.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Gilberta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Finley Ahearn
PANTERA ŚNIEŻNA

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 29/08/2016
Motto : Ludzie podleją stopniowo.

PisanieTemat: Mieszkanie Gilberta   Wto Lis 22, 2016 11:31 am

[Tu będzie ładny opis jak znajdę więcej czasu. Póki co - dupek wynajmuje górne piętro trzypiętrowego domu, ma sypialnię, kuchnię, salon, łazienkę i toaletę, z salonu wychodzi niewielki balkon. Jest perfekcyjnie czysto. Można znaleźć rekwizyty do sztuczek oraz rzeczy konieczne do pielęgnacji skrzypiec czy gitary. Poza tym jest kot, który schował się w którejś szafce w kuchni, bo obcy.]


Poszło łatwiej niż myślał. 
W dość dobrym już humorze przebył z Luzie drogę pociągiem z Monmort do północnej stolicy, od czasu do czasu zagadując ją na różne tematy (głównie głupoty oraz te dotyczące sztuki - czy ją lubi, co sądzi o przedstawieniach teatralnych i muzykach), opowiadając kolejne historie i co jakiś czas zagajając do niej piosenkami. Dotarcie na stację Gilbert przyjął z niejaką ulgą i lekkim zniecierpliwieniem, bo to chyba było oczywiste, że liczył na odwdzięczenie się chociażby przez nocne przytulanie. W końcu ją ocalił, w końcu był bohaterem, oczywiście nie zapominając o niebywałej skromności i niesamowitej urodzie! 
W każdym razie jednak, Luzie po wejściu do mieszkania mogła zauważyć, że wcześniejsza rozmowa w pociągu miała między innymi na celu wybadanie, jak bardzo Gilbert jest dla niej interesujący, jeśliby się rozejrzała. Ulotki reklamujące przedstawienia teatralne, pozapisywane kartki w pięciolinię i... I gdzieś tam czmychający do szafki kuchennej niezbyt ogarnięty kociak. Cyrkowiec, jak na dżentelmena przystało, otworzył jej drzwi i wpuścił kobietę przodem, dopiero potem wchodząc samemu. 
- Pomóc ci zdjąć ubranie, moja droga? - Wcale nie to, że zapomniał, jak ona ma na imię. Jeśli miała przy sobie jakieś dokumenty, to sprawdzi je, kiedy kobieta zaśnie. Halo, to Gilbert, człowiek nie tyle niestabilny emocjonalnie, co niezdolny do pełnego odczuwania rzeczy wyższych niż zainteresowanie czy pożądanie. Zależnie od tego, czy pozwoliła mu się rozebrać z odzienia wierzchniego (tak, celowo sformułował pytanie w niejednoznaczny sposób), Liddell pomógł jej lub też po prostu od razu zajął się swoim płaszczem i butami.
Obejrzał się w lustrze i jęknął boleściwie, bowiem bieg do pociągu sprawił, że jego koszula pomięła się bardziej niż ustawa przewiduje. Ale cóż... Zaraz i tak ją zdejmie. Nie lubił sypiać w niczym poza bielizną i uważał to za niewygodne. - Słońce, jakby co sypialnia jest tam. Chcesz jakiejś herbaty na rozgrzanie? Chociaż jeśli wolisz się zagrzać w inny sposób, to chyba wychodzi mi lepiej niż herbatka~


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luzie von Treskow
WODNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 31/07/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Gilberta   Sro Lis 23, 2016 10:08 pm

Przez całą drogę Gilbert zabawiał ją rozmową i musiała przyznać, że całkiem miło było słuchać jego anegdotek i opowieści. Lubiła dobrą muzykę, a teatr wręcz kochała, więc żywo odpowiadała mu na wszelkie pytania dotyczące swojego gustu w tej tematyce. Równocześnie przeszła jej prawie cała złość - wciąż tliło się w niej uczucie, że źle postępuje zaciągając niejaki dług u mężczyzny, ale postanowiła, że rano zrobi mu zakupy i porządne śniadanie, tak, że właściwie odwdzięczy się za przysługę. Równowarta wymiana, ot co! Nic nie będzie mu już wtedy winna!
Podróż nie zajęła im długo, a i ze stacji do mieszkania mężczyzny trasa nie była długa. Zamieszkiwał on lokum na najwyższym piętrze kamieniczki, więc chwilę im zajęło, zanim wczołgali się po schodach. Kiedy już weszli Luzie rozejrzała się ciekawie i od razu pojęła, skąd wzięły się te wszystkie artystyczne tematy - dokoła pełno było reklam przedstawień, jakieś zapisy tekstów i melodii... Czyżby i Gilbert, podobnie jak Elliott, para się byciem cyrkowcem? Nie ma co go od razu podejrzewać, to byłby duży zbieg okoliczności... Jednak pozostała w niej ta nutka podejrzliwości i zamierzała podpytać swojego gospodarza cóż takiego robi w życiu. Jego słowa wyrwały ją z zamyślenia i sprawiły, że od razu cała się spięła.
- Dziękuję, mój drogi - odpowiedziała chłodno, nieco przedrzeźniając jego styl - ale poradzę sobie sama. Zdecydowanie umiem się rozebrać. - Tu na potwierdzenie swoich słów zrzuciła z siebie płaszcz. - Tak więc twoja pomoc będzie zbyteczna.
Oczywiście, że wyczuła tę "dwuznaczność", która na dobrą sprawą była subtelna niczym ruska katiusza. Nie zauważyła jednak, by się obraził na jej odmowę, mogło to więc oznaczać, że sam nie wiedział, jak głupich słów użył... W każdym razie tak chciała sądzić, aby się nie denerwować, jednak Gilbert postanowił najwyraźniej ją dzisiejszego wieczoru wkurzyć gadając dalej.
- Zostanę chyba przy herbacie. - Ton jej głosu wyraźnie wskazywał, żeby pewnej granicy nie przekraczał. - Mam dość wysokie wymagania i nie wiem, czy sprostałbyś ogrzaniu mnie w inny sposób. - Dodała po chwili, nawet nie starając się ukryć złośliwego uśmieszku. Co tu dużo mówić, od początku czuła chęć droczenia się z tym mężczyzną, a skoro sam się nadstawiał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Finley Ahearn
PANTERA ŚNIEŻNA

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 29/08/2016
Motto : Ludzie podleją stopniowo.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Gilberta   Czw Lis 24, 2016 12:43 pm

Czyli jego magia nie działała! Ale jak to, nie był już tak czarujący i najcudowniejszy na świecie? Nigdy nie był i nie będzie, bo to Gilbert, pls. Liddell dramatycznie złapał się za serce i opadł, na pozór bezwładnie, na ścianę za nim. Wolną dłoń przycisnął gorączkowo grzbietem do czoła i zrobił przerażoną minę osoby, która bardzo, ale to bardzo cierpiała. Jęknął boleściwie i wbił spojrzenie w swojego gościa, patrząc na kobietę jak na najstraszliwszego potwora. 
- Ach! Me serce pęka na tysiąc kawałków! Uprzednio zmienione w lodowy kamyczek! Bezlitosna Królowo Śniegu! - Wykrzykiwał kolejne słowa z przesadnym dramatyzmem i miotał się na boki tak, jakby nie chciał patrzeć ostatecznie na bestię zwaną kobietą. 
- Jak można odmówić przytulenia ode mnie? - Powiedział teatralnym szeptem, wciąż mając minę bardzo poruszoną i żałosną. Starał się brzmieć na tak oburzonego i niewinnego, jak tylko mógł w tej chwili; w końcu kto się nie lubi przytulać? Tylko prawdziwe potwory bez duszy i rudzi ludzie-- ojej. Przecież to było to samo. Zaraz Gilbert jednak pozbierał się, na pokaz otrzepał swoje ubranie, pokiwał ze zrozumieniem głową i grzecznie podreptał do kuchni, by przygotować herbatę. 
Napój podał na ładnej zastawie, trochę zbyt zdobionej jak na gust każdej normalnej osoby, ale dla niego to był ideał; w zestawie były filiżanki, ładny czajniczek, cukiernica z kostkami cukru i łyżeczki, a to wszystko utrzymane w odcieniach bieli i różu ze złotymi akcentami. Zaprosił ją do salonu, ot, by jeszcze się jej nie napraszać. Przysiadł na kanapie, uprzednio ustawiając tacę z zestawem na stoliku przed nią. 
- No, to dokąd się wybierałaś i czemu ci mili panowie cię zaczepili? Nie wyglądali na groźnych, byle buce z bucolandii. Dziwi mnie, że nie użyłaś przeciwko nim alchemii! To dlatego, że to mogli być cywile? To byłoby dość szlachetne! Chociaż sam w sumie bym dał im nauczkę. Chwilę myślałem o trafieniu... - Wykonał łyżeczką ruch, który przypominał rzut nożem, jednak nie wypuścił jej z palców. - ... ale krew nie wyglądałaby na pani zbyt ciekawie. Wolę widzieć czerwień w innej roli i symbolice~ 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luzie von Treskow
WODNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 31/07/2016

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Gilberta   Sob Lis 26, 2016 10:39 pm

Kiedy mężczyzna zaczął odstawiać swoje cyrki... Można powiedzieć, że zdobył jej zainteresowanie. Może odrobinę chore, ale jego teatrzyk ją bawił, choć nie dała po sobie tego poznać unosząc tylko brew i zaciskając usta. Tak naprawdę nie był to grymas niechęci a powstrzymywanie chichotu. Był... Naprawdę ciekawym człowiekiem, zabawnym, to na pewno. Nie wiedziała, na ile jego postępowanie jest przesadą a na ile jego normalnym zachowaniem. Przytulenie? Dziewczyna owszem, lubiła się przytulać, ale tak do obcego mężczyzny? Widziała go drugi raz w życiu, dlaczego uznał, że chciałaby się do niego przytulić? Na szczęście jednak nie dramatyzował zbyt długo tylko zabrał się za robienie tej herbaty. I dobrze, bo Luzie minęło już lekkie upojenie, które sprawiało, że było jej ciepło, a w pociągu nie było specjalnie gorąco, tak więc zdążyła zmarznąć. Gorący napar przyjęła z wdzięcznością i nawet się ciepło uśmiechnęła do swego gospodarza. Nie umknęła jej elegancka porcelana - zaczęła się nawet zastanawiać skąd mężczyzna miał na to pieniądze? Nie wyglądał na bogatego, ale mogła się założyć, że miał skłonność do rzeczy drogich i luksusowych. Nawet w jego zachowaniu mogła dostrzec przebłyski pewnej... Arystokracji. Ta maniera dramatu, piękne słownictwo, zachowanie, zadbany wygląd... Cóż za ciekawy człowiek, doprawdy.
- Wracałam od przyjaciela, chciałam zdążyć na ostatni pociąg do fortu Briggs... Wtedy zaczepili mnie ci przemili panowie. Chyba uważali, że samotna kobieta musi automatycznie być... Jak to się ładnie mówi? Damą lekkich obyczajów. - Skrzywiła się i odrzuciła z twarzy włosy, nieco oburzona samym takim pomysłem, że miałaby się prowadzić nieprzyzwoicie. - Nie użyłam alchemii bo niestety złapali mnie za ręce, nie miałam jak nakreślić kręgu... Chyba będę musiała sobie je wyszyć na rękawiczkach, albo coś w tym stylu. Coraz więcej alchemików tak robi i jak widać, to bardzo pożyteczne. No i masz racje, atakowanie cywili mogłoby źle wyglądać. - Na wzmiankę o krwi nieco się uśmiechnęła, choć mogło się to wydać nieco... Chore? Wojskowa uśmiechająca się na myśl o przelaniu krwi niewinnych ludzi. Jednak Luzie nie postrzegała ich jako niewinnych - na pewno mieli swoje za uszami, a jej pewnie nie zostawiliby w spokoju tylko dlatego, że ładnie by poprosiła. - Doprawdy, jest pan specjalistą od symboliki? Więc jaką czerwień wolałby pan na mnie zobaczyć? - Nieświadomie przysunęła się do niego bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Finley Ahearn
PANTERA ŚNIEŻNA

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 29/08/2016
Motto : Ludzie podleją stopniowo.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Gilberta   Pon Lis 28, 2016 1:19 pm

- A ja myślę, że to przesada, bo świat jednak nie jest już zacofany - Skontrował Gilbert, teraz już lekko znudzonym tonem. Nie lubił przewrażliwionych na punkcie kobiecości i bycia tak-bardzo-samodzielnymi kobiet, a z drugiej strony w równej mierze irytował go typ "samca alfa". Nie rozumiał obu tych podejść i w ogóle ekscytowania się płciowością czy orientacją seksualną, także podchodził do tego z dystansem, maską trolla i argumentami trudnymi do zbicia. "Kobiety nie są gorsze od mężczyzn" - to zdanie zawsze sugerowało Gilbertowi, że taka pannica uważa się za gorszą od mężczyzny, choć wcale tak nie jest, i wpycha takie podejście każdemu wokół siebie. No ale mówi się trudno. 
System wartości cyrkowca był prosty - robił to, co było dla niego wygodne, wszystko inne miał daleko i głęboko, a interesował się przede wszystkim ładnymi osobami, nie zwracając większej uwagi na płeć. Po co miał? Raz, że jego zdaniem nie robiła ona większej różnicy poza cechami anatomicznymi i pewną przypadłością, straszną w równej mierze, co przemiana w wilkołaka podczas każdej pełni. Ważne było dla niego to, że z kimś mu się dobrze najpierw rozmawia, potem (jeśli już mu na chwilę zależało) zwykle następował krótki romans i pójście w swoje strony bez żadnej dramy. Nie był gotowy na poważny związek i flirtował z byle kim, lubił przygody i raczej nie planował zmiany takiego podejścia do życia. Ale to już dygresja. 
- Och, do mojej magii wcale nie trzeba żadnych dodatkowych wspomagaczy. Co widzimy, co wydaje się, to jest tylko przyśnieniem we śnie~ A ja lubię kolorować cudze sny. Albo się nimi stawać~ - I uniósł lekko brew, gdy ta się do niego zbliżyła. Podpuszczała go, poczuł się sprowokowany, jednak jeszcze nie miał zamiaru dać za wygraną. Uśmiechnął się w sposób, który sam nazywał w głowie "czarującym" i jedynie kontynuował picie herbaty, którą zaczął sączyć podczas wypowiedzi swojego gościa. 
- Doprawdy, to nieprzyzwoite... - Westchnął z udawaną irytacją, jednak w jego oczach można było zauważyć jakiś błysk o nieokreślonej naturze. 
- Jestem równie obcym człowiekiem, co tamci dwaj. Jeśli zacznę opowiadać o erotyce i rozkoszach cielesnych... Czym będę różnił się od nich? - Spytał, przyciszając głos do cichego pomruku. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Gilberta   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Gilberta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: North City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.