.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Góry Briggs - ogólnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Góry Briggs - ogólnie   Nie Lip 17, 2016 1:45 am

Góry te nie są zbyt dobrym miejscem na spacery. Określane mianem czarno-białych, wzniesienia te są wiecznie skute mrozem i pokrywa śnieżna jest stałym elementem ich wyglądu. Gdzieniegdzie usiane są drzewami, jednak w znacznej mierze są to po prostu łyse skały, które tak naprawdę skrywa jedynie biały puch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Góry Briggs - ogólnie   Pią Sie 12, 2016 12:35 am

Znacie to uczucie, kiedy ucieka wam pociąg? No tak, przy polskiej kolei to średnio wykonalne, ale wyobraźcie sobie, że znacie. Tak właśnie czuł się Aleksiej, kiedy obiecał siostrze i mamie, że zjawi się w Monmort za kilka dni, kiedy akurat pogoda będzie korzystna, a pociąg będzie w pasującej mu godzinie. Fort Briggs nie przyjmował zbyt często pociągów innych, niż ten towarowy, także z tym też postanowił się zabrać do miasteczka. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że Aleksiej zaspał na jedyny taki pociąg. 
Co postanowił zrobić? 
Wściekł się. A każdy wie, że w takim stanie nie należy podejmować żadnych decyzji, zwłaszcza znajdując się na prawie zupełnym odludziu, jakim był fort Briggs i otaczające go góry. Właśnie, kwestia gór, bowiem Woronin postanowił udać się na piechotę właśnie przez nie i nawet jakoś bardziej się do wyjścia nie przygotował. Po prostu ubrał się jak zwykle, gdy wracał do cywilizacji, do plecaka wpakował płaszcz wojskowego, trochę jedzenia i wyszedł. 
Z orientacją w terenie zwykle kłopotów nie miewał, gorzej jednak prezentowała się kwestia tego, że jednak było teraz dość ślisko i natura nie miała zamiaru alchemika oszczędzić w tej kwestii. Traf chciał, że w pewnym momencie, schodząc z jednego z kolejnych wzniesień, Aleksiej wpadł prawą nogą do króliczej nory, którą pokrywał biały puch; tak czy inaczej nie miałby szansy jej dostrzec. Usłyszał i poczuł nieprzyjemne chrupnięcie w kostce, kiedy legł jak długi na śniegu i chwila musiała minąć, aż dotarło do niego co się stało. I skwitował to zdarzenie bardzo dosadnie. 
- KURWA JEGO PIERDOLONA W DUPĘ MAĆ, CO ZA CHOLERNY BÓL! - Wrzasnął rozpaczliwie i szarpnął nogą, która tkwiła wciąż w norce... I to był kolejny błąd tego dnia, bowiem jego ciało ponownie przeszył ból, na co znów zareagował wulgarnym krzykiem. Obrócił się powoli do pozycji siedzącej i rękami wyciągnął kończynę z dziury. Patrzył tylko do granic możliwości zniechęconym i zrezygnowanym wzrokiem na własną kostkę tak, jakby widział swojego odwiecznego wroga. 
Nie chciał nawet widzieć jak to wygląda, a przez głowę przechodziły mu najczarniejsze myśli. Nie chciał umrzeć z ręki własnego żywiołu, w otoczeniu którego wychowywał się i pracował. Wstawanie chyba nie wchodziło za bardzo w grę, a on nie mógł tu zostać, bo w końcu się wyziębi, kiedy tylko przyjdzie noc. Rozejrzał się po okolicy - do najbliższego miasta było jeszcze daleko, więc wątpił, by się tam w ogóle miał szansę dostać, a i by ktokolwiek się nim teraz zainteresował... to też było wątpliwe. Siedział więc cały czas w tej samej pozycji i drżał na całym ciele, nie tyle z zimna (które zwykle mu nie dokuczało, więc nie było większym problemem), co z poczucia bezradności i świadomości, że prawdopodobnie zginie. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Góry Briggs - ogólnie   Pią Sie 12, 2016 10:54 pm

Elliott beztrosko stał na jednej ze śnieżnych zasp i rozglądał się dookoła z bezmyślnym, acz szczerym i wesołym uśmiechem, nie zważając na zimne podmuchy targające połami jego płaszcza. Patrząc na niego nikt by nie podejrzewał tego, że mężczyzna jest zagubiony na środku lodowego pustkowia. Radosna twarz, wyprostowana sylwetka i dziarski krok sprawiały, że wyglądał raczej jak pewny siebie wędrowiec czy poszukiwacz przygód. A mimo to nie dało się ukryć, że najzwyczajniej w świecie nie wiedział, w którą stronę następnie się skierować. Znaczy wiedział, w którą stronę iść, ale góry to zdradliwe miejsce a on niezbyt znał ich topografię czy jakieś doliny zdatne do przejścia pieszo. Zostawało mu kierowanie się na azymut! Choć była też kwestia tego, że większość swoich rzeczy zostawił w chatce, którą jakimś cudem odnalazł i zamieszkał na chwilę obecną. Wydawała się opuszczona, nie czuł więc żadnych oporów w zamienieniu jej na własną kryjówkę. A że musiał jakoś dostać się do Briggs, na teram którego miał zebrać informacje, to okazała się nadzwyczaj dobrze położona.
Ale zbieranie odpowiednich informacji przez podróżą nigdy nie było jego mocną stroną, tak więc teraz stał i zastanawiał się, czy warto szukać jeszcze tego dnia fortu, zdając sobie sprawę, że południe już dawno minęło, czy też lepiej wracać do bezpiecznego schronienia. Tkwił już tam pewnie z kwadrans czy dwa, aż w końcu ruszył przed siebie, trzymając się stóp jednej z zasp wyższych od niego, postanowiwszy, że przejdzie jeszcze kawałek, szukając jakichś punktów orientacyjnych, po czym dopiero zrezygnuje. Jak chciał tu cokolwiek podobnego odnaleźć ze swoją ujemną spostrzegawczością, to już pozostawało zagadką.
Nim jednak przeszedł więcej niż kilka kroków, do jego uszu doszły dość energiczne i pełne ekspresji krzyki, których grzeczność była co najmniej wątpliwa. Elli stanął, nasłuchując uważnie i po chwili wulgarna wiązanka powtórzyła się i z tego co słyszał, to nawet dość niedaleko. Szybko ruszył w stronę dźwięku, bo w końcu oznaczał on jedno - ludzi! A przynajmniej jednego. Musiał co prawda pokonać kawałek drogi, nawet nie duży, ale na tyle wyboisty, że aż do ostatniej chwili nie widział nikogo żywego, ale koniec końców dostrzegł na śniegu ciemną figurkę - człowiek! Szybko podbiegł do niego, to jest na tyle szybko, na ile zaspy śniegu mu pozwalały. A osoba o takim bogatym języku okazała się... ślicznym rudzielcem z kapeluszem na głowie i nieszczęśliwą miną. Ciężko było mu to stwierdzić, gdy ten siedział, jednak odnosił wrażenie, że obcy do najwyższych nie należy. Ale co robił sam na takim odludziu?
- Halooo, coś się stało? - spytał wesoło, zastanawiając się, czemu ktoś miałby tak siedzieć na jednak dość zimnym śniegu i dobrowolnie marznąć. - Zgubiłeś drogę czy coś? Mogę ci jakoś pomóc? - spytał, podchodząc bliżej i kucając przy mężczyźnie. Nie uszło jego uwagi, że była to osoba nadzwyczaj młoda bądź na młodą wyglądająca. Spojrzał ciepło prosto w jego stalowoszare oczy i uśmiechnął się przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksiej Woronin
LISI ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 171
Join date : 11/08/2016
Motto : I want nothing anymore but simplicity, quiet, murmurs and order.

PisanieTemat: Re: Góry Briggs - ogólnie   Sob Sie 13, 2016 1:34 am

Nie siedział zbyt długo sam, co zresztą też go zdziwiło - oczywiście dość pozytywnie, przynajmniej w pierwszej chwili. W drugiej, gdy przybysz się już zbliżył, rudzielec dostrzegł coś, co momentalnie sprawiło, że nieznajomy zaczął zdobywać punkty ujemne sympatii Aleksieja. Był od niego wyższy i na oko sporo wyższy. Kiedy ten kucnął przy rudzielcu, ten chciał przybrać możliwie najbardziej poważną minę, jednak naraz przez maskę przebijał się foch, jednak też kąciki ust drgały nieco, chcąc wygiąć się w uśmiech wyrażający ulgę. 
- Stało... Nie... znaczy... Tak, stało się... - Odpowiedział szybko i nieco chaotycznie. Dziwiło go, że ten człowiek był jakiś dziwnie radosny i... Zdecydowanie bardzo bezpośredni. Chwilę patrzył w oczy jegomościa, starając się cokolwiek z nich wyczytać poza entuzjazmem godnym szczeniaka widzącego nowego kompana zabaw. Aleksiej, usiłując zamaskować jakoś zmieszanie i wstyd wywołany całym zajściem, nasunął kapelusz bardziej na rudą łepetynę tak, by ten zakrywał jego oczy. 
- Potknąłem się o króliczą norę, moja noga do niej wpadła i teraz jest skręcona albo stłuczona. Oby tylko tyle, wydała z siebie okropny dźwięk... - Zamilkł na moment, by zaraz unieść wzrok na nieznajomego. Chciał przeanalizować jakoś jego reakcję na te słowa, a spodziewał się... Sam nie wiedział czego. Bardzo długo wahał się nad tym, co powinien powiedzieć dalej, jakby to wcale nie było oczywiste. 
- Czy mógłby mi pan pomóc się dostać... Dokądkolwiek, gdzie będę mógł wypocząć i doprowadzić się do właściwego stanu? - Wymamrotał ze wstydem i ponownie uciekł wzrokiem gdzieś w bok, byleby nie patrzeć na... 
- A właściwie... Mogę poznać nazwisko? - Tu nawet wysilił się na uśmiech, który chyba wyszedł całkiem uprzejmie w praktyce. Spojrzał też znowu na mężczyznę, przez głowę zaś przeszło mu, że nieznajomy musi mieć spore powodzenie u płci pięknej. No i w dodatku był wysoki, jednak póki był przydatny i nie wypominał rudemu wzrostu, to ten raczej był skłonny przymknąć na to oko. Pozostawała jeszcze jedna kwestia... Winien błyszczeć służbą czy raczej udawać zagubionego turystę? To drugie odpowiadało mu zdecydowanie bardziej, ponieważ wojskowy robiący w górach takie głupoty nie zrobiłby na nikim zbyt dobrego pierwszego wrażenia. Ponownie zmierzył wzrokiem mężczyznę i z wahaniem wymówił własne nazwisko - Woronin Aleksiej. 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elliott Ashley
BŁAZEN

avatar

Liczba postów : 71
Join date : 11/08/2016

PisanieTemat: Re: Góry Briggs - ogólnie   Nie Sie 14, 2016 10:50 pm

Elliott nie mógł powstrzymać uśmiechu na widok miny rudzielca. Usiłował ocenić jego wiek, jednak choć z początku uznał go za zdecydowanie dorosłego, teraz nie był już tego taki pewny. Zdecydowanie nie był nastolatkiem, jednak naburmuszona mina sprawiała, że rysy nabierały młodzieńczości. I uroku. Tak, zdecydowanie cała jego mimika powodowała, że Elliemu ciężko się było nie rozczulić. A i uroku dopełniały te śliczne, szaro-niebieskie oczy, które patrzyły na niego niestety tylko przez chwilę, bo mężczyzna zaraz zakrył je kapeluszem. Pajac zareagował na to lekkim zaskoczeniem, które mogło odbić się na jego twarzy. Czyżby coś było nie tak? Może po prostu się wstydził, że wylądował w takiej sytuacji? Choć sam cyrkowiec w tym nic złego nie widział, w końcu każdemu się zdarza. Sam miał już tyle wypadków spowodowanych nieuwagą, że ciężko mu je było zliczyć.
- Oj mój biedny! Mieć takiego pecha w górach... Pozwól, że zerknę... - nie czekając na odpowiedź, chwycił go delikatnie za dolną część łydki, by przypadkiem nie uszkodzić nijak kostki. Nie był co prawda żadnym medykiem, ale jak wspomniane było wcześniej, sam wielokrotnie był ranny i musiał jakoś się tymi obrażeniami zająć. Tyle że dopiero po fakcie uznał, że ciężko ocenić cokolwiek, gdy człowiek ma na sobie wysokie buty, a zdejmowanie ich w śniegu to również kiepski pomysł. Puścił więc jego nogę, przekrzywiając niego głowę, gdy myślał, co dalej. Ale w końcu pytanie obcego go otrzeźwiło. No tak, rzeczywiście tkwienie w środku gór nie należało do błyskotliwych. Dojście do Briggs nie było już priorytetem, w końcu fort nie ucieknie, a nie mógł tak zostawić ślicznego rudzielca na pastwę mrozów.
- Oczywiście, że pomogę, słońce! Wiesz, tu niedaleko jest chatka. Ciepło, sucho, i coś do zjedzenia mogę zrobić! Jakieś zielska czy bandaże pewnie też się znajdą. Choć wiesz... - Zerknął na niego ze zmartwioną miną. - Trochę trudno ci będzie iść... Czekaj, pomogę!
Czy jednak owa pomoc polegała na podaniu mu ręki i wzięciu na siebie części ciężaru Aleksieja, jak ten się przedstawił? Oczywiście, że nie. Elliott szedł na całość i bezpardonowo chwycił go za dłonie, zarzucił je sobie od tyłu na ramiona i szuję, po czym chwycił rudzielca pod kolana i wstał, przez co ten znajdował się teraz na jego plecach.
- Tak będzie łatwiej i szybciej! Przywykłem w cyrku do noszenia ludzi! Grupowe występy i takie tam. A i nazywam się Elliot Ashley. Cieszę się, że na tym odludziu miałem szansę poznać tak miłą osobę! Zobaczysz, za kilka minut dotrzemy do ciepłej chatki i cię opatrzę. Mam już w tym doświadczenie!
Tak gadając, ruszył po swoich śladach z powrotem do chatki. Nie miał pojęcia, czy to najprostsza droga, ale przynajmniej miał pewność, że się na niej nie zgubi!

| zt

Nie wiem, czy wolisz odpisywać jeszcze tu, czy już w chatce, to mi wszystko jedno c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Góry Briggs - ogólnie   

Powrót do góry Go down
 
Góry Briggs - ogólnie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» O muzyce ogólnie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Góry Briggs-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.