.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gospoda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Gospoda   Pon Lip 25, 2016 4:06 pm

Gospoda ta nie jest zbyt często odwiedzana z bardzo prostego względu - mało kto w ogóle tu przyjeżdża, a mieszkańcy nie mają większego powodu, by się tu zatrzymywać. Miejsce to, ze względu na małe zainteresowanie zwykłych ludzi i fakt, że mieściną niezbyt interesują się władze, jest często wykorzystywane przez różne organizacje do uzgadniania interesów. W skład gospody wchodzi parter i jedno piętro, przy czym parter wykorzystywany jest głównie jako jadalnia i bar, a na górze znajduje się kilka pokoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Incognito
BOMBOWIEC

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/08/2016
Motto : I will release your mind

PisanieTemat: Re: Gospoda   Czw Sie 04, 2016 2:48 pm

Od samego rana siedział przy oknie, wygodnie ułożył się na krześle i spoglądał. Za oknem nic, pustki i trochę słońca. Nic się nie działo i raczej nic się nie wydarzy, dzisiaj miał zamiar się trochę wynudzić i przemyśleć wszystko od początku. W końcu nie będzie bezmyślnie wysadzał każdego budynku wojska i innych jakiś pierdół, trzeba przecież skupić się na głównodowodzącym.
Co prawda na razie nie było pomysłów, jedynie siedzenie nad zimną już herbatą i w połowie wypalonym papierosem. Kierując prawą rękę do maski, chłopak trochę ją uniósł do góry. Tym samym uchylając swoje usta i wkładając w nie papierosa. Zaciągając się dość mocno, po chwili wypuścił cały dym z płuc i skierował go na środek lokalu. Resztę papierosa zgasił w popielniczce i sięgnął po zimną herbatę, której wypił troszkę i odstawił. W głowie siedziały różne myśli, lecz żadna nie była prawidłowa i odpowiednia na tą chwilę. Brakowało mu kilku elementów układanki do dobrego planu, tylko chyba łapał go leń. Dziś było dość nudno, powinien raczej siedzieć w mieście. Bliżej wroga i tam planować, no ale na razie trzeba chwilę przeczekać i odpowiednio się przygotować. Tak czy siak, siedzenie w gospodzie niezbyt pomagało. Bardziej usypiało i rozpraszało, było tu za cicho.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gospoda   Czw Sie 04, 2016 3:29 pm

Nie minęło dużo czasu od momentu, w którym zamaskowany młodzieniec wciągnął do swych płuc kolejną dawkę śmiertelnej mieszanki gazów, kiedy drzwi gospody otworzyły się. Do środka, niemal jak na wewnętrzne zawołania (lub wolę wszechświata, kto wie) wszedł, razem z podmuchem chłodnego powietrza, nieznany osobnik w oficerskim płaszczu wojskowym. Ciężko było stwierdzić kim jest nieznajomy, płaszcz był skrojony jak dla mężczyzny jednak peleryna czarnych włosów skutecznie utrudniała pewną identyfikację. Wzrok miał zwrócony ku dołowi, a konkretniej przy pewnej książce, którą czytał cały czas idąc do baru. W końcu usiadł przy jednym ze stolików i dalej zajmował się lekturą, w ogóle nie zważając w jakim miejscu i/lub towarzystwie się znajduje.
Hao, jak pieszczotliwie nazywała go siostra, był akurat zajęty lekturą pewnego dziennika. Należał on do miejscowego oficera, który dokumentował sprawę niewyjaśnionych sabotaży magazynów armii w tej okolicy. Nie wiedząc czemu to własnie jemu władze w Central City powierzyły zadanie ich zatrzymania. Chłopak miał to gdzieś - jeśli chcą powstrzymać zniszczenie większą ilością zniszczenia to on da im tę możliwość.
Można by sądzić, że chłopak nie uważał na swoje otoczenie jednak nic bardziej mylnego. Jego oczy pracowały na pełnych obrotach. W ciągu kilku sekund naliczył w barze 7 osób, przy czym ponad 5 uzbrojonych. Na razie nikt nie wydawał mu się bardziej podejrzany - nawet dziwny chłopak w masce z papierosem...
Powrót do góry Go down
Incognito
BOMBOWIEC

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/08/2016
Motto : I will release your mind

PisanieTemat: Re: Gospoda   Czw Sie 04, 2016 3:54 pm

Czas mijał, nic ciekawego się nie działo. Co by tu porobić myślał, ale nie mógł nic wymyślić. Pozostało chyba ruszać dalej, albo iść się zdrzemnął. Dwa wybory i tylko jedna prawidłowa odpowiedź. Co prawda gdyby wyruszył teraz, pod wieczór pewnie byłby w mieście. Pozostaje wybrać, odpoczynek też jest dobry. Lepiej odpocząć na zapas, niż później żałować.
Myślenie przerwała mu pewna osoba, która to wkroczyła do gospody. Płaszcz oficerski najbardziej przykuł jego uwagę, czyli i wojsko tutaj dotarło. Jeszcze by teraz brakowało żeby go rozpoznali, z resztą nie ważne bardziej zastanawiało go kto to. Chociaż tylko przez chwilę, bardziej zgłodniał.
Wstając od stołu, powoli udał się w stronę lady. Trzeba coś zjeść przed podróżą i unikać ogólnie ludzi, zwłaszcza że nie wiadomo na kogo się trafi. Przyglądając się nowej osóbce, nie wiedział czy dziewczyna. Może chłopak? Wszystko przez długie włosy, no nie ważne. Co za różnica, przecież to nie jest najważniejsze i ogólnie nie ma to znaczenia. Gdyby tak przejmował się wyglądem każdej osoby, to by się cofnął w rozwoju. Olejmy całą sytuację, w razie czego się trochę zaszaleje. W tym momencie nie ma co sobie zawracać głowy i robić problemów, zwłaszcza że są tutaj niewinni ludzie. No ale nie ma to znaczenia, jeżeli będzie trzeba..
- Poproszę zupę dnia.
Powiedział docierając do lady, tym samym się oparł i powoli rozglądał po gospodzie. Powstał jeszcze jeden problem, gotówka. Trzeba podjąć się jakiejś roboty, takiej w której zarobi dość sporo. Napad na bank? To byłoby całkiem niezłe, gotówka na miejscu i jeszcze dość spora. Miejsce i tak państwowe, więc guzik go to obchodzi. Wojsko ucierpi, nie on.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gospoda   Nie Sie 07, 2016 1:51 am

W miarę czytania dziennika Hao nabierał nowych podejrzeń co do sprawcy tajemniczych sabotaży. Porównując czasy i miejsca ataków, alchemik stwierdził, że nie maja do czynienia z grupą a raczej z pojedynczym zamachowcem - wyraźnie wskazuje na to zakres ataków jak i ich rodzaj. Grupy synchronizowałyby swoje akcje by jak najbardziej utrudnić działanie wojsku i zasiać chaos, jednocześnie zwracając na siebie uwagę. Statystycznie jedynie co trzecia osoba zamieszana w ruch opozycyjny wierzy, że walczy dla sprawy - reszta składa się w dużej części z osób o niskiej samoocenie, chcących zaistnieć w świecie i zwykłych rozbójników szukających wymówki do rozrób. Tutaj mamy do czynienia ze zbyt dużą precyzją i pomyślunkiem by to była grupa - grupy z racji ilości łatwiej namierzyć, stąd jego wnioski.
Im więcej czytał tym bardziej wydawało mu się, że ma do czynienia z alchemikiem. Ciekawiło go to i motywowało do poszukiwań - chciałby wyciągnąć z niego przed śmiercią sekrety jego alchemii by móc dalej się rozwijać. Uczucie, że mógłby jeszcze sie doskonalić napawała go uczuciem, którego dawno nie czuł... Takiego po którym poczuł uścisk ciepłych ramion wokół siebie. Smukłe i blade ręce otoczyły go na wysokości barków, a delikatne dłonie zaczęły bawić się jego włosami. Usłyszał kobiecy chichot - ciepły i radosny, jakby małej dziewczynce właśnie udało się ukraść ciasteczko na przekór rodzicom i już zdążyła pozbyć się jedynego dowodu.
"-Aaaaaa-ltaaaaaa-iiiir~!", zawołała Alice, słodko dzieląc jego imię na sylaby. Dla postronnej osoby mogłoby to się wydać dziwne - osoba w żołnierskim mundurze nagle dostaje drżenia rąk, mało nie upuszczając książki. Można pomyśleć, że Hao stracił kontakt z rzeczywistością albo dostał ataku jakiejś dziwnej choroby, jednak nic bardziej mylnego - od ostatniego ataku psychozy jego zmysły nie pracowały na tak wysokich obrotach.
"-Ostatnio tak ciężko pracujesz braciszku... Już nie masz dla mnie czasu~?", zapytała przechodząc na drugą stronę stołu. W głowie alchemika pojawił się znajomy stukot jej obcasów. "-Teraz znowu kazali ci szukać jakiegoś rozrabiaki... Siostrzyczce smutno kiedy jej nie odwiedzasz, więc wyszłam się z tobą trochę po-ba-wić~!... Hej, może pobawimy się w Alchemię, co? Pokażesz mi czego się nauczyłeś!"
Oczy Hao zaświeciły się na głos siostry. Ironicznie, w momencie w którym przechodziła siostra w głowie alchemika, Incognito udawał się wtedy do baru po zupę dnia. Można więc powiedzieć, że zamaskowany młodzieniec mógł poczuć na sobie spojrzenie Krwawego Alchemika. Niemal jak na polecenie siostry, wyjął z kieszeni munduru kredę i zaczął kreślić na stole krąg transmutacji. Początkowe koło zaczynało nabierać nowych elementów - mnożyły się symbole i formuły naprowadzające i definiujące efekt końcowy. Głównym elementem było powietrze i zawarte w nim gazy, no a tych tutaj było akurat co nie miara. Z boku wyglądało to tak jakby dziecku się nudziło, ale bardziej doświadczony człowiek zobaczyłby ogromną wprawę i moc drzemiącą w tym prostym znaku. Ciekawe czy na sali jest ktoś zdolny odczytać, że za chwilę po gospodzie mogą zostać tylko szczątki zaraz po tym jak całe sprężone powietrze rozejdzie się we wszystkie strony tworząc potężne pchnięcie o profilu kuli zaledwie otaczającej alchemika? A może ktoś go powstrzyma?
Kolory w postach są dla administracji. Odsyłam do regulaminu.
Powrót do góry Go down
Incognito
BOMBOWIEC

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/08/2016
Motto : I will release your mind

PisanieTemat: Re: Gospoda   Nie Sie 07, 2016 3:42 pm

Przez pewną chwilę, chłopak nawet nie reagował na to co robi tajemniczy osobnik. Co prawda sam fakt że był z wojska, to był już mały problem. Tak Inco nienawidzi wojska, ale jest bardziej nakierowany na głównodowodzącego. Nawet nie wie kiedy do niego wyjdzie, w końcu tylko na to czeka. Chce się z nim zmierzyć i go zabić, tym samym zakończy swoją kampanię przeciw wojsku. Gdy tego nie zrobi, nigdy nie zazna spokoju. Dlatego, wszystko to co robi. Ma na celu jedno, odsłonić króla. Nie gra zbytnio w szach, ale zna podstawy. Zbicie odpowiednich pionków da mu możliwość zadania ostatecznego uderzenia i zaszachowania, no lecz teraz można pomyśleć o następnym kroku.
Tutaj wzrok powrócił na ladę i tym samym na ręce żołnierzyka, czyżby rysował krąg? No ale po co, może jednak odkrył jego tożsamość? Tak czy siak, robiąc to tutaj może zabić wiele niewinnych osób. Cóż podstawowe wojsko, nigdy nie myśli o cywilach. Prawa ręka powędrowała na bark nieznajomego, tym samym chłopak spoglądając prosto czy jego zupa nie idzie.
- Uważasz że to odpowiednie miejsce?
Spytał, co prawda mógłby go teraz zmieść i byłoby po problemie. No ale właśnie zbyt dużo ludzi, nikt nie zawinił i dlatego tego nie zrobi. Ręka wróciła na ladę, mógł się teraz mniej przejmować daną sytuacją. Chyba. Miał nadzieję że jego słowa dotrą do uszu tego osobnika, no i nie zrobi tego co planuje.
Powoli zbliżała się jego zupa dnia, tak... Tylko musi ją zjeść gdzieś z dala od tłumu, ściąganie maski nie wchodzi w paradę. Skoro już postanowił ją nosić. Gdy gospodyni przyniosła zupę, chłopak spojrzał na nią i na gospodynię.
- Przepraszam zapomniałem, można spakować na wynos?
No gospodyni raczej nie miała z tym problemu, tylko znów polazła gdzieś na tyły.
- Myślałem że wojsko jest bardziej, jak to powiedzieć...... Normalne.
Normalne i posrane, nie ważne jakie. Każdy ma swój styl życia, ale żeby rysować kręgi w miejscu publicznym. Przecież to wandalizm w czystej postaci, co jeżeli się jeszcze aktywuje i będzie boom.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gospoda   Wto Sie 09, 2016 9:58 pm

Gdyby Altair potrafił czytać w myślach, zapewne zripostowałby pogląd kolegi aby świat był grą w szachy. Dodałby, że w szachach gra kończy się wygraną zaś walka w prawdziwym świecie nie ma końca. Tak samo jak podbite państwa powstają przeciw okupantowi, niewolnicy się buntują, a reżimy upadają. Nawet jeśli zamaskowany bombowiec zabije Głównodowodzącego, przyjdą inni na jego miejsce. Niekoniecznie lepsi, niekoniecznie gorsi ale przyjdą. I gra zacznie się od nowa i od nowa, i od nowa... za każdym razem. Wtedy pewnego dnia szach nie wyjdzie, pionki zawiodą a jedynym przegranym zostanie właśnie zamachowiec przyłapany na swoim ataku i pozbawiony jedynej cennej rzeczy - swojego własnego życia. To nie kwestia błędnego koła - w tym meczu szachowym, jest się jedną figurą. Dlatego by walczyć skutecznie i przejąć kontrolę nad szachownicą potrzeba sojuszników. W sumie obaj doszliby do ciekawej konkluzji - świat to gra w szachy, w której nie liczy się wygrana, a właśnie kontrola szachownicy.
Nieznajomy mógł myśleć, że zaskoczył taką reakcją Krwawego Alchemika, ale nic bardziej mylnego. Alice wiedziała jaką przynętę zastosować by wybawić ofiarę. I jak zwykle zadziałała bezbłędnie. Kroki i wyciągnięta ręka zaalarmowały Hao, który lekko obrócił się już w kierunku dłoni. Zobaczył to co chciał widzieć - krąg transmutacyjny po wewnętrznej stronie dłoni. Częsty zabieg wśród Alchemików, którym zależy na czasie.
-Wojsko?... Ono jest normalne. Zabija zgodnie z rozkazem, ratuje zgodnie z rozkazem, służy i rozkazuje zgodnie z rozkazem. Jest dokładnie takie jakie miało być, skutecznym narzędziem ucisku i represji... Więc odpowiadając na twoje pytanie: wojsko jest normalne ponieważ normalność można mierzyć jedynie tym, co nazywamy czyimś przeznaczeniem.
Dokończył krąg, po czym chwycił stojącą nieopodal świecę i zalał go woskiem czyniąc go zupełnie bezużytecznym. Następnie odłożył ją na miejsce.
-Poczekam na ciebie na zewnątrz... -powiedział, po czym wstał i wyszedł z gospody tak nagle jak wszedł wcześniej. Mimo lata pogoda mało dopisywała. Zanosiło się na deszcz a i bez płaszcza raczej lepiej nie wychodzić. Przed gospodą było puste pole o znacznej powierzchni. Idealne miejsce na mały sparing alchemików... albo rozmowę? Kto wie po co Hao nieznajomy w masce.
Powrót do góry Go down
Incognito
BOMBOWIEC

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/08/2016
Motto : I will release your mind

PisanieTemat: Re: Gospoda   Sro Sie 10, 2016 10:04 am

Co prawda, szachy to skomplikowana gra i nigdy się nie kończy. Zawszę można rozpocząć nową grę, lecz chłopakowi nie zależało na zabijaniu nowych głównodowodzących. Tylko tego jednego, chce zakończyć jego erę. To jest jego cel, jego jedyny. Co dalej się stanie, nie ma znaczenia. Gdy będzie trzeba zacznie normalne życie, choć raczej nikt mu na to nie pozwoli. No ale jakieś zmiany wprowadzić trzeba, jego zmiany.
Wszystko co wojsko robi, to przyjmuje rozkazy i nie myśli. Nie ma sensu się o to kłócić, dlatego też po prostu chłopak ominie temat. No ale zwrot akcji się narobił i kiedy padły ostatnie słowa, żołnierzyk wyszedł na zewnątrz. No Inco nie miał zamiaru zwlekać, dlatego też ruszył za nim. Gdy tylko opuścił gospodę, stanął sobie spokojnie. Wyciągnął papierosa i troszkę odchylił maskę na bok, tak żeby było można papierosa spokojnie zapalić.
- Przeznaczenie można zmienić, wystarczy postawić swoje życie na szali. Rozkazy można zignorować, jeżeli są głupie. Życie jest krótkie żołnierzyku, najlepiej dawać z siebie wszystko. Nawet jeżeli ktoś zawiedzie, pojawi się kto inny. Ktoś kto będzie kontynuował dzieło. Innymi słowy, temat rzeka, nie ma co go rozciągać.
Powiedział i wyciągnął zapalniczkę, następnie podpalił papierosa i zaciągnął się czystą chemią. Wypuszczając dym z ust, spojrzał na czarnowłosego.
- Nie mam nic do ciebie, moim celem jest król. Lecz jeżeli wejdziesz mi w drogę, będziesz tylko kolejnym pionkiem. Pionkiem który blokuje mi dostęp do króla.
Dodał, no i zakończył chwilowo temat. Oparł się o ścianę gospody i delektował się papierosem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gospoda   Nie Sie 21, 2016 5:19 pm

Zdaniem Hao, szachy nie różnią się niczym od gry w kółko i krzyżyk jeśli chodzi o mechanikę. Jednak widzi on znaczną różnicę między próbą zemsty na głównodowodzącym a wysadzaniu w powietrze prawdzie ducha winnych żołnierzy. Jeśli chcę stworzyć chimerę, biorę człowieka i zwierzę, którego cechy ma ona posiadać - nie eksperymentuję z małpami i królikami by stworzyć gryfa. Dlatego środki dotarcia do celu nieznanego mężczyzny wydały mu się co najmniej nielogiczne.
-I myślisz, że Fuhrer będzie sobie przypadkiem w kolejnym magazynie jaki wysadzisz? -zapytał go przechylając głowę w lewo. Poczuł na policzku ciepłą dłoń siostry... czy może raczej wydawało mu się, że czuje. Dziewczyna zachichotała i drugą ręką zaczęła bawić się jego włosami.
"Co tam ci chodzi po głowie Altair, hmm? Chcesz w końcu zabrać się za mój pomysł... i zamierzasz go w nim wykorzystać? Oh, mój braciszek, tak szybko dorasta, jestem taka dumna~!"
Jej głos rozbrzmiewał mu w głowie gdy mierzył się spojrzeniem z nieznajomym.
-Jego nie obchodzi ilu jeszcze wysadzisz w powietrze, dlatego wysłali tu mnie - bym się ciebie pozbył. Ale ja mam inne zdanie... Uważam, że szkoda marnować taki talent jak twój. Stąd nigdy nie dojdziesz do swojego celu, będziesz tylko terrorystą atakującym bez celu zwykłe pionki. Zamiast tego proponuję ci układ, który zapewni ci twoją zemstę i zmieni twoje życie...
Dał mu moment na przyswojenie informacji. Chciał by dokładnie przeanalizował jego słowa zanim po chwili przejdzie do zachęcania nieznajomego do wysłuchania propozycji.
-Możesz też spróbować szczęścia i wysadzić mnie tymi swoimi kręgami na dłoniach ale odradzałbym to na twoim miejscu. Ten pionek, jak mnie nazywasz, nie da się tak łatwo zbić ale na pewno nie ma też zamiaru ginąć za jakiegoś żałosnego króla...
Powrót do góry Go down
Incognito
BOMBOWIEC

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/08/2016
Motto : I will release your mind

PisanieTemat: Re: Gospoda   Nie Sie 21, 2016 8:42 pm

Czyli wychodzi na jedno Fuhrerek, nie interesuję się tym wszystkim. Czyli jakby marnował czas, no ciekawie.
- Twierdzisz iż on się nie zainteresuje swoimi żołnierzami? No tak, cóż.
Nawet jeżeli jego słowa są prawdą, może trochę chłopaka ponosi jeżeli chodzi o wysadzanie wszystkiego. Z resztą była to prosta strategia, zniszczyć trochę i wybawić króla. Czyżby pomylił się w tym planie? Pozostaje druga kwestia, zaufania. Dlaczego ktoś obcy już mu proponuje współpracę, z resztą to byłoby na rękę. Zastanówmy się chwilę, może coś na dowód zaufania?
- Skoro twierdzisz że, możesz mi pomóc. Chcę tylko jednego, jednej części układanki. Dzięki której będę mógł ci zaufać, masz do wyboru co wybierzesz.
Może jakieś tajemnice, albo coś innego? Kto wie.
- Jak pamiętasz powiedziałem tak. Gdy spróbujesz mi wejść w drogę, nie mam zamiaru bezcelowo wszczynać walki. W takich okolicznościach jedno z nas na pewno zginie i wszystko to co każdy z nas planował, po prostu przepadnie. Dlatego też, mam zamiar wysłuchać tej jednej części która kupi zaufanie. Nie musisz się martwić, nie mam przyjaciół. Nie powiem nikomu o niczym co tu zaszło.

[Sorrki za takiego posta, ale mini brak weny.]

Wątek uważam za zakończony w związku z wejściem nowego rozdziału. Ustalcie prywatnie co i jak albo dajcie tu po jednym poście i zt, żeby nie blokować miejsca.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gospoda   

Powrót do góry Go down
 
Gospoda
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Bimbces-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.