.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Północna kwatera główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Północna kwatera główna   Sro Lip 20, 2016 4:01 pm

Jest to tutejsze centrum działalności militarnej oraz miejsce, w którym okoliczni alchemicy mają obowiązek składania raportów na temat swoich badań. Gmach ten jest oczywiście dość spory i wygląda dość surowo w porównaniu z chociażby kwaterą w East. Budynek znajduje się nieopodal centrum miasta i standardowo obejmuje różne biura, archiwa i oczywiście przy wejściu recepcję z telefonami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Wto Wrz 27, 2016 7:08 pm

- Ezio-kun. W sumie to nawet uroczo wyglądasz z naszym nowym kolegą! Jestem pewna, że poradziłbyś sobie już w roli ojca... Chociaż nie. Zdecydowanie nie! - Jak zwykle zdecydowana Meilen. Chciała być miła wobec swojego kapitana, ale jego prawdziwe zachowanie nie pozwalało jej na to. Nastolatka spojrzała na blondyna, gdy ten się zatrzymał.
- Neee! Ezio-kun... Już się tak nie oglądaj, bo jeszcze sobie skręcisz kark! I co wtedy będzie? Co ja powiem twoim podwładnym w centrali? Zginął, oglądając się za kobietami z North City? Nie uwierzyliby mi... Chyba. - Mei wypowiadając te słowa, uśmiechnęła się szeroko. Byłaby to wyjątkowo zabawna sytuacja, a ona była w stanie sobie ją wyobrazić.
- Dobrze! Pójdziemy na ptysia! Ale tylko na niego! Prawda? - Meilen postanowiła obrócić kota ogonem, znała swojego kapitana na tyle dobrze, że wiedziała ona dokładnie, co zamierza on zrobić. Na pewno chce iść skosztować tutejszego alkoholu... W sumie z dwojga złego chyba wolę, jak pali niż pije! Wtedy przynajmniej nie budzi się z kacem rano... Chociaż nie zawsze następowało to rano... Swój wzrok przeniosła na trzyletniego towarzysza. Po paru kolejnych minutach dwoje wojskowych razem z trzylatkiem znaleźli się wewnątrz północnej kwatery głównej.
- Zobaczysz! Zaraz wszystko się wyjaśni i wrócisz do rodziców! Wujkowie z komendy na pewno ci pomogą! Ezio-kun, załatwisz to, a ja zajmę się naszym nowym kolegą? - Tak. To było podstępne zagranie ze strony dziewczyny. Doskonale wiedziała, że jej kapitan jest leniwy i szczerze powiedziawszy, najchętniej sama załatwiłaby te wszystkie formalności. Jednak z taką posturą, głosikiem i buźką? Kto by ją tutaj wziął na poważnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Pią Wrz 30, 2016 9:07 pm

-Czemu ja?
Pytanie było retoryczne, zważywszy na to, że Ezio di Costa był jedynym dorosłym i w pełni świadomym mężczyzną w tej grupce. Musiał decydować, odpowiadał za chłopaka i fioletowowłosą sierżant. Trzymając dziecko za rączkę, szedł mężnie z miną Savonaroli wiedzionego na stos. Nigdy nie chciał być odpowiedzialny, nie lubił obowiązków wiążących się z czymkolwiek...Ten mały, długowłosy potwór, jak ona może zwalać na niego te wszystkie formalności i tak dalej?! To jest prawdziwe ZŁO! Zło wcielone! Kto by pomyślał, że w tak małym ciele może Chwila, moment. Dopiero teraz dotarło do niego prawdziwe znaczenie słów o ojcostwie. Czyli co, Mei-chan uważała go za świetny materiał na ojca? Najpierw zarumienił się, później chrząknął gwałtownie, wreszcie jednak ruszył odrobinę za szybko. Chłopiec skrzywił się leciutko i bąknął coś w rodzaju "plosę pana, to boli".
-Oj, przepraszam, kolego! Ale widzisz, ciocia Mei trochę przesadza...Żaden ze mnie ojciec, Mei-chan, jeśli jestem takim debilem, to jakie byłyby moje dzieci? Daj spokój, dla Amestris nie wróżyłoby to najlepiej-roześmiał się ochryple, ale w tym śmiechu dało się usłyszeć...Wdzięczność? Cokolwiek to było, było ciepłe i na pewno nie przystawało do lodowej aury otaczającej North. Tak idąc, dotarli do zapchanego ludźmi budynku kwatery głównej. Co chwila ktoś tu wchodził, ktoś wychodził, ktoś biegł z łopatą w zmarzniętych dłoniach w stronę miasta - słowem, istna wieża Babel. Rozejrzał się niecierpliwie; nigdzie nie zauważył kogoś, kto wyglądałby na rodziców poszukujących dziecka bądź na żołnierza chętnego do przejęcia tegoż dziecka z rąk pijaka, palacza, łotra i rzezimieszka...no i jego kompanki, którą można by było uznać za kolejne zdemoralizowane dziecko. Wreszcie udało mu się wprowadzić swoją wesołą gromadkę do środka i znaleźć im jakieś krzesła do siedzenia. Co to, mieli stać tyle czasu? To nie do pomyślenia! Zostawiwszy swoich towarzyszy pod ścianą, poszedł szukać oficera, który byłby łaskaw tym wszystkim się zająć. Wrócił po prawie godzinie, wściekły jak nieboskie stworzenie, już śmierdzący fajkami, ale za to w towarzystwie uroczej młodej kobiety o sporych walorach i włosach koloru pszenicy. Kobieta ta przedstawiła się jako podporucznik Simmons i natychmiast przejęła na siebie opiekę nad chłopcem. Di Costa przyjął to z prawdziwą ulgą. Wyszedł z budynku razem z Mei-chan i dał jej pieniądze na powrót, ptysia kupił, jako dobry kapitan...ale kiedy tylko nadarzyła się okazja, zgubił ją na ruchliwych ulicach North.

Z/T
Powrót do góry Go down
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Pon Paź 10, 2016 8:45 pm

z/t z knajpy

Major poprawił kołnierz płaszcza i ruszył przed siebie. Zaczynało lekko prószyć, a on miał jeszcze kilka spraw do zrobienia. Co? Myśleliście, że Hawthorne jechał tutaj tylko po to, żeby znaleźć Di Costę? Kapitan nie był aż tak ważny, choć był jednym z głównych celów przyjazdu Christophera do North City. Jednakże poza nim miał jeszcze kilka innych spraw. Był oficerem, więc miał o wiele więcej roboty od innych. Ezio zaś zapewne się nie przemęczał. No, jeśli nie wróci w terminie to dopiero zobaczy co oznacza lekceważenie poleceń przełożonego. Blondyn przyspieszył krok, gdyż zaczynało się robić zimniej, a to sprzyjało atakowi. Nie, żeby Hawthorne bał się o swoje bezpieczeństwo, ale nie chciał złapać paraliżu na samym środku miasta. Od ostatniego ataku minęło sporo czasu, wiec prawdopodobieństwo wystąpienia wzrastało z każdym dniem. Dlatego nawet nie chciał ryzykować. Siła mogła być różna. Mogło zacząć boleć go ramię na kilka sekund, a równie dobrze, może stracić władzę nad nogami na kilka godzin. Tego nie dało się przewidzieć, a Chris nie lubił zdarzeń losowych. Oznaczało to, że nie ma kontroli nad swoim życiem. Tego zaś nie znosił. Więc kiedy wszedł do Północnej Kwatery Głównej poczuł się znacznie lepiej. Tutaj nawet jeśli upadnie to powinna zostać mu udzielona pomoc. Hawthorne rozejrzał się w poszukiwaniu oficera dyżurnego, ale aktualnie nikogo takiego nie mógł znaleźć. Rzucił okiem na zegar i postanowił chwilę poczekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Wto Paź 11, 2016 8:13 pm

Oczywiście, po odwiedzeniu razem z di Costą kawiarni, musiała go zgubić. Albo inaczej, to on musiał się sam zgubić. Meilen pomimo swojego sokolego wzroku nie nie była w stanie już wypatrzeć go w tłumie. Zrezygnowana  postanowiła więc wrócić do Północnej Kwatery, gdzie miała nadzieję zastać swojego kapitana. Gdy tylko weszła do ów budynku, zaczęła się dokładnie rozglądać, zauważyła już wcześniej jej znaną, blond czuprynę. Oj tak, wszędzie rozpoznałaby jej właściciela, nie raz go widywała w Central City. Niemniej jednak, aby mieć stuprocentową pewność, że się nie pomyliła, zerknęła na oczy tego mężczyzny. Czerwone niczym rubin. Tak, to na pewno major Hawthorne. Ciekawe czy on też ma wolne... Chociaż skoro tutaj trafił to może coś mu się stało? Tylko... Co mogłoby się stać komuś tak silnemu?" Meilen wzruszyła ramionami, na jej twarzyczce pojawił się uśmiech. Po chwili rozmyślania doszła ona do wniosku, że najprościej będzie po prostu uciąć sobie pogawędkę z Chrisem i szybko pokonała dystans ich dzielący.
- Dobry wieczór, majorze Hawthorne. Major też przyjechał do North City, aby odpocząć? - Odezwała się miłym oraz pełnym spokoju głosem. Dopiero wtedy do niej dotarło, że jej przełożony jest ubrany w mundur wojskowy. To był właśnie ten moment, kiedy w swojej wyobraźni zaczęła sama sobie udzielać wykład o swojej spostrzegawczości. "Brawo, Meilen! Popisałaś się, jak mało kto! Jednak mimo wszystko, z twarzyczki dziewczyny nie schodził promienny uśmiech, w końcu to tylko mała gafa, prawda? Przecież każdemu może się coś takiego zdarzyć! Nieważne, że ostatnio fioletowowłosej zdarzało się to coraz częściej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Czw Paź 13, 2016 8:52 pm

Usiadł spokojnie na jednej z ławek i można powiedzieć, że była to ostatnia chwila. Sekundę później całe jego ciało spięło się, kiedy silny ból pojawił się w jego lewej nodze. Gdyby stał, albo szedł to prawdopodobieństwo upadku było większe niż pewne. Hawthorne zacisnął zęby i zaczął w myślach liczyć. Jeśli atak będzie trwał dłużej niż pięć minut to nie będzie zbyt dobra wiadomość. Na całe szczęście ten paraliż zmieścił się w krótkim czasie czyli dwóch minutach. Chris jednak wolał poczekać jeszcze chwilę, żeby się upewnić iż nie będzie drugiego uderzenia. Tego nie dało się przewidzieć dlatego lepiej być podejrzliwym. Na całe szczęście wszystko chyba było dobrze. W międzyczasie w holu pojawiło się o wiele więcej osób w tym jedna znana majorowi osoba. Ciekawe co ona tutaj robiła. Blondyn spojrzał na zegarek i westchnął w duchu. Limit czasowy, który dał dyżurnemu powoli mijał. Chris nienawidził jak ktoś olewa swoje obowiązki. Z lekkiego zamyśleniu wyrwał go miły głos, którego właścicielka zwracała się do niego. Alchemik odwrócił się i spojrzał na panią sierżant, która była w stroju cywilnym. Można powiedzieć, że wyglądała całkiem ładnie, ale w końcu kobieta powinna umieć dobrać odpowiedni stół.
- Witam pani sierżant. – powiedział Hawthorne wstając. Kiwnął uprzejmie dziewczynie głową na powitanie. Jej pytanie było troszkę naiwne szczególnie jeśli się widziało strój w jakim był major. Poza tym gdyby miał jechać na wakacje to nie do North i na pewno nie poszedłby do Kwatery Głównej w tym mieście. No, ale też trzeba zaznaczyć, że Christopher rzadko brał wolne.
- Niestety nie. Jestem tu w służbowo. Mam kilka spraw do załatwienia, na dodatek musiałem znaleźć pewnego osobnika, który też wziął urlop bez pytania. – powiedział Hawthorne spokojnie. Nie zareagował na błąd dziewczyny, gdyż nie było czego komentować. Zdarza się czyż nie.
- Sądząc po pani stroju nie muszę chyba pytać czy jest pani na urlopie. Przyjechała pani na długo czy tylko chwilę? – zapytał Hawthorne. Dyżurnego jeszcze nie było, więc można pociągnąć rozmowę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Sob Paź 15, 2016 10:56 pm

Zaraz... Moment... CO!? Ezio-kun wziął wolne bez pytania?! Ugh! A mogłam tego dopilnować... No po prostu świetnie! I ja myślałam, że on dorósł do roli ojca! Ehh... Tak czy siak, teraz na to już nic nie wskóram, następnym razem go przypilnuję! Ciekawe gdzie teraz jest... Mam tylko nadzieję, że nie leży pod żadnym mostem! A może to jednak nie był on? Przecież nawet on by pamiętał o czymś takim... Pamiętałby, nie? Takie oto myśli krążyły po główce Meilen, której z twarzy uciekł uśmiech, nastolatka jednak postanowiła poznać prawdę.
- Czy to kapitan di Costa nie wypełnił formularza? - Spytała cichym głosikiem, spoglądając jednocześnie na majora dużymi oczkami. Myśl, że mogła nie dopilnować swojego kapitana, sprawiła, że w jej oczkach zaczęły zbierać się łzy.
- Ja? Jestem tutaj tylko chwilowo. Lubię te okolice, no i przede wszystkim śnieg! W sumie... To przyjechałam tutaj z kapitanem di Costą... Ale gdzieś się zawieruszył. - Fioletowłosa stwierdziła, wzruszając jednocześnie ramionami. Na jej twarzyczkę powrócił delikatny uśmiech. Z resztą, jak zwykle to zrobił. Pewnie już gdzieś leży pijany... Oby tylko mu się nic nie stało! Różne grupki grasują po North City. Dobrze, że wygląda w miarę dojrzale to chociaż mam pewność, że szczurołap go nie dorwie. Właśnie! Szczurołap!
- Wie coś może major w sprawie szczurołapa? - Fioletowowłosa zadała to pytanie słodkim głosikiem przepełnionym troską. Im szybciej go złapiemy, tym lepiej. Pomyśleć, że tyle niewinnych dzieci jest w tej chwili e niebezpieczeństwie! Zaraz, zaraz... Przecież ja też jestem córką wojskowego, a moja aparycja wcale nie wskazuje na to, że mam 18 lat... Zresztą, nieważne. Przecież jestem w wojsku, a raczej na kogoś takiego się nie rzuci, prawda? Na pewno nie! Ale... Wolałabym, aby skupił się na mnie niż na tych niewinnych, małych istotkach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Sro Paź 19, 2016 8:46 pm

Christopher obserwował reakcję dziewczyny. Zapewne się już mogła domyślać z czyjego powodu major znajdował się na północy kraju w niezbyt dobrym humorze. W sumie ciężko zdefiniować humor u Hawthorne’a, ponieważ ten nigdy nie okazywał większych uczuć czy nie zmieniał mimiki twarzy. Zawsze był spokojny, opanowany i nawet odrobinę zdystansowany. Może skurcze mimiczne, albo ton głosu mogły sugerować o irytacji, albo radości. Jednakże trzeba było być naprawdę dobrym obserwatorem, żeby zauważyć te małe zmiany.
- Zagadka raczej nie jest trudna. Tak. To on. – powiedział spokojnie Chris. Zauważył, że dziewczyna posmutniała, ale to nie ona powinna pilnować Di Costy. Stary chłop z rangą kapitana, o którego musi się martwić młoda dziewczyna. Wstyd. – Ale proszę nie płakać. To nie pani wina, że kapitan Di Costa nie umie załatwić najprostszych spraw. – rzekł Hawthorne, a następnie dodał w myślach „Nie wiem, kto mu dał awans na kapitana, ale chyba miał dobry dzień.” Nie chciał tego mówić na głos, gdyż widział już świeczki w oczach dziewczyny, a teraz brakowało mu tylko płaczącej dziewczyny. No, ale Dai chyba wzięła się w garść, gdyż zdołał mu odpowiedzieć w miarę spójny sposób. Informacja o tym, że była z Di Costą nie zrobiła na nim wrażenia, gdyż już mu to kapitanek powiedział. Osobiste zainteresowania pani sierżant nie były zaś aż tak interesujące jak ostatnie pytanie. No proszę. Odpowiednia intonacja pytania, wykorzystanie uroku osobistego. Całkiem nieźle.
- Aktualnie zbieramy informacje. Można powiedzieć, że powoli posuwamy się do przodu, lecz jeszcze trochę przed nami. – powiedział Chris. Prawie powiedział prawdę. Bo przecież nie powie, że ten koleś jest jak Dym, który wojsko Amestris chce złapać gołymi rękoma i z zawiązanymi oczami.
- A pani ma jakieś pomysły lub teorie? – zapytał Hawthorne. Chciał zobaczyć jak Meilen sobie radzi z dedukcją. Kto wie. Może jak pokaże mu coś wartego uwagi i rozwijania to weźmie ją pod swoje dowództwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Nie Paź 23, 2016 12:55 pm

Meilen dosłownie na parę sekundek się zamyśliła, przez tę chwilę w swojej małej makówce rozważała wszystkie opcje oraz pogłoski, które usłyszała w Central City. Z jej twarzyczki zniknął uśmiech, który został zastąpiony przez troskę oraz niepokój.
- Prawda jest taka, że teorii o tożsamości jest strasznie dużo. Osobiście jednak uważam, że tylko trzy są w miarę prawdopodobne. - Fioletowowłosa stwierdziła, spoglądając to na majora to na podłogę, w ostateczności swoje spojrzenie przeniosła na blondyna stojącego przed nią.
- Pierwsza zakłada, że jest to osoba, która przez działanie wojsk oraz rządu Amestris utraciła swoje dziecko, pragnie, aby ci, którzy odebrali jej dziecko, poczuli ten sam ból, co ona poczuła. Według drugiej teorii morderca to osoba, której rząd nadepnął na odcisk, może jakiś były więzień, który w więzieniu był źle traktowany? A teraz szuka zemsty, uderzając tam, gdzie najmocniej zaboli? - Tutaj nastolatka na chwilę przestała mówić. Zaczęła dokładnie się nad tym wszystkim zastanawiać. Ugh! Jaki to musiałby być zabójca, aby akurat na dzieci się rzucać! Chociaż z reguły uderza się przeciwnika tam, gdzie najmocniej zaboli... Dziewczyna po raz kolejny powróciła na ziemię, zamrugała parę razy i wzięła głęboki wdech.
- Trzecia hipoteza zakłada, że nie stoi za tym jedna osoba, a jakaś większa organizacja. Zabijaniem dzieci urzędników oraz wojskowych odwracają uwagę społeczeństwa od swoich prawdziwych planów, a szczurzy ogon pozostawiony przy ciałach zabitych to ich znak rozpoznawczy. Dlaczego tak uważam? Sama symbolika szczura, którego ogon wybrali sobie za symbol, oznacza nie tylko to, że chowają się w cieniu, ale również może to oznaczać, że ich prawdziwe intencje są ukryte. - Dziewczyna skończyła prowadzić swój monolog. Obdarzyła Christophera pytającym spojrzeniem.
- A major ma jakieś własne spostrzeżenia na temat szczurołapa? - Po zadaniu tego pytania, Meilen znowu zamyśliła się, w jej główce zaczęły się pojawiać różne hipotezy oraz historie na temat szczurołapa, mimo wszystko, kiedy z ust majora padły pierwsze słowa, Dai powróciła na ziemię i słuchała uważnie jego wypowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Czw Paź 27, 2016 9:37 pm

Dał jej czas do namysłu. Pochopne działania częściej przynoszą o wiele więcej szkód niż pożytku. Dlatego lepiej przemyśleć to co się chce powiedzieć, żeby później nie musieć tego żałować. Jak to mówią niektórzy, co nagle to po diable. Nie żeby Chris wierzył w takie rzeczy. Jako alchemik nie mógł, a nawet nie chciał wierzyć w jakieś bóstwa. Nie było mu to potrzebne, gdyż alchemia była odpowiedzią na wszystko. Tylko trzeba umieć odpowiednio szukać. Wracając do tematu pani sierżant postanowiła wreszcie podzielić się swoimi myślami z majorem. Christopher założył ręce na torsie i słuchał uważnie tego co Meilen ma mu do powiedzenia. Kombinowała całkiem nieźle i podawała niezłe argumenty na potwierdzenie swoich przypuszczeń. No właśnie. Przypuszczeń. Nie mieli na razie żadnych twardych faktów, na których mogliby się oprzeć i pójść dalej. Byli w ciemnej dupie, lecz nie mogli i nie chcieli tego przyznać.
- Najpierw trzeba spojrzeć na całą sprawę szerzej. Dlaczego te ofiary? Czy coś je łączy? Miejsca zabójstw. Sama scena. Wszystko. Na przykład dlaczego ofiary nie miały krwi. Dlaczego działał głównie na wschodzie. Możliwe jest też przypuszczenie, że to alchemik, a te zabójstwa to tylko przygotowanie do czegoś większego. Wiele razy już tak było. Może pani tego nie rozumieć pani sierżant, ale alchemia to potężna sztuka. – powiedział Hawthorne i spojrzał na ścianę. – Weźmy na przykład kamień. Dla pani jest to tylko materiał budowlany, lub broń jeśli dałaby pani radę go unieść. Dla alchemika jest zaś bazą, z której może stworzyć coś zupełnie innego. Odpowiedni krąg i kamienny blok zmienia się w miecz. Jeśli się dobrze wykorzysta materiał to można zrobić niewyobrażalne rzeczy na każdą skalę. Tylko trzeba pamiętać, że jak coś bierzesz to musisz dać coś równego. I może w tym jest właśnie klucz.
Może i był, ale nie wiedział tego. Christopher analizował ruchy Szczurołapa z wielu stron i pod różnymi kątami. Zawsze zaś napotykał przeszkodę, której nie mógł przeskoczyć gdyż miał za mało danych. Irytowało go to w pewien sposób. Nawet nie mógł wymyślić następnego ruchu, gdyż działał zbyt nieprzewidywalnie. Koleś był naprawdę dobry.
- Więc jak mówiłem pani sierżant to są tylko hipotezy. Ciężko określić coś jeśli nie ma się danych. – powiedział Hawthorne. Pętla powoli się zaciskała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia Whitewood
SKORPION

avatar

Liczba postów : 19
Join date : 04/08/2016
Motto : Jeśli kobieta mówi, że jest zmęczona życiem, znaczy to, że kogoś zamęczyła na śmierć.

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Nie Paź 30, 2016 11:21 pm

Coś wisiało w powietrzu. Smród. Niewidzialny fetor zagrożenia snuł się niby dym, gęstą, piekącą smugą w chłodnym powietrzu. Nikt go nie widział, nikt niczego nie podejrzewał, ale Sylvia miała się na baczności. Ostatnie wzmianki w gazetach o wzmożonej aktywności chimer, dały jej do myślenia. Nie potrafiła wysnuć żadnej dokładnej hipotezy, ale instynkt nigdy nie kłamał. Czuła to pod skórą, tysiące drobnych, ostrych igieł - rozdrażnienie. Niepokój, który nie pozwalał zmrużyć oka w nocy, z pościeli podrywał ją byle szelest, chodziła spięta i gotowa... Na co? Być może była to kobieca intuicja, lecz jeśli wierzyć gazetom - innym chimerom nie był ten stan obcy. Tak jak zwierzęta, hybrydy wyczuwały zagrożenie, które prowokowało je do obrony. Wiadomo, że najlepszą obroną jest atak, nawet jeśli w amoku rzucają się na kogo popadnie... Jeśli chimera jest nieostrożna, może łatwo dać się wyśledzić lub wzbudzić podejrzenia tłumu. Taki stan rzeczy wzbudzał niepokój. Czy to tylko poszczególne osobniki, tak agresywne, że nie boją się atakować przechodniów... Czy coś faktycznie jest na rzeczy?
Sylvia panowała nad sobą z żelaznym spokojem godnym wojskowego czołgu. Nie obyło się niestety bez ofiar. Niepokój i rozdrażnienie wyrzucała z siebie w domu, sycząc czy rzucając probówkami o zlew. Zestaw szalek ucierpiał wraz z okularem nowego mikroskopu. Nie pomagało to oczywiście w jej pracy, ale wzięła się, choć z trudem, w garść. Zdążyła na czas z raportem i informacjami odnośnie badań nad toksycznością prochu - spakowała całą dokumentacje w skórzaną teczkę i poszła złapać pociąg do North City. Podróż pannie Whitewood minęła w ciszy i zamyśleniu, sprawdzaniu listy spraw, które musi załatwić na północy. Przezornie włożyła cieplejsze ubrania, nie zapominając o płaszczu. Ku jej niepokoju, na miejscu wrażenie nie znikło. Cokolwiek wzbudzało jej lęk, rozciągało się z Centrali na North City. Przynajmniej mroźne, ostre i czyste jak kryształ powietrze sprawiło, że poczuła się lepiej.
Bez przeszkód dotarła do budynku wojskowego. Poznała go na pierwszy rzut oka - surowy, poważny blok kamienia, sprawiający wrażenie starszego i bardziej zdyscyplinowanego brata Kwatery Głównej w Centrali. Otrzepała lekko płaszcz ze śniegu, zamknęła parasolkę i weszła do środka. Ściągnęła kapelusz i rękawiczki, ciesząc się, że wiedzą tutaj co to ogrzewanie. W recepcji pokierowano Sylvię do działu badawczego, za co uprzejmie podziękowała i ruszyła we wskazaną stronę. Na korytarzu przed nią zamajaczyły dwie postacie, odwróconego mężczyzny i drobnej dziewczyny w mundurze Armii. Czy oni nie za wcześnie zaczynają... Wyglądała jakby miała szesnaście lat - kto taki zaciąga się do wojska? Cóż... Nie warto wspominać, że sama w tym wieku zaczęła pomagać Majorowi, a jeszcze wcześniej spała bezdomna na wysypisku śmieci... Dziewczynie towarzyszył ktoś jeszcze. O ile mocna i wyprostowana postawa przypominała jej kogoś, to chłodny i analityczny ton rozwiał wszelakie wątpliwości. Do tego Sylvia znała tylko jednego blondyna o czerwonych oczach w całym Amestris. Przystanęła krok za dwójką, czekając aż mężczyzna skończy mówić.
- Dzień dobry Panie Hawthorne. - zbliżyła się, z lekkim uśmiechem na wargach. - Nie sądziłam, że spotkam tutaj kogokolwiek z Centrali... A nawet tam, nie widuję Pana często... - od sprawy w Napoli nie spotkała go ani razu w Kwaterze, a pojawił się tutaj... Chłód ciągnie do chłodu? Bardzo możliwe. Sylvia zwróciła spojrzenie na fioletowowłosą dziewczynę o szczupłej buzi i dużych oczach. Ją również obdarzyła uśmiechem, wyraźnie cieplejszym. - Będzie Pan tak miły i nas sobie przedstawi?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Wto Lis 01, 2016 11:10 am

Nastolatka wysłuchała cały monolog Christophera. Alchemia w jej mniemaniu była czymś niesamowitym. W końcu stworzenie czegoś z kamienia? Czy można zrobić coś jeszcze wspanialszego? Oczywiście, dziewczyna pamiętała o tym, że w jej ojczyźnie powszechnie popularna jest danchemia. Jej zdaniem były to zdolności potrzebne ludzkości, zwłaszcza alkahestria, która przede wszystkim służy głównie medycynie. Jeśli chodziło o pierwszą dziedzinę nauki, którą to czasami władają wojskowi, w jej mniemaniu była czymś neutralnym. Może alchemia jest wspaniała, ale fakt, że jest używana w walkach bądź do krzywdzenia ludzi sprawia, że Mei za nią nie przepada. Pamiętając jednak o lawinie, która nie tak dawno miała miejsce w North City, dziewczyna postanowiła się przyjrzeć tej umiejętności, poczytać trochę o niej, może porozmawiać z paroma alchemikami?
- Oczywiście, panie majorze, są to tylko hipotezy. Niemniej jednak od czegoś trzeba zacząć, prawda? - Jeszcze nim nieznajoma podeszła do wojskowych, Meilen wypowiedziała te słowa, a z jej buźki nie dało się odczytać absolutnie niczego. Dziewczyna spojrzała na nowo-przybyłą osobę. Elegancki, stylowy i praktyczny strój oraz ciepły uśmiech sprawiły, że kąciki ust Mei delikatnie się uniosły. Piękna... Ciekawe czy też pracuje dla wojska? A może tylko kogoś tutaj odwiedza? Wygląda na sympatyczną... I zna pana majora... A może oni? To możliwe? Nie, rzadko się widują... Nie czas na tego typu rozmyślania! Nastolatka jeszcze parę razy skarciła się w myślach, spoglądała to na Christophera, to na Sylvię. Natomiast, gdy panna Whitewood zapytała pana Hawthorne'a o jej tożsamość, na twarzyczce Meilen pojawiły się delikatne rumieńce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Pią Lis 04, 2016 9:54 pm

Alchemia była jedną z najpotężniejszych rzeczy na tym świecie. Nie bez powodu wojsko tak zabiegało o to, żeby utalentowani alchemicy znajdowali się na ich usługach. Doskonale wiedzieli, że ci ludzie mogą zmieniać losy wojny, bez najmniejszego trudu. Niektórzy mniej, niektórzy bardziej, ale wszyscy byli chodzącym arsenałem wojennym. Każda forma alchemii nawet ta najbardziej niepozorna mogła się okazać śmiertelną, jeśli tylko użytkownik skupił się na zadaniu krzywdy. Christopher studiował historię swojego kraju, a przede wszystkim wojnę o Ishval, gdzie po raz pierwszy alchemicy państwowi walczyli na polu bitwy w tak dużej ilości. Opisy tego co robili były zarówno straszne jak i fascynujące. Taka potęga. No, ale Chris doskonale zdawał sobie sprawę, żeby coś uzyskać to trzeba dać. Równa Wymiana dotyczyła wszystkich i dlatego musieli być uważni. Jeden błąd i można szybko sprawdzić czy bozia istnieje. Teraz jednak prowadził tylko czysto hipotetyczną rozmowę z panną Dai. Dziewczyna była bardzo inteligentna i można powiedzieć, że zainteresowała Hawthorne’a. Będzie musiał się jej dokładniej przyjrzeć, a może weźmie pod swoje dowództwo. Z tego co wiedział jej aktualnym przełożonym był Di Costa, a z tego co Chris widział to taki osobnik był niestosowny dla młodego umysłu. Mei może wiele osiągnąć. W tym momencie do rozmawiającej dwójki podeszła nowa osoba. Ich drogi rozeszły się po śledztwie w Napoli, lecz czasami Chris widział brunetkę jak wychodziła lub wychodziła z Kwatery Głównej. Jednakże nie dane było im się spotkać, a szkoda, gdyż podczas ich wspólnego śledztwa zrobiła na nim wrażenie. Mało kto posiadał tak analityczny umysł i sposób bycia. Ciekawe co tutaj robiła. Sprawa dla wojska czy też może zgłaszała coś. Pani Whitewood nie pracowała oficjalnie dla wojska, jednakże robiła bardzo dużo w tak szarej strefie. Jednakże cała jej postać była owianą mocną tajemnicą. Jej poprzedni przełożony dobrze tego dopilnował.
- Witam pani Whitewood. – powiedział Christopher, a następnie pocałował kobietę w dłoń, tak jak nakazuje etykieta. – Też się nie spodziewałem spotkać pani, lecz podobno ciągnie swój do swego. Co do Centrali to też panią rzadko widuję.
Sylvia przechodziła całkiem szybko do rzeczy, ale to było coś co mogło się podobać. Była pewna siebie i wiedziała czego oczekuje od innych.
- Tak. Sierżant Meilen Dai, to pani Sylvia Whitewood. Pani Whitewood, pani sierżant Dai. – powiedział major przedstawiając obie panie. Oczywiście one same jeszcze muszą, ale to była formalność. Teraz zaś wypada zapytać grzecznościowo.
- Tak więc, jeśli można zapytać. Co panią sprowadza do North? – zapytał. Możliwe, że nawet interesowała go odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia Whitewood
SKORPION

avatar

Liczba postów : 19
Join date : 04/08/2016
Motto : Jeśli kobieta mówi, że jest zmęczona życiem, znaczy to, że kogoś zamęczyła na śmierć.

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Sob Lis 05, 2016 12:50 pm

Nikt nie śmiałaby sądzić, że Pan Hawthorne mógłby zapomnieć o manierach. Spokojny głos i jeszcze spokojniejsze powitanie. Ujął jej dłoń swobodnie i obdarzył ją lekkim pocałunkiem, tak, jak na dżentelmena przystało. Sylvia nigdy nie odmówiłaby mu obycia, dobrego wychowania i znajomości etykiety - był jej doskonale wyuczony. I tylko mała, drobna rzecz raziła w tym doskonałym obrazie... A właściwie dwie. Oczy Christophera. Czerwone tęczówki, chociaż o ciepłej barwie, zawsze tchnęły chłodem. Swego rodzaju oziębłą poprawnością, która przypominała, że choć jest uprzejmy i się uśmiecha, to pozostaje zdystansowany, nieobecny. Odległy od osób wokoło, zajęty czymś innym, nigdy w pełni nie otwierając się na interakcje ludzkie. Ten stan rzeczy najwyraźniej mu odpowiadał. Ciekawe, że jedyną rzeczą, przez jaką Sylvia mogła go definiować, było zachowanie i praca...
- "Ciągnie swój do swego"? Tylko w teorii. - odpowiedziała spokojnym głosem, odcinając się subtelnie. Major miał swoje sprawy, ona swoje, a ostatnie dni były napięte jak struna. Niepokój w niej rósł. Wolała nie wychodzić z domu, dopóki kwestia raportu nie kazała jej się spakować i ruszyć do North. Spotkanie tutaj jasnowłosego mężczyzny było prawdopodobnie przypadkiem. Ich wspólna interwencja w Napoli zdziwiła ją ich współpracą. Na pewien sposób myśleli podobnie, analitycznie i dokładnie, nie chcąc nic przegapić... Jednak tam gdzie Sylvia uciekała się do ludzkich uczuć i instynktów, Christopher dalej stał niewzruszony jak lodowy mur.
Nie miała okazji widzieć jak traktuje podwładnych, ale teraz nadarzył się odpowiedni moment. Sylvia przyjrzała się niższej od siebie, drobnej dziewczynie. Mogłaby przysiąść, że ma jakieś szesnaście lat, ale jej rysy twarzy zdradzały pochodzenie z Xing - tam wygląd nigdy nie był adekwatny do wieku. Drobny nos i wargi, duże, niebieskie oczy i ten lekki rumieniec na bladych policzkach sprawiały, że wyglądem przywodziła na myśl drogą lalkę z porcelany. Niemniej, była w wojsku, musiała być pełnoletnia i odbyć odpowiednie szkolenia, a jak kobieta sama wiedziała, nie ma nic bardziej mylnego niż wygląd. Właśnie... Spostrzegając delikatnie zaczerwienione policzki na jej twarzy, czarnowłosa uśmiechnęła się łagodnie. Czyżby speszyła się, że Sylvia poprosiła Majora o przedstawienie ich? Wyciągnęła do niej dłoń by wymienić uścisk.
- Bardzo mi miło Pani Sierżant. - po wymianie grzeczności zabrała dłoń, jeszcze chwilę na Meilen patrząc. Wyglądała na sympatyczną i skromną istotkę. - Ma Pani niespotykany i piękny kolor włosów. - dodała spokojnie, po czym przeniosła wzrok na Majora, by odpowiedzieć na jego pytanie. - Sprawy zawodowe Panie Hawthorne, ale jak sądzę, to samo sprowadziło Pana tutaj. Poproszono mnie o analizę chemiczną kilku rzeczy, dziś rano skompletowałam wyniki i ruszyłam do North.
Mocniej zabiło jej serce.
Znów to uczucie. Znów ten niepokój. Żaden mięsień nie drgnął na jej twarzy - stała z Sierżant Dai i Majorem Hawthorne na korytarzy kwatery wojskowej. Co by mogło im, lub jej, grozić? W budynku pełnym wojskowych? Poczuła lekki skurcz w zwiniętym ogonie. Coś wisiało w powietrzu, ale musiała zwalczyć tę drażniącą obawę.
Skończy rozmawiać, odda dokumenty i pokieruje się w stronę dworca.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meilen Dai
SIERŻANT

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 01/08/2016
Age : 19
Motto : Everything's gonna be alright!

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Wto Lis 08, 2016 7:18 pm

Ciągnie swój do swego? Tego bym się akurat nie spodziewała, no może po Majorze... Ale na pewno nie po Pani Whitewood! Ciekawe skąd się znają! Zapewne musieli już ze sobą współpracować. Rozważania Meilen zostały przerwane w momencie, gdy Major Hawthorne postanowił je sobie przedstawić. Uścisnęła ona delikatnie dłoń Sylvii, a rumieńce na buźce nastolatki zrobiły się nieco bardziej wyraziste.
- Ja... Znaczy się... Mnie również jest bardzo miło! - Mei również po chwili zabrała dłoń. W dalszym ciągu jej wzrok spoczywał na twarzy Pani Whitewood. Najprościej ujmując, fioletowowłosa uważała ją w pewnym sensie za kanon piękna. Świetna figura, cudowne rysy twarzy oraz czarne włosy, które w przyjemny dla oka sposób kontrastują z bladą karnacją kobiety. Ciekawe, w jakim jest wieku? Kobiety nie wypada pytać.. Mam nadzieję, że mając tyle lat co Pani Whitewood będę wyglądać, chociaż w połowie tak dobrze, jak ona. Z zamyślenia tym razem wyrwał ją głos Sylvii. Ma Pani niespotykany i piękny kolor włosów... Ojejku! Uspokój się, Mei! Zachowajmy powagę! I co ja mam niby odpowiedzieć? Nawet jeśli rumieńce z twarzyczki Meilen już zdążyły prawie zniknąć, pojawiły się ponownie, jeszcze intensywniejsze.
- Dziękuję. Wygląda Pani cudownie. - Odparła Meilen, a jej usteczka uformowały nieśmiały uśmiech. Dokładnie wysłuchała planów brunetki na najbliższy czas. Wygląda na to, że nie tylko ja będę wracać do Central City... Właśnie! Jeśli się nie pośpieszę, zapewne spóźnię się na pociąg... Ale Ezio-kun... Na pewno trafi do Central City... Przecież nie pomyli pociągów? Prawda?
- Bardzo dziękuję za rozmowę, ale obawiam się, że muszę już iść. Do widzenia, Panie Majorze, Pani Whitewood. Życzę miłego dnia. - Po wypowiedzeniu tych trzech króciutkich zdań, nastolatka opuściła budynek północnej kwatery głównej.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Hawthorne
GROMOWŁADNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 07/08/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Sob Lis 12, 2016 7:56 pm

Istotnie, Hawthorne nie był osobą, która łatwo nawiązuje kontakty, a właściwie nie, żeby przychodziło mu to z trudnością, tylko ograniczał się do tych, które potrzebował. Chris uważał, że zbytnie natężenie emocjonalne powoduje błędy, niedokładności i słabości. Zaś w jego przypadku każdy błąd jest uznawany jako porażka i tego jego ambicja nie jest w stanie znieść. Był perfekcjonistą na każdym polu i niestety to miało też swoje konsekwencje. Hawthorne tego jednak nie dostrzegał, a nawet było mu z tym dobrze. Poza tym i tak zachowywał się doskonale. Uprzejmy, kulturalny, opanowany. Tylko ile z tego wszystkiego było wyrachowaniem? To już inna kwestia. Sama pani Whitewood też umiała się odpowiednio odnieść do sytuacji i zdawała się damą z klasą i wykształceniem. Otrzymała dobrą naukę, lecz dziwiło go, że taka kobieta pracuje jako wolny strzelec dla wojska. Mogła mieć oczywiście jakąś inną pracę, ale na to nie wyglądało. Poza tym jej akta także owiane były całkiem sporą tajemnicą. Ktoś specjalnie się postarał, żeby było o tej kobiecie jak najmniej. Pytanie tylko dlaczego i jaką tajemnicę skrywała. Było to intrygujące dla Hawthorne’a. Przyglądał się Sylvi, kiedy ta rozmawiała z Meilen. Już w Napoli dostrzegł, że kobieta ma rozwinięty zmysł macierzyński. Nie wiedział czy miała dzieci, ale wiedziała jak z nimi postępować i się obchodzić. Pani sierżant nie była dzieckiem, ale była bardzo młoda i jej aparycja wskazywała na wiek mniejszy niż miała w rzeczywistości. Sylvia zaś najwidoczniej to wyczuwała i odpowiednio ustosunkowała swoje działania. Chris lubił obserwować jak poszczególni ludzie zachowują się w różnych sytuacjach. O człowieku najwięcej mówi to jak się zachowuje, kiedy myśli, że nikt go nie widzi. Albo o tym zapomina. W każdym razie było to zawsze bardzo edukujące i pożyteczne. Przy okazji major mógł zobaczyć jak się Meilen zachowuje w stosunku do osoby cywilnej. Oczywiście mogła być grzeczna jeśli pomyślałaby, że to znajoma przełożonego co na pewno miało miejsce, ale zawsze są pewne mechanizmy, które ciężko ukryć.
- Rozumiem. Praca niestety wymaga poświęceń. – powiedział Chris i nawet zdobył się na uśmiech. Niestety przyjemna pogawędka została przerwana, ponieważ panna Dai się pożegnała, a Christopher został powiadomiony o tym, że czekają na niego. Poza tym pani Whitewood też miała swoje sprawy.

Chris pokręcił kilka razy karkiem chcąc się pozbyć uczucia sztywności. Pomimo ogrzewania temperatura była niższa niż w Central i dawało się to odczuć. Jego mięśnie w taką pogodę też to czuły, a kilka godzin pracy nad dokumentami i rozmowy swoje dołożyły. Dlatego też kiedy wyszedł z kwatery to już był wieczór. Na całe szczęście przestało sypać, choć teraz śnieg leżał wszędzie. Trzeba będzie uważać, by się nie poślizgnąć. Blondyn poprawił płaszcz i spojrzał na zegarek. Nie miał zamiaru biec na pociąg. Miał jeszcze czas. Poczuł też znajomy zapach perfum i kiedy podniósł głowę to ujrzał znajomą postać.
- Widzę, że pani też dłużej zeszło. – powiedział Hawthorne do Sylvi. Obydwoje zeszli po schodach i ruszyli ulicą.

z/t x 2 na Ulice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Naohiro Iwaizumi
PRYWATNY BADACZ

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 04/07/2016

PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   Sro Gru 21, 2016 12:29 am

O tym, że jakiś Państwowy Alchemik ma przyjechać niedługo do miasta, Naohiro dowiedział się z posłyszanych gdzieś na ulicach plotek. Niby nic wielkiego, w końcu przyjeżdżali i odjeżdżali nawet bez specjalnych zapowiedzi. A co sprawiło, że zielony zainteresował się właśnie tą osobą? Głównie fakt, że przyjechał do Amestris w celu nauczenia się alchemii... a póki co nic w tym kierunku nie zrobił. I co jak co, pierwszy lepszy alchemik to jedno, ale Państwowy z Centrali brzmiał już nieco poważniej. Nie planował co prawda błagać nikogo o to, by użyczył mu trochę swej wiedzy... o nie. Jedyne co... chciałby dostrzec różnice między danchemią a alchemią, bo jak używanie pierwszej przychodziło mu stosunkowo łatwo, tak drugiej nijak nie potrafił "wyczuć". A rozmowa z jakąś obeznaną w tym temacie osobą powinna chyba pomóc, czyż nie?
Na tyle dobrze znał już miasto, że wiedział, jak dostać się najszybciej do tutejszej kwatery głównej… gdzie co prawda wręcz roiło się od wojskowych, zwłaszcza ostatnimi czasy, ale nie zwracali przecież uwagi na każdą osobę wchodzącą do środka. Co innego na groźnie wyglądającego faceta, metr dziewięćdziesiąt wzrostu, rysy obcokrajowca i te zielone włosy. Bez zdenerwowania ze strony Naohiro się nie obyło, nienawidził jakichkolwiek kontroli i ogólnie ograniczeń, ale nie miał zamiaru się wykłócać. Przynajmniej póki co, bo kto wie, jak długo byłby w stanie to znieść.
Temu też do wnętrza budynku dostać mu się nie udało. Na razie. Planował przeczekać chwilę i wejść albo w momencie największej nieuwagi strażników, albo wmieszać się zgrabnie w jakąś większą grupę. Sam się dziwił, czemu po prostu nie odpuści, ale widać nużyło go już zupełne „nicnierobienie”. A próbować się za wszelką cenę dostać do najpilniej strzeżonego miejsca w mieście, zwłaszcza bez żadnego sensowniejszego wytłumaczenia nie było wcale takim złym pomysłem na… cóż, zabicie nudy.
Właśnie miał odejść na chwilę na bok, kiedy o uszy obiło mu się znajome nazwisko… Zerknął w stronę rozmawiających żołnierzy, a choć Flynnów na tym świecie musiało być więcej, to nie potrafił całkiem zignorować faktu, że z rozmowy wyszło, iż właśnie jeden z takowych ma przybyć do North. Czyżby zbieżność nazwisk i profesji, czy jednak dane mu było całkiem przypadkiem trafić na brata Caseya?
Cóż, pozostało mu poczekać i ewentualnie się tego dowiedzieć. I długo czekać chyba nie musiał…
Przepraszam! Zero pomysłów na koniec…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Północna kwatera główna   

Powrót do góry Go down
 
Północna kwatera główna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: North City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.