.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Ulice   Sro Lip 13, 2016 12:32 am

Zwykle zatłoczona sieć uliczek, która poprowadzona jest przez całe Liore. Podczas spaceru nimi można podziwiać malownicze i piękne kamienice oraz witryny sklepowe, które z pewnością potrafią przyciągnąć swoją uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Ulice   Sro Sie 24, 2016 9:01 pm

Miasto Liore ostatnimi czasy na nowo zaczęło jaśnieć blaskiem, który podobno był zasługą bóstwa Leto - od niedawna przemawiającego przez osobę młodej kobiety znanej w mieście jako Prorokini lub Kapłanka. Okoliczni ludzie przychodzą do niej po porady w sprawach osobistych i zawodowych, pytają o swoją przyszłość, niejasną w niektórych przypadkach przeszłość, a ona podobno bezbłędnie potrafi wskazywać kolejne szczegóły z ich żywotów. Mawia się jednak, że Kapłanka jest fałszywa, a osoby, które podobno otrzymały od niej trafne rady były jedynie podstawione, by oszukać, ale ucieszyć publikę. 
Czy białe kłamstwo zawsze jest czymś bolesnym? Czy mieszkańcy Liore są nim karmieni od kilku ostatnich tygodni? Tego dowieść lub zaprzeczyć plotkom mieli wysłani z Centrali wojskowi - państwowy alchemik używający pseudonimu Doktor Stein i żołnierz Felix Leville. Zostali przywiezieni służbowym samochodem do centrum miasta, gdzie też mieli rozpocząć śledztwo w wyżej opisanej sprawie. Kierowca obrócił się do mężczyzn siedzących na tylnych siedzeniach samochodu i podzielił się z nimi instrukcjami: 
- Wiecie panowie, że chodzą takie a nie inne słuchy o tej Leto. Widzicie, jak wygląda to miasto... - Zerknął przez ramię na przechodniów. Ci byli szeroko uśmiechnięci, wszyscy wyglądali jakby traktowali się bardzo uprzejmie i naraz jakby byli pogrążeni w jakimś grupowym śnie lub halucynacji. Kierowca spojrzeniem wrócił na wojskowych i zacisnął usta w cienką kreskę, tym samym odczekując chwilę przed ponownym podjęciem wypowiedzi. 
- W takim stanie podobno jest całe miasto. Wygląda to... zbyt nieprawdziwie. Kapłanka wprowadziła w ich życia coś niepokojącego. Dzisiaj w okolicach siedemnastej, to jest za dwie godziny, ma seans, podczas którego będzie radziła ludziom. Wstęp jest darmowy, ona ma takie darowizny, że nie musi pobierać opłat za wstęp na swoje... pokazy. - Kierowca niemalże wypluł z pogardą to słowo, jakże adekwatne do sytuacji Liore. 
- Powodzenia. - Mruknął tylko, wypuszczając mężczyzn z samochodu i odjechał w swoja stronę. W najbliższym otoczeniu można dostrzec zataczającego się młodego mężczyznę, który pokasłując kieruje się do jednego z ciemniejszych zaułków. Poza nim żywo dyskutują dwie kobiety - jedna, pulchna i niska o brązowych, krótkich i siwiejących włosach była właścicielką straganu, natomiast druga, tyczkowatej budowy i o ciemnych włosach związanych w niedbałego koka - od nich słychać wzmianki na temat Prorokini.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr.Stein
DOKTOR

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 11/08/2016
Skąd : Amestria
Motto : Perfekcja jest jak śmierć dla naukowca♥

PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Sie 26, 2016 3:01 pm

Przejażdżka samochodem była o tyle wygodna że, można było spokojnie się zdrzemnąć. Co poradzić, mężczyzna nie spał od kilku dni i jeszcze go wyciągnęli siłą. No, nie ma co narzekać, robota sama się nie zrobi i kasa się nie zarobi. Dlatego też trzeba na spokojnie podejść do całej sytuacji, można powiedzieć nadto spokojnie.
Na pytanie, czy widzą jak wygląda to miasto. Stein rozejrzał się, spojrzał na ludzi i skomentował krótko.
- Diler musi być zarobiony~~
Rozglądając się dalej, szukał jakiegoś przyjemnego dla oka miejsca. Niestety nic ciekawego nie zauważył, jedynie tych ponadto radosny ludzi. Ciekawe co brali, może jakiś nowy narkotyk? Chociaż bardziej to wygląda na hipnozę, bo kto normalny jest tak szczęśliwy. No na pewno Stein, ale kto inny? To już jest choroba, albo skażona psychika.
Informacje o kapłance, no jest bogata. Skoro robi darmowe występy i jeszcze radzi ludziom być uśmiechniętymi, ludzie tutaj są naprawdę ograniczeni. No nie ważne. Gdy doszło do słowa pokazy i kierowca o mało się nimi nie zapluł, Stein spojrzał na niego i uśmiechnięty dodał.
- Może być zabawnie, prawda Felix~~♥
Coś nowego, w końcu na zewnątrz. Po za murami laboratorium, dlatego też czemu by nie udać się na ten cholerny pokaz. Chociaż bardziej by stawiał na pracę w cieniu, ale pokazanie swoich mordek będzie ok. Kto będzie podejrzewał naukowca o pracę dla wojska, jego ubiór jest w miarę normalny.
Powodzenia i wypad z auta, Stein pierwsze co zrobił to zdjął z dachu swoją kosę. W samochodzie takie gadżety się nie mieszczą, toż to skandal. Wbijając w ziemię dolną część kosy, mężczyzna oparł się o nią i wyciągnął z kieszeni paczkę fajek. Dzień bez fajka, to życie stracone. Zapalając go na spokojnie, rozejrzał się jeszcze raz.
- Felix boy~~ Może weźmiemy jednego śmieszka i go spytamy przy okazji co porabia nasza dama?
Spytał z radosnym uśmieszkiem, który raczej nie schodził mu przez cały dzień. Może paraliż twarzy, albo coś innego? No nie ważne.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felix Leville
CHORĄŻY

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 17/08/2016
Motto : Carpe diem!

PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Sie 26, 2016 4:00 pm

Można by się zastanowić, jak to się stało, że Felix został wysłany w celu zbadania takiej właśnie sprawy. Że został w ogóle gdziekolwiek wysłany, bo wszyscy wiedzieli, że jest raczej roztrzepaną osobą, a takie "misje" jak ta tutaj wymagały jednak pewnego skupienia i odpowiedniego zajęcia się wszystkim. Skłamałby oczywiście, gdyby powiedział, że dziwne działania w Liore go nie interesują... Ale sam się nie spodziewał, że faktycznie zostanie do tego przydzielony.
Podróż minęła całkiem przyjemnie, pomimo tego, że jednak trochę długa, ale źle nie było! Oczywiście swojemu nowemu znajomemu zdążył się już przedstawić - zaraz z początku zresztą, bo tak niewygodnie nie znać choćby własnych nazwisk, podczas gdy miało się spędzić w swoim towarzystwie trochę czasu!
Słów kierowcy słuchał, rozglądając się jednocześnie po ulicach, które mijali. Faktycznie ci ludzie wydawali się trochę dziwni. Choć kto jak kto, Leville był ostatnią osobą, która mogłaby tak mówić o uśmiechniętych bezustannie osobach.
- Oj może, na pewno! - potwierdził radośnie, a zaraz gdy wysiedli z auta, ze szczerzem na ustach omiótł wzrokiem otoczenie. Weseli ludzie, powinien się czuć dobrze w towarzystwie takich. Żeby tylko naturalnie się tak zachowywali, wtedy byłoby cudownie!
No ale. Poczekał moment, aż towarzysz zdejmie tę kosę, przyglądając mu się przy tym uważnie.
- W sumie chyba nie widziałem jeszcze nikogo, kto chodzi z kosą po mieście - zaśmiał się, lustrując broń... bo to ostatecznie broń, tak? spojrzeniem. - Właściwie skąd pomysł na to? Nietypowe, prawdę mówiąc... Ale ludzie muszą ciekawie reagować, kiedy cię z tym widzą! Byle tylko może ci tutaj nie uciekli... Znaczy tak bardzo strasznie nie wyglądasz! Choć wzrost robi swoje... No ale zobaczymy!
Tu Felix miał ochotę wytknąć mu palenie, bo w końcu jego misją życiową niemalże było wmawianie innym, że to jednak szkodliwe, ale jego uśmiech skutecznie to powstrzymał. No bo jak tu pouczać osobę, która się zachowywała tak beztrosko.
Na jego następne słowa kiwnął tylko głową, patrząc, kto wygląda na na tyle rozgadanego, by chciał się z nimi podzielić jakimiś informacjami. I skocznym nieco krokiem podszedł do dwóch stojących niedaleko kobiet.
- Panie pozwoląąą... Dzień dobry! - wtrącił się z ich rozmowę jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się do nich promiennie. I wcale nie czuł się jakoś dziwnie w związku z tym, że jedna była od niego wyższa... Jakoś tak przyzwyczaił się do wysokich ludzi. - Nie chciałbym przeszkadzać w sumie, ale wiedzą panie, my tu przejazdem... I słyszeliśmy trochę o tej kapłance, która się tu pojawiła... Ma mieć dzisiaj jakiś pokaz, występ, coś? Mamy się czegoś ciekawego spodziewać, a w ogóle warto przychodzić? - zagadnął luźnym tonem, mając nadzieję, że nie zwrócą uwagi na jego wojskowy mundur. I kosę kolegi obok. Bo jak wiadomo, ludzie bardziej się otwierają przy cywilach... Ale tutejsi wyglądali raczej na takich, którym to obojętne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Sie 28, 2016 1:05 pm

Kiedy niższy mężczyzna podszedł do kobiet, te momentalnie zamilkły i zaczęły lustrować go spojrzeniem typowym dla całodobowego monitoringu osiedlowego zwanego też "emerytką z parteru". Uznając jednak, że jest godzien poświęcenia mu kilku chwil, ta niższa postanowiła odezwać się. Jej reakcją na słowa o kapłance było zmarszczenie brwi a następnie bardzo pogodny uśmiech. 
- Oczywiście, rybeńko! - pulchne palce uszczypnęły policzek blondyna i tarmosiły go chwilę... aż ich właścicielka dostrzegła drugiego mężczyznę z kosą. Na jego widok zrobiła przerażoną minę i od razu cofnęła dłoń, spodziewając się, że to towarzysz rozkosznego blondaska. Wyższa kobieta miała podobną minę i jako, że to nie ona była właścicielką straganu, do którego podeszły te dwa dziwadła, po prostu po angielsku ulotniła się jak najszybciej. Można by było się spodziewać, że ta niższa zareaguje na to ostro, jednak tylko pomachała jej przyjaźnie i zwróciła się do przybyszów. 
- Oj, chłopcy, wiecie jak to jest... Jest taką naszą... taką... okoliczną bohaterką! Jest taka dobra, że nie pobiera opłat. Ludzie tak chętnie do niej chodzą, że nawet gdyby wstęp był po te marne sto cenzów to by pół miasta zbankrutowało! Przyjść warto kiedy brakuje wam szczęścia, a każdy ma słabsze chwile... Nawet najlepsi! Właśnie z niej jest sławne nasze miasteczko, prawda, także nawet jeśli to tylko przejazd, to warto pójść do naszej Leto. - Kobieta skrzywiła się jak kot, który powąchał pozostawioną przez siebie samego niespodziankę w kuwecie i obróciła spojrzenie w stronę oddalającej się drugiej, wyższej. 
- No, ale zdarzają się niedowiarkowie jak ona. - Wskazała na swoją znajomą ruchem głowy. - Albo niewdzięcznicy tacy jak jeden młodzik, co to się co jakiś czas tu wlecze i odstrasza klientów! Kaszle jakby miał zaraz skonać na tej ulicy, żaden lekarz nie chce go przyjąć, bo wierzą, że to klątwa naszego boga i nie chcą się mu narazić. A on łaził do Kapłanki, ciągnął od niej rady, pewnego dnia w końcu już taki kaszlący wpakował się do świątyni i chciał zabić Leto nożem. Wrzeszczał, że to morderczyni i kłamca... Co tacy ludzie mają w głowie? Zero wdzięczności, oj zero... 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr.Stein
DOKTOR

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 11/08/2016
Skąd : Amestria
Motto : Perfekcja jest jak śmierć dla naukowca♥

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Sie 29, 2016 4:45 pm

Miasto było dziwne, ale to nie miało znaczenia. Przynajmniej dogadywał się z Felix'em, tak przynajmniej wyglądało i niech tak pozostanie. Wracając jednak do odpowiedzi, dlaczego kosa?
- Ah, ja tylko się tym podpieram. Bo widzisz, nie lubię drewnianych lasek~~
Odpowiedział, następnie spojrzał na chłopaka. Dlaczego uważa iż nie wygląda strasznie, w sumie sam nie wie. Kto by miał się bać zwykłego doktorka? No, nie ma to najmniejszego znaczenia. - Nie znam reakcji ludzi, dopiero co mnie wyciągnęli z laboratorium. Co prawda bo przykleiłem się do krzesła, no z resztą od dawna nie byłem na świeżym powietrzu.
No z resztą gdy Felix boy udał się na podrywy, Stein przyglądał się na jego wyczyny. Gdy tylko został dostrzeżony, pomachał radośnie ręką. No pierwsze wrażenie musi być najlepsze, chyba tak to działa jeżeli chodzi o poznawanie ludzi. Z resztą, nie ma co stać w miejscu.
Zabierając swoje narzędzie do podpierania, doktorek udał się w kierunku stada zagadanych osóbek. Stając obok Felix'a, spoglądał na kobietę i przez chwilę jej słuchał.
- Felix, nie wiedziałem że dziś masz słabszą chwilę. Może powinieneś się udać do panienki Leto~~♥
No gdy doszło do wymiany wzroku z niedowiarkami i niewdzięcznikami, Steni spojrzał radośnie na niewdzięcznika. Młodzik, który usiłował zabić Leto chan. Lepszego zwrotu akcji nie mogło być, zwłaszcza jak zaczęło się gadać o klątwie boga. Uch aż nie dobrze się zrobiło, no to Stein ruszył w stronę młodzika. - Felix zajmij się panią, ja idę na spacerek.
No więc zostawiając chłopaka na pastwę kobiety, która nie wiadomo co mu zrobi. Może jest sekualna-nebezpeczna, no ale wracając do młodego osobnika. Oczywiście Stein wyskoczył mu na drogę, radośnie podśmiewając się pod nosem.
- Hej~~ Hej~~ Witaj młodzieńcze, masz chwilę by pogadać o naszej wspaniałej Leto.
Spytał, po czym szybkim ruchem wbił kosę obok młodzieńca. Po czym usiadł sobie na niej wygodnie i ponownie spojrzał na niego, tym samym kończąc papierosa.
- No więc jak, mój nowy przyjacielu krótkiego okresu. Powiedz mi, dlaczego nie lubisz kobiet? Może wolisz chłopców? Chociaż nie będę ci podrzucał Felix'a, może tego nie polubić~~♥
Na dobrą rozmowę, najlepszy jest papierosek. Dlatego też nie zwlekając, rozpalił po chwili kolejnego.
- Wracając do naszej rozmowy, powiedz dlaczego chciałeś dorobić Leto kilka nowych dziurek?
Teraz powinien wstać i dodać. ,Niemożliwe, chciałeś nam ułatwić pracę?' No ale żarty, żartami. Niektóre nie powinny wychodzić z ust, zwłaszcza iż ta cała sekta może być niebezpieczna. No ale przy czekaniu na odpowiedź, można chwilę pomyśleć. Czemu wszyscy skaczą z radości, a ten tutaj niewdzięcznik cierpi.
Trochę śmierdzi Danchemią, ale to mogą być pozory. No ale z jednej strony ciekawa teoria, Stein ty bestio.
Pozostają w myślach i ogólnie będą skupionym na jednym punkcie, mianowicie twarzy nieznajomego. Stein po chwili powrócił do rzeczywistości, no i czekał niecierpliwie na odpowiedź.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felix Leville
CHORĄŻY

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 17/08/2016
Motto : Carpe diem!

PisanieTemat: Re: Ulice   Wto Sie 30, 2016 12:55 pm

Zachowanie i postawa Steina zaskakująco przypadły blondynowi do gustu. Nie był jak znani mu niektórzy Państwowi alchemicy, którzy każdego mogliby zamrozić spojrzeniem, a uśmiechali się raz na ruski rok. Taka osoba jak doktorek była o wiele ciekawsza, a i wydawał się być świetnym kompanem do rozmowy... albo śledztwa.
Felix dał sobie wytarmosić twarz, po czym odprowadził uprzejmym spojrzeniem wyższą z kobiet, zaraz jednak przeniósł wzrok na drugą, słuchając jej z miłym uśmiechem na ustach. Nie było powodu, by wyrażać swoją postawą jakąś niechęć w stosunku do tej całej Leto; ludzie otwierali się bardziej, widząc osobę chcącą bliżej zapoznać się z tematem, a nie zaciekawioną tylko z jakiegoś narzuconego z góry powodu. Oczywiście sam mężczyzna jakoś nie planował przejść na wiarę w Leto, ale nie znaczyło to, by nie mógł wyrażać szczerego zainteresowania - podobnie zresztą zachowywał się przy wszystkich, uważając, że jest to też swego rodzaju szacunek dla rozmówcy. Zdarzały się wyjątki, wiadomo, ale w końcu różni ludzie, różne sytuacje, nie mogło się bez tego obyć.
- Mówi pani, Leto wam pomaga... Jakieś cuda też się dzieją, mam na myśli, że może jakieś ozdrowienia i tym podobne rzeczy? Jak tak, to może faktycznie warto ją odwiedzić, chyba taka pomoc by się mogła przydać. - Trochę odruchowo, ale też trochę na pokaz przeczesał włosy metalową ręką, jakby chciał pokazać, że odzyskać prawdziwą byłoby miło. W rzeczywistości jednak wcale tego nie chciał, dobrze mu było, jak jest, więc nawet jeśli, nie czułby potrzeby, by prosić Kapłankę o pomoc.
Zaraz potem zerknął na Steina, pokiwał głową i ostatecznie pomachał odchodzącemu doktorkowi. Sam z kolei znów zerknął na swoją rozmówczynię.
- A ten chłopak... Sam tak zachorował, nie wie pani? I nie zamknięto go czy coś za to, że próbował zabić Leto? Trochę chyba niebezpiecznie, żeby taka osoba się po mieście włóczyła, zwłaszcza że jeszcze wygląda podejrzanie... A nikt by przecież nie chciał, żeby komuś się coś stało, prawda? - zagadnął, tu już wchodząc w grę aktorską. Zdawał sobie sprawę, że młodzieniec, którego poszedł wypytywać Stein, może im sporo pomóc, ale skoro nadarzyła się okazja, sam mógł się dowiedzieć, jak na takich "niedowiarków" patrzą inni mieszkańcy. - Właściwie to dziwne, skoro wcześniej sam odwiedzał Kapłankę, a potem to tak...! Nie uważa pani? Nie było takich przypadków więcej, mam nadzieję? - dodał na koniec, przekrzywiając lekko głowę i patrząc na kobietę teraz z lekko zatroskaną miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 01, 2016 6:25 pm

Stein:
Młody nie reagował specjalnie na przyjście jakiegoś obcego - był po prostu bardziej zaabsorbowany własnymi zajęciami, to jest duszeniem się i próbami złapania oddechu. Kiedy nieznajomy na niego wyskoczył, chłopak kaszlnął mu w twarz i posłał mu gniewne spojrzenie. Spytany o Leto uśmiechnął się blado, ale jak najbardziej ironicznie, po czym przemówił głosem pełnym jadu:
- Wspaniała oszustka, nie ma o czym mówić. - machnął ręką i mało co jej nie stracił przez akcję z kosą. Po co coś takiego normalnemu człowiekowi?! No cóż, przynajmniej przekonał się, że ta zabawka jest prawdziwa i nie jest na pokaz. Prawdopodobnie będzie teraz bardziej skory do współpracy. Leniwie odgarnął brudne, brązowe włosy z pobladłej od choroby twarzy i oparł się o ścianę. Nie wyglądał na osobę czującą strach, raczej na taką, która ma świadomość, że i tak umrze, natomiast w jego oczach coś błysnęło.
- Lubię kobiety... jak każdy... - odburknął, przerywając wypowiedź kaszlem. - Jest... Oszustką. Nie ma mo... mocy... i rozpyla... - Ciałem chłopaka wstrząsnął kolejny atak kaszlu; silniejszy i gwałtowniejszy niż poprzednie, które widział Stein odkąd zwrócił na młodego uwagę. On natomiast zaraz osunął się bez siły wzdłuż ściany, a oddech po chwili go opuścił. Źródło informacji było niezbyt przytomne i nie wyglądało jakby w najbliższym czasie miało się zbudzić - czyżby "palenie szkodzi tobie i osobom w twoim otoczeniu" miało faktyczne zastosowanie w świecie? Kto wie, tak mówią.

Felix:
Kobiecie, która została przy straganie najwidoczniej podobało się podejście do życia obu mężczyzn; tacy uśmiechnięci i pozytywni, idealnie pasujący do wspólnoty z Liore. A może jednak potrzebowali pomocy? Zbłądzili? A może chcieli przetestować okoliczne legendy i sprawdzić ich prawdziwość? Tak czy siak, kobieta zaraz z wdzięcznym uśmiechem wcisnęła Felixowi w metalową dłoń niezbyt świeże jabłko, a uśmiechała się tak, jakby podała mu istny rajski owoc.
- Chłopcze, ręki ci ona nie zwróci, ale da ci wiarę w lepsze jutro! Jest przewodniczką między światem duchów a naszym, słonko! Widzi co było, czego jeszcze nie było i co jest... fantastyczna! - Na wspomnienie o chorym niedowiarku natomiast skrzywiła się, a z uprzejmego uśmiechu, który chwilę temu wykrzywiał jej twarz nie zostało aktualnie nic.
- Rybko, Leto kazała oszczędzić go, bo wiedziała, że i tak długo nie pociągnie. Każdy chciałby przeżyć ostatnie chwile w wolności i ona to wie, taka dobra jest! I nie, on jest jedyny. Nie chciał po pewnym czasie oddawać jej należytego szacunku, słonko. Ciągle jakieś problemy nosił! Jego narzeczona niedawno zmarła i jakoś wtedy się zaczęło jego sianie nieprawdy o Leto. - Zakończyła wypowiedź zaskakującym tonem i popatrzyła z dumą na poobijane, nieładne jabłka wystawione na jej straganie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr.Stein
DOKTOR

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 11/08/2016
Skąd : Amestria
Motto : Perfekcja jest jak śmierć dla naukowca♥

PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 02, 2016 1:25 pm

No więc kiedy osobnik zaprzestał poruszania się oraz kaszlnął prosto w twarz Steina, on radośnie i po cichu odpowiedział. - Zabiję~~
No ale nie przejmując się kilkoma zarazkami, w końcu od czego jest medycyna... Do której on ma dostęp, nie ważne. Wycierając twarz i słuchając opowieści chłopaka, przez chwilę się zastanowił. Po co w sumie go pyta? No tak szczegóły od tych odrzuconych, są one jak najbardziej potrzebne. Bo tam gdzie kłamstwo, jest i to małe ziarenko które kiełkuje.
Odpowiedź była może i niezbyt wspaniała oraz nie za długa, ale coś tam można sobie zapamiętać. Zawszę jakieś informacje którymi można się posłużyć, ale przechodząc dalej. Wiemy że lubi kobiety, no cóż nie ma co go Felix'em straszyć. Później tylko mocniejszy kaszel i ledwo wybełkotane słowa, no wracając do tego iż chyba stracił przytomność.
- Dziękuję za informacje, bye bye~~
Nie tracąc czasu, bo na chorych go nie ma. Zwłaszcza takich co są czarnymi owcami, jeżeli by mu teraz pomógł. Pewnie zaraz by ktoś przekazał tę informacje Letą, przez co ciężko byłoby zachować pierwsze wrażenie. Czyli takie niewinne i nie interesujące się nią, ale wracając do sprawy.
Stein znów skierował się do Felix'a i starszej osóbki z którą rozmawiał.
- Prawda, to jest naprawdę imponujące. Gadanie z duchami, wprawdzie interesujące~~♥
Tylko jedno go kuło w prawą nerkę, ostatnia część rozmowy. Skoro Leto jest taka wspaniała i potrafi rzucać klątwy, czy też jakiś bóg to zrobił. Chodzi przede wszystkim o cierpienie, kto chciałby spędzić ostatnie chwile cierpiąc na wolności?
- Taka dobra i wspaniała, nie ma to jak oszczędzić cierpiącego człowieka~~♥ Felix a ty co byś wybrał. Szybką śmierć? Czy może ostatnie chwilę, w których cierpisz i czekasz na koniec?
Czy dobry wybrał moment na zadawanie takich pytań? W sumie warto wiedzieć, bo w razie czego będzie trzeba będzie pomóc... No ale wypadki podczas pracy są rzadkie, więc nie ma co się martwić. Dlaczego nie można się teraz skupić na jednym, zawszę chaos w tej głowie.
- Na czym skończyliśmy? A~~♥ Idziemy do Leto, chce poznać moją przyszłość♥
Rzekł radośnie, po czym skierował się na bok. W sumie nie znał drogi, ale pewnie Felix zaraz wszystko ogarnie i będzie dobrze. A teraz pora na papieroska, rak sam się nie wyhoduje.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felix Leville
CHORĄŻY

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 17/08/2016
Motto : Carpe diem!

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Wrz 05, 2016 9:45 pm

Może i mina Felixa wyrażała niewielki zawód, gdy kobieta dała mu to jabłko i oznajmiła, że nici z odzyskania ręki, jednak w rzeczywistości sam się owym faktem nie przejął, jedynie nieco dostosował mimikę twarzy do reakcji, jaką zapewne spodziewała się ujrzeć kobieta. Jednak zdziwiły go nieco słowa o rzekomym "przepowiadaniu przyszłości"... znaczy! O ileż łatwiejsze by było życie, gdyby faktycznie można było dowiedzieć się, co człowieka czeka... Ale jednocześnie wydawało się to swego rodzaju ograniczeniem... no i skąd wiadomo, że los nie zmieniłby się w zależności od podejmowanych samodzielnie decyzji?
- Co było, co będzie... Ciekawe to wszystko! - kiwnął głową entuzjastycznie, w myślach nadal jednak błądząc po tychże tematach. Nietypowym było, by w ogóle tak dużo się nad czymś zastanawiał, nie wypowiadając swoich rozmyślań na głos. Lecz patrząc na to, jak tutejsi zachowywali się, wspominając o jakichś niedowiarkach, którzy nie uznawali niezwykłości Leto... cóż, kłopoty mogli sobie narobić później, ale nie na samym wejściu! Dlatego gadać ot tak póki co nie należało!
Ze swojej rozmówczyni przeniósł wzrok na Steina, który akurat wrócił, wesoły jak zwykle, więc i Felix uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Ja? - tu zaśmiał się lekko na pytanie zadanie przez doktorka. - Szybsza śmierć byłaby lżejsza, bo w końcu uniknęłoby się bólu choroby i tak dalej, ale z drugiej strony! Kto wie, może dałoby się jeszcze jakoś wyzdrowieć! Cooo tam, co lekarze mówią! Równie dobrze sam mógłbym już wąchać kwiatki od spodu, a tadam! jestem tu jednak, więc... No, chyba do śmierci, nawet jak jest ciężko, mi nieśpieszno! Ale to też zależałoby od sytuacji, no nie? - rzucił, gestykulując przy tym rękami jak opętany. Choć takie porównanie w tym właśnie mieście wypadało dość... ciekawie. Spojrzał przy tym wesoło na starszą kobietę. - A tamten... no cóż, kobieta to skarb, zwłaszcza już narzeczona, może się załamał czy coś...! Ale tak czy tak, pewnie za ostra taka reakcja... - rzucił jeszcze, zaczynając się bawić własnymi włosami. - W każdym razie dziękuję pani! Na nas już chyba pora! - powiedział, obdarzając kobiecinę pełnym wdzięczności spojrzeniem. Zaraz potem dołączył do Steina, z niejakim skarceniem w oczach patrząc na trzymanego przez niego papierosa.
- Wiesz wiesz, nie musisz nawet znać przyszłości, żeby wiedzieć, że to prędzej czy później cię dobije! Aleeee... - tu zawiesił głos na moment, spoglądając na nadal trzymane w dłoni jabłko. - Tamten kolega powiedział coś ciekawego? Bo w sumie póki co wiemy tylko trooochę o tej naszej Leto... i nie wiem, nie znam się, ale chyba nie wygląda to na alchemię... Choć... No kto wie! I widać, że zdobyła sobie ładne grono wiernych, zresztą nawet się im specjalnie nie dziwię, bo w końcu takie rzeczy... Przydałoby się z nią samą porozmawiać, fakt! I uważać lepiej, wiadomo, aleeee... co tam! Jak rozwiązać sprawę, to trzeba się jakoś za to zabrać! - prawie bez przerw na oddech wyrzucił z siebie dość chaotyczny wywód, zmieniając temat w tempie, w jakim poszczególne myśli przychodziły mu do głowy. Szedł przy tym skocznym raczej krokiem tuż obok doktorka, rozglądając się nadal ciekawie po mijanych ludziach. - W sumie, poza tą ciągłą radością, zachowują się chyba normalnie... a i rozmawiać się też da! Tyle żee... - zerknął znowu na owoc w metalowej dłoni - ... tak jakby trochę chyba zapominają o całej reszcie świata, tylko ta Leto. Ale miałoby się jakąkolwiek korzyść w takim... e... manipulowaniu? ludźmi? Jak myślisz, doktorku? - skończył, zerkając kątem oka na Steina. I dziwne, naprawdę dziwne było, że sam się tak nad wszystkim zastanawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Finley Ahearn
PANTERA ŚNIEŻNA

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 29/08/2016
Motto : Ludzie podleją stopniowo.

PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 09, 2016 1:53 am

Zabiję was za długie posty, a tak serio winny jest Jared Leto albo orangutan z brzytwą. 
Starsza kobieta z dezaprobatą patrzyła na Steina, gdy ten śmiał kwestionować łaskawość Leto, natomiast z większym entuzjazmem zdawała się przyjmować to, co mówił Felix. Prawdopodobnie to właśnie jego uznała za bystrzejszego z tej dwójki, no ale kto zrozumie kobietę, w dodatku przypuszczalnie należącą do sekty wiecznie radosnych ludzi? Niemniej jednak, machnęła jedynie ręką na słowa o narzeczonej, jakoś nie zdawałoby się, by w głowie jej było wysłuchiwanie czegoś takiego. Odprowadziła natomiast obu spojrzeniem i wróciła do sprzedaży owoców. 
Rozbrzmiały dzwony, których donośny odgłos roznosił się po całym mieście, a swoje źródło miał w okolicznej świątyni. Nadchodziła pora kolejnego z pokazów Leto. Gdy Stein i Felix udadzą się tam, budynek zacznie się zapełniać nie tylko ludzi, ale też dymem o siwym odcieniu i zapachu przypominającym jakieś nietypowe kadzidło. Czyżby to właśnie ta woń wywołała u Feliksa atak kaszlu, bardzo suchego i nieprzyjemnego, czy może dalej były to rakotwory Steina? 

Rozejrzyjcie się, spróbujcie zagadać do kogoś, cokolwiek. Przenieście się już do świątyni i wybaczcie krótkiego posta. Jeśli nie ruszę teraz choć zdycham sobie, to nie ruszę już nigdy. :| 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr.Stein
DOKTOR

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 11/08/2016
Skąd : Amestria
Motto : Perfekcja jest jak śmierć dla naukowca♥

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Wrz 11, 2016 10:45 am

Poznaliśmy więc trochę informacji na temat każdego tutaj osobnika, no co prawda informacje są teraz nie przydatne Stein'owi. Jednak wracając do dalszej części, gdyż odpowiedź od Felix'a usłyszał. Mógł ruszyć dalej, co prawda z radosnym uśmieszkiem. Wręcz wrednym, spoglądał na kobietę. Tak podręczmy mieszkańców i dajmy im do zrozumienia iż Leto nie jest wyjątkowa. Gdy rozmowa dobiegła końca, Felix oraz Stein w końcu ruszyli. Mogli teraz na spokojnie porozmawiać, a raczej kontynuować temat.

Jeżeli chodzi o wykończenie po przez palenia, to Stein jest za. No w końcu na coś trzeba umrzeć, a na starość mu się nie widzi.
- Jesteś kochany Felix, nie musisz się tak o mnie martwić~~♥
Radość nigdy nie ustaje, chociaż po części Stein czuje się jakby był u siebie. Wszyscy szczęśliwi, no to jest takie niezręczne. Zwłaszcza kiedy przez większość życia jesteś pozytywnie nastawiony i uważasz się za dziwaka, to jeszcze większość osób tak się zachowuje. Trzeba powstrzymać to szaleństwo.
Dalej doktorek wysłuchał wszystkich pytań Felixa, do samego końca. Jeżeli chciał odpowiedź, to akurat Stein musiał usłyszeć wszystkie pytanie. Wtedy będzie wstanie stworzyć idealną odpowiedź, bazującą na teorii. Co prawda będzie to na razie jak najlepsza odpowiedź, bo nic innego nie wpada mu do głowy.
- Danchemia, wirus, narkotyk, coś czego jeszcze nie wiem. Plus mogę obstawić iż nie pracuję sama, więc możemy doliczyć Alchemię♥ Jeżeli chcesz znać moją opinię, powiem iż Leto jest troszkę wspaniała. Żeby zrobić tyle, w tak krótkim czasie. Z chęcią zbadam tą sprawę, dogłębnie♥
Odpowiedział uradowany, następnie zaciągnął się papieroskiem.
Gdy już w końcu dotarli do namiotu, gdzie są te cholerne pokazy. Można powiedzieć iż Stein miał jeden problem, raczej z bronią go tam nie wpuszczą. No ale widząc iż pełno ludzi się zbiera oraz pełno dymku, nawet dziwnie pachnie. No trzeba tam wejść, tak czy siak.
- Czyżbyś miał alergię Felix'boy? Tytoń czy może kadzidełko, jeżeli to drugie. To mam dla ciebie zadanie~~♥ Jakbyś mógł przeszukać tyły i poszukać czegoś podejrzanego, ja sprawdzę centrum problemów. Oczywiście nie musisz się zgadzać, o ile nie masz alergii na dymek albo kadzidełko~~♥ Tylko muszę ostrzec iż będę palił co chwila, lubię tak przy występach cyrkowych♥~
No więc odstawiając kosę przy wejściu do budyneczku, spojrzał jeszcze raz na Felix'a.
- Felix, podaję tajne hasło~~♥ Leto ma małe cycki~~♥
Dodał, następnie udał się do środka. By następnie zająć swoje miejsce.


- Sorry za krótki post, ale jestem chory i mam mały brak weny >_<


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Liore-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.