.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka Narodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 01/07/2016

PisanieTemat: Biblioteka Narodowa   Sro Lip 13, 2016 9:31 pm

Podzielona na kilka oddziałów umiejscowionych w oddzielnych budynkach Biblioteka przechowuje pochodzące z wielu krajów zbiory gromadzone na przestrzeni wieków i dotyczące wszelakich dziedzin. Większość kolekcji dostępna jest dla wszystkich odwiedzających bibliotekę, istnieją jednak konkretne działy, do których wejście mają jedynie Państwowi Alchemicy oraz wojskowi o radze przynajmniej majora (m.in. Oddział Pierwszy zawierający dane rządowe).
Wszystkie budynki mieszczące poszczególne oddziały mają podobny wygląd - pomalowane na biało, potężne, najczęściej dwupiętrowe budowle o zwieńczonym długimi schodami i kolumnami wejściu. Wewnątrz wyznaczonych jest kilka miejsc do czytania i przeglądania dzieł, pozostałą powierzchnię zajmują regały z książkami oraz kilka magazynów.
Oddziały Biblioteki podzielone są według rodzaju i treści przechowywanych przez nie zbiorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magnumopus.forumpl.net
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Czw Sie 04, 2016 9:48 pm

To było tak banalne, że aż w to nie wierzył.
Od zawsze marzył, żeby dostać się w to miejsce. Powstrzymywał się od tego, czuł, że może to być jedno z najtrudniejszych miejsc do włamania, jednak środki bezpieczeństwa po prostu go rozczarowały. W miejscu, w którym był, było wręcz niewiarygodnie pusto, jedynie jakiś facet siedział przy biurku zawalonym biurami, jednak wyglądał na całkowicie pochłoniętego swoim zajęciem. Nie marzył nawet, że uda mu się natrafić na takie właśnie pustki, jednak gdy tylko dostrzegł okazję, postanowił ją wykorzystać.
Nie zawiódł się.
Ajigar szedł szybkim truchtem pomiędzy regałami książek. Książek dozwolonym jedynie państwowym alchemikom, warto dodać. Było ich tyle, że nie wiedział, którą miałby wybrać. Z namaszczeniem sięgnął po jedną z nich i pogładził ją po okładce, strzepując z niej kurz.
-No witam - mruknął cicho, przyglądając się jej skórzanemu obiciu i wytłoczonym na niej literom. Tu właśnie była ukryta. Wiedza, której tak zazdrośnie kryją i nie pozwalają na dotarcie do niej innym... jakie to zachłanne.
Otworzył książkę, tytuł wydawał mu się obiecujący. Może znajdzie tu jakiekolwiek informacje o kamieniu filozoficznym... Albo o czymś, co pozwoli mu uzyskać taki sam efekt, jak ten artefakt. Taki kamyczek można łatwo zgubić, ktoś może go odebrać, a przecież tego by nie chciał... Gdyby dało się coś zrobić...
Bezwładną ręką spróbował przewrócić kartkę. Przez przypadek przesadził i trochę zbyt wiele stron przeleciało do przodu. Syknął z poirytowaniem, po czym opierając książkę o lewe ramię i przerzucając prawą dłonią kartki, udało mu się dotrzeć do pożądanej stronicy. Pogrążył się w lekturze tekstu na niej zapisanego, wyszukując wiadomości, które mogłyby mu w czymkolwiek pomóc. Wiele z tych zapisków rozumiał, były mu nawet już znane, jednak były tez fragmenty, których znaczenia nie potrafił się domyślić. Tego właśnie obawiał się najbardziej... że zobaczy coś ważnego i tego nie zrozumie. Ale równie dobrze mogły to być bzdety pozbawione sensu...
Ktoś idzie.
Znieruchomiał z książką w dłoni. Wyczuł to... prawdopodobnie ten koleś przy biurku postanowił poszukać czegoś na półkach, może coś odstawia... Najgorsze było to, że musiał być bardzo blisko. Tuż za regałem, przy którym stał... Czuł jak adrenalina zaczyna krążyć mu w żyłach. Ale może facet go zignoruje... może przejdzie obok. Może nawet nie pomyśli, że nie powinno tu go być.
Nie ruszył się z miejsca. Unosząc nieco wyżej książkę, zerkał na niej w stronę przybysza, który zaraz się tam pojawi. Za trzy, dwa, jeden...
...Teraz.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sob Sie 06, 2016 3:06 am

Cathair przez pół dnia przesiadywał w bibliotece. Nie było to dla niego nic nowego. Kochał wszelkie książki, a że nie miał dzisiejszego dnia ochoty czy natchnienia na nic innego. Ostatnio same fałszywe pogłoski i głupie niemające pokrycia plotki zniechęciły go do szukania śladów po Caseyu, więc zamiast frustracji zdecydował się szukać jakichkolwiek informacji co do metali. Miał wprawdzie czas, by przedłużyć licencję, ale nie lubił niczego odkładać na ostatnią chwilę. Dlatego też wiele godzin przesiedział w narodowej bibliotece, starając się skupić nad grubymi tomiszczami dotyczącymi alchemii. Nie nużyło go to, wręcz przeciwnie. Stracił poczucie czasu, liczyło się tylko zgłębianie wiedzy, te malutkie literki na obszernym tomiszczu. Nie zwracał uwagi na ludzi wokół. Nie przywykł do interesowaniem się innymi i miał zdecydowanie ciekawsze zajęcia. Zwłaszcza że od tego zależało, czy jego licencja się przedłuży o kolejny rok. Zwykle się tym nie przejmował, nie miał problemu z dostarczaniem materiałów i chciałby, by tak pozostało. Nie lubił odkładać ważnych spraw na ostatnią chwilę, wolał mieć spokój, by móc robić, co mu się żywnie podoba. Nigdy jednak nie zdarzyło mu się narzekać na konieczność przedłużania licencji. Rozumiał tego ideę i zdecydowanie wolał to niż zdobywanie tytułu państwowego alchemika przez jakieś jedne testy, po których człowiek spoczywa na laurach.
Dlatego też już od kilku dni spędzał większość czasu w bibliotece, starając natknąć się w tomiszczach na coś przydatnego. Nie było to proste, gdy nie miał szczególnego odłamu alchemii, jednak nie miał zamiaru ustać w wysiłkach. Najbardziej oczywistą drogą byłoby zbieranie pojedynczych pierwiastków złota z ziemi, z czym miał już doświadczenie, jednak nie zamierzał tego rozpowszechniać. W końcu nie tworzenie złota było jedną z główną zasad alchemii, nie miał zamiaru jej łamać, co dopiero na egzaminie. Jego doświadczenia były wyłącznie ciekawością, czy dana sztuka mu się uda, nic ponad to.
Jednak w pewnym momencie jego uwaga została rozproszona. Nie zwracał co prawda uwagi na pozostałych ludzi w bibliotece, jednak dość późno zorientował się, że białowłosy chłopak, który mu mignął, jeszcze nie wyszedł. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że przybytek miał zaraz być zamknięty. Z westchnieniem Cathair odstawił książkę na stół, zamierzając do niej jeszcze wrócić, po czym udał się w stronę regałów, gdzie tajemniczy osobnik zniknął Mógł co prawda się ulotnić niezauważenie, ale mężczyzna wolał dmuchać na zimne.
Dlatego też, gdy tylko ujrzał młodego chłopaka wertujące książki w dziale przeznaczonym jedynie dla państwowych alchemików, od razu się zjeżył. Nie kojarzył go z wyglądu, a choć nie mógł się pochwalić znajomością wszystkich alchemików, z pewnością nie był pod tym względem odludkiem.
- Coś za jeden? - odparł szorstko, a na jego twarzy pojawił się zagniewany mars. - Pokaż mi swoje dokumenty, już. Na jakiej podstawie tu przebywasz? - zmrużył oczy, mierząc obcego niezbyt przyjaznym wzrokiem i machinalnie szykując się do konfrontacji. Tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sob Sie 06, 2016 1:14 pm

A więc jednak... - pomyślał Ajigar niechętnie. Z namaszczeniem odłożył trzymaną w ręku książkę, po czym, tym razem jawnie, spojrzał na natręta. Wysoki, ciemnowłosy alchemik - bo nikogo innego się tutaj nie spodziewał - przyglądał mu się z gniewną, pełną wyższości miną. Zastanawiał się przez chwilę, czy nie warto go usunąć, póki być może się tego nie spodziewa... Tuż pod płaszczem ręką wyczuwał rękojeść noża, wystarczyło odchylić płaszcz i go wyciągnąć... Choć nie. To alchemik. Jeśli będzie czuł się zagrożony, obroni się alchemią... ale tak bardzo nie chciał jej jeszcze używać. Nie tutaj... nie teraz. 
-A co, masz tę bibliotekę za swoją własność? - prychnął, postanawiając na atak odpowiedzieć atakiem. Stojący przed nim typ zachowywał się nadzwyczaj pewnie w tym miejscu... musiał natrafić na stałego bywalca. Jasny szlag... - Każdą pierwszą lepszą osobę atakujesz w ten sposób? Nie muszę ci niczego udowadniać, mam takie samo prawo przebywać tu, tak jak ty - skłamał pełnym wyższości tonem, po czym odwrócił się dumnie. Wątpił, że to zadziała i że mężczyzna zostawi go w spokoju, ale jeśli zdąży oddalić się w trochę bardziej przestronne miejsce, w którym walczy się o wiele lepiej... bo co do tego, że do konfrontacji dojdzie, nie miał żadnej wątpliwości. A jeśli dojdzie, będzie musiał gościa zabić... lądować w więzieniu nie miał ochoty, za dużo zachodu z uciekaniem stamtąd. - Nie mamy sobie nic do powiedzenia. Żegnam - oznajmił sucho, po czym wyminął regał i ruszył spiesznym krokiem w stronę głównego lochu.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sob Sie 06, 2016 10:25 pm

Przyglądał się uważnie każdemu ruchowi nieznajomego, upewniając się, czy nie robi nic niewłaściwego czy niepokojącego. Na czubku nosa nadal tkwiły jego okulary, patrzył więc znad nich na niższego mężczyznę. Jednak jako że służyły do czytania i nijak nie pomagały mu w mierzeniu go wzrokiem, spokojnie ściągnął je, pozwalając im zawisnąć na piersi, przytrzymywane przez łańcuszek przyczepiony do ramion.
- Takie samo prawo? - powtórzył cicho opanowanym głosem. - To właśnie chciałbym ustalić. Jestem Państwowym Alchemikiem i co za tym idzie, majorem. - Na dowód wyciągnął z kieszeni srebrny zegarek, symbol swojej pozycji. Zawsze nosił go przy sobie, bo w końcu nie miał zamiaru pozwolić, by ktoś podważał jego słowa i nie dowierzał zajmowanej przez niego pozycji. Uniósł go tak, by obcy mógł go sobie dokładnie obejrzeć, odczekał dłuższy moment, po czym schował go z powrotem.
- Biblioteka nie jest mą własnością, ale ta jej część przeznaczona jest tylko dla wojskowych. Jesteś jednym z nich? Odmelduj się, albo wytłumaczysz się w areszcie - oznajmił sucho, szybkim krokiem doganiając intruza i chwytając go za ramię, nie za mocno, ale na tyle, by zasygnalizować mu, że ma natychmiast stanąć w miejscu. Nadal gotowy był do walki. Mężczyzna zachowywał się co najmniej obcesowo, by nie rzec, że agresywnie. Miał obowiązek posłuchać osoby wyższej rangą, a jeśli sam stał ponad Flynnem, jakoś to udowodnić. W końcu do jego obowiązków należało pilnowanie porządku, wykonywał jedynie swoją pracę. A w przybyszu wyczuwał kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Nie Sie 07, 2016 7:03 pm

Czyli alchemik nie pozostawiał mu wyboru. Myślał przez chwilę gorączkowo, czy nie strzepnąć tej brudnej łapy z własnego ramienia i nie zacząć uciekać. Może mężczyzna nie ma przy sobie żadnej broni, a alchemia nie działa na odległość... ale z drugiej strony, ktoś o stopniu majora ma duże wpływy. Wie, jak wygląda, będzie go ścigał, nawet, jeśli uda mu się zbiec. Czyli będzie musiał się go pozbyć... ewentualnie zginie, bo poddać się nie zamierzał. Nie może przy tym tracić czasu, jeśli zejdzie mu się z tym dłużej, niż powinno, rumor może ściągnąć jakichś ludzi, a wtedy na pewno będzie po nim...
Myśli Ajigara mknęły jak szalone, gdy ten stanął spokojnie, zatrzymany przez mężczyznę. Podjął już decyzję, więc rozluźnił ramiona, delikatnie i od niechcenia odchylając płaszcz.
-No dobra, no - mruknął niechętnie, nie odwracając się do alchemika. - Nie jestem tym państwowym, czy tam czymś jeszcze. Zadowolony? - prychnął, sięgając wolno po nóż. - I co, będziesz mnie teraz ciągać po sądach? - Palce Ajigara zacisnęły się na rękojeści ostrza. - Że też chce ci się... - Urwał raptownie wpół zdania, po czym odwrócił się i błyskawicznie zadał cios.
Być może trafił. A być może i nie.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sro Sie 10, 2016 1:26 pm

Na szczęście obcy nie próbował niczego tak głupiego jak uciekanie majorowi. Cathair nie wiedział, jak często tamten tu bywał, on jednak spędzał tu godziny od lat, znał więc teren i wszelkie zakątki jak własną kieszeń... a może i lepiej, bo nieraz zdarzało mu się w kieszeniach znajdować dziwne rzeczy, o których istnieniu nie miał pojęcia. Jednak biblioteka jest jednak miejscem, gdzie łatwo zniszczyć to, co się w niej znajdowało, a niewiele rzeczy cenił ponad cenne woluminy tu zgromadzone, wolał więc, by obyło się bez tego.
- Nie jestem wcale zadowolony - odparł poważnie i beznamiętnie. No nie, zadowolonym nie można go było nazwać. Wolałby jednak zwyczajnie uznać, że wszystko jest w porządku i wrócić do swoich badań. Ale w porządku nie było, a on musiał teraz zająć się tym problematycznym indywiduum. Jakby ludzie nie potrafili trzymać się z dala od miejsc im nie przeznaczonych.
- Nie będę musiał, po prostu postawię cię przed moimi przełożonymi. Nie jest to kwestia, czy mi się chce czy nie, takie są zasady. Nie łudź się, że ci się...
Nie skończył, bo błyskawiczny ruch intruza zaalarmował Państwowego, który zareagował instynktownym odskoczeniem. Nie docenił jednak prędkości ruchów napastnika i poczuł, jak chłodny metal rozcina mu nie tylko koszulę, ale i skórę. Nie czuł nawet pieczenia, skacząca adrenalina mu to uniemożliwiła, ale nie podejrzewał, by nacięcie było głębokie, choć jasny materiał już zaczął nasiąkać krwią. Zaklął w duchu i szybko połączył dłonie, by aktywować tatuaże kręgów, po czym błyskawicznie kucnął, kładąc dłonie na ziemi, która zafalowała i zaczęła mknąć w stronę obcego, by zamknąć go w kamiennym potrzasku. Nie chciał ryzykować pułapki na całą szerokość alejki, by nie zahaczyć o książki, ale jeśli zaskoczy intruza, może uda mu się go uwięzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Czw Sie 11, 2016 10:05 am

Ajigar cofnął się na widok pędzącej w jego stronę pułapki, jednak nie mógł przed nią uciec w bok. W mgnieniu oka ciemne, kamienne ściany otoczyły go, więżąc go na bardzo małej przestrzeni. Młodzieniec syknął przez zaciśnięte zęby. A więc jednak będzie musiał użyć alchemii... nie miał innego wyboru. Opuścił dłonie w dół, po czym złączył je i przyłożył do ściany. Nie potrzebował syntezować materiału, który miał przed sobą... dekonstrukcja wystarczyła. Kamień rozkruszył się w jednej chwili, zniszczone kawałki błyskawicznie odsłoniły przejście, rozlatując się po pokoju, odrzucone masą energii. Przeszło mu przez chwilę na myśl, że może to zniszczyć parę książek... przez chwilę nawet zrobiło mu się szkoda, jednak prędko doszedł do wniosku, że będzie to winą tego państwowego. Było go nie zmuszać do używania alchemii. Chwycił za nóż po raz kolejny i ruszył biegiem w stronę alchemika, mając nadzieję, że to go zaskoczy. Znów spróbował zadać cios, jednak tym razem czuł, że nie będzie miał takiego szczęścia, jak poprzednio.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Pią Sie 12, 2016 8:55 pm

Jak podejrzewał, mężczyzna bynajmniej dobrych zamiarów nie miał. Cathair z satysfakcją patrzył, jak jego pułapka działa... po czym zrzedła mu mina, kiedy obcy ot tak ją zniszczył. A jego zaskoczenie miało dwojakie podłoże. Raz, że obcy okazał się alchemikiem. Co prawda zakończył transmutację na drugim etapie, jednak nie było żadnych wątpliwości, że korzysta właśnie z tej sztuki. Rzecz jasna alchemików było wielu i nic w tym dziwnego by nie było, gdyby nie druga rzecz, czyli brak kręgu do transmutacji. O tym jedynie słyszał, bo z tego co pamiętał, to nie spotkał jeszcze nikogo, kto byłby do tego zdolny. Jednak jako alchemik państwowy nie mógł nie słyszeć opowieści o Stalowym Alchemiku. Sławetnym Edwardzie Elricu, który poświęcił zdolność do używania alchemii, by uratować brata. I który nie korzystał z kręgów po próbie zastosowania ludzkiej transmutacji. Czyli czegoś, czego używać nikt nie powinien. Teraz miał jeszcze więcej powodów, by schwytać te osobę przed nim.
Mężczyzna jednak znów zrezygnował z alchemii, możliwe że przez niezbyt korzystne środowisko do jej używania. Tym razem jednak Cathair był przygotowany i spokojnie uniknął ciosu, tworząc przed sobą ścianę skał, z której zaraz wyskoczyły kamienne pęta starające się sięgnąć i unieruchomić przybysza. Mógł co prawda wyciągnąć broń i jej użyć, bo wątpił, by zdążył zniszczyć pędzące kule, a sytuacja go usprawiedliwiała, miał jednak inne plany. O nie, to indywiduum trzeba schwytać i zadać mu niejedno pytanie. Takiej okazji Cathair nie mógł odpuścić i z obowiązku, i z własnej ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sob Sie 13, 2016 10:56 am

...I przeczucie go nie myliło. Państwowy zasłonił się ścianą z kamienia, z której wystrzeliły długie macki i ruszyły w jego stronę. Przez regały po obu stronach znów nie mógł uciec... Nie uda mu się powstrzymać wszystkich pęt, o tym wiedział doskonale. Ale coś musiał zrobić... nie może dać się uwięzić, musi być jakiś sposób. Ale nie poradzi sobie z nimi wszystkimi...
Ale przecież wcale nie musi.
Złączył prędko ręce i pozwolił pierwszym mackom opętać jego nadgarstki. Zmusił swoją lewą rękę do współpracy i wykręcił obie dłonie tak, aby dotykały pęt. Kamienne twory w jednej chwili znieruchomiały, po czym rozpłaszczyły się na całej szerokości; w jednej chwili poczuł, jak ucisk na nadgarstkach zmniejsza się. Nie czekając na to, aż pęta rozszerzą się całkowicie, oparł się o nie dłońmi i skoczył w górę, unikając pozostałych. Jedna z kamiennych macek musnęła jego nogę, przez co prawie stracił równowagę, jednak szybko udało mu się stanąć pewnie na wytworzonej przez siebie ścieżce, po czym ruszył przez nią biegiem. Wskoczył zwinnie na ścianę i wspiął się na nią. Po raz kolejny rzucił się na alchemika, wyciągając w jego stronę nóż. Jeśli teraz mu się nie uda, najprawdopodobniej będzie to jego koniec. Powoli kończyły mu się możliwości, a mężczyzna był od niego potężniejszy, jeśli chodzi o używanie alchemii. Niestety musiał to przyznać. 
Ale łatwo się nie podda. Tego był pewny.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Nie Sie 14, 2016 6:59 pm

Cathair z pochmurną miną przyglądał się poczynaniom przeciwnika. Gość był szybko i dobrze operował alchemią. Flynn był w końcu uznawany za nadzwyczaj zdolnego zważywszy na jego młody wiek, a i tak miał problem z pokonaniem tego kmiota. Nie żeby miał zamiar się poddać, ale sam niezbyt przepadał za walką. Zdecydowanie bardziej zajmowało go wertowanie ksiąg, zgłębianie wiedzy i badania nad naturą materii. Według niego alchemicy byli głównie naukowcami, nie armią, więc z lekkim skrzywieniem twarzy patrzył na używanie ich jako broni. Może to brzmieć dziwnie z ust państwowego kundla, ale cóż, do przyjęcia posady skłoniły go tak naprawdę dwie rzeczy - rodzinna tradycja oraz dostęp do ogromnej ilości ułatwień we wszelkiego rodzaju badaniach. Patrząc na to, że obecnie w Amestis panował pokój, uznał, że korzyści przewyższają wady i przystąpił do egzaminu. Gdyby zdarzył się jakiś atak i wezwano by go na front, rzecz jasna stawiłby się, uznając to za swój obowiązek. Poza tym jednak wolał poświęcić się kontemplacji i swojemu hobby - poznawaniu praw natury. A tu nagle jakiś obcy zmusza go do używania przemocy. I to w bibliotece, wśród tych cennych i kruchych woluminów. Ciężko było rozgniewać Cathaira, ale temu mężczyźnie chyba się to udawało. Poza rozmowami z bratem czy przyjacielem naprawdę stanowił oazę spokoju. Ale rozwałka w bibliotece... to przelewało czarę.
Te myśli krążyły mu po głowie, kiedy napastnik wykonywał uniki godne podziwu. Państwowy ledwo nadążał, jednak skupiając się, dostrzegł kolejny atak obcego. Przez moment zdumiał się, że ten nie atakował alchemią, jednak najwidoczniej on też dość dbał o otoczenie. Tyle dobrze, może ocali tym swoją skórę. Tym razem Cathair użył reszty sił, by z podłoża uczynić niedużą nieckę i błyskawicznym kopnięciem posłał tam intruza. Zaraz też przyłożył dłonie do ziemi i zebrał wszystkie wyczuwalne pierwiastki metali, skupił je w jednym miejscu - wokół kostek i nadgarstków napastnika, zaciskając je w stalowe obręcze. Odetchnął ciężko kilka razy, czując napływające do całego ciała zmęczenie, po czym zebrał się w sobie, przybrał na twarz kamienną maskę i podszedł do skrępowanego mężczyzny.
- Włamanie do niepublicznej części biblioteki, pyskowanie wojskowemu, napad na państwowego alchemika... i ludzka transmutacja, patrząc po używaniu alchemii bez kręgu. Coś ty za jeden i co masz na swoją obronę? - rzucił sucho, patrząc na niego z góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Pon Sie 15, 2016 2:21 am

Więc jednak. Miał przez chwilę nadzieję, że mu się uda, mimo wszystko... przeliczył się i to gorzko. Klatka piersiowa pulsowała tępym bólem po kopnięciu, jakie otrzymał, sam jeszcze z trudem łapał oddech. Odruchowo też sprawdził, czy może się jakoś uwolnić, jednak płonne były jego nadzieje. Nie mógł uwolnić się za pomocą alchemii, był na to zbyt zmęczony. Czyli na razie nie jest w stanie nic zrobić... Rozluźnił się więc w objęciach pułapki, która go więziła. I tak w żaden sposób nie mógł się z niej wydostać... ale wiecznie tu nie będzie tkwił. Musi czekać na okazję.
Postanowił w końcu zaszczycić wojskowego spojrzeniem. Średnio pamiętał, czego od niego chciał, starając się raczej skupić na tym, czy ma możliwość ucieczki... Ostatnie zdanie jednak zatrzymało się w jego pamięci. Pyta go. Nie ruszył się z miejsca, nikogo nie wzywa... nie próbuje go zabić, ani nic... co z tym gościem nie tak? Chce go samemu osądzić? Jednoosobowy trybunał? Z drugiej strony, gdy dotarło do niego, czego dotyczy pytanie, nie potrafił powstrzymać uśmiechu.
-Ty na poważnie myślisz, że ja ci to powiem? Złapałeś mnie i myślisz że co, że mnie przerazisz i że wyśpiewam wszystko? - Wygodniej ułożył się w swojej pułapce; założyłby nawet ręce za głowę, niestety pęta były nieugięte. - Rozczaruję cię. Nie boję się psów. A na pewno nie tych na łańcuchu.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Czw Sie 18, 2016 11:02 pm

Cathair z góry patrzył na tego irytującego szkodnika. Nawet w obliczu przegranej nic po sobie nie pokazywał. Czy hart ducha mężczyzny wzbudzał jakoś podziw majora? Nawet jeśli, to jakiejś drobnej części jego świadomości na dnie mózgu. Głównie myślał raczej, ile kłopotów może mieć przez tego jednego człowieka. Musi się upewnić, że książkom nic nie jest. Zaprowadzić buntującego się alchemika, który nie potrzebuje do transmutacji kręgów. A ponadto sam Cathair był już mocno zmęczony i wątpił, czy byłby w stanie jeszcze długo walczyć z młokosem. I tak dobrze, że zdołał go unieruchomić. Ale niestety nie mógł go nijak zakneblować. W końcu miał do niego kilka pytań. Co nie zmieniało faktu, że jego słowa w najmniejszym stopniu mu się nie podobały. Nie pokazał tego jednak po sobie, zachował swoją kamienną minę, a jedyne, co mogło się w jego mimice zmienić, to jeszcze większy chłód bijący z oczu.
- Pyskaty jesteś, smarkaczu - rzucił chłodno. - Niby ja jestem psem, a to ten szczeka jak szczeniak, który nie wie, kiedy lepiej podkulić ogon. Radziłbym ci dobrze ocenić sytuację, bo w tej chwili wystarczy, że pojawi się tu ktoś z wojska, a już światła dziennego nie ujrzysz. Myślisz, że twoje umiejętności ci pomogą. Wierz mi, wojsko ma doświadczenie w trzymaniu pod kluczem najróżniejszych alchemików. Ale masz szczęśliwy dzień. Mam w wojsku wpływy. Tylko musisz odpowiedzieć na moje pytania.
Czy naprawdę miał zamiar wstawić się za tym obcym? Cóż, może załatwi mu wygodne łóżko w celi. No i to w sumie zależy, co tamten odpowie. Za cenne informacje może przymknąć oko na kilka rzeczy. Ale nadal nie mógł spuszczać gardy. Kto wie, co szykował dziwny obcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Pią Sie 19, 2016 6:42 pm

Słowa alchemika niezmiernie go rozbawiły.
Tak bardzo, że wręcz nie potrafił powstrzymać się od cichego chichotu. On naprawdę chciał go przestraszyć... po prostu niewiarygodne. Mocno jednak się zawiedzie... z niejednego miejsca przyszło mu już uciec. Życie nie zawsze go rozpieszczało, jednak pomimo tego zawsze dawał sobie radę. Nigdy nie wątpił, że zawsze tak będzie. Niezależnie od tego, jak długo będzie musiał na to czekać, zawsze szczęście do niego wróci. Nie potrzebował do tego niczyjej pomocy. 
-Masz fantastyczne poczucie humoru, gościu - oznajmił, szczerząc się radośnie. Ale pomimo tego, że go rozbawił, co prawdopodobnie mijało się z jego celem, to jeszcze nieco nawet zaintrygował. Naprawdę oczekiwał, że państwowy bez wahania odda go służbom... A on tego nie robi. Zadaje mu jeszcze pytania. On naprawdę sądzi, że dzięki temu zacznie drżeć o swoje życie?
Z drugiej strony, ciekawiło go, co też go tak bardzo interesuje... jeśli liczy na to, że zacznie spowiadać mu się z własnego życia, bardzo mocno się przeliczył. Nie było na tyle interesujące, żeby miał ochotę dzielić się tym z kimkolwiek... zwłaszcza z wojskowymi pieskami.
Chociaż... miał wrażenie, że mocno przesadził, porównując stojącego przed nim mężczyznę do psa. Jedyne co miał wspólnego z tym zwierzęciem, to to, że pozwolił się uwiązać. W jego ruchach i wyglądzie było natomiast coś kociego. Psy nie mają też tak dumnego spojrzenia, to raczej z pyszczków kotów łatwiej wyczytać, że przewyższają wszystkich wokół i że o wiele chętniej popatrzyłyby na twój pogrzeb zamiast na ciebie. A tak właśnie ten alchemik patrzył. 
Szybko jednak odegnał od siebie te niepotrzebne myśli. 
-Tak poza tym, że nie boję się twojego wojska, to myślę, że nie mamy sobie nic do powiedzenia. Może i jesteś momentami zabawny, ale mimo wszystko dość nudny, więc jakoś nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sro Sie 24, 2016 1:17 am

Cathair wpatrywał się beznamiętnie w szczerzącego się i chichoczącego chłopaka, nie reagując nijak na jego zachowanie. Jedyne na co się wysilił to uniesienie nieznacznie prawej brwi, jakby zastanawiało go zachowanie jeńca, jednak nie zamierzał sobie zawracać głowy pytaniem. Cóż, jeśli zamierzał lekceważyć wojsko i więzienie, jego sprawa. To on doznanie rozczarowania, gdy jego marzenia o prostej niczym spacer po lesie ucieczce rozbije się o rzeczywistość niczym szkło o bruk. A Państwowy mógł jedynie żałować, ze nie dane mu będzie wtedy widzieć jego miny.
- To tobie jak widzę humor dopisuje - zauważył chłodno. - Ja bynajmniej nie żartuję. I nie jestem tu, by cię zabawiać.
Pochylił się nieco, nadal jednak patrząc na niego z góry. Nagle coś mu zaświtało. Pewien pomysł, który mógł go kosztować nadzwyczaj wiele... ale nie mógł z niego ot tak zrezygnować.
- Posłuchaj, bo nie mam czasu na głupie gierki z tobą. Jestem skłonny cię puścić... ale nie ma nic za darmo. Równoważna wymiana. Potrzebuję informacji o jednym... zbiegu. Wyglądasz na osobę poruszającą się w półświatku. - Przy tym skrzywił wargi w lekko pogardliwym wyrazie. Co by nie mówić, nie miał zbytniego szacunku dla złoczyńców, chociaż znał wartość informacji z podziemia. - Może już coś o nim wiesz, może dowiesz się w przyszłości. Chyba że wolisz gnić za kratkami. Co na to powiesz? - spytał, prostując się. Tak, właśnie można było dostrzec Cathaira składającego niezbyt legalną propozycję. Można zapisać w kalendarzu. Ale były osoby, dla których mógł posunąć się nawet do tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sob Sie 27, 2016 10:56 pm

Przez dłuższą chwilę Ajigar nie miał nawet pojęcia, co odpowiedzieć. Patrzył jedynie na państwowego w milczeniu, mrużąc nieco powieki. Nie potrafił rozgryźć tego gościa. Co z nim nie tak? Czy on naprawdę sądzi, że uwierzy w to, iż ten go wypuści tak po prostu? I to jedynie za jakieś informacje? To przecież nawet nie brzmiało wiarygodnie... był psem wojskowych. Albo kotem. Jeden kij. Taka decyzja raczej nie przeszłaby bez echa, gdyby ktoś się o niej dowiedział, alchemik prawdopodobnie nieźle by za to oberwał. Z jakiego powodu miałby ryzykować aż tak wiele? To mogła być jakaś pułapka... 
Ale przecież był w pułapce. Był zdany na jego łaskę. W jaką jeszcze pułapkę miałby wpaść? 
Czuł zresztą, że jego siły wracają. Tak, był tego pewien... mógł użyć alchemii. Więc, jeśli okazałoby się, że facet kręci, mógłby się mu wymknąć mimo wszystko... a jeśli mówił prawdę, to oszczędzi to miejsce. Szkoda by było, gdyby tyle cennej wiedzy poszłoby na marne. W końcu, jeszcze kiedyś tu wróci. I tym razem złapać się nie da.
Problem był tylko jeden. Te informacje. I fakt, że państwowy wziął go za jakiegoś nędznego złodziejaszka z kanałów... Delikatnie ubodło to dumę Ajigara, zwłaszcza że nie widział siebie jako kogoś pochodzącego z półświatku. Był złodziejem, ale gdzie mu do kanałów... Cesarz nie zadaje się z jakimiś marnymi obdartusami z podziemia. Polegał wyłącznie na sobie, nie potrzebował nikogo i niczego. Dlaczego miałby zadawać się z kimkolwiek? I po cóż miałby wiedzieć o kimkolwiek, skoro niczyj los go nie interesował?
No ale spróbować nie zaszkodzi. Skłamie najwyżej. Albo ucieknie.
-Informacje, mówisz - powtórzył beznamiętnie, nie odrywając od mężczyzny wzroku.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Wto Sie 30, 2016 1:46 am

Cathair stał i cierpliwie czekał na reakcję obcego alchemika. Na szczęście siły mu wracały, ale miał nadzieję, że obejdzie się i bez nich. W końcu nawet jeśli chłopak mógł używać alchemii bez kręgów, nadal musiał choć złączyć dłonie. Flynn czytał, że wtedy ciało człowieka staje się kręgiem, a to pozwala go zamknąć. Ze skrępowanymi dłońmi nie mógł jednak nawet tego, powinien być więc w miarę bezpieczny. Nie żeby spuszczał gardę. Nigdy sobie na to nie pozwalał, nie w towarzystwie osób, które go atakowały.
Podniósł nóż, którym wcześniej na niego napadnięto, a który przy krępowaniu mężczyzny upadł na ziemię. Przyjrzał mu się uważnie i zaczął obracać w powietrzu, podrzucając go nieco w górę. Było całkiem dobrej jakości, nie jakiś szajs, który można było dostać na każdym straganie. Nie przepadał za konwencjonalną bronią, był w końcu uczonym, jednak major to jednak major i zupełnie na takich rzeczach nie mógł się nie znać.
- Mówię - potwierdził beznamiętnym tonem. - Powiedzmy, że dowództwo ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie niż małolaci włamujący się do biblioteki, więc można... cóż, przymknąć oko, na niektóre rzeczy. - Starał się sprawiać wrażenie, jakby owa decyzja był nie tylko jego, ale i całego wojska, choć rzecz jasna nie była to do końca prawda. Ale nie skłamał na pewno. Milady i Szczurołap pochłaniali dużo uwagi i byli zdecydowanym priorytetem. A kogo obchodził los pomniejszych rzezimieszków. Na pewno nie jego, choć wrodzone poczucie sprawiedliwości chętniej widziałoby ich za kratkami. Ale bywały sprawy ważniejsze niż sprawiedliwość. Świat nie był sprawiedliwy.
- Wiem, że możesz teraz nic o nim nie wiedzieć, ale kto wie, co przyszłość przyniesie. Casey Flynn, drobny, ciemnowłosy, niebieskie oczy. Trudni się... różnymi rzeczami. - Spojrzał mu prosto w oczy, jakby go badając, starając się z niego wywnioskować cokolwiek. - Jestem skłonny ci zapłacić, jakbyś dostarczył mi wiarygodne informacje o jego lokalizacji. Co na to powiesz? Wybierasz gnicie w więzieniu, czy drobną pracę dla mnie? - spytał beznamiętnie, nie dając po sobie pokazać żadnych emocji. Nie miał zamiaru dawać obcemu żadnej przewagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Pią Wrz 09, 2016 11:31 pm

Ajigar zmarszczył lekko brwi przy opisie osoby. Przez krótką chwilę szukał w pamięci, czy może nie spotkał kogoś takiego, jednak szybko przestał. Dlaczego niby miałoby go to obchodzić... przecież nie miał zamiaru pomagać temu gościowi. Niby dlaczego miał interesować się jego bzdurnymi sprawami? 
-W życiu gościa na oczy nie widziałem - oznajmił beznamiętnie. Intrygowała go jeszcze tylko jedna rzecz. Właśnie ta propozycja pracy była dla niego mocno podejrzana. Może i gość był momentami nudny, ale wyglądał na raczej inteligentnego. Coś w sposobie, w jakim mówił podpowiadało mu, że jest to człowiek o dość silnym charakterze. Cenił takich ludzi i w innych okolicznościach patrzyłby na niego w zupełnie inny sposób. Ale właśnie problem w tym, że facet zachowywał się w sposób całkowicie nielogiczny... Może zbyt wysoko go oceniał? Może naprawdę był aż tak naiwny, żeby tego, kto przed chwilą włamał się do biblioteki i chciał go zabić obdarzyć zaufaniem i wypuścić na wolność, nakazując wykonać jakąś bzdurną pracę? I jeszcze wierzyć w to, że wróci... 
Choć z drugiej strony... to ostatnie mogłoby być powiązane z tym, że obcy źle go ocenił. Wziął go za jakiegoś obszarpańca z kanałów... być może liczył na to, że pieniądze zadziałają jak smycz, która przyciągnie go z powrotem. Niestety trafił na złego człowieka... Tarakonę nie interesowały pieniądze. Gdyby tak było, napadłby na bank, a nie bibliotekę. Państwowy go prawdopodobnie zlekceważył i stąd to pochopne działanie... a może to tylko jakiś blef?
Cholera, gdzie jest ten haczyk?
Spokojnie... musi się opanować. Cokolwiek by to nie było, musi czekać na dogodną okazję. Może uda mu się jakoś oswobodzić, może ten mężczyzna zrobi to za niego, a wtedy wykorzysta to i ucieknie... to przecież proste. Uda się. 
-A nad pracą mogę się zastanowić.
Powrót do góry Go down
Cathair Flynn
KAMIENNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 21/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Pią Wrz 16, 2016 12:48 am

Cathair przyglądał się uważnie mężczyźnie, obserwując każdy jego ruch i minę. Czy naprawdę nigdy nie spotkał Caseya? Cóż, nie żeby nie było to prawdopodobne. Świat jest sporym miejscem i ciężko znać na nim wszystkich, nawet z danego otoczenia. Nie, po prostu alchemik nie znał obcego, więc rzecz jasna mu nie ufał. Jednak po chwili uznał, że w tamtej chwili kłamstwo było dla obcego mocno nieopłacalne. Po co miałby udawać, skoro mógłby przestać się użerać z Flynnem i od razu uwolniony zniknąć? No i jego postawa była dość bezpośrednia, co za tym idzie również szczera. Kitty nie przepadał za generalizowaniem ludzi i wrzucaniem ich do szufladek, jednak było kilka typów osobowości, do których można było dopasować większość osób. A młodzieniec był tym upierdliwym człowiekiem, który przez wyrażanie swoich myśli z umyślną zgryźliwością tworzył wizerunek niezależnego buntownika. Tak, Cathair miał już nieraz z takowymi do czynienia i zawsze na koniec wychodziło to samo. Doprawdy można się zmęczyć. A co gorsze, nie znał skutecznego sposobu rozmowy z takowymi. Nieraz byli tak zapatrzeni w siebie, że prędzej dali by sobie uciąć głowę niż dać sobie przemówić do rozumu. Upierdliwe stworzenia, ta młodzież.
- Praca nie jest kwestią pomyślunku - odparł chłodno, krzyżując ręce na piersiach. - Bierz lub nie, wóz albo przewóz. Nie mam czasu by tu niańczyć jakiegoś chłopca, który nie umie się zdecydować na tak prostą sprawę. Jeśli nie chcesz zapłaty pieniężnej, to może przysługa za przysługę? Znam tę bibliotekę na wylot. Powiedzmy, że ty dowiesz się, gdzie Flynn przebywa, a potrzebne materiały legalnie trafią w twoje ręce...  I wierz mi, nie chcesz, by wojsko dowiedziało się o twoim alchemikowaniu bez kręgów. Raczej nie pozwoliliby komuś takiemu pałętać się samopas...
Skończywszy zadziwiająco długą jak na niego przemowę, spojrzał z góry w oczy obcego, samemu zachowując niewzruszoną niczym maskę twarz. Czuć było od niego chłód bijący spod zmrużonych nieco powiek. Chociaż wątpił, by chłopak łatwo się poddał. Nie był z tych, których dało się zastraszyć, ba, przez głupią brawurę mógł jedynie stać się jeszcze bardziej uparty i niereformowalny.
Zaraz jednak usłyszał coś, czego się nie spodziewał - skrzypnięcie zawiasów i kroki rozbrzmiewające echem w olbrzymim pomieszczeniu. Póki co odległe i ledwo słyszalne, ale zbliżające się do nich coraz bardziej. Alchemik nie spodziewał się tu nikogo o tej porze, ale widać szczęście mu nie dopisywało. A może jednak?
- Ostatnia szansa - odparł cicho, mierząc intruza wzrokiem. - Zgadzasz się czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sob Wrz 17, 2016 9:54 am

Gdy tylko padło słowo "materiały", uwaga Ajigara wyostrzyła się. Czy naprawdę państwowy byłby do tego zdolny? Ale jeśli tak... propozycja była nadzwyczaj nęcąca. Teraz było mu o wiele łatwiej się zgodzić... ale z drugiej strony, nie mógł jeszcze w pełni zaufać temu człowiekowi. Stanie się to dopiero wtedy, kiedy naprawdę okaże się, że jest tego zaufania godzien.
Czekał więc, aż facet skończy tę swoją długą przemowę. Błagał przy tym w myślach, żeby stało się to jak najprędzej... przeczucie podpowiadało mu, że w pobliżu pojawił się ktoś jeszcze. Po chwili rozległo się bardzo ciche skrzypnięcie drzwiami i głos kroków. Całe szczęście, państwowy też musiał je usłyszeć, bo w końcu raczył dojść do sedna i nawet ściszyć głos. No to... skoro będzie coś z tego miał...
-I w końcu gadasz z sensem, gościu - oznajmił z dumą, także nie podnosząc głosu. - Chętnie bym ci nawet  podał rękę, żeby przypieczętować układ, ale wiesz... - Ajigar zerknął znacząco na więżące go metalowe pęta. - Tak trochę nie mam jak.
Teraz liczył się czas. Musi zwiać stąd jak najprędzej. Z pomocą państwowego, lub też bez.
Powrót do góry Go down
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Wto Wrz 20, 2016 12:10 am

Central City... Na boga, jak Johannes nie cierpiał tego miejsca. Nienawidził, gardził nim... Praktycznie gdy tylko tu przyjeżdżał to tylko po to, by załatwić jakieś oficjalne sprawy i wynosił się stamtąd w te pędy. Czemu? Bo było tu cholernie dużo ludzi! Istot tak bardzo znienawidzonych przez alchemika, że temu kilkukrotnie w Central puszczały nerwy. O dziwo jeszcze nie wplątało go to w żadne kłopoty...
Tak czy owak, musiał przyjechać do Central po parę książek do badań nad alchemią wiatru, bo tak naprawdę ciężko je dostać gdziekolwiek indziej niż właśnie tutaj, w specjalnym dziale dla Państwowych Alchemików...
Nie da się ukryć, że nie był w humorze i im szybciej się z Central wyniesie, tym lepiej. Nawet nie starał się utrzymać miłej miny, bo po co?
- "Teraz z górki..." - Pomyślał sobie, schodząc po schodach z dwoma tomiskami pod pachą i jednym za pazuchą płaszcza.
Kto wiedział, że spotka go tego dnia jeszcze pewna niespodzianka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garrett Harlan Jr

avatar

Liczba postów : 30
Join date : 07/09/2016
Skąd : Amestris

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Wto Wrz 20, 2016 4:16 pm

Koniecznie musiał odpocząć od towarzystwa, a jakie jest lepsze miejsce do czegoś takiego niż biblioteka? W dodatku Biblioteka Narodowa - największa skarbnica wiedzy na wszelkie tematy w Amestris? Miejsce wprost idealne dla takiego alchemicznego "kujona" jak Garrett!
Idąc w kierunku biblioteki, natknął się na jakiegoś mężczyznę w czerni, jak nic od niego starszego. Może to stanowy alchemik? W końcu wielu tutaj pracuje. Nagle, kiedy przechodził nieopodal mężczyzny, potknął się o stopień schodów i runął prosto na ziemię. Niestety pociągnął też za sobą nieszczęsnego stanowego z książkami. Obaj wylądowali na bruku.
- Au!... Cholera, przepraszam. - wydusił z siebie Garrett, kiedy na moment przeniósł się do siadu i potrząsnął głową. Wstał i natychmiast pomógł w tym samym mężczyźnie, jednocześnie biorąc pod pachę książki, które wypadły nieznajomemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Wto Wrz 20, 2016 5:02 pm

Johaś... Był z reguły człowiekiem cierpliwym. (Nieprawda) Potrafił wytrzymać naprawdę upierdliwych ludzi... (Nie umiał) Ale ten tutaj przeholował. Jak w ogóle śmiał wpaść na niego, PAŃSTWOWEGO ALCHEMIKA, W CENTRAL, I JESZCZE PRÓBOWAĆ MU POMÓC. Hmpf! Jedyne co byłoby w miarę, i tu należy powtórzyć, W MIARĘ racjonalną opcją to paść na kolana i błagać o wybaczenie. Niestety dla tegoż osobnika, to się nie stało. Jedyne co z siebie wydusił błagającego, to "Przepraszam".
Tak czy owak, alchemik w widowiskowy sposób wypierniczył się na schodach, prawie zarywając głową w bruk. Powstrzymały go od tego tylko jego ręce, które jakimś cudem znalazły się akurat przy jego facjacie i mogły ją powstrzymać przed spotkaniem pierwszego stopnia z podłogą. Bynajmniej, nie byłoby to miłe spotkanie.
Po słowach Garreta dotyczących przeprosin, zapadła chwila milczenia. Johannes zgrabnie odrzucił pomoc po prostu ją ignorując, po czym bardzo powoli wstał na równe nogi i wbił swe karmazynowe ślepia w młodego alchemika... Po czym zauważył, że jeszcze ten miał czelność wziąć jego książki.
W tym momencie zwykle Johannesa szlag by trafił i wysadziłby Garreta oraz wszystkich wokół, ale na szczęście nie miał założonych rękawiczek z kręgami transmutacyjnymi i w myślach powstrzymał się przed ich natychmiastowym założeniem. Następnie, spojrzał w dół, wykonał wdech i wydech, i znowu spojrzał na młodzieńca srogo.
- Oddaj książki. - Powiedział lakonicznie, aczkolwiek ton jego głosu wyrażał praktycznie wszystko co chciał powiedzieć. Przede wszystkim, dało się słyszeć, że miał już dość i zaraz nie wytrzyma, i zacznie wysadzać ludzi. To po pierwsze. Po drugie, że coś się Garretowi stanie jak tych książek nie odda. Po trzecie, i najważniejsze, pogardę wobec rodzaju ludzkiego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garrett Harlan Jr

avatar

Liczba postów : 30
Join date : 07/09/2016
Skąd : Amestris

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sro Wrz 21, 2016 6:59 am

Cisza wypełniła okolicę; była tak gęsta, że można ją było kroić nożem. Garrett na widok spojrzenia w oczy stanowego alchemika w jednej chwili stanął z przyzwyczajenia na baczność i strzelił o siebie obcasami. Stuknięcie odbiło się od bruku. W końcu stanowi to oficerowie, a oficerom należy się jakiś szacunek.
Kiedy usłyszał polecenie (a raczej sfrustrowany rozkaz), Garrett wypiął pierś i powiedział:
- Tak jest, sir!
Machinalnie wyciągnął książki nieznajomego spod pachy i podał mu je jakby były to ważne dokumenty wojskowe (może były? Nie wiedział). Stał tak potem naprzeciwko mężczyzny, dyskretnie przyglądając się szczegółom na jego ubraniu, dopóki nie natrafił na znajomy zegarek z symbolem Amestris - symbolem stanowych alchemików.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johannes Wolfberg
WIETRZNY ALCHEMIK

avatar

Liczba postów : 39
Join date : 16/09/2016
Motto : Ludzie to kretyni

PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   Sro Wrz 21, 2016 3:51 pm

Słowa, które usłyszał w odpowiedzi, były... Niespodziewane. Co najmniej niespodziewane.
- "Co on, wojskowy?" - Pomyślał sobie, spoglądając z lekkim zdziwieniem na Garretta.
Trzeba przyznać, niespodziewana odpowiedź o dwa lata młodszego od niego młodzieńca go zaskoczyła o tyle, że zaczął mu się pieczołowicie przyglądać... Zaczęły go też trapić myśli kim on tak zasadniczo może być. Tak spoglądał na niego dłuższą chwilę, myśląc.
- "Za młody na oficera, nawet odpowiedniej szkoły by nie skończył... Może kadet? Nie, oni prawie cały czas w mundurach chodzą... Żołnierz? Możliwe, aczkolwiek wątpię..." - Myślał, obserwując dalej Garretta.
- Chodź za mną. - W końcu powiedział, ruszając w kierunku wyjścia z biblioteki.
Rzadko kiedy się zdarzało, by poprzez jedną wypowiedź ktoś go zainteresował... Zresztą, rzadko kiedy miał kontakt z interesującymi go ludźmi. Może wytrzymać jeszcze jeden dzień w Central, jeżeli przynajmniej okaże się, że osoba którą dzisiaj spotkał jest chociaż trochę inteligentna w jego mniemaniu.
Po wyjściu z biblioteki, stanął trochę na poboczu i odwrócił się w kierunku, jeżeli za nim szedł oczywiście, Garretta, wyjmując portfel. Z niegoż, z specjalnej kieszonki, którą specjalnie mu przygotowano na nie, wyjął papierosa oraz zapalniczkę, po czym wsadził sobie szluga do ust i zapalił. Zaciągnął się, złapał palcami tą tytoniową wygodę dającą raka i wyjął z ust, nozdrzami kłąb dymu.
- Zainteresowałeś mnie. A mnie mało kto interesuje. - Zaczął swój wywód, po czym jeszcze raz się zaciągnął. Następnie, spojrzał neutralnie, co mu się rzadko zdarza, na Garretta.
- Dlatego też zadam ci parę pytań. Przede wszystkim, jak się nazywasz, skąd pochodzisz, i co robisz, potem mogę zadać jeszcze dodatkowe. - Rzekł, a następnie czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka Narodowa   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka Narodowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Biblioteka miejska
» Biblioteka miejska.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magnum Opus - Fullmetal alchemist pbf :: Central City-
Skocz do:  





OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kate - Autorka ogłoszenia
Za wszelkie przeróbki odpowiada Casey.