwiek pajacyk by go nie dotknął, tam czułby przyjemność. W ramach odpowiedzi na to, jak Eli traktował jego tyły, Alek wolno kołysał nimi i wydawał z siebie ciche pomruki aprobaty, którymi chciał pobudzać wyższego do dalszych działań. Wiedział, że tak naprawdę nie musiał tego robić, nie musiał go zachęcać, bo on był pierwszy do takich działań, ale i tak stwierdził, że uwielbiał to robić. W końcu mógł im pozwalać na wszystko. Przecież teraz już nie mógł zgonić chęci zbliżenia na wdzięczność, nudę ani potrzebę chwilowego zbliżenia. Był stęskniony, spragniony i bardzo pewny swoich uczuć względem Elliotta. 
Z nim chciał spędzić ten poranek. 
Z nim też całą resztę życia. 
Sam nie mógł już dłużej czekać, nie chciał, był gotowy na wszystko, co mieli właśnie zrobić. W dalszym ciągu niesamowicie działały na niego wszystkie dźwięki, które wyrywały się pajacykowi, rozkoszował się i delektował brzmieniem jego głosu. W końcu tak kochał go słuchać, chciał chłonąć słuchem każde słowo, szept, westchnienie, obietnicę, wyznanie. Mimowolnie zauważył, że Eli reaguje na to, co robił mu rudy mniej więcej tak, jak zadowolony kot. Palce zaciskały się wszak na ciele mniejszego i rozluźniały swój uścisk w miarę tego, jak Alek pieścił większego mężczyznę. 
Tym bardziej zadowalało go to, że pajacyk widocznie jeszcze mocniej podniecał się tym, jak Aleksiej zwilżał jego palce. Takiej uwagi łaknął, chciał czuć na sobie ten konkretny wzrok, który wprawiał jego zmysły w wirowanie i szaleństwo. Nie odwracał własnego spojrzenia, jedynie zerknął raz czy dwa na dół, myśląc, że kiedyś może jego język zejdzie i w tamto miejsce. W końcu, gdy wyzwolił dłoń Eliego, odpowiednio przez siebie przygotowaną, poczuł palec na swoim wejściu. 
Wstrząsnął nim silny dreszcz, do którego zaraz dołączył głośny jęk; wykonywana przez cyrkowca czynność z jednej strony nie należała do przyjemnych, z drugiej zaś - zupełnie przeciwnie. Palec, który znalazł się w jego wnętrzu mimo wszystko rozpalał go od środka i jedynie chwila, w której wsuwał się w Alka była  właściwie bolesna. Właśnie w reakcji na nią nieco uciekł od dłoni pajacyka, dociskając się do reszty jego ciała, jednak zaraz ufnie wypchnął biodra w tył, dając tym samym znak, że ten może zacząć się poruszać. 
- A... Aw... E-Eli... - Jedynie tyle zdołał wydukać w odpowiedzi na to wszystko, co robił Elliott, niemniej jednak posłuchał go i spróbował się rozluźnić... Właściwie tylko po to, żeby zaraz ponownie zacisnąć się mocniej na jego palcach. Znów musiał chwilę odczekać, jednak tym razem trwało to krócej i lada moment ponownie chętnie wypinał się ku niemu. Mając już obie ręce wolne, Alek umieścił je na bokach pajacyka i sunął po nich wolno paznokciami w górę i w dół, ze szczególną uwagą traktując żebra i biodra. Jedynie w chwilach, gdy intensywniej czuł jego palce wewnątrz siebie, wbijał paznokcie mocniej, czemu też towarzyszyły jęki. 
Przez myśl przeszło mu, że Eli miał już pewnie jakieś doświadczenie z mężczyznami i jednej strony oczywiście uważał to za spory pozytyw, z drugiej jedynie żałując, że nie był jego pierwszym. No, ale przecież nie będzie tego rozpamiętywał ani urządzał scen zazdrości... Liczyło się to, co jest teraz i to, co będzie, a Alek wiedział, że przyszłość i tak spędzą razem. 
- D-da... tak... jak najlepiej, Eli - Pokiwał lekko głową, znowu spoglądając w oczy swojego ukochanego. Jego własne, szarobłękitne, były delikatnie przymrużone i zamglone przez niemalejące podniecenie. Tym mocniej ekscytowała go myśl, że lada chwila przeżyje swój pierwszy raz z tym szczególnym mężczyzną. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Pon Gru 12, 2016 3:19 am

+18
Elliott w życiu by nie pomyślał, że coś takiego może mu się w życiu zdarzyć. Już od dawna,odkąd był nastolatkiem, oczarowywał ludzi, którzy mu się spodobali, spędzał z nimi czas, czy to na niewinnych rozmowach, czy spełnianiu łaknienia, nigdy jednak nie wychodziło to poza zainteresowanie i potrzeby ciała. Nie wiedział, co to znaczy się zakochać. Uwielbiał to oglądać u innych, ale jako coś abstrakcyjnego, czego nie umiał sobie wyobrazić. A jednak był tu, wróciwszy po tygodniach rozłąki, nie chcąc nigdy widzieć nikogo innego i nie pozwolić swojemu słońcu spotykać się z kimkolwiek innym niż on sam. To prawda, że był zaborczy. Nie chciał dopuścić, by jego ukochany żywił do kogoś podobne uczucia jak do niego. Z drugiej strony miał zamiar w zamian oddać mu się całego, z uczuciami, myślami i ciałem. Wszystko traciło na znaczeniu w obliczu tego człowieka. Nie przesadzał, gdy mówił, że ten stał się dla niego całym światem. Tak właśnie było. Dlatego chciał dla niego wszystkiego dobrego, co mógł mu dać.
Nie ustawał w pieszczotach, a choć faktycznie sam chętnie z nimi wychodził, cieszył się na reakcje i dopominania Alka. Dzięki temu miał pewność, że jego działania są dobrze odbierane i mógł spokojnie kontynuować a nawet iść dalej. A chociaż same działania nie były dla niego nowe, to przez to, że po raz pierwszy towarzyszyło im emocjonalne przywiązanie, wydawały się zupełnie inne. Wyjątkowe. Tak jak jego ptyś.
Miał wrażenie, jakby pożerał go wzrokiem i dłońmi. Jakkolwiek blisko by go nie przyciągał, chciał mieć go jeszcze bliżej. Nie wahał się zatrzymywać nigdzie, zahaczając wzrokiem o każdą część ciała, każdą się zachwycając. Poznawał przy okazji nową stronę Aleksieja - tę, gdzie zniknęła jego nieśmiałość i niewinność, którą okazywał w chatce, przy ich pierwszym spotkaniu. Widać rozłąka zamiast osłabić ich relacje, jeszcze ją pogłębiła, a zdecydowanie alchemika się tylko umocniło. Widząc go, czuł lekkość w głowie i sercu, jakby mógł zaraz wznieść się w powietrze.
Znieruchomiał, gdy ten przylgnął do niego przy początku przygotowania go, i wznowił czynność dopiero, gdy ten zasygnalizował, że jest gotów. Starał się być jak najbardziej delikatny, nie poddawał się zupełnie żarowi, który czuł, nie chcąc skrzywdzić najważniejszej dla niego osoby. Zdawał sobie sprawę, że dla mężczyzny był to pierwszy raz, w każdym razie z innym mężczyzną, więc tym bardziej chciał pozbawić go wszelkiego niepokoju, który mógłby odczuwać. Jednocześnie nie przestawał go pieścić, całując go też w skroń, włosy i szyję, by nie zajmować jego uwagi tylko jednym miejscem. Dźwięki przez niego wydawane były jak miód wpływający mu do uszu, jedynie go pobudzający i wypełniający ciepłem. Dlatego też poszedł dalej, mając nadzieję, że nie jest to dla Aleksieja nieprzyjemne. Cierpliwie poczekał na sygnały od niego, nim kontynuował rozciąganie go, by móc w końcu się z nim kochać - coś, o czym marzył od pierwszego dnia ich spotkania.
Słysząc potwierdzenie spojrzał na niego i uśmiechnął się. Uwielbiał te szare oczy, a ich obecny wyraz rozczulał go doszczętnie. Sam zresztą wiedział, że źrenice miał obecnie rozszerzone, a tęczówki zamglone przez wszechogarniające go podniecenie. Pochylił się nieco, by krótko i delikatnie ucałować jego usta, po czym oprzeć swoje czoło o jego.
- Kocham cię - powtórzył znów tego wieczoru, wkładając w te słowa całe ciepło i uczucie, jakie miał. Wsunął palce głębiej, natrafiając na wrażliwy, unerwiony punkt i naciskając go delikatnie. Po chwili uznał, że mężczyzna jest już dobrze przygotowany, i powoli opuścił dłonią jego wnętrze. Zamiast tego objął go mocno za łopatki i pośladki, po czym pochylił się i położył go delikatnie na plecach. Mogli to zrobić kiedyś w innej pozycji, jednak za pierwszym razem Eli chciał całkowicie zadbać, by jego ukochanemu było dobrze. Uniósł nieco jego biodra, rozkładając nogi i przez moment patrząc na niego, wciąż podziwiając urodę młodego alchemika. Zaraz jednak, wiedząc, jak obaj się niecierpliwią, przysunął się do niego, pochylając nad nim całym ciałem, nie kładąc się jednak. Normalnie może i nie była to wygodna pozycja, ale Elliott, przywykły do najcięższych ćwiczeń koniecznych przy akrobatyce, nawet nie zauważał zmęczenia mięśni. Spojrzał Alkowi w oczy z lekkim uśmiechem, pochylił się, by go pocałować, a gdy trwali już w nim chwilę, poruszył biodrami, by wejść w niego swoją męskością jednym, płynnym ruchem. Wtulony w niego odczuwał każdą jego reakcję i aż sapnął cicho, czując zaciskające się wokół niego mięśnie. Przerwał pocałunek, by spojrzeć na niego zarumienioną twarzą. Rozchylił jego usta, a gdy czuł, że mógł bezpiecznie to robić, począł ruszać biodrami, zaciskając mocniej dłonie na jego biodrach.
- Aleksiej... mój Aleksiej - jęknął cicho, pochylając się i przygryzając nieco jego obojczyk, zaraz zostawiając tam malinkę.
W końcu mógł mieć swoją miłość i dawać mu z siebie wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Wto Gru 13, 2016 2:06 am

[+18]


Był zachwycony tym, ile uwagi poświęcał mu pajacyk... I to naprawdę był jedyny typ atencji, jakiego mógłby chcieć rudy. Kochał go nad życie i odkąd się poznali, to uczucia Aleksieja ani trochę nie słabły, potęgowały się z każdym kolejnym dniem. Wiedział, że nie było mowy o tym, by stały się dla niego czymś zbyt powszednim, codziennym. Kochał Elliotta dlatego, że pochodzili z dwóch różnych światów, środowisk i kultur, dlatego, że myśleli i zachowywali się tak różnie, a teraz... Teraźniejszą sytuację mógłby skomentować w myślach (gdyby te były jasne, trzeźwe i mniej chaotyczne) tylko w jeden sposób. 
Przeciwieństwa naprawdę się przyciągają. 
Domagał się otwarcie kolejnych pieszczot, czego normalnie by nigdy nie zrobił, uznając za nietaktowne. Teraz żadne granice nie istniały. Zburzyli, zatarli je, a rudy zgodnie z ruchami dłoni Elliotta poruszał własnym ciałem, chcąc jak najlepiej czuć jego dotyk i bliskość. Nie wiedział, czy robi to do końca świadomie, ale pewne było, że bardzo mocno tego pragnął. Potwierdzały to dodatkowo odgłosy, jakie z siebie wydawał, głośniejsze i intensywniejsze, gdy w grę wchodziło pieszczenie ud, dołu pleców, szyi i okolic ucha. 
W końcu nadeszło jednak coś większego, co wywołało u Aleksieja głośny jęk o dość błagalnym wydźwięku. W pierwszej chwili znieruchomiał co prawda, w kolejnej jednak poruszał się wolno, starając się dopasować do rytmu, w jakim manipulowały w nim palce cyrkowca. Czuł z jego strony obietnicę delikatności, troskę i czułość, sam zaś oddawał swoimi ruchami potrzebę jak największej bliskości. Nie dbał też o to, że zachowywał się głośno, odchylał głowę gdy czuł na swojej szyi usta mężczyzny, odwzajemniał się podobnymi aktami. Zdecydowanie pajacyk działał skutecznie gdy starał się odwracać uwagę Alka od potencjalnego bólu, który szybko przestał być problemem. 
Rzucił mu podniecone spojrzenie zamglonych, szarobłękitnych tęczówek, gdy tylko miał ku temu sposobność. Miał rozchylone, wilgotne usta, spomiędzy których uciekały kolejne jęki i westchnienia, lico pokrywał szkarłat, włosy tkwiły w nieładzie, a ciało wstrząsane było przez drżenie. Przeszło mu przez głowę, że to jedna z bardziej niesamowitych rzeczy w jego życiu, jednak zaraz dotarło do niego to, co miało stać się już lada moment. Spróbował oddać pocałunek, jednak wyszło mu to dość chaotycznie i niezgrabnie. 
A potem wydał z siebie nieco płaczliwy, a zdecydowanie bardzo błagalny okrzyk, jedynie spotęgowany przez słodkie wyznanie. Spiął się mocniej na moment, wtulił bardziej w ciało Elliotta, czując, jak ten zabiera palce z jego wnętrza i chwyta go, by zaraz położyć pod sobą. W ten sposób mógłby częściej witać dzień. Objął szyję cyrkowca mocniej, co już można było uznać za odruch i kolejne pokazanie, że go potrzebuje. Niczym kukiełka pozwolił na wszystko, co Eli robił. Grzecznie rozchylił nogi, ułożył lekko stopy na jego łydkach, tym samym niedbale go obejmując. 
Kolejny pocałunek oddał z większym zaangażowaniem, nadając mu namiętności i zachłanności, by zaraz jęknąć przeciągle prosto w usta pajacyka. Zacisnął mocniej ramiona wokół jego szyi, jakby oddając to, co robiły mięśnie Alka wokół męskości Elliotta. Oczy lekko zaszkliły się, palce znów wsunęły się w ciemne włosy i przesiały je drżącym, powolnym ruchem. Po chwili ciało przystosowało się do kształtu i wielkości członka cyrkowca, który w tej chwili wydał się Alkowi duży. Dostrzegł to oczywiście wcześniej, przyjmując z zadowoleniem fakt, że sam doprowadził go do takiego stanu. 
- Och.. och, Eli, skarbie... - Odpowiedział na jego słowa, nie mając pojęcia, czy był to zaledwie szept, czy coś, co można było przyrównać do krzyku. Czuł dokładnie każdy jego ruch, na wszystkie starał się odpowiadać kołysaniem biodrami; czy to w górę i w dół, na boki, czy kręcąc nimi wolno. Naraz jednak odczuwał coś jeszcze, to jest własną, sztywną już od dłuższego czasu męskość ocierającą się o brzuch pajacyka, co stanowiło niesamowicie przyjemną, ale dokuczliwą pieszczotę. Z każdym kolejnym pchnięciem, jakie odczuwał zarówno wewnątrz siebie jak i na zewnątrz, Aleksiej pojękiwał rozkosznie, błagając o więcej. 
Przecież tyle na to czekał i nie mógł już więcej. Miał przy sobie miłość swojego życia, trzymał ją w ramionach i ani myślał o wypuszczeniu kiedykolwiek nie tyle z nich, co z własnego serca. Elliott był zdecydowanie jego ideałem i nic nigdy nie zmieni takiego podejścia do związku z nim. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Sob Gru 17, 2016 3:37 am

+18
Był w niebie. Niewątpliwie po trzydziestu latach stąpania po Ziemi odnalazł w końcu idealne na niej miejsce. Gdyby ktoś mu kazał podać powód, nie byłby w stanie. To było coś,co czuł sercem. Dla większości ludzi może i to by nie wystarczało, ale Eli nigdy nie kwestionował tego, co serce mu przekazywało. Dał się ponieść emocjom, nawet nie myśląc, co powinien robić, instynktownie działając tak, by dawać najważniejszej dla siebie osoby jak najwięcej przyjemności. Sunął dłońmi po jego skórze, by poznać każdy jej fragment, całował, smakując go. Owa śmiałość ze strony ukochanego jeszcze bardziej go podniecała i przyspieszała jego ruchy.
Chciał więcej. Chciał słyszeć więcej tych rozkosznych odgłosów wydostających się z ust alchemika. Chciał go przyprawić o taki stan, w którym zupełnie straciłby głowę. Dlatego najpierw jedynie palcami, później i swoją męskością naciskał na wrażliwe miejsce mężczyzny, chcąc zapewnić mu pełnię doznań. Choć szczerze mówiąc sam był bliski szczytu, nie mogąc nawet opisać rozkoszy, którą jego słodki ptyś mu dawał. Dopełniali się całkowicie. Elliott czuł się, jakby trzymał w ramionach dokładnie wszystko, czego mu brakowało. Całował jego rozchylone usta, wpraszając się do nich językiem i znów czując owo kompletne zespolenie. Przesuwał językiem po jego podniebieniu, wzdychając i mrucząc mu prosto w usta, by zaraz podnieść się nieco i spojrzeć mu w oczy z delikatnym uśmiechem, gdy nów poruszył biodrami. Milczał, ale oczami przekazywał mu wszystko - w chwili obecnej głównie wciąż rosnące pożądanie, choć za nim chowało się głębokie, niegasnące uczucie, które na stałe zakorzeniło się w jestestwie pajaca. Było tam, nawet jeśli na chwilę obecną nie myślał o głębi ich relacji, a dał się porwać żądzom.
Gdyby miał umysł niezajęty sprawami cielesnymi, pewnie rozbawiłoby go, jak wiele z tego było kwestią czy to przypadku, czy przeznaczenia. Wystarczyłoby, że znalazłby się raz nie tam, gdzie powinien, i już nigdy by Aleksieja nie spotkał. Sama taka ewentualność napawała go przerażeniem, choć przecież wiedział, że ostatecznie nawet nie zdawałby sobie sprawy z jego istnienia, nie miałby więc jak wiedzieć owej stracie. Może więc jednak ich spotkanie było nieprzypadkowe? Chciał wierzyć, że to nie był przypadek. Chciał wierzyć, że jego skarb był dla niego od dawna przeznaczony. Czuł wtedy ciepło rozlewające się po ciele, jeszcze potęgujące gorąc podniecenia, który go ogarniał.
Gdy poczuł męskość Aleksieja ocierającą się o jego podbrzusze, uśmiechnął się lekko, ciesząc się z tego, że doprowadził go do takiego stanu. Zaraz zresztą zawędrował tam dłonią, chwytając członek całą dłonią i początkowo wolniej, stopniowo coraz szybciej po nim przejeżdżając. Pieścił go raz wolniej, raz szybciej, podobnie jak on był wcześniej pieszczony, chcąc z nawiązką się odwdzięczyć za wszystkie miłe rzeczy.
Rumienił się, włosy miał zmierzwione i cały był w nieładzie, ale to nie miało znaczenia. Aleksiej również prezentował się podobnie, a jedynie zwiększało to jego atrakcyjność. Dlatego też nie miał już zamiaru, chęci czy sił dalej się wstrzymywać. Zatracił się zupełnie w tym, jak ocierali się o siebie, jak czuł jego ciepłe wnętrze, pulsującą męskość, jego wargi i dłonie na skórze. W tej chwili istnieli tylko oni i wciąż przyspieszające ruchy bioder, ale też całego ciała, które im towarzyszyły. Raz po raz odnajdował wrażliwy punkt ukochanego, starając się już, teraz, jak najszybciej go zadowolić.
Sam również był już na krawędzi. Widząc i czując leżącego pod nim pieszczącego go człowieka, któremu oddał swoje serce, nie mógł się dłużej kontrolować i z głośnym jękiem poczuł, jak napięte mięśnie się rozluźniają, a on wypełnia swojego ukochanego ciepłym nasieniem. Chwilę jeszcze poruszał się, nie mając zamiaru zostawić swojego ptysia w potrzebie, po czym zmęczony odsunął się odrobinę, by spojrzeć na Alka z uśmiechem, zaraz tuląc go do siebie, głaskając powoli.
- To było... niesamowite. Ty jesteś niesamowity, słonko - odparł ciężko, dysząc nieco. Jak dla kontrastu po śmiałych zabawach, ucałował go jedynie w czoło, jednak długo i czule, odgarniając jego włosy. - Tak mogę spędzać więcej poranków - zaśmiał się cichutko. Rozpierała go energia, jednak nieco przytłumiona, jakby krążyła pod skórą, zaś sam Eli nie miał nic przeciw chwili czy dwóm lenistwa w łóżku. W końcu im się należało. A mieli cały dzień dla siebie... ten, i kolejny i już wszystkie inne. Uśmiechnął się szeroko, trącając nosem jego policzek. - Kocham cię. Na zawsze - mruknął mu w ucho, ucałowawszy je delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   Sob Gru 17, 2016 5:04 pm

[+18]


Aleksiej ani nie mógł, ani nie chciał panować nad sobą w tej chwili. Pierwszy raz z drugim mężczyzną był niezwykłym doznaniem, z kimś, kto wiedział, co robi - tym bardziej, a już nie wspominając o przeżywaniu tego z pajacykiem. Nie zważał na to, że był strasznie głośny w swoich reakcjach, a jednak naraz można byłoby się dziwić, że głosu brakło mu, gdy chodziło o jakieś bardziej składne prośby czy wyrażanie tego, co teraz czuł. W końcu on sam też pozwalał sobie na poddanie się zupełnie swoim uczuciom i pragnieniom, czego nie robił właściwie od lat. 
Naprawdę starał się robić wszystko, byleby dostarczyć im obu jak największej przyjemności, jednak nie był w stanie zapanować nad swoim ciałem do końca. To, że spragnione, choć i przyćmione natłokiem odczuć, lgnęło do tego większego, było rzeczą zupełnie odruchową, która mogłaby w tej sytuacji dziać się nawet wbrew jego woli. Odwzajemniał pocałunki, palcami i paznokciami raz po raz sunął po jego plecach, mocniej, gdy Elliott uderzał w ten szczególny punkt. Odchylał głowę, wciskał ją w poduszkę, naraz wyginając się bardziej ku cyrkowcowi. 
- T-tak bardzo... ja... Jeszcze, tak... - I znowu nie był nawet pewien, czy jęczał te prośby, czy je wykrzykiwał. Szum jego własnej krwi zupełnie zagłuszał mu wszystko, poza odczuciami płynącymi bezpośrednio z ich zbliżenia. Starał się zaciskać mięśnie wokół męskości Eliego, jednak ciężko było utrzymywać je zacieśnione na nim. Co jakiś czas wychwytywał jego spojrzenie własnym i na nowo, przy każdym ich spotkaniu, odkrywał w obu te same emocje. Równie głęboką miłość, pożądanie o tej samej sile, tęsknotę za ukochanym i radość z ponownego zetknięcia się. 
Myślał, że większej przyjemności nie poczuje aż do szczytowania, wtedy jednak poczuł zaciskającą się na jego własnej męskości dłoń, która po chwili zaczęła go pieścić. Posłał Elliottowi pełne rozkoszy spojrzenie, doprawiając to kolejnym przeciągłym, głośnym jękiem. Złapał mężczyznę za biodra i przycisnął go mocniej do siebie, chcąc go czuć całego wewnątrz własnego ciała. Przygryzł lekko swoją dolną wargę, po czym posłał mu lekki uśmiech i na nowo pozwolił na ruchy, które lada moment miały obu doprowadzić do samego końca. 
Chłonął wzrokiem to, jak niesamowicie prezentował się Elliott, jego spełnienie marzeń, miłość jego życia. Czerwień pokrywała jego policzki, co oznaczało, że Alek wypełnił swoją obietnicę odnośnie tego. Widział jego piękne oczy, które teraz zupełnie skupiały się na osobie rudego, rozchylone usta, które raz po raz łączyły się z jego własnymi i dłonie badające ciało Aleksieja za każdym razem tak, jakby robił to po raz pierwszy po długiej rozłące. Wiedział, że jego własny stan niewiele różni się od tego, w jakim był pajacyk. 
Po chwili poczuł, jak Elliott dochodzi w nim, pozostawiając we wnętrzu alchemika lepką, gorącą ciecz. Powitał to kolejnym okrzykiem, który przeszedł we wtórujące mu jęki, będące reakcją na to, że mężczyzna wciąż się poruszał i starał się doprowadzić samego Alka do szczytu. To miało miejsce zaraz potem, przez co nasienie rudego wylądowało na dłoni i brzuchu cyrkowca. Dyszał ciężko i trudno było mu złapać oddech, co w jego przypadku było nie tyle wywołane zmęczeniem, co wielką ilością emocji, które od dłuższego czasu miały przewagę nad wszystkim innym. Wtulił się w niego, delikatnie drżący i zdecydowanie bardzo ufny. 
- N-na nic więcej już nie czekajmy... Proszę - Wyszeptał tylko, unosząc na niego wzrok. Na ustach majaczył delikatny, błogi uśmiech, policzki wciąż oblewał szkarłatny rumieniec. Czuł się tak bezbronny i naraz bezpieczny jak chyba nigdy. Mógłby spędzić w jego ramionach całe życie, a poranek brzmiał jak dobry wstęp ku temu. - Kocham... Ja też. Zawsze będę. - Wtulił się znowu, tym razem mocniej obejmując mężczyznę. Pewna rzecz, to jest jego praca, wciąż nie dawała mu spokoju, ale postanowił nie poruszać tego tematu teraz. W końcu Elliott mu powie, chociaż w obecnej chwili Alek miał inny priorytet. 
- Eli... Skarbie... na sen też nie chcę czekać. Dobrze..? - Spytał cicho, zaraz ziewając. Nie musiał długo oczekiwać snu; ten zaraz przyszedł sam, otulając rudego ramionami nawet nie w połowie tak czułymi i opiekuńczymi, co te Elliotta. 
((żeby nie przeciągać, to oficjalnie ogłaszam, że to mój ostatni post w tym wątku~))


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Aleksieja   

Powrót do góry Go down
 
Dom Aleksieja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Monmort-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.