.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Świątynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Świątynia   Sro Lip 13, 2016 12:25 am

Wyjątkowe miejsce dla wszystkich mieszkańców Liore. Czczony jest tutaj ich bóg - Leto. Świątynia ta jest dużym obiektem o kształcie prostokąta, który prezentuje się okazale; posiada dużą wierzę, w której znajduje się dzwonnica. Środek jest równie okazały. Znajduje się tam kilka kolumn oraz rzędy ławek. Na samym końcu znajduje się wielka rzeźba przedstawiająca Leto, a tuż przed nią ołtarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Felix Leville
CHORĄŻY

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 17/08/2016
Motto : Carpe diem!

PisanieTemat: Re: Świątynia   Wto Wrz 13, 2016 10:10 pm

Tak sobie weszli spokojnym spacerkiem do świątyni, w drodze nadal rozmawiając. Felix pokiwał głową na przypuszczenia doktorka, uznając, że to w sumie całkiem prawdopodobne. Na alchemii się nie znał, więc w tej kwestii w pełni ufał koledze.
- Wspaniała... A może, właściwie czemu nie! Ale poznać ją bliżej by nie zaszkodziło, może po tym całym pokazie uda się do niej podejść czy coś, nie myślisz? - zagadnął, rozglądając się z zainteresowaniem. Do budynku napływało coraz więcej ludzi - w różnym wieku, kobiet, mężczyzn, wszystkich uśmiechniętych, co już można było zauważyć wcześniej. Jednocześnie ten dym, wydobywający się nie wiadomo skąd... Blondyn zakasłał chrapliwie, czując momentalnie drapanie w gardle. Zerknął na Steina, temu nic nie było, no może przez to, że przyzwyczajony do palenia... A może to też zwykły dym papierosowy tak na wojskowego działał. Kto wie... Choć samo to, że odwiedzających świątynię witało się w taki sposób... No przyjezdnych to by chyba bardzo nie zachęcało, ale kto tam ludzi wie!
- Aaaa, spokojnie... - to zakaszlał znów, lecz starał się już jakoś to wyciszyć. - Za moment mi przejdzie, już idę! - rzucił radośnie, od razu patrząc, do kogo mógłby na sam początek zagadać. Jeszcze na moment odwrócił rozbawione spojrzenie na swojego znajomego z kosą. - Chyba zapamiętam - zaśmiał się cicho; cóż takie hasło z głowy prędko nie wypadnie. Co innego, gdy Leto okaże się osóbką o bardzo kobiecych kształtach, wtedy wręcz obrazą byłoby rzucać takim tekstem w tłumie! Bo co jak co, kobiet - nawet takich, co podają się za fałszywe prorokinie - obrażać nie należy.
Na koniec pomachał wesoło odchodzącemu Steinowi, a sam wszedł trochę w głąb świątyni i zaczął się przechadzać między "wiernymi". Paskudny dym nadal mu nieco dokuczał, więc oparł się na moment o ścianę, próbując nie kaszleć na wszystkich wokół. Zerknął na najbliżej stojącą obok osobę, to jest jakiegoś młodego mężczyznę i zagadał ot tak, dla zabicia czasu przed samym już występem:
- Zawsze tu tak macie, że idzie się poddusić? Czy dzisiaj coś padło i po prostu trafiłem na złą porę? - rzucił wesoło, odgarniając włosy z twarzy. - Alee... całkiem ładna ta świątynia. - Tu pokiwał głową. - No i ile miejsca! Kto by pomyślał w ogóle... Też było tu tyle ludzi, nim pojawiła się ta Leto? Znaczy nie żebym jakoś podważał wiarę, nic z tych rzeczy! Tak mi to tylko na myśl przyszło... W sumie od jak dawna ją tu mamy...? - wyrzucił z siebie cały potok słów z pogodnym uśmiechem. - I właściwie kiedy się wszystko zacznie...? - dodał tak na koniec, już nie przejmując się, jak kto go potraktuje, jeśli przypadkiem źle dobrał słowa i wyszedł na jakiegoś niedowiarka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Świątynia   Pon Wrz 19, 2016 6:51 pm

Dwaj mężczyźni zostali zupełnie zignorowani, kiedy weszli do świątyni; nikt raczej nie przejął się obecnością obcych. Miejscowi zdawali się przyzwyczajeni do tego, że ludzie z innych stron kraju również przybywali do Leto po poradę. O dziwo również mundur wojskowy Feliksa czy kosa Steina nie zdawały się wywierać wrażenia na kimkolwiek z obecnych ani nowo przybyłych. Wszyscy natomiast wyglądali na podekscytowanych, zniecierpliwionych, ale też takich, którzy nie śmią popędzać prorokini. 
Cała świątynia wypełniona była nieco mętnego odcienia dymem pochodzącym z rozstawionych po całej głównej jej sali kadzideł i skąpana w lekkim blasku świec, jedynego źródła światła w wieczornej scenerii rodem z jakiejś gotyckiej opowieści. Można by było porównać wygląd zasiadających w ławach do fanów wyczekujących na spektakl lub koncert upragnionych wykonawców. W momencie, gdy przyszła Leto, wszystkie ciche rozmowy przycichły momentalnie. Osóbka, która się pojawiła, mogła faktycznie wydawać się jaśniejsza niż zwykli ludzie: miała długie blond włosy, lekko opaloną skórę i oczy w miodowym odcieniu, natomiast ubrana była w białą togę, a jej nadgarstki i szyja przyozdobione były złotą biżuterią. Kobieta wyglądała jakby się urwała z jakiegoś dramatu kostiumowego, jednak nikt nie śmiał wygłosić wobec niej żadnej nieprzychylnej uwagi. 
Całość była cokolwiek monotematyczna - Leto wzniosłym głosem przywoływała do siebie kolejnych wiernych, którzy zwierzali jej się ze swoich problemów, radziła im, a oni jeszcze szczęśliwsi wracali na swoje miejsca. Młoda dziewczyna, która siadła gdzieś w okolicach Steina, nagle zaniosła się cichym kaszlem, przypominający ten Felixa. Prorokini natomiast omiotła salę wzrokiem... I wezwała do siebie właśnie Felixa, który wcześniej wpadł jej w oko jako gadułowaty obcy. Wskazała na niego palcem, dzwoniąc przy tym bransoletami na nadgarstku i powiedziała:
- Podejdź i powiedz mi o wszystkim. - A jej słowa zabrzmiały tak, jakby wiedziała dokładnie, o czym nieznajomy ma jej opowiedzieć. W międzyczasie coraz częściej było słychać kaszel różnych osób...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr.Stein
DOKTOR

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 11/08/2016
Skąd : Amestria
Motto : Perfekcja jest jak śmierć dla naukowca♥

PisanieTemat: Re: Świątynia   Czw Wrz 22, 2016 7:19 am

Miejsce dość nudne, można powiedzieć iż nie przypadło do gustu Steina. No ale przecież nie jest tu żeby oglądać i podziwiać, ma przecież dowiedzieć się czegoś na temat Leto i jej sposobu działania. To będzie najciekawsze dzisiaj, z resztą. Siadając sobie wygodnie, mężczyzna po prostu obserwował z uśmiechem ludzi. Tak, zebrało się sporo osób. Można było przyznać iż ciemna masa rośnie w siłę, z resztą zawszę tak było.
Najciekawszym momentem było wyjście Leto, Stein uśmiał się pod nosem. Tak chodziło o jej ubiór, był tragiczny. Dla niego biały nie pasował do złota, wyglądała bardziej jak choinka na święta. Tylko taka skromna i bardziej bogata, no cóż. Ciężko będzie określić ją po ubiorze, dlatego też trzeba przeczekać. Siedząca obok dziewczynka, miała dzisiaj pecha. Dlaczego? Bo usiadła obok Steina, a on zawszę lubi porozmawiać z kimkolwiek. Oczywiście po cichu, żeby nikt nie usłyszał.
- Żebyś widziała moją choinkę na święta, była tak pięknie ubrana aż z nią tańczyłem.
Powiedział do dziewczynki, po czym zaczął chichotać pod nosem. Co prawda jak u niego zaczynają się napady śmiechu, to ciężko je przerwać. No ale sięgając po kolejnego papierosa, który po chwili trafił do ust i został podpalony niczym wiedźma na stosie. Zaciągając się świeżym dymkiem, Stein powoli dochodził do siebie i przestawał chichotać. W końcu nie wypada opowiadać dziecku takich zbereźnych historii, no ale. Wypuszczając dym z ust, doktorek usłyszał kaszel od dzieciaka. Też ma alergię na dym, jak Felix! Może to ten dymek unoszący się po całym pomieszczeniu, albo coś innego. W sumie doktorek nie odczuwa żadnych zmian, ani nie zapowiada się na kaszelek.
Najlepsza chwila nadeszła, Leto wezwała Felixa. Przynajmniej będzie blisko niej, może się czegoś dowie. A Stein w tym momencie popatrzy sobie na ludzi, którzy zaczynają częściej kaszleć.
Teoria numer dwa! Leto chce zarazić wszystkich jakimś wirusem, poprosić o pieniądze za pomoc. Później zostawić wioskę i kiedy wszyscy będą umierać ona zniknie bez śladu. Zero dowodów i świadków, całkiem sprytnie. Chociaż może to bardziej skomplikowane? Zostawiając kosę przy małej dziewczynce.
- Popilnujesz mojej panny, strasznie się boi gdy jest sama. Nie martw się, jest mało gadatliwa.
Powiedział do niej, następnie wstał i udał się do kolejki. Oczywiście jak to on, wbił się za Felixa. Może przynajmniej coś usłyszy, a może nawet będzie miał szansę pogadać. Co prawda żeby taki zbieg okoliczności był, tyle osób chorych na coś?
Dochodząc do plecków Felixa, Stein kichną.
- Wprawie jak nastoletnia uczennica, ma się ten urok. No ale nie rozmawiajmy o moim kichaniu, idź pan bo kolejkę blokujesz.
Rzekł do Felixa z uśmiechem, następnie czekał aż ruszy do przodu. No Stein podejrzewał jeszcze jednego, wirus może być w powietrzu. Skoro Felix ma kaszelek, a nie wiadomo od czego. To możemy spodziewać się najgorszego i niestety ale Felix boy musi być miły dla Leto, liż jej tyłek mój młody uczniu. To może ona nie zarazi cię ebolą.
Żarty na bok, kolejka do przodu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felix Leville
CHORĄŻY

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 17/08/2016
Motto : Carpe diem!

PisanieTemat: Re: Świątynia   Pon Wrz 26, 2016 12:00 am

No cóż, odpowiedzi od swojego "rozmówcy" nie dostał. Ale pojawiła się Leto, więc to już coś! Początkowo Felix przez dość duży tłok - plus dodać jego wzrost, kiedy prawie wszyscy są wyżsi - nie widział wiele, co się wokół niej dzieje, dlatego nadal starał się podpytać o coś mało rozmownego sąsiada, przyglądając się, jak wierni zbliżają się do kapłanki przywołani jej wezwaniami. Wszystko to wyglądało tak nawet normalnie... Zwierzali się Prorokini, ta im coś doradzała i nagle twarze ludzi się rozjaśniały, jakby nie wiadomo jakiej łaski bądź olśnienia doznali...
Zakaszlał ponownie, na moment opuszczając wzrok i byłby przegapił ten moment, kiedy Leto właśnie Felixa wezwała do siebie. Wyszczerzył się szeroko, co normalnie można by odebrać jako wyraz radości na okazję porozmawiania z kapłanką, blondyn w rzeczywistości jednak cieszył się, bo oto pojawiła się szansa, by poznać panienkę Leto bliżej i wypytać ją o parę rzeczy, które obecnie nieco bardziej go interesowały niż jakieś własne problemy.
Nim udało mu się przedrzeć przez tłum i dotrzeć do samej kapłanki, usłyszał za sobą dobrze mu już znany głos Steina... zerknął na niego przez ramię i pokiwał radośnie głową. Zaraz też po tym ruszył przed siebie i usiadłszy naprzeciwko Leto, wyszczerzył zęby jeszcze bardziej.
- Nooo... ja chętnie powiedziałbym tak pięknej pani wiele, wszystko wręcz, wiadomo, jednak w tłumie to aż tak dziwnie, rozumie pani... panienka... Jak mogę panią Leto nazywać, jeśli mogę tak spytać? Rozumie pani, jestem tu właściwie po raz pierwszy, a zaciekawiła mnie tutejsza wiara i aż postanowiłem tu dziś wpaść, skoro tylko dowiedziałem się, gdzie i o której będzie okazja zobaczyć piękną Leto. I oto się udało! Kto by pomyślał, że zostanę przez panią wezwany, dla obcego w tym mieście to zaszczyt wręcz! Nieprawdaż? - zaczął, biorąc oddechy gdzieś po drodze, ale ostatecznie z całej wypowiedzi robiąc wiązkę wyrazów wypowiadanych tak szybko, że można było się wpierw nie połapać, o czym mówi. Jednocześnie Felix uśmiechał się uroczo, chcąc jak najszybciej przekonać kapłankę do siebie. Znowu zakaszlał, zasłaniając usta dłonią, a zaraz potem spojrzał na rozmówczynię przepraszająco. - Pani wybaczy, tak mnie teraz wzięło... Nie panuje tu ostatnio jakieś choróbsko? Tak tak, wiem, pewnie wolałaby pani, gdybym zwierzał się jej z własnych problemów, ale cóż! Jestem beztroskim człowiekiem, problemów nie mam! Jednak jeśli przybliżyłaby mi pani tutejsze wierzenia... Bo to wręcz niesamowite, jak szybko wierni obdarzyli panią tak wielkim szacunkiem. Musi być dla tych ludzi wielką podporą, że nikt nie odważy się złego słowa powiedzieć...! - tu przerwał i ponownie zaniósł się kaszlem. Stawało się to już cokolwiek irytujące. Zaczął się domyślać, że może mieć to związek z tą całą radością mieszkańców... A sam młodzieniec, którego widzieli z Steinem zaraz na początku ich wizyty w mieście, wyglądał na takiego, co się za dużo tego dymu nawdychał. Było w nim coś? Jeśli tak, Felixowi średnio się podobała perspektywa wdychania tego dalej przez całą rozmowę. - A nie dałoby się tych kadzidełek jakoś wyłączyć? Człowiek nieprzyzwyczajony do dymu i... kheh... się tak to potem kończy, że nie potrafi oddechu złapać... - rzucił jednak lekko, cały czas obserwując kobietę uważnie błyszczącymi oczami. Miał okazję przekonać się, jakie wrażenie wywołuje na ludziach... byle tylko sama była chętna do rozmowy. Ale to na pewno, w końcu głównie tu właśnie rozmawiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Świątynia   Pią Wrz 30, 2016 1:48 am

No, kończymy. Jak chcecie to już się rozglądajcie za kimś na kolejny rozdział, a tutaj możecie już w sumie tylko zareagować i opisać co postacie robiły. A Ebola-chan was widzi. I was też przepraszam za lujowego posta. Jestem nie do życia.

Dziewczynka aż przerwała kasłanie, kiedy Stein nieprzychylnie skomentował aparycję Leto. Zmarszczyła brwi i odsunęła się nieco od niego gdy ten tylko zaczął się śmiać, a widząc dym papierosowy skrzywiła się z niesmakiem, a potem po raz kolejny zakasłała - czy to już od papierosów czy od tego dziwnego unoszącego się w świątyni, to już kwestia sporna. W milczeniu i z pięknym "wtf" wymalowanym na twarzy młoda odprowadziła Steina spojrzeniem. Leto na widok wpychającego się w kolejkę do niej faceta zmarszczyła brwi, jednak fakt ten pozostawiła nieskomentowany - podobnie zresztą ludzie, którzy tkwili w kolejce za nim i Felixem. To też musiało się wydawać dość dziwne, w końcu ludzie zwykle walczą o swoje miejsce w takich sytuacjach... 
Kapłanka wysłuchała tego, co mówił Felix, a na pytanie dotyczące tego, jak ma ją nazywać, machnęła lekceważąco ręką. Uśmiechnęła się z widoczną wyższością wymalowaną na młodzieńczej twarzy, natomiast znowu nieznacznie zrzedła jej mina na widok tego, że Felix bez przerwy zanosi się kaszlem. Już w ogóle na rozgniewaną wyglądała, gdy zasugerował, że coś jest nie tak ze stanem zdrowia okolicznej ludności... 
... I właśnie w tej chwili na ziemię osunęła się dziewczynka, obok której siedział wcześniej Stein, kaszląc tak, jakby miała zaraz na posadzce dokonać żywota i niewiele się to wrażenie mijało z prawdą. Na twarzy Leto wymalowany był strach, ale też niesłabnąca pewność siebie, zaś ludzie natychmiast poderwali się z ław. 
- To twoja wina! Wasza! - Rozbrzmiewały kolejne oskarżenia pod adresem przybyłych z Centrali. Wierni Leto szybko otoczyli ich, jednak nie wykonywali żadnych ruchów bez rozkazu swej kapłanki. Felix mógł czuć, że chyba jednak powoli przekonuje się do racji przez nią sprzedawanych ludziom, jednak jeśli zdoła się temu oprzeć, i jego i Steina będzie czekała walka przeciwko części mieszkańców Liore. Jak się okazało, ci byli znacznie osłabieni i nie byli w stanie za wiele zrobić - kolejni ludzie w nieciekawym stanie osuwali się na ziemię i w świątyni szybko zapanował całkowity chaos. W końcu w jej wnętrzu pojawiła się kolejna postać, której słabe kroki paradoksalnie doprowadziły Leto do czystej paniki. Pisk kobiety, charakterystyczny odgłos odbezpieczanego pistoletu, który nie tak dawno wytrącono Felixowi, wystrzał... i nagle wszystko ucichło. 
Kapłanka uderzyła bez sił o ścianę znajdującą się za nią - postrzelona w prawe ramię, kula przeszła przez jej tętnicę, a strzelającym okazał się być młodzieniec spotkany wcześniej przez wojskowych na ulicy. Wszyscy dotychczas walczący stanęli jakby ktoś ich zmienił w kamień, a młody mężczyzna nakazał jedynie Felixowi zgaszenie wszystkich znajdujących się tam kadzideł, natomiast Stein miał zająć się utrzymaniem Leto przy życiu - w końcu bez niej nie dowiedzą się co i jak. 
Ostatecznie okazało się, że "Kapłanka" była córką alchemika specjalizującego się w substancjach psychoaktywnych i ich rozprzestrzenianiu w powietrzu. Ojciec dziewczyny został uznany kilka miesięcy temu za zbrodniarza winnego kilkunastu udokumentowanych zgonów swoich obiektów doświadczalnych, zaś ona sama wylądowała szybko na ulicy. Odnajdując receptury z zapisków ojca znalazła specyfik powodujący grupowe halucynacje, jednak niedopracowany i powodujący skutki uboczne wynikające z kłopotów z układem oddechowym ludzi wystawionych na jego działanie. Leto została odeskortowana do więzienia w Centrali, gdzie będzie odsiadywała wyrok przez długie lata, a młody mężczyzna, który przyczynił się do jej zdemaskowania umarł zaledwie trzy tygodnie po wygnaniu oszustki z miasta, jednak został pośmiertnie odznaczony, a mieszkańcy uznali go za kogoś w rodzaju okolicznego bohatera.  


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Świątynia   

Powrót do góry Go down
 
Świątynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Świątynia Grzechu (dawniej Legowisko Reda)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Liore-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.