.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stacja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Stacja   Nie Lip 17, 2016 10:19 pm

Najpewniej największy dworzec kolejowy w kraju, przyjmujący i wysyłający dziennie wiele składów pociągowych. Jest to budynek mający postać wielkiej hali mieszczącej kilka peronów, na które wjeżdżają pociągi przybywające z każdej części kraju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Stacja   Pon Sie 22, 2016 4:53 pm

Do ogromnej hali weszła Meilen, każdemu jej kroczkowi towarzyszył stukot jej czarnych balerinek na malutkim obcasiku, szła ona w stronę peronu, gdzie znajdowała się kolej zmierzająca do North City. Miała ona się spotkać w tym miejscu ze swoim Kapitanem, już od dawna planowali oni wycieczkę na północ.
Już niedługo znów skosztuję tę cudowną czekoladę! Może nawet spotkam Elizabeth! O! Znowu zobaczę śnieg! Może nawet zrobię aniołki! Albo bałwana! Albo pojeżdżę na łyżwach! Albo na sankach! Ale będzie zabawa! Takie właśnie myśli krążyły po małej główce wesołej nastolatki, w międzyczasie dotarła ona do swojego celu — dworca, z którego pociąg odjedzie do North City. Dziewczyna usiadła na ławeczce, następnie otworzyła swój plecak i zaczęła przeglądać jego zawartość.
- Portfel jest, kozaczki są, kurtka jest, reszta ciuchów też jest, pierniczki są, coś do obrony też jest oraz tabletki na ból głowy dla Kapitana... - Zadowolona Mei cicho sprawdzając swój ekwipunek, szeptała sama do siebie Ekstra! Czyli mam wszystko! Zaraz moment... tabletki dla Kapitana....
- No właśnie! To jego tutaj nie ma! - Pisnęła cicho , czym zwróciła na siebie uwagę przechodniów, następnie zaczęła rozglądać się dookoła, ale nie dostrzegła blond czupryny. - Ugh! Zawsze musi się spóźniać! No cóż... Taka już jego natura. - Nastolatka westchnęła, zapięła plecak, po czym wstała z ławki. Zaczęła maszerować po peronie wte i wewte. Zegar tyka, tik-tak, Ezio-kun się spóźnia, zapewne chrapiąc, a pociąg odjedzie robiąc tutuuu. Fioletowowłosa nie myliła się, dziesięć minut później pociąg, przy którego pomocy wraz ze swoim Kapitanem zamierzała udać się w podróż, odjechał. Tak po prostu odjechał. Na jej oczach.
Ezio-kun miej dobrą wymówkę. Proszę! Och! Oby nic się mu nie stało! Albo Leosiowi! W główce Meilen zaczęły pojawiać się najgorsze scenariusze. No bo co jeśli ktoś zaatakował jej Kapitana? Albo, jeśli został on potrącony? Albo może coś stało się jego żółwiowi?
- No cóż... Jeśli się najzwyczajniej w świecie spóźnia, to po prostu pojedziemy następnym pociągiem... Oby nic mu nie było. Może powinnam iść sprawdzić okoliczne szpitale, zamiast stać tutaj jak kołek? - Dziewczyna głośno rozmyślała, a na jej twarzy malowało się zmartwienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stacja   Pon Sie 22, 2016 5:55 pm

Siedem nieszczęść? Siedem grzechów głównych? Dziesięć plag egipskich? Pierwszy opis pasował najlepiej do nieszczęsnego Ezia di Costy, tyłkasyna z Mordoru, który właśnie zmierzał na dworzec z miną godną męczennika wiedzionego na tortury rzymskie. Szedł, czekając na swoje zbawienie, które nazywało się chwila wolna od kaca. Owszem, miał kaca. Owszem, upił się niedawno. Ale to wcale nie była jego wina! Jakoś musiał odreagować stres wywołany przez Leo-chana, który mu tak haniebnie uciekł! I to jak bezczelnie, z jaką precyzją! To się nazywało żółwia premedytacja, a rzeczoną premedytację Ezio musiał ukoić dzięki kilku łykom dobrej wódki oraz dwóm paczkom papierosów. Tak oto zjawił się, śmierdzący i straszliwie trzeźwy, w hali głównej najlepszego dworca w Amestris. Leosia tym razem pozostawił pod opieką przyjaciółki z dowództwa, bo w głowie mu się nie mieściło zabieranie nieszczęsnego zwierzęcia w daleką podróż przez zimne kraje. Haniebność tej ucieczki to jedno, ale...cóż. Nie był takim sadystą! Podszedł do dziewczyny z miną pod tytułem "co złego to nie ja i nie jestem plagą", po czym ziewnął przeraźliwie. Włosy miał uczesane tak, że wyglądał, jakby przegrał bitwę pod Hattin o szczotkę, kurtka leżała na nim w jakiś dziwny sposób, a do tego te źle zawiązane buty...Słowem, obraz nędzy i rozpaczy!
-Ja pszepszepszepraaaaaaaaszam, Mei-chaaaaaan-słowa blondyna znamionowały, iż jest jeszcze lekko w stanie nietrzeźwości, a raczej ów stan jeszcze odczuwa. -Bo ja tego, żóóóóóóółwia zgubiłem i...ten tego...No po prostu nie zdążyłem, musiałem go zostawić Claudii, a sam dopiero co wytrzeźwiałem...daj mi cokolwiek na kaca, a potem daj umrzeć. Chętnie zrobię karierę na łamach gazet.
Tak, już to widział: "Morderstwo w Amestris Expressie", "Kapitan z Aerugo zasztyletowany w pociągu!", swoje sztywne zwłoki zadźgane sztyletem oraz śledztwo prowadzone przez jakiegoś Poirota...tyle tylko, że jeśli za chwilę się nie ogarnie, to nagłówki w gazetach będą brzmieć "Kapitan zakatrupiony przez podwładną". Uśmiechnął się głupawo, czekając na reakcję, po czym zajął się zawiązywaniem sobie butów. Trochę mu to nie szło, ale po 10 minutach wreszcie to ogarnął. Wyprostował się, starając się nie zrzygać, nie paść trupem, nie stracić głowy i udawać żywego - jak mu to wychodziło, oceni sama Mei.
Powrót do góry Go down
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Stacja   Wto Sie 23, 2016 1:03 am

Nastolatka, gdy tylko ujrzała blond czuprynę, uśmiechnęła się szeroko i odetchnęła. Jednak gdy jej Kapitan podszedł do niej bliżej, była lekko podirytowana. Potargane włosy, dziwnie zwieszająca z niego kurtka i jeszcze źle zawiązane buty! A do tego ten beznadziejny wyraz twarzy!
- Jak to Leo-chan ci uciekł? Jak? Przecież to taki kochany żółwik! - Stwierdzenie, że Mei była zdziwiona, byłoby niedopowiedzeniem, ona była w szoku. Nie no! To niemożliwe, aby Leo-chan tak się zachował! Chociaż w sumie... Pewnie Kapitan go jakoś sprowokował! Na pewno!
- Nawet ucieczka Leo-chana nie usprawiedliwia tego, że się upiłeś! - Stwierdziła Meilen, a na jej twarzy malował się grymas. Nie dosyć, że się upił, to jeszcze zrobił to parę godzin przed naszym wyjazdem! Kolejne myśli przemywały się przez głowę dziewczyny. Po chwili wyjęła ona z plecaka opakowanie z tabletkami przeciwbólowymi i wcisnęła je Eziowi.
- Za 20 minut mamy kolejny pociąg. Wiedziałam, że się spóźnisz Ezio-kun, więc parę dni temu sprawdziłam rozkład jazdy. - Bardziej mruknęła, niż powiedziała, czuła się troszkę zawiedzioną postawą mężczyzny. Miała nadzieję, że tym razem zachowa się on inaczej, że zdąży, ale nadzieja matką głupich. To było do przewidzenia. Głupia ja. Muszę przestać być taka naiwna.
- Na twoje umieranie jeszcze za wcześnie! Nooo! Teraz weźmiesz tabletkę, a w pociągu utniesz sobie drzemkę. A jak dotrzemy do North City to się najesz! Zobaczysz! Będzie dobrze! - Stwierdziła Meilen, wymachując rękoma we wszystkie strony świata. Z jednej strony dziewczyna nie lubiła nałogów swojego Kapitana i wiedziała, że zasłużył na karę w postaci ogromnego kaca, ale z drugiej bardzo się o niego martwiła i nie chciała, aby cierpiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stacja   Wto Sie 23, 2016 2:31 pm

-Widocznie jak chce, to jest niezłym skurwysynem-podsumował charakter swego kochanego żółwia. Podszedł do Mei, ignorując chwilowo wszystkie jej upomnienia i narzekania, po czym wziął z jej drobnych dłoni pudełko tabletek i od razu połknął jedną. Miał tylko nadzieję, że ból przejdzie mu choć trochę...Uśmiechnął się lekko do dziewczynki, rozglądają się uważnie. Jak na razie hala była trochę pusta, zauważył tylko kilka kobiet stojących na innym peronie i jakiegoś pracownika kolei sprawdzającego tory. Usiadł na ławce, bardzo starając się nie zwymiotować i zachować przynajmniej pozory przyzwoitego kapitana wojsk Amestris. Kapitana, też coś! Odwrócił głowę w stronę swojej sierżant, uśmiechając się do dziewczynki z głęboką wdzięcznością.
-Grazie, Mei-chan, jesteś jednak nieoceniona-uśmiechnął się szeroko. -Jeśli chodzi o pociąg, postaram się wytrzymać...jakoś.
Ogarniał go straszliwy kac morderca, zatem nie miał nastroju na jakieś specjalne rozmowy. Po prostu siedział obok dziewczyny, czekając na pociąg. Wreszcie oczekiwany środek lokomocji pojawił się na peronie (oczywiście z hałasem, który sprawił, że nieszczęsny Ezio skrzywił się i zaklął). Ezio, połknąwszy kolejną tabletkę, wsiadł jako pierwszy, a następnie pomógł wsiąść towarzyszącej mu damie - bo to nie tak, że jego niechlujny wygląd wykluczał jakiekolwiek maniery...Wewnątrz pociągu natychmiast zajął pierwszy lepszy przedział i przez większość podróży udawał, że go nie ma. Marnie mu to wychodziło, jak dotąd.
Z/T z Meilen do North, coby nie przedłużać, Mei-chan, piszesz tam pierwsza ;p
Powrót do góry Go down
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Stacja   Nie Paź 23, 2016 9:32 pm

Central.
Ile razy już było wspominane o tym, jak bardzo, bardzo, BARDZO mocno Johannes gardzi tym miejscem i nienawidzi go całym sercem... No może nie tyle co miejscem, co ludźmi, ale dalej się liczy. Tak czy owak, nienawidzi i nie lubi tu przyjeżdżać. Za duży gwar, za dużo ludzi, fe po prostu i tyle.
I w tym gwarze żegna się z tym przeklętym miejscem. Musi się tylko przedrzeć przez ostatnie tabuny ludzi, chcących wejść do swoich wagonów, przedziałów i tym podobnych... W końcu nie bez powodu jest to największy i zarazem najbardziej zatłoczony dworzec w Amestris. Cud, że alchemik się tam nie zgubił, dzięki czemu ominął kwestię pytania ludzi o drogę do takiego i takiego wagonu w takim i takim składzie.
Zauważywszy odpowiedni pociąg i sprawdziwszy czy to na pewno ten parę razy, wepchnął się dosłownie do środka i usiadł w akurat pustym jeszcze przedziale. Na szczęście pustym, bo Johannes chyba by tego nie wytrzymał i zostałby w Central na dłużej. Za pobicie bogu ducha winnych pasażerów. Korzystając jednak z tego, że nikogo nie ma, zaczął pomału ogarniać swoje bagaże oraz siebie, by móc wygodnie pojechać do domu, do East.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stacja   Pon Paź 24, 2016 12:15 pm

W pociągu tym wkrótce pojawił się Ezio di Costa - ów nieco niedodziałany dezerter, który po kłopotliwym spotkaniu z majorem Hawthorne'em wsiadł na stacji North City. Ponieważ pociąg był przeładowany i nigdzie nie można było znaleźć wolnego miejsca, Ezio zmuszony był stać w korytarzu przez część podróży. Wreszcie jednak okazało się, że jeden z przedziałów, znajdujący się już na końcu pociągu, jest w miarę wolny. Zakłopotany i zły blondyn uchylił lekko drzwi z rumieńcem na twarzy, porządnie zmarznięty. Liczył na to, że siedzący tu mężczyzna zlituje się nad jego męką.
-Przepraszam, signor, czy jest tu może wolne?-zagadnął niespokojnie. Przestąpił z nogi na nogę, żeby trochę się rozgrzać; w pociągu było potwornie zimno i już zdążył zatęsknić za temperaturą North City, gdzie przynajmniej była ciepła czekolada w kawiarni i można było jakoś wytrzymać...
Wstrząsnął się, zmarznięty, po czym poprawił sobie buty i zerknął na nieznajomego. Miał nadzieję, że trafił na jakąś dobrą duszyczkę, która łaskawie pozwoli mu usiąść. A jeśli nie, to cóż...po prostu postoi aż do końca podróży. To, czy zamieni się w sopel lodu od tego zimna i przeciągów, czy jednak nie, pozostawało już pieśnią przyszłości.
Powrót do góry Go down
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Stacja   Sro Paź 26, 2016 10:53 pm

Johannes akurat pakował swoją walizkę na półkę w przedziale i już cieszył się z wygodnego miejsca... W końcu pusty przedział nie zawsze się zdarza, a na dodatek w końcu wraca do swojego domu, gdzie będzie miał święty spokój dopóki go nie wezwą do jakiejś roboty... I oby to nie nastąpiło szybko, bo póki co ma on dosyć podróży i podróżowania, a poza tym musi doszkalać jeszcze Garretta. Ale to już są raczej bardziej przyjemne obowiązki, do których z chęcią wraca.
...I tu zaznaczmy "Wraca", bo jeszcze nie wrócił. To bardzo ważne... A szczególnie dlatego, że jakiś gościu z przemarzniętą twarzą wciskał się do jego przedziału, pytając o miejsce. Państwowemu alchemikowi nie widziało się dzielenie pustym przedziałem, tak też uśmiechnął się przepraszająco i odparł:
- Przykro mi, aczkolwiek z czego wiem, to przedział tylko dla wojska. - Odparł z udawanymi wyrzutami, po czym jeszcze z jakże wymuszonej grzeczności poczekał na odpowiedź Ezia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stacja   Czw Paź 27, 2016 5:00 pm

-Akurat tak się składa, że jestem oficerem, ale w cywilu, i wracam z misji. - pospieszył z wyjaśnieniami skonsternowany di Costa. Wziął głęboki wdech, po czym wyciągnął powoli, dla potwierdzenia prawdziwości swoich słów, dokumenty z kieszeni. Opiewały one faktycznie, że przed Johannesem stoi w swej osobie Ezio di Costa, kapitan takiej to a takiej kompanii wojskowej, zameldowany na stałe w Central City., Amestris, pod takim to a takim adresem. Wziął głęboki wdech, po czym spojrzał na swoje przemoczone spodnie, buty, w których najprawdopodobniej zalęgły się już ryby (być może rekiny ludojady?), rozczochrane blond włosy po przegranej bitwie o szczotkę, i uśmiechnął się ze skonsternowaniem. Faktycznie, wyglądał mało przekonująco, jak tak zwany obraz nieszczęścia i rozpaczy wzięty wprost z opowiadań o głąbach nie radzących sobie w życiu albo z kawałów o głupim Jasiu. Nic dziwnego, że nieznajomy, zapewne zmęczony podróżą mężczyzna nie ma zamiaru go wpuścić do wojskowego przedziału, który już wcześniej zarezerwował tylko dla siebie.
Czyżby wpadł właśnie na kogoś ważnego? Podrapał się w głowę, kompletnie zakłopotany. Z jednej strony zmęczenie materiału - i to przepitego, zmarzniętego, dwudziestokilkuletniego materiału, który wymagał natychmiastowego ciepła, z drugiej strony zaś nasuwało się pytanie o dobre maniery Ezia i o fakt, że nie wypada przeszkadzać innym. Zerknął pobieżnie na przedział, potem na jadącego w nim samotnika, a następnie chrząknął z wzrastającą konsternacją. Zaiste, debilnie ci on wyglądał w tej chwili.
-Jest kurewsko zimno, a cały pociąg jest przeładowany i myślałem, że chociaż tu będzie wolny. Od samego North na nogach..Niemniej jednak, jeśli panu przeszkadzam, mogę się wycofać i odmaszerować w trybie natychmiastowym na korytarz. Ból istnienia hartuje i te sprawy - spróbował zażartować. Przestąpił z nogi na nogę, czekając na reakcję tego faceta. Jeśli go wywali, cóż, trudno, pocierpi. Jeżeli natomiast wpuści go do środka, to usiądzie obok, spróbuje nie przeszkadzać i nie rozmawiać - co przy jego typowym dla Aerugo charakterze będzie w miarę do wykonania.
Powrót do góry Go down
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Stacja   Pią Paź 28, 2016 5:09 pm

Oficer w cywilu. Niezbyt to przekonująco dla Johannesa brzmiało, w końcu jednak każdy mógł się podszyć pod takiego. Miał już go uprzejmie wygonić, kiedy ten podał mu dokumenty teoretycznie potwierdzające jego tożsamość. Major, bo w końcu jako państwowemu alchemikowi automatycznie nadawano mu ten stopień, wziął dokumenty i zaczął je lustrować, przy okazji spoglądając na Ezia wzrokiem przeciętnego szpicla z milicji, który może go równie dobrze zamknąć. Wtedy też zauważył, że delikwent który przed nim stoi... Nie jest raczej zbyt... No powiedzmy sobie szczerze, jakby był w mundurze to Johannes od razu by go wywalił z wagonu za hańbienie munduru i pogroził jeszcze, że jak się do porządku nie doprowadzi, to będzie miał kłopoty. Z tego powodu też nastąpiło nasilenie wzroku lustrującego jego wygląd i zmiana miny Johannesa, która z w miarę uprzejmej przybrała wyraz pewnego służbowego niezadowolenia.
- Kapitan Ezio di lalala... - Powiedział, nie próbując nawet wymówić nazwiska wojskowego przed nim by nie kalać języka.
Przeglądał jeszcze chwilę papiery Di Costy celem osobistej satysfakcji wynikającej z wrodzonej wredoty, po czym usłyszał słowa kapitana, który chyba nie chciał mu robić kłopotu. Już mu go zrobił, więc teraz się mu odwdzięcza... Spojrzał na niego raz jeszcze, dając mu do zrozumienia, że jakby chciał (Choć niekoniecznie może...) to wysłałby go do batalionu karnego, gdzie musiałby się męczyć z jakimiś mordercami, gwałcicielami i innymi "ciekawymi" typami.
- Wchodźcie i ogarnijcie się. - Powiedział chłodno, oddając dokumenty i siadając na miejscu.
Swoją drogą, miło jednak że z kimś jedzie. Może nie jest to taki okropny typ na jakiego wygląda i tylko miał pewien wypadek po drodze... Przynajmniej Johaś będzie miał na kim rozładowywać swoją nienawiść wymierzoną w ludzkość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stacja   Sob Paź 29, 2016 7:44 pm

"Ezio di Lalalala"? Przez chwilę na promiennym obliczu Ezia di Costy malowało się zidiocienie. O ile pamiętał, nie zmieniał nagle nazwiska w dowodzie, w rodzinie nie było też nikogo, kto nazywałby się "Lalalala". Niemniej jednak pominął tę kwestię, gdyż - o ulgo! O przyjemności! - zaproszono go do ciepłego i wygodnego przedziału! Natychmiast z tego skorzystał, po czym wszedł do przedziału z miną pt. "ale panie, to nie ja tą wojnę wywołałem". Bo to prawda! Wszelkie wojny, konflikty, turbulencje powietrza i wielką smutę u rodzin zabitych przez Szczurołapa dzieciaków to też nie on wywołał! On był absolutnie i zupełnie niewinnym człowiekiem, który nic nie zrobił i nie zawinił światu! Schował dokumenty, po czym siadł pospiesznie na pierwszym lepszym miejscu.
-Di Costa, proszę pana. Ezio di Costa-pospieszył z wyjaśnieniami. Uśmiechnął się z zakłopotaniem, następnie zaś zaczął się w miarę ogarniać. Przygładził na szybko włosy, mając nadzieję, że tym razem wygląda lepiej niż poprzednio, poprawił swój ubiór, a nawet jakoś pozbył się tego wionącego odeń smrodu związanego ze spożyciem alkoholu i przebywaniem w nietypowych spelunach za pomocą kilku niezbędnych zabiegów. Mając nadzieję, że wygląda już znacznie lepiej, zajął się energicznym i namiętnym podziwianiem widoków prezentujących się okazale za oknem. Blade światło padało na jego podkrążone oczy, zmęczoną twarz, szczupłe ciało pokryte tatuażami i haniebnie mokre buty, a sam Ezio drżał ze strachu. Powiedzmy sobie szczerze i tego nie ukrywajmy, nasz kapitan wojsk Amestris był już trzeźwy. Co gorsza, był przerażony i to panicznie. Dio mio, czy on naprawdę ma takie parszywe szczęście? Co chwila trafia na kogoś, kto nie jest w porządku! Najpierw trafił na jakiegoś podejrzanego kurwia, który groził jego siostrze, potem na blondaska o arystokratycznej minie, który robi z siebie nie wiadomo kogo i szantażuje go wywaleniem z armii (w sumie sam Ezio, gdyby nie rodzice i marzenia, dawno by już z tej armii się wywalił, zaraz po śmierci Leonarda - bo od tamtego czasu stracił większą motywację do roboty), a teraz na jakiegoś oficera wysokiej rangi, który sztyletuje go wzrokiem niby wściekła małżonka, która odkryła swego lubego w łóżku z kochanką. Gdyby di Costa był rzeczonym lubym, a ów oficer wspomnianą już małżonką, zapewne miałby epokowy wpierdol. Choć nikt nie powiedział, że za nieregulaminowy wygląd takowy nie grozi...Przetrawiając owe myśli, siedział jak na szpilkach i modlił się, by mężczyźnie się nie odwidziało. Na korytarzu naprawdę było zimno.
-Bardzo dziękuję, panie...eee...panie...-zaciął się ewidentnie, nie wiedząc, jak zwrócić się do osoby kompletnie mu nieznanej i do tego najwyraźniej wyższej nie tylko o głowę. -No, w każdym razie bardzo dziękuję za pańską wyrozumiałość, sir! Jestem już ogarnięty...Chyba...
Zaśmiał się cicho, z wyraźnym zakłopotaniem, po czym zaczął się wgapiać ponownie w okno. No i wracać do normalnych kolorów, nie tych zastrzeżonych dla nieboszczyka. Stukot kół pociągu odbijał się niegroźnym echem z tyłu jego czaszki, budząc wspomnienia pierwszej w ogóle podróży poza Aerugo. Podróży do Amestris, dzięki której był teraz tym, kim jest. Na ustach blondyna wykwitł smutny, delikatny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Stacja   Nie Lis 13, 2016 10:31 pm

Jego nadzieja dotycząca błyskotliwości towarzysza podróży powoli mijała. Było to głównie spowodowane oczywiście jego niezbyt rozgarniętymi wypowiedziami i uprzedzeniami Johasia, a Johaś uprzedzeń miał dużo... No bo jak ktoś w jego mniemaniu jakby przed chwilą wyszedł z burdelu, to godny zaufania ani błyskotliwy zbytnio nie jest, nie da się ukryć... Resztki swojej nadziei oparł na tym, że osobnik jest w jakiś sposób pijany lub niespełna rozumu i zwykle się tak nie zachowuje, choć były to naprawdę ochłapy tejże nadziei. Westchnął, ponownie zagłębiając się w lekturę... A przynajmniej tak się wydawało, bo po kryjomu obserwował Ezia, zastanawiając się czy go dobrze ocenił. W końcu to teoretycznie wojskowy, więc powinien być przynajmniej w miarę porządnym człowiekiem, w końcu nie bez powodu mówią "Armia szkołą życia".
- Co was sprowadza do East? - Spytał w pewnym momencie chrypliwym głosem typowego czekisty, odkaszlując po chwili. Chyba coś złapał po drodze...
...Postanowił więc na to zaradzić typową dla siebie metodą. Papierosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stacja   Pon Lis 21, 2016 9:22 pm

(TAK MOCNO PRZEPRASZAM, CO NIE. W następnym poście cię uwalniam, przepraszam, już nie będę, przepraszamprzepraszamprzepraszam!)

Ezio chrząknął z zakłopotaniem. Spojrzał na nieznajomego, jakby szacując swoje szanse na przetrwanie, po czym wyciągnął swoje papierosy. Skoro tamten też palił, to raczej nie będzie mu to przeszkadzało, prawda? Odpalił powoli jednego, po czym wsunął go sobie w usta i zaciągnął się z lubością. Przez chwilę jeszcze patrzył w szybę z zamyśleniem, musiał jednak udzielić jakiejś odpowiedzi. Co go sprowadzało? Kac wszystkich kacy, zagubienie, brak Mei-chan (o Mei-chan, gdzie jesteś?!), problem istnienia, problem mieszkaniowy, jak pisał Bułhakow...Ale na poważnie, to on po prostu chyba się zgubił. I chyba chciał uciec jak najdalej przed pewnym majorem, zanim tenże major przypomni sobie, że jakiś Ezio di Costa żyje na świecie, i zechce wyciągnąć konsekwencje prawne z ich ostatniego spotkania. Po co dał się ponieść gorącemu, typowemu dla południa temperamentowi? Ani mu to było potrzebne, ani konieczne do życia, a tylko spowodowało problemy. Tak, mądry Ezio po szkodzie...Rzecz tkwiła w czymś ważniejszym. Przed chwilą usłyszał bowiem informację, że pociąg, którym jadą, zmierza do East City, di Costa zaś całkowicie nie znał tego miasta ani jego okolic, a już na pewno nie chciał się tam zatrzymywać. Nie był tak szalony, by całkiem podpadać władzy.
Skoro East...To znaczy, że...
-...o mamo, chyba pomyliłem pociągi-mruknął jak najciszej, nie chcąc, by tamten go słyszał. Teraz pozostało się tylko modlić, by wystarczyło kasy na podróż do domu. Musi wystarczyć! Choćby nawet miał sprzedać swoje ukochane fajki jakiemuś dzieciakowi na ulicy albo coś równie drastycznego! -To znaczy, wie pan, na urlopie jestem, świat zwiedzam, i tak trochę sobie przesadziłem z tym urlopem...A pan? Wyczuwam od pana wichry mizantropii.
O mały włos nie palnął "wichry namiętności", ale byłoby to zbyt inteligentne, nawet jak na tego półgłówka z Aerugo. Oczekując na odpowiedzi, sztachnął się solidnie i znów spojrzał za okno. Krajobraz zmieniał się błyskawicznie. Chyba nawet Bogu albo innej istocie wyższej znudziło się już tasowanie kart z widoczkami, bo od jakiegoś czasu nic się już nie zmieniło. Było jasno, kolorowo i w miarę normalnie...Wręcz zbyt zwyczajnie. On wolałby jakąś burzę czy deszcz, czy cokolwiek, co wprowadza chaos w świat, a umysł w stan upojenia. Nic już jednak nie powiedział i tylko palił w milczeniu. Na szczęście już odmarzł i był to chyba jeden z kilku małych plusów całej tej chorej i poronionej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Stacja   Sob Gru 10, 2016 2:06 pm

(...Widać i ja mam problemy z odpisami. :CCC)

Johannes już miał się pytać co tamten mamrocze pod nosem, bo w końcu miał mu odpowiedzieć na pytanie. Ezio w mniemaniu nałogowego palacza sprawiał wrażenie co najmniej zastraszonego, co nawet się mu podobało. Aż wziął i się uśmiechnął pod nosem, najwyraźniej jego podróż nie będzie tak zła jak myślał. A przynajmniej tak mu się wydawało do momentu, w którym kichnął i na podłogę przedziału, wraz z jego gilami, poleciał papieros.
- ...Niech was piekło pochłonie. - Syknął z pogardą do wszelkich chorób, szczególnie przeziębienia, spoglądając z wściekłością na leżący na podłodze niedopałek.
W tym momencie cały jego dobry humor, ponownie zresztą, zniknął w całości. Najpewniej będzie musiał teraz leżeć w łóżku cały tydzień. TYDZIEŃ. To mnóstwo czasu, który mógłby przeznaczyć na coś zupełnie ciekawszego, na kolekcjonowanie części chociażby! Ale nie! Wredna choroba musiała dosięgnąć go - reformatora świata amatora - przez co będzie niezdolny do zrobienia czegokolwiek. Aż się czerwony zrobił z tej mieszanki niezadowolenia i zdenerwowania.
Uznał więc, że to pierniczy i postanowił spróbować zasnąć. Spróbować, bo po chwili kichnął znowu.
- Zresztą, nieważne. Dobranoc. - Powiedział, po czym obrócił się tyłem do Ezia i jakoś w miarę wygodnie ułożył, by mógł przespać przynajmniej część podróży.
O ile przy okazji nie będzie kichał jak porąbany.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stacja   

Powrót do góry Go down
 
Stacja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa.
» Nie-taka-znowu-opuszczona Stacja Benzynowa [włości Chestera]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Central City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.