.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Kawiarnia   Sob Paź 15, 2016 9:43 pm

Jest to jedna z wielu kawiarenek rozsianych po East City - przeciętny lokal zajmujący parter piętrowego budynku. Wnętrze jest przytulne, meble w nim drewniane, a ściany przyozdobione zdjęciami i obrazkami. W cieplejszą część roku przed lokalem rozstawione są stoliki z parasolami, a sama kawiarnia oferuje świetne ciasta i gorącą czekoladę. 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Paź 17, 2016 11:07 pm

Ten świat oferował naprawdę wiele rzeczy, które Eliasa niesamowicie stresowały, a do takich z pewnością należało opuszczanie bezpiecznych czterech ścian. Los jednak był taki a nie inny, dzięki czemu, tudzież przez co, Castell zmuszany był do przechadzania się po East. Najlepszym sposobem na odnalezienie właściwego celu były przechadzki do kawiarni lub te odbywane nocną porą, chociaż akurat tego pięknego, październikowego dnia padło póki co na pierwszy wariant.
Lubił kawę, lubił ciasta, gorzej było natomiast z ludzkim towarzystwem, dlatego do wyżej wymienionego lokalu udał się dopiero na godzinę przed jego zamknięciem - przywykł, że o tej porze jest tam niewielu ludzi, mniej sympatycznym punktem programu był fakt, że zostawało coraz mniej ciast do wyboru. On i Karl postanowili zamówić sobie ostatni kawałek jakiegoś ciasta orzechowego z toffi, które nie powinno w żadnym stopniu zagrozić szopowi (który, do diaska, jeszcze lodów śmietankowych zażądał! Ale Elias był asertywny i nie poddał się!), do tego Castell domówił sobie latte, a Karl otrzymał filiżankę herbaty. Antykwariusz nie rozumiał, dlaczego jego towarzysz pije coś tak paskudnego, jednak postanowił nie dyskutować o tym ze swoim jedynym przyjacielem. 
Obaj przysiedli sobie w kąciku, przy tym stoliku co zawsze, gdzie też przystąpili do spożywania zamówienia. Elias, jako człowiek dobrze wychowany i chcący swoją drogą jak najmniej spędzać czasu przy ludziach, sam zadbał o przeniesienie tego, co zamówili i od razu zapłacił, oczywiście posyłając kelnerce niepewny, zakłopotany uśmiech, który Karl nadrobił swoim charakterystycznym wyszczerzem, tak dobrze znanym obsłudze tego miejsca. 
To, jak wyglądał jedzący Elias nie było niczym niezwykłym ani cudownym, jednak po prostu trzeba wspomnieć, że przy jedzeniu obserwował otoczenie... Łącznie z młodzieńcem przy ladzie i kelnerce, która z nim rozmawiała, a która też pokazała ruchem głowy na Castella. Cholera. Mężczyzna zamarł momentalnie, mając w ustach łyżeczkę, którą jadł ciasto i wymalowaną na twarzy niepewność, trochę taką, jaką ma przyłapany na gorącym uczynku złoczyńca.
Powrót do góry Go down
Quinn Blackwood
WYBUCHOWY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 8
Join date : 04/07/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Paź 27, 2016 1:35 am

Lubił kawiarnię tylko z jednego powodu: ciasta. Nie trzeba było chyba mówić, że uwielbiał jeść słodycze, a wypieki z tej kawiarni najbardziej. Już dawno ją sobie upatrzył i był jej stałym klientem, gdzie też już każdy go rozpoznawał. Codziennie zamawiał sobie coś innego niż poprzedniego dnia, dodając do tego kawę albo ulubiony sok z dyni. Zwykle przychodził do tego miejsca za dnia, czasami jedynie odwiedzając je późnym wieczorem, kiedy zwyczajnie nie miał czasu zrobić tego wcześniej. Tak też było i tym razem; zmierzał w stronę ulubionego lokalu niespiesznie, pod nosem nucąc sobie jakąś żywszą, wesołą melodię. Nie wiedział nawet skąd ją znał. Po prostu miał ją cały czas w głowie, a dzisiaj jakoś szczególnie przypadłą mu do gustu. Tym wesołym i pozytywnym akcentem wszedł do środka, od razu entuzjastycznie się witając z kelnerami i innymi obecnymi. Podszedł do lady, mając dzisiaj szczególną ochotę na swoje ulubione ciastko; to orzechowe, w toffi i dużą ilością czekolady. Zawsze mieli jakiś kawałek tego cuda w zanadrzu, więc to było dla niego nie do pomyślenia, że mogłoby go zabraknąć. A jednak.. Gdy kobieta oznajmiła mu, że ktoś zdążył kupić ten wypiek i wskazać nawet winowajcę, spojrzał w jego stronę początkowo beznamiętnie. Bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy, po prostu przyglądał się mężczyźnie siedzącemu przy stoliku. Dopiero po chwili na jego twarzy pojawił się uroczy uśmiech. Odwrócił swoją uwagę od niego dosłownie na chwilę, by poprosić jedynie o kawę. A gdy ta była gotowa, sam sobie zaniósł filiżankę do stolika, przy którym ten siedział i pozwolił sobie usiąść naprzeciwko.
- Dobry wieczór! Idealna pora, by zjeść coś słodkiego, prawda?
Zagadnął do nieznajomego, z ciekawością lustrując go wzrokiem, kiedy tak siedział i trzymał łyżkę w buzi. Wyglądał tak całkiem zabawnie; najwidoczniej nie miał pojęcia co zrobić i po prostu nie wiedział, czy powinien uciec, czy też się do Blackwooda odezwać.
- Ach.. Quinn - przedstawił się po chwili, uśmiechając się do niego jeszcze szerzej i bardziej czarująco - Miło mi poznać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Paź 27, 2016 4:38 pm

Eliasa przestraszyła mina tej niewielkiej istotki, która rozmawiała z kelnerką, a która też na niego popatrzyła. Był paranoikiem i nie trzeba być geniuszem, żeby to dostrzec, jednak w tej chwili czuł się tak, jakby stworzonko miało go na miejscu zabić, wyszarpać mu tchawicę, zrobić krawat z jego własnego języka, albo co gorsza - dorzucić do jego ciasta rodzynek. Widział, że oczy obcej osóbki mówiły do niego swoim obojętnym na pozór wyrazem. Widział konkretny przekaz. 
Zapierdolę cię, złodzieju ciast... 
Elias poczuł nieprzyjemny dreszcz, ale...
Nie umiał natomiast zdefiniować jednoznacznie uczucia, które ogarnęło jego serce w momencie, kiedy został obdarzony ciepłym, słodkim uśmiechem, który skojarzył mu się ze smakiem ciasta, które właśnie jadł. Wyraz twarzy Castella nie uległ jednak żadnej zmianie, ale jakoś w klatce piersiowej zrobiło mu się względnie ciepło. Czyżby słodycz była bogato okraszona dodatkiem alkoholu? Nie... nie czuł tego posmaku. Chyba po prostu lubił ludzkie uśmiechy, jednak uderzył go fakt, że nieczęsto poświęcał im uwagę. Czyżby kolejną cechą ideału miał się okazać uśmiech? Elias natychmiast odnotował potencjalne spostrzeżenie w głowie, a obca istotka zbliżyła się. 
O nie. 
- Hęęę? - Bąknął tylko niemrawo, jakoś zapominając o fakcie posiadania łyżki wetkniętej w usta. Ta najpierw zadzwoniła o zęby antykwariusza, zaś następnie w wielkim pośpiechu opuściła jego usta, by z brzdękiem upaść na blat. Elias znowu zamarł, jak sparaliżowany po prostu siedział w miejscu i ani śmiał drgnąć przez dłuższy moment. Co powinien powiedzieć? Jak się zachować? 
- Pora bez wątpliwości doskonała do obijania sobie zębów i nadpsuwania ich słodkościami! - Wypalił tonem dumnym i zadowolonym z siebie, natomiast w międzyczasie Karl, jakby na potwierdzenie słów swojego człowieka, schwycił w łapki kawałek ciasta i zaczął je konsumować. 
- Ohoho... Kaaaarl! - Dodał zaraz rozczulonym głosem Elias, zupełnie nieświadom tego, że mogło wyglądać to jakby odpowiadał w ten sposób na przedstawienie się przez Quinna... i że nie usłyszał, jak to stworzonko się przedstawia. 
- Znaczy on Karl! Jak.. Jak ja Tarzan, ty Jane! Znaczy ja Elias, ty Jane... n-nie.. Karl Elias, ty Jane... A może Eulalie? Lenore? Berenice? Ligeja? Morella? Eleonora? Rowena? - Rzucał kolejnymi imionami, przy tym przybierając bardzo zainteresowaną minę, a przynajmniej starając się, by na taką wyglądała. Z pełną klasą uniósł szklany kubek z kawą i upił łyk, jedynie ociupinkę się krztusząc. 
Jak to szło? ... Ach, tak... 
Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia 
wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką 
żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery 
łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś 
nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś 
Powrót do góry Go down
Quinn Blackwood
WYBUCHOWY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 8
Join date : 04/07/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Lis 13, 2016 11:14 pm

Postawa mężczyzny oczywiście go niesamowicie zaskoczyła i zaczął się poważnie zastanawiać, czy odezwanie się do niego było na pewno dobrym pomysłem. W końcu wyglądał, jakby było mu naprawdę niekomfortowo w tej sytuacji, albo jakby był mocno speszony obecnością mniejszego mężczyzny. Niemniej jednak.. Zadrżał, kiedy łyżka opadła na stolik wydając całkiem wysoki, drażniący dźwięk. Oczywiście, że to ściągnęło na tę dwójkę uwagę obsługi lokalu. Jednakże wzrok tych jasnych tęczówek nadal były skierowane na mężczyznę, który zmiótł mu sprzed nosa kawałek ukochanego ciasta. Wyglądał na naprawdę przyjemnego, a szczególnie gdy zaczął tak plątać się we własnych słowach; już wtedy był przekonany, że to naprawdę wyjątkowa osoba.
- Lenore mi się podoba. Bardzo.
Stwierdził całkiem zadowolony z tego przydomka, co tylko potwierdzał jeszcze szerszy uśmiech, który zarysował się na tej bladej twarzy. Złapał w skostniałe palce rozgrzaną filiżankę kawy, z której następnie upił ostrożnie łyk. Nie spuszczał przy tym z niego wzroku, badając teraz uważnie każdy jego gest.
- Często tu bywasz? Jakoś nigdy wcześniej na ciebie nie trafiłem, a całkiem często to miejsce odwiedzam..
Odstawił naczynie bezpiecznie na stolik, przy tym opierając brodę o swoją dłoń. Ciekawy był. Nie tyle co ukradł mu ciasto, to jeszcze w tak niewinny sposób wyglądał na zakłopotanego, że to się w ogóle w głowie nie mieściło. To było aż ciekawe, że dotąd nie zwrócił na niego uwagi, o ile oczywiście bywał gościem tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lis 14, 2016 12:51 pm

Elias nie był w stanie określić, jaką wagę powinien przywiązywać do przypadkowego spotkania. Z jednej strony było to takie... Takie... No byle co, ponieważ Lenore podeszła do niego chyba tylko ze względu na ciasto. Z drugiej strony jednak... Mogło być to przeznaczenie. W końcu coś podobno kieruje ludźmi, coś ma nad nimi, no, nie opiekę, bo Elias w takie rzeczy nie wierzył, ale los nie był ślepy i przypadki nie do końca były przypadkowe. 
Twarz jakby rozjaśnił uśmiech. Zakładając, że w jego przypadku można mówić w ogóle o jakiejś poprawie niemrawego, nieładnego wyglądu, który powinien być przypięty do jakiegoś ducha, a nie wciąż oddychającego człowieka. Niepewnie odgarnął z oczu - jedynego źródła żywszego, choć wciąż przytłumionego koloru na jego obliczu - czarną, poskręcaną i rozczochraną grzywkę. 
- Lenore... - Powtórzył, przy tym przeciągając sylaby tak, jakby chciał się ich brzmieniem delektować. Kąciki ust znowu zadrżały, jakby Castell nie do końca wiedział, czy powinien lub czy może się uśmiechnąć w bardziej pewny siebie sposób. 
Obserwował ruchy potencjalnej wybranki swojego serca. Chyba dyskomfort związany z tym spotkaniem minimalnie się zmniejszył; Lenore nie wydawała się w końcu złą osobą, nie straszyła Eliasa i nie krzyczała na niego, wręcz przeciwnie. W tej chwili mężczyzna widział w młodej kobiecie anioła, bo kogoś widzieć musiał, a bynajmniej nie był to dorosły mężczyzna, ani tym bardziej alchemik stanowy. 
Karl ziewnął, przytykając przy tym łapki do pyszczka. Dokładnie tak, jak Elias go zawsze prosił. Prawdziwy elegant!
- ... Trafiłem...? - I świat Castella momentalnie legł w gruzach. Znowu powtórzył wypowiedź Lenore jak echo, jednak tym razem wynikało to nie z intrygującej w jakiś sposób treści, a z tego, że... O nie. Jakim cudem rodzaj męski? Nie. Otworzył szerzej oczy, przechylił głowę. Wpuścił Karla na swoje kolana, a szop usiadł na nich przodem do stołu. 
- Och... Ale... prze-przec... cież... L-len... Lenore... - I Elias znowu się jąkał, a jego słowo mówione gwałtownie różniło się od kunsztu, jakim można było nazwać jego poezję. To, jak mówił, to była jakaś parodia, a może po prostu chciał się kryć za tym, jak pisał? 
- Bywam... wieczorami, jak teraz, a-a-a-ale... Zwykle nie zostajemy z Karlem na dłużej... Le-lepiej czujemy się w domu albo... pra... cy... - Wyznał przyciszonym głosem i w końcu zdecydował się podnieść zgubiony sztuciec z blatu, by kontynuować jedzenie. Zanim jednak kolejna porcja ciasta znalazła się w jego ustach, spytał:
- A... A ty często odwiedzasz to miejsce..? C-co cię interesuje? - I aż pochwalił się w duchu za okazaną w tej chwili śmiałość. Zadanie dwóch pytań to nie byle co! 
Powrót do góry Go down
Quinn Blackwood
WYBUCHOWY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 8
Join date : 04/07/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sob Lis 26, 2016 2:31 am

- No tak.. trafiłem..
Odpar w sumie zaskoczony jego reakcją, choć zaraz.. no tak. Typowa sytuacja. Pewnie jego rozmówca jako kolejna osoba pomyliła go z niską kobietą, której matka natura poskąpiła krągłości i atutów płci pięknej. Choć był do tego w większym stopniu przyzwyczajony, to jednak takie zachowanie nadal go dziwiło. Nadal nie potrafił przywyknąć do tego, że po prostu miał zniewieściałą twarz, a i głos całkiem wysoki jak na mężczyznę. No, nigdy chyba się nie uwolni od plakietki trapa, czym wprowadzał ludzi w zakłopotanie. A i tak było też w tym przypadku. To było aż widać, że mężczyzna był bardzo zmieszany przez zaistniałą sytuacje. Aż mu się głupio zrobiło, choć nadal się do niego uśmiechał w ten sam, bardzo pocieszny sposób. Niemniej jednak.. skoro nie uciekł jeszcze, tylko dalej siedział naprzeciw, to świadczyło o tym, że nie jest tak źle, prawda?
- Jestem Lenore.
Powiedział po chwili ciszy ze swojej strony, obejmując dłońmi ciepłą filiżankę z napojem. Ot, tym krótkim zdaniem chciał go pocieszyć, że mimo wszystko nadal może go tak przecież nazywać. Chyba, że to był jakiś wielki problem.. No co Quinn mógł poradzić na to, że jego nowe, urocze przezwisko przypadło mu do gustu? Było takie.. przyjemne!
- Pracy? Gdzie pracujesz, hm?
Spytał nagle, zaciekawiony w sumie bardziej możliwością zdobycia kolejnej informacji o nim, niżeli o tym, że właśnie się przestraszył tego, że wcale nie był kobietą, a facetem.
- W sumie to tak. Często tu zaglądam po moje ulubione ciasto, którego dzisiaj dla mnie zabrakło... 
Zaśmiał się odrobinę nerwowo, nie chcąc nawet teraz pokazywać Eliasowi, jak bardzo bolało go to, że moje ukochane ciasto stało się jego łupem i że zmiótł je Quinnowi sprzed nosa. No, lepiej było go już nie płoszyć.
- Lubię.. lubię się uczyć. I robić małe bum. A ty? Może chciałbyś kiedyś zrobić ze mną bum?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Lis 27, 2016 6:25 pm

Elias był konkretnie zbity z tropu w tej chwili; najpierw Lenore, potem on, potem Lenore... Nie był już w stanie określić, co, jak i dlaczego się działo, przecież... Przecież Lenore miała taki uroczy głosik, te błyszczące usta, długie rzęsy i ta twarzyczka! Przyglądał się twarzy dziewczyny i milczał dłuższą chwilę, zastanawiając się nad zagadką, przed którą został postawiony. Jego mina, zasłonięta co prawda w znacznej części włosami, wyrażała konsternację, niepokój, ale i zainteresowanie. 
Mimo wszystko potrafił w miarę logicznie myśleć i coś mu tu nie pasowało. Czyżby trafił na jakiegoś upiora, który ukazał się akurat Eliasowi, gdyż tylko on w tej okolicy jest prawdziwym romantykiem? Dlatego, że miał serce i patrzał w serce? A może spotkało go przyśnienie we śnie? Czy ten sen zwiastował, jakoby właśnie osoba o aparycji Lenore była jego ideałem? Tak, to musiało być to. Zrobi wszystko, zupełnie wszystko, żeby odnaleźć prawdziwą miłość. W końcu miał już swoje lata, a serce mogło wysiąść w każdej chwili! 
- Lenore, och, Lenore... - Wyszeptał stłumionym od ekscytacji głosem i dłuższy moment zajął mu powrót na naszą planetę i kontynuował jedzenie ciasta, dopiero po chwili je przerywając, żeby odpowiedzieć na jego pytanie. 
- Ja... jestem antykwariuszem! I poetą... Bardzo chcę być... - I trochę przetwarzał informacje z kolejnej wypowiedzi i... Chyba powoli docierało do niego, że ukradł czyjeś ciasto. Ale to bardzo powoli, a sam wypiek topniał niczym smażony śnieg! Widzieliście kiedyś coś takiego? Nie? No właśnie! Bo za szybko się topi! W każdym razie jednak, Elias zbył to milczeniem i bladym uśmiechem, który zaledwie przeszedł przez jego wciąż przestraszoną twarz.
- Bum... Brzmi nieprzyzwoicie... - Pokiwał w zamyśleniu głową, uznając, że jest to jakiś nowy rodzaj młodzieżowego slangu. Lenore była taka bezpośrednia!
(jakby ktoś nie załapał, to "miej serce i patrzaj w serce" jest mottem romantyków, forma archaiczna jest tu celowa. I bynajmniej niebłędna. )
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: East City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.