.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Ice Crystal"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Bar "Ice Crystal"   Czw Paź 06, 2016 6:50 pm

Obskurne wnętrze -wbrew nazwie - nie lśni czystością kryształu. Osamotnione muchy popełniają seppuku na pomalowanych na biało ścianach, z których odłazi tu i ówdzie farba, zaspana i w miarę ładna (nie licząc trochę małych piersi) barmanka, która stoi za brudną i zalaną różnymi alkoholami ladą, serwuje wszystkim gościom to, czego sobie zażyczą. Za jej plecami można dostrzec spory asortyment napojów wyskokowych - w głównej mierze są one niskiej jakości, aczkolwiek, jeśli zapłaci się dobrze, można natrafić tu na coś lepszego. Niesamowicie zabrudzone, w tej chwili zakryte szronem okna, krzesła i stoliki nakryte niebieskimi obrusami w sople lodu, niewielki podest dla muzyków urządzających tu co jakiś czas koncerty - ot i wszystko. Nic specjalnego. Miejsce to ma swoją klientelę, ale i nie najlepszą opinię; to właśnie tu dochodzi często do zbrodni bądź kradzieży, a bójki wśród gości należą tu do porządku dziennego.
Powrót do góry Go down
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Bar "Ice Crystal"   Pią Paź 07, 2016 8:45 pm

Miłe powitanie, nie ma co. Chris nie odpowiedział na kąśliwą uwagę mężczyzny, który aktualnie przedstawiał obraz dna społecznego, a nie wojsk państwa. Hawthorne rozumiał, że można się bawić, ale trzeba też dawać jakiś przykład. Źle wyglądało jak człowiek wyglądał i zachowywał się jak zwierzę, jak jest tym człowiekiem osoba, która powinna dawać przykład swoim zachowaniem to jeszcze gorzej. Ezio stracił wiele w oczach majora swoim zachowaniem, wyglądem. Wyglądało też na to, że jego mózg zaczał też pracować, przynajmniej to Christopher wysnuł po wyrazie twarzy kapitana i skupieniu w jego oczach. Zapewne próbował sobie przypomnieć swój stopień, albo skąd mógł znać Hawthorne’a.
- Słucham? – rzucił alchemik sądząc, że się przesłyszał. Czy on naprawdę nie zdawał sobie sprawy z położenia w jakim się znalazł, czy też tani alkohol już tam mocno mu przeżarł mózg? Blondyn zastanawiał się przez chwilę czy nie obezwładnić natręta, lecz zawsze może się czegoś dowiedzieć. Udowodnione jest, że ludzie po alkoholu lubią dzielić się swoimi sekretami i spostrzeżeniami na temat innych ludzi. Jednak jak zobaczył uśmiech, którym go obdarzył Di Costa to poczuł się dziwnie. Cholera wie co takiemu pijanemu osobnikowi przyjdzie do głowy. Na dodatek pociągnął go w stronę knajpy, na której piwo z kija podawali po jak najtańszej cenie. Byle się tylko nawalić, wrócić do domu, stłuc rodzinkę i położyć spać. Speluna wyglądała koszmarnie i gdyby Chris nie był tu ciągnięty przez pijaka to pewnie jego stopa nie przekroczyłaby tego progu bez minięcia taśmy lub w celu zlikwidowania tego przybytku. Od razu zwrócili na siebie uwagę, gdyż choć Ezio wyglądał na stałego bywalca knajpy to Christopher wyróżniał się. Pedantycznie ubrany, z widoczną bronią i ogolony. Rubinowe oczy dokładnie omiotły pomieszczenie i aktualnych gości. Że też dał się zaciągnąć. Hawthorne usiadł przy jednym ze stolików, wcześniej ściągając płaszcz. Teraz jego mundur był doskonale widoczny. Kiedy podeszła do nich barmanka czy kto tam obsługuje w takich lokalach to Hawthorne poprosił o jakieś wino lub szkocką. Jakby tego nie mieli to wolałby już wodę. Nie przyszedł pić tutaj.
- Skoro już usiedliśmy w tym przytulnym miejscu, to może powtórzę pytanie. Wie pan po co tu jestem i kim jestem? – zapytał Gromowładny. Może mówił jak do dziecka, ale zachowanie kapitana nie dawało mu oznak, że można inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Ice Crystal"   Pią Paź 07, 2016 9:30 pm

-Przybył pan, aby wysondować, po jaką cholerę nie wracam do miasta. Owszem, wróciłbym, tyle że, signor commandante...-tu Ezio zrobił niejaką przerwę. Barmanka odznaczająca się niebagatelnymi atutami, ale i dość przeciętną urodą typowej dziewczyny z Amestris, odziana w przybrudzoną sukienkę i z wyjątkowo zaciekawionym spojrzeniem kierowanym głównie ku szkarłatnookiemu oficerowi, zaserwowała obu mężczyznom ich zamówienia. Dla kapitana di Costy znalazła się szkocka, natomiast majora Hawthorne'a uczęstowano jakimś winem wprost z Crety. Wyglądało to dość zachęcająco, a w każdym razie lepiej niż podejrzanej jakości alkohol podawany innym gościom. Kiedy zrobiła już, co miała zrobić, Ezio uznał, że może kontynuować. Usiadł wygodniej na straszliwie zabrudzonym siedzisku, które - jak się wydawało - zajmował zawsze w takich sytuacjach, po czym mówił dalej:
- Tyle że chyba się zgubiłem. Nawet nie chyba, a na pewno.
Odstawił szklankę na przykryty starannie dość czystym, jak na te warunki, obrusem w śnieżynki stolik z dość głośnym stuknięciem. Napój zachlupotał cicho, nie wylał się jednak. Zarumienił się lekko; musiało to naprawdę brzmieć durnie. No bo jakże to tak, oficer, a gubi się na misji? Awans mu przepadnie! A w sumie to nawet lepiej, mniej będzie użerania się z tymi cymbałami, załatwiania tych wszystkich upierdliwych formalności i w ogóle...Przeciągnął się dość leniwie. Westchnął.
-Byłem tu z sierżant Dai. Ratowaliśmy ludzi, oddaliśmy takiego dzieciaka do lokalnej kwatery i w ogóle...No i potem poszliśmy do miasta, a trafiliśmy na spory tłum...no i tak jakby ją zgubiłem. Niech pan sobie nie myśli, signor, że jej nie szukałem! Owszem, czyniłem to w pocie czoła i do zdarcia gardła. Niestety, ta młodociana żmija musiała się ulotnić...a ja głupi przeszukałem całe North i nigdzie nie mogłem jej znaleźć! Na stację też nie udało mi się trafić, więc...no cóż, musiałem się ogrzać, bo parę razy miałem bliskie spotkanie z śniegiem-westchnął męczeńsko. -Sam pan rozumie, zimno jak sukinsyn, a nic tak nie rozgrzewa jak wódka...A właśnie, pan zapłaci!~~~
To, co powiedział, najprawdopodobniej oddali go jeszcze bardziej od awansu, a nawet zszarga jego opinię w oczach sił dowódczych armii Amestris. No, ale byle go nie wywalili, to będzie dobrze! Zresztą znalezienie się w cywilu wcale mu nie utrudni życia. Kontakt ze znajomymi się nie urwie, a zemsta, która była jedną z jego motywacji, będzie łatwiejsza do zrealizowania...Właśnie, zemsta.
-Ten człowiek, którego pan widział...-znów przerwał. Spoważniał. W jego oczach zapłonął gniew, zacisnął pięści na szklance. Cud, że szkło nie pękło. -Groził mojej siostrze. Mia carissima Claudia...Nie pozwolę, by coś jej się stało, a na takie szumowiny, jak on, to najlepszy jest szantaż. Zanim zacznie pan wyjeżdżać z sądami i innymi instytucjami: facet wychodził z takich spraw obronną ręką, bo "nie znaleziono dowodów". Chyba rozumie pan, że nie miałem innego wyjścia? Oczywiście gotów jestem ponieść karę czy coś.
Wziął głęboki wdech, wypił łyk szkockiej. Alkohol palił mu niesamowicie gardło.
Powrót do góry Go down
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Bar "Ice Crystal"   Nie Paź 09, 2016 8:22 pm

Christopher poczekał aż barmanka położy na stole ich zamówienie i się oddali. No proszę, czyli można w tym miejscu dostać coś lepszego od wódki. Przynajmniej tyle z tej całej sytuacji, która prawdę mówiąc była śmieszna. Di Costa zachowuje się jak małe dziecko, a nie oficer wojska.
- Raczej przybyłem tu, żeby sprowadzić pana tyłek do miasta. – rzekł Christopher biorąc łyk wina. Całkiem niezłe. Z Crety. Barmanka trafiła w gust majora, a to było naprawdę trudne. Chris wychował się w rodzinie o bogatej tradycji, więc od małego miał do czynienia z dobrymi rzeczami. Ojciec powtarzał, że jeśli chce czerpać z życia wszystkim to nie może zadowalać się przeciętnością. Odstawił szklankę na stół i zaczął słuchać tego co kapitan Di Costa ma do powiedzenia. Po stwierdzeniu, że się zgubił i nie potrafił trafić na stację i w ogóle nie miał pojęcia co zrobić, Chris miał ochotę uderzyć głową o stół. Serio? Czy właśnie tacy ludzie służyli w wojsku? Hawthorne rozumiał, że można się rozdzielić w tłumie, ale zgubić się i potem chlać? To już naprawdę trzeba być zdolną osobą. Blondyn westchnął ciężko i wziął większy łyk wina. Naprawdę ciężko mu było to zrozumieć, choć już wcześniej dochodziły do niego informacje, że Ezio to pierdoła. Teraz przynajmniej wiedział, że nie były one przesadzone. Ale jego aktualne zachowanie przechodziło wszelkie pojęcia.
- Czasami nie rozumiem niektórych zachowań. – powiedział Chris bardziej do siebie niż do kapitana. Ten zaś zaczął mu tłumaczyć dlaczego chciał wypatroszyć tego kolesia.
- Rozumiem, ale zauważ, że tacy ludzie przeważnie potrafią zaatakować bliskie osoby. Zagroziłeś mu, więc teraz będą chcieli się zemścić. A najłatwiej to uderzyć w twoją siostrę. Porwą, zabiją lub ją zgwałcą. Pokażą ci, żebyś z nimi nie zadzierał. Więc jak już komuś grozisz to upewnij się, że nie dasz się zranić. – powiedział major, a następnie dopił wino i położył na stół kwotę z napiwkiem. Wziął swój płaszcz i jeszcze spojrzał na kapitana, który pił dalej. Miał mu jeszcze coś do przekazania.
- Najpóźniej za tydzień widzę pana w swoim biurze w Cenrali. Ogolonego, umytego, trzeźwego i w pełnym mundurze. Jeśli nie wypełni pan polecenia to może pan być pewny, że będzie pan tego żałował. Do zobaczenia. – rzekł Hawthorne i po założeniu płaszcza wyszedł z knajpy. Dał mu szansę. Czy ją wykorzysta to już jego sprawa.

OOC:
z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Ice Crystal"   Pon Paź 10, 2016 8:25 am

Reakcja Christophera doprowadziła go do wewnętrznych ataków szczęścia i radości. Naprawdę, piał wewnątrz z rozkoszy, przyglądając się jego załamaniu mentalnemu. Ach, jak miło wkurwiało się ludzi~ Teraz dopiero zrozumiał, jsk to jest być pierdołą w pełnym tego słowa znaczeniu, jak to jest prowokować negatywne reakcje u drugich! Było to tak pasjonujące, że Ezio z chęcią by to powtórzył. Kiedy tamten wyszedł, rozum di Costy wrócił do pełnej sprawności. Między jednym a drugim łykiem wódki zaczął ulkładać sobie po kolei, co właściwie, u cholery, w tej chwili zaszło. Odnalazł go jakiś major - jak można było myśleć po dystynkcjach - a on był tak zjarany, że nie rozpoznał swego własnego dowódcy. To raz. Po drugie, oficer ów zastał go w chwili "przyjacielskiej rozmowy" z jakimś gościem, który odważył się go szantażować losem Claudii. Odwaga odwagą, ale co, jeśli ten żołnierz miał rację? Nie wiedział, jak daleko sięgają koneksje oponenta, skoro wiedział o tym, że ma siostrę, to mógł też znaleźć jej adres w Central - dla takich to nie jest wielki problem...
Znowu wdepnąłeś w wielkie i śmierdzące, codardo. Jak zwykle - pomyślał ze złością na samego siebie, płacąc i wychodząc z baru. Nie podobało mu się w North, poza tym chciał wrócić i zająć się tym wszystkim na poważnie. Claudię należało odesłać do Aerugo do rodziców, najszybciej jak się da, samemu zaś stawić się u tego kolesia...no i jakoś załagodzić sprawy. Nie, żeby mu na tym zależało, broń Boże! Mimo to ultimatum oficera było w miarę jasne i przejrzyste. Ezio musiał się temu podporządkować...
Tak więc wyszedł z Ice Crystal i udał się - z pomocą jakichś miejscowych dzieci - na stację, kupił bilety i wsiadł w pociąg. Oczywiście zaraz w wagonie zapadł w sen.
[Z/T]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Ice Crystal"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "Ice Crystal"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: North City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.