.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Centrum miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Centrum miasta   Nie Lip 17, 2016 9:52 pm

Obejmuje teren wokół Kwatery głównej, mieści posiadłości najwyżej postawionych wojskowych oraz bogatych, cieszących się szacunkiem i wielopokoleniowych rodzin.
W samym centrum natknąć się można na spory, otoczony bogatymi domostwami rynek, na którym zbiega się kilka większych ulic w mieście. Graniczą z nim także różnego rodzaju sklepy, najczęściej dobrze znane ze swych wyrobów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Maria Woronin
CUKIERNIK

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 03/08/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Sob Sie 06, 2016 9:46 pm

Wyrwała się z mroźnego North po raz pierwszy od dłuższego czasu. Zawędrowała do Central po to, by zawitać na rynku, coś kupić... i może coś zwinąć. Może na pewno. Tyle dobra, tak mało pieniędzy! Na razie szła spokojnie nucąc pod nosem jakąś piosenkę, którą niedawno gdzieś usłyszała i akurat wpadła jej w ucho. Rozejrzała się w poszukiwaniu satynowych wstążek, które mogłaby odsprzedać za dużo wyższą cenę. A może jeszcze by cekiny gdzieś znalazła... ostatnio całkiem nieźle się sprzedają. Przeliczyła pieniądze, które zostały jej w portfelu. Zawiodła się nieco, bo pewnie starczy jej tylko na wstążki. Ale kto powiedział, że cekin nie można ukraść? Namierzyła wstążki w różnych kolorach. Podeszła do stoiska i, jak na uczciwą damę przystało, zostawiła sprzedawczyni dokładnie odliczoną kwotę. No dobrze, może niezbyt uczciwą, ale to szczegół. Akurat w tym przypadku nawet nie myślała o oszukaniu kogokolwiek, doskonale wiedziała jak to jest stać dzień w dzień nad materiałami, wstążkami, nićmi i innymi takimi pierdołami, których nikt nie chce kupować. Ale cekin nie przepuści, nie ma mowy. Po kilkunastu minutach znalazła też i upragnione cekiny. Rozejrzała się z nadzieją, że nikt jej tu nie złapie. Gdy już uznała, że jest bezpiecznie, sięgnęła po pudełeczko...
Ha, moje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Nie Sie 07, 2016 10:08 am

Ulubionym zajęciem Ezia było czczenie snu, mrocznego bóstwa, w świątyni zwanej łóżkiem. Najchętniej oddawałby mu się przez 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu, ale że nie samym snem organizm żyje i trzeba się ruszyć po jakieś jedzonko...Wstał, odział się w swój standardowy strój, zarzucił na siebie nieśmiertelną zieloną kurtkę i z Leonardo na ramieniu ruszył na podbój Central City. Szedł wolnym, leniwym krokiem, z papierosem w ustach i całkowitą obojętnością na sprawy związane z codzienną egzystencją; po drodze mijał grupki dzieciaków sąsiadów, które na widok żółwia przerywały zabawę i z nabożnym zachwytem podziwiały jego małego przyjaciela o czterech łapkach. Wkrótce nogi zaniosły złotowłosego kapitana na rynek, do centrum, gdzie spodziewaľ się znaleźć coś do zjedzenia zarówno dla siebie, jak i dla żółwia. Krążył po sporym, zatłoczonym placu i z cierpliwością godną polującego orła, wyćwiczoną jeszcze w armii, szukał tego, co chciał kupić. Zamiast potrzebnej żywności Ezio ujrzał jednakże coś odmiennego: dziewczynę o bardzo nietypowym kolorze włosów usiłującą okraść jedną ze sprzedawczyń. Zwykle nie chciało mu się reagować: uznawał, że to sprawa dla milicji, sił porządkowych i innych takich, a on sam nie jest zbawicielem świata i nie ma obowiązku reagować. Tym razem jednak w młodzieńcu przebudziła się zwyczajna ludzka uczciwość; podszedł szybkim, sprężystym ruchem do dziewczyny i chwycił ją za ramię.
-Hej, nie wydaje mi się, by to był dobry pomysł, bambina-uśmiechnął się lekko.
Powrót do góry Go down
Maria Woronin
CUKIERNIK

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 03/08/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Sro Sie 10, 2016 11:28 pm

Nie zdążyła nawet się nacieszyć zdobyczą, bo ktoś ją powstrzymał. Chłopak wyglądał na młodego, więc od razu stwierdziła, że to jeden z tych dzieciaków-obrońców sprawiedliwości.
- O ty cholerny dziadu... - powiedziała cicho, jednak cekiny odłożyła. - Nie mów tak do mnie, założę się, że jestem od ciebie przynajmniej dziesięć lat starsza.- chociaż mówiła w nieprzyjemny sposób, gdzieś tam w środku jej wewnętrzna dziewczynka kazała przeprosić. Alisa jednak wolała zostać przy swoim tonie skierowanym ku temu gałganowi, przez którego nie ma teraz tego, co było jej potrzebne.
- I po jaką cholerę mi przeszkadzasz? Nie wydaje mi się, żebyś był milicjantem, czy kimś takim. Wiesz, brak munduru.
Wyjęła z kieszeni dwa cukierki kawowe. Jeden cukierek poszybował w stronę blondyna.
- Masz, w ramach nagrody za to, że w ogóle dałeś radę mnie złapać, młody. Kiedyś włamałam się do elektrociepłowni i gdybym była trzeźwa już byłaby moja, także wiesz. Niezły wyczyn takie przyłapanie mnie. - co prawda nie powinna się tym chwalić, ale co ją obchodził jakiś dzieciak? Z całkiem ładną buźką, ale jednak dzieciak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Czw Sie 11, 2016 3:33 pm

-Jestem kapitanem z armii Amestris, choć jeśli mam być szczery, to w mundurze wyglądam jak koszmarne tsundere-westchnął ze zrezygnowaniem Ezio. Prawdziwym powodem był fakt, że po prostu zgubił spodnie od munduru po raz trzydziesty...albo wyszły przez okno, nie mogąc znieść poniewierania się byle gdzie w tym bajzlu. "Cholernego dziada" pominął wyjątkowo; tego dnia nie miał nastroju na reagowanie na takie zaczepki. Gdyby miał akurat napad tej swojej energii, rzecz przedstawiałaby się inaczej: wybuchnąłby oburzeniem, zarzuciłby jej z tysiąc rzeczy, a potem zabrałby ją do jakiejś pasmanterii czy czegoś i by jej kupił lepsze cekiny, niż te, które chciała zwinąć. Niestety, nie chciało mu się zwyczajnie fatygować leniwego dupska, dlatego poprzestał na drwiącym uśmieszku i wzruszeniu ramionami. Kwestia wieku nie była tak istotna. Cukierka przyjął, bo czemu w sumie nie? Leonardo obserwował tę całą sytuację ze stoickim spokojem, nie chciało mu się nawet przejść z jednego ramienia Ezia na drugie, jak to miał w zwyczaju podczas takich wypadów.
-Fiuuu...niezła jesteś-gwizdnął blondyn, nie gubiąc tego drwiącego uśmieszku. W jego oczach zapaliły się jednak psotne iskierki. -Jak cię w ogóle zwą, co? Ja jestem Ezio, Ezio di Costa.
Powrót do góry Go down
Maria Woronin
CUKIERNIK

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 03/08/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Pią Sie 12, 2016 10:18 pm

- Tsundere? - przekrzywiła lekko głowę. Po raz pierwszy spotkała się z takim określeniem. Dopiero po chwili dotarło do niej z kim rozmawia. Tak, trochę jej to zajęło. Ale jak to kapitan? Alisa, czas się ulatniać, to się skończy źle! Nie chciała jednak uciec tak po prostu. Szukała odpowiedniego momentu, a taki na razie nie nadchodził. Wtedy coś ciekawego przykuło jej uwagę. Żółw łaził sobie spokojnie po ramionach i plecach Ezio, a ten nawet na to nie reagował. Co tu się właśnie dzieje...? Co prawda widywała już ciekawsze sytuacje, jak na przykład mała dziewczynka z pandą, albo chłopak, który namiętnie strąca sople, ale jednak żółw nie był czymś zupełnie zwyczajnym. Wolała jednak o nic nie pytać w obawie, że coś znowu zrobi nie tak.
- Oczywiście, że jestem.
I wtedy nadszedł najgorszy możliwy moment. Luźna rozmowa luźną rozmową, ale gdy już masz się komuś przedstawić... to już wyższa szkoła jazdy!
- Alisa Mäkinen. - rzuciła niby od niechcenia, ale jednak cały czas w jej głowie były już setki bezsensownych scenariuszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Sob Sie 13, 2016 12:48 pm

...ale Leo-chan siedzi mi na ramieniu i się nie rusza D: No ale spoko, zrobimy tak, jak się umawialiśmy.

-Leo-chan, przestań!
Nie, żeby nagły napływ energii przepełniający zielonego i obdarzonego czterema łapkami towarzysza Ezia ustąpił. Broń Boże! Nasz przeuroczy żółwik (ale nie Franklin, tylko Leonardo) zaczął nagle łazić jak opętany po ramionach swego właściciela, po czym, wykorzystując jego plecy, uciekł. Tak po prostu. Tak najzwyczajniej w świecie, bezczelnie, z całą żółwią i bynajmniej niegodną zwierzęcia premedytacją uciekł swojemu właścicielowi! No co za gałgan! Chwilę trwało, nim młody kapitan załapał, co i jak się stało, ale gdy to ogarnął, popadł w prawdziwą wściekłość. Niemal natychmiast wykonał wyuczone "w tył zwrot", a następnie rzucił się w pościg za tym przeklętym patafianem w żółwiej skórze - czy raczej w żółwiej skorupie, który to patafian najzwyczajniej w świecie prześlizgiwał się pomiędzy zdziwionymi ludźmi. Ezio nie mógł pozwolić, by jego przyjaciel mu zwiał! Był odpowiedzialny za zwierzę, jak to mówią "jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś", a zatem musi go znaleźć możliwie najszybciej...
Sęk w tym, że wobec tłumów oblegających centrum Central City jest to trochę skomplikowana operacja. Wytężył wzrok, mając nadzieję dostrzec charakterystyczny łebek, zieloną skorupkę i króciutkie łapki. Niestety, nie udało mu się to, postanowił więc wykorzystać okazję.
-Pomożesz mi go odnaleźć, Aliso, mia carissima?-posłał jej najpiękniejsze ze swoich błagająco-proszących spojrzeń. Przestąpił z nogi na nogę, zakłopotany. -On jest dla mnie cholernie ważny i...no nie chcę go po prostu zgubić! Proszę!
To rzekłszy, ruszył przed siebie, rozglądając się za żółwiem. Sytuacja była dość kłopotliwa, niemniej jednak Ezio nie zamierzał odpuszczać. Z pomocą dziewczyny znajdzie tego bastardo, włoży go sobie na ramię, a po powrocie do domu za karę zamknie go w pudełku na buty zamiast w jego wygodnym terrarium wymoszczonym świerszczykami po jego zmarłym kumplu. Tak będzie!
Co jednak, jeśli dziewczyna nie zechce mu pomóc? W takiej sytuacji Ezio będzie musiał jakoś poradzić sobie sam. Być może nawet odszuka Mei-chan i będzie tak długo suszył jej głowę, aż pomoże mu w odnalezieniu jego małego towarzysza! Na samą myśl o tym, że miałby go zgubić, pobladł. Leonardo był równie ważną częścią jego egzystencji jak zielona kurtka, którą otrzymał od jego imiennika, jak papierosy przemycane w kieszeniach spodni, jak listy od siostry z Aurego, pisane na pachnącym papierze.
Powrót do góry Go down
Maria Woronin
CUKIERNIK

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 03/08/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Pon Sie 15, 2016 6:01 pm

Wierzcie lub nie, ale to był jeden z tych scenariuszy. Tylko jako ten najdziwniejszy i najmniej prawdopodobny nie został dokładniej przemyślany. Żółw uciekł. Tak po prostu. Widać wolał wolność.
- No... mogę pomóc. Ale nie ma nic za darmo! - odpowiedziała, choć tak naprawdę nie chciała niczego dostać w zamian za pomoc w szukaniu żółwia. Po pierwsze, żółwia raczej łatwo znaleźć. Kłamstwa i pomówienia. Po drugie, Alisa nie potrafiła nigdy odmawiać pomocy.
- Ważny, co? To tym bardziej pomogę. - nawet nie zauważyła, że jej wypowiedź zabrzmiała tak, jakby była zdecydowana już od samego początku. A przez "sam początek" rozumiem nagłe zniknięcie zwierzaka. Nie żeby tak nie było. Zazwyczaj stara się ukrywać, że chce coś dla kogoś zrobić, a tu taka odmiana.
- Gdzie zaczniemy? Wiesz, jestem raczej słabo ogarnięta jeśli chodzi o okolicę, nie mieszkam tutaj, więc nie przesadzaj z jakimiś dziwnymi lokacjami, dobra? Dobra. Dziękuję za uwagę.
Czekaj no, jakim cudem on już zdążył zapomnieć o cekinach? Nie powiem, jestem pod wrażeniem...
Omk, jakie to krótkie wyszło. Chociaż przy nerwach z tym drewnianym internetem to i tak dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Sro Sie 17, 2016 1:02 pm

Uśmiechnął się jak idiota, ale wdzięczny idiota, po czym dał znać Alisie gestem, żeby szła za nim. Rozpoczął poszukiwania od uważnego przyglądania się szczelinom między tłumem - gdzieniegdzie dało się zauważyć coś w kolorze czarnyjm lub białym, czasem szarym, ale nie był to poszukiwany ptokowy uciekinier. Kapitan, choć miał bystre oko, musiał przyznać, że jego odnalezienie nie należy do lekkich. W pewnym momencie zauważył w końcu Leonarda, ale gdy próbował do niego podbiec, akurat w tej idealnej chwili zachciało mu się palić. Genialny moment, drogie płuca.  Zaiste, genialny.
-Cholera-zaklął. Szybko odpalił papierosa i potężny wdech dymu później ocenił sytuację. -Ty sprawdź tą pierwszą ulicę, ja drugą. Jak znam tego małego codardo, wylezie na ciebie albo na mnie właśnie stamtąd. Jeśli żadnemu z nas się nie uda,  będę musiał dać ogłoszenie czy coś...
Skrzywił się. Tak bardzo mu się nie chciało tego robić. Byłaby to strata czasu, ale czego się nie robi dla przynoszącego szczęście towarzysza?
Gdy dziewczyna zajęła się sprawdzaniem pierwszej z dwóch bocznych arterii, które postanowili przejrzeć w poszukiwaniu straconego żółwia (i czasu też!), jasnowłosy kapitan z uporem godnym dominikanina przepisującego księgę przetrząsał każdy kąt. Dosłownie każdy. Zaglądał wszędzie, gdzie się dało, pytał spotkanych ludzi, wreszcie jednak udało mu się złapać tego małego potwora. Jak się okazało, uwadze Leo-chana nie umknęła wyjątkowo przyjemna kępka chwastów, którą postanowił sobie poskubać - wszak rozum staje się sługą żołądka, a poza tym trzeba jakoś pożytecznie spożytkować czas, kiedy właściciel rozmawia z jakimś innym człowiekiem, na dodatek człowiekiem płci żeńskiej.
Ezia na ten widok porwała prawdziwa furia.
-LEO-CHAN, TY POTWORZE! - zawył wściekle, po czym podniósł ostrożnie żółwia z ziemi, umieścił go sobie na ramieniu i powędrował na główny plac. Tam ponownie zetknął się z Alisą, której gorąco podziękował za pomoc w poszukiwaniu i ofiarował cekiny - o wiele piękniejsze niż te, które chciała ukraść. Bo przecież jak kapitan chce, to i potrafi...
Drodze powrotnej Ezia di Costy przyświecała tylko jedna myśl.
"Muszę kupić temu cholernemu żółwiowi smycz."

Z/T
Powrót do góry Go down
Maria Woronin
CUKIERNIK

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 03/08/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Centrum miasta   Pon Wrz 12, 2016 11:41 pm

Miała iść to poszła, proste. I to wcale nie tak, że chciała pomóc w poszukiwaniach żółwia, skąd! Po prostu... no dobrze, chciała pomóc. Rozglądała się chcąc znaleźć małego uciekiniera, ale nie mogła za nic go dojrzeć. Chciała zapytać Ezio czy nie lepiej będzie odpuścić szukania tego małego gałgana... i wtedy kapitan zauważył Leo. Pokiwała głową i poszła tam, gdzie mogło się pojawić zwierzę. Po chwili do niej dotarło, że Ezio zapalił papieros w jej obecności...
- Ja też chciałam...- wymamrotała pod nosem. Chociaż jak najbardziej chciała odnaleźć żółwia, wygrała z nią kobieta mniej więcej w jej wieku, która miała przy sobie całkiem sporą sumę pieniędzy. Jednak coś dobrego mogło się dzisiaj stać! Co prawda chwilę później była na siebie zła, ale to Alisa. Kiedy ona nie jest na siebie zła?
Ezio podszedł do niej i podziękował za pomoc. Głupio było się teraz przyznać, że prawie nic nie zrobiła, więc tylko się uśmiechnęła.
- O, dzięki. - powiedziała gdy otrzymała w prezencie cekiny.
Pewnie uda mi się to sprzedać.
/zt
UMRĘ CIĘ DZIADU
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centrum miasta   

Powrót do góry Go down
 
Centrum miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Central City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.